| 2012.05.16 Środa |
Ciąg dalszy temetyki związanej poruszonej dnia 2012.05.14.
Ludzie władzy nie spodziewają się kilku rzeczy i na tym należy opierać strategię i taktykę:
Umysł walczących tworzy barierę "o rety to musimy tak strasznie wniknąć w temat". A ponieważ walczący muszą pokonać swój oportunizm, bariera jest silna. W praktyce ogarnięcie tematy zajmuje trochę czasu. Ale w miarę wnikania staje się ono coraz szybsze. Przydają się tu dwa powiedzenia: Konfucjusza - Żeby przejść 5000 li trzeba zrobić pierwszy krok i Napoleona - Trzeba się zaangażować, a potem się zobaczy, co można sparafrazować: Trzeba się zaangażować, a potem sprawa sama nas wciągnie i wskaże co robić.
Duży wkład niosą ludzie samozmotywowani. Widzą rzeczy ze swojej strony i jak wykażą determinację i dociekliwość współpraca jest świetna. Pokazują inne ścieżki, znajdują inne materiały. Wystarczą 2 fajne osoby i temat leci do przodu.
Ważne jest by 1-2 osoby pełniły rolę rozdzielaczy zadań (wątków) i pilnowały ich realizacji, ważny jest również sekretarz - zapisujący chrologię wydarzeń i rejstrujący dokumenty. Najlepiej na dostępnej dla zainteresowanych stronie internetowej.
http://www.obronanarodowa.pl/artykuly/display/i-obrona-groznego/
Mieli precyzyjnie znać konstrukcje wozów bojowych i wiedzieć, między które koła strzelać z granatnika aby trafić w magazyn amunicji w czołgu.
Wynikiem tej konfrontacji były bardzo małe lub czasem żadne straty po stronie Czeczeńcow, natomiast Rosjanie (ponoć pijani, niewyszkoleni i źle dowodzeni) - przegrali.
Obrona Groznego etap I się udała. Potem Rosjanie dostosowali taktykę i Grozny zdobyli w drugim etapie. Dlatego taktyki należy kryć przed przeciwnikiem - władzą. Warto je publikować tylko dla zaufanych ludzi.
| ||
| 2012.05.15 Wtorek |
Podczas opracowywania cytatów z książki Joseph'a Pearce'a "Sołżenicyn. Dusza na wygnaniu" wpadłem na cytat, którego nie mogę tu nie zamieścić: Muszę przyznać, że ludziom wykształconym polityka zajmuje, proporcjonalnie, stanowczo za dużo czasu. Są nią przesiąknięte wszystkie czasopisma i gazety, chociaż wiele omawianych w nich spraw ma charakter bardzo ulotny i krótkotrwały. Oczywiście, wszędzie na świecie są ludzie, nie tylko pisarze, którzy zajmują się sprawami wyższego rzędu, ale zawsze mają oni skromną publiczność, a czasem wydają się wręcz jakąś grupą dziwaków z obrzeży życia. Tymczasem prawda jest taka, że wyższych kwestii duchowych i czegoś tak diabelnie błahego jak polityka nie da się w ogóle porównać. Różnicę jeszcze bardziej uwypuklają fundamentalne problemy życia i śmierci, których współczesna ludzkość nie jest już zdolna poruszać. Ludzie gotowi są napychać sobie głowy czymkolwiek i rozmawiać na każdy temat, byle tylko nie dopuścić do siebie rozmyślań na ten najważniejszy. Jest to przyczyna postępującej małostkowości naszego społeczeństwa, tego, że skupia się ono na sprawach drobnych i nieistotnych. Powiedziałbym, że skupia się na interesie nie szerszym niż własne ja i nie dalszym niż własny nos. W istocie, myślenie o rzeczach fundamentalnych jest bardzo, bardzo rzadkie. Dlatego też taki słaby jest odbiór "Cybernetyki i charakteru" Mazura, "Psychologii tłumu" Le Bona no i mojej "Fizyki życia"
| ||
| 2012.05.14 Poniedziałek |
James Madison sformułował kluczowy dylemat rządzenia, który brzmi: "jakie prerogatywy dać rządowi, by faktycznie mógł sprawować władzę oraz jak kontrolować rząd, by danej mu władzy nie nadużył". Z tą kontrolą nadużyć to jest duży problem, władza bowiem sama sobie wzmacnia prerogatywy sprawowania władzy. Madison miał tego świadomość i dletego był orędownikiem posiadania broni palnej przez obywateli - w razie czego (w tamtych czasach) można zorganiozować rewoltę przeciw władzy, a ta z kolei mając tego świadomość będzie się bała nadużyć.
Broni co prawda nie mamy, ale oto garść cennych rad, jak możemy działać tu i teraz.
Jeśli są przestępstwa to składa się zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza państwowego.
Przestępstwa są różne:
Na pracę podległych np. burmistrzowi urzędników skarżyć się trzeba do burmistrza, formalnie odpowie zastępca. Są różne obszary merytoryczne które podlegają burmistrzowi, więc różne ciała władzy stanowiące (np. rada dzielnicy Y) i nie stanowiące-egzekucyjne mogą być zamieszane i są różne uwarunkowania prawne i procedury. To także się zmienia. Terminy. Pewne procesy można skarżyć do sądu ale nie działania, a podjęte decyzje, do sądu administracyjnego.
Realne pytanie, które trzeba sobie zadać na samym początku brzmi: jaki jest cel skargi. Jeśli wyrażenie niezadowolenia, to będą albo rozmywać to, uciszać i nie będzie zmiany, albo będą zasłaniać się prawnymi przepisami, chować za nimi, lub opiniami i papierami urzędów zależnych występujących w sprawie. Na zasadzie: przekazano nam takie papiery, to wynika z tego i tego i zrobiliśmy i jesteśmy perfect. Na zasadzie ja za to nie odpowiadam i nie jestem osoba decyzyjną, choć w rzeczywistości odpowiada i jest decyzyjny. Oddalenie od siebie petetnta poprzez pokazaniu mu ogromu trudności i miażdżcej struktury urzędu i procedur.
Pytanie więc o cel akcji. Jeśli celem jest doprowadzenie do konkretnych rozstrzygnięć, to cel podstawowy wejść na poziom analizy prawnych odpowiedzialności, procedur, przepisów (trzeba sie wgryźć w ustawy, to idzie szybko ale tylko jak jesteśmy zmotywowani) i NIE LICZYĆ NA ŻADNĄ DOBRĄ WOLĘ. A więc metoda twardych ruchów na poziomie znajomości prawa.
Należy do tego dodać zachowanie (na pewnym etapie) SŁODKIEJ TWARZY: "Jesteśmy prawnie wyedukowani, bardzo życzliwi emocjonalnie, ale dobrze znamy temat ustawowo, rozumiemy strukturę i zależności danego organu i nie wchodzimy w emocje i epitety". Czyli jak to się mówi taktyka Gorbaczowa - "słodki uśmiech, lecz stalowe szczęki".
Niemniej, u podstaw leży twarda znajomość przynajmniej bazy prawnej. Dla umysłów ścisłych nie jest to trudne zwykła logika zapisów.
Jednocześnie trzeba, pomimo pozornej nieznajomości struktury władzy i organów, należy rozpocząć bombardment (baraż) wszystkich instytucji, a w szczególności osób związanych z danym obszarem merytorycznym którego skarga dotyczy. W nastroju "prosimy o pomoc", interwencję. Celem jest manifestacja determinacji i pokazanie otoczeniu, że "coś się dzieje". Oni będą robić swoją ściemę, że dany organ lub persona nie jest odpowiednia do tego i tego, że my nie możemy tego i tamtego - NIe należy się tym przejmować tylko dalej tworzyć dokumenty. Sednem jest aby stworzyć świadomość sytuacyjną. A więc chronologia, dostęp do dokumentów i ich krótki opis wraz z oceną (Sukces, porażka, itp)
Jeśli sytuacja mocno dotyka jakieś licznej grupy społecznej można rozpocząć informowanie społeczności lokalnej o danej sytuacji. Tutaj ważne są cyferki, by władza wiedziała, że przekaz trafia do społeczności lokalnej. Stąd na froncie liczba rozdanych ulotek. Jeśli ulotki rozdaje się pod kościołem, bo szybko idzie (tłumy), wchodzi aspekt zaangażowania wyższych wartości. Obecna władza ma konflikt ideologiczny z Kościołem więc jest to atut korzystny wizerunkowo aczkolwiek może być postrzegany jako nie neutralny światopoglądowo. Jedna osoba w godzinę pod kościołem rozda 200-500 ulotek. Na ulotce: krótkie hasłowe informacje czego protest dotyczy, link do strony internetowej afery. Przy zbieraniu podpisów pod kościołem zbierać maile (będzie baza mailingowa).
Jeśli władza wykazuje arogancję, to skuteczna staje się manifestacja pod siedzibą władzy. Grzecznie spokojnie ale z tablicami, poinformować koniecznie wcześniej media lokalne, miejskie i tak dalej (np. redakcja@agora.pl) o akcji (precise targetting - łatwo znaleźć redaktorów piszących z danej dzielnicy). Władza manifestacji się boi, bo to natychmiastowy antagonistyczny zły wizerunek. Cały czas ma być bez epitetów, lecz mogą być już emocje, są wręcz wskazane. Manifestacja to etap pokazania emocji.
W przypadku gdy decyzja jako propozycja uchwały pojawia się do zatwierdzenia przez organ stanowiący np. radę dzielnicy, należy szybko rozpocząć poszukiwania wsparcia w grupie władzy przeciwnej czyli dziś PIS. Oni mają fasadowy konflikt z władzą obecną, nie ugryzą ich, ale w zakresie nadszarpywania wizerunku pomogą. Na poziomie decyzji chodzi aby na radzie w trakcie decyzji nie zebrała się wymagana większość. Skład rad można znaleźć w internecie np.: bip.warszawa.pl.
Przy zagęszczonym potencjale PR-owym akcji na pewnym etapie przygotowania można uderzać w media mając na uwadze, że dziennikarze to lenie i nic sami nie zrobią. Im bardziej będziemy przygotowani i im lepiej zredagowane materiały im dostarczymy, tym oni będą mieć większą determinację, by wesprzeć nasz temat. Uwaga jednak na układy personalne dziennikarzy z władzą. Jeśli jest układ, nie będą tematu drążyć.
Ekstremalizacja:
Należy być w pełni świadomym, że ludzie zależni finansowo od decyzji burmistrza (wszyscy, którym on płaci lub wspuiera finansowo lub inaczej) będą jak przerażone kurczaki i oficjalnie nie wystąpią. Chyba że mają mocną zadrę ale to kryją. Wówczas dadzą informacje ale będą siedzieć cicho.
Taktyka i strategia przejrzysta.
Tracking.
Wnioski, a informacje publiczne.
Składamy zapytania krzyżowe. Szukamy i zdobywamy dowody przekrętów. Teoretycznie brak odpowiedzi na wniosek o informację publiczną jest obarczony karnie. W praktyce rzadkie przypadki nie mniej prawnie jest ewentualna możliwość złożenia zawiadomienia o przestępstwie jeśli informacja publiczna na wniosek obywatela nie została udostępniona. Krzyżowy intensywny bombardment daje sygnał "ktoś tutaj czegoś chce się dokopać".
Organizacje kontrolujące władzę.
Fachowiec: Dalsza część tej tematyki będzie jeszcze omawiana dnia 2012.05.16.
| ||
2012.05.12 Sobota | Od 1000 prowadzę dwa wykłady w ASBIRO - Alternatywnej Szkole Businessu i Rozwoju Osobistego. Na sali może nieco ponad 50 osób zainteresowanych zagadnieniem prowadzenia własnego przedsiębiorstwa. Zjeżdżają się z całej Polski, by posłuchać co mają im do powiedzenia ci doświadczeni, którym udało się osiągnąć tzw. sukces rynkowy czyli z grubsza nie splajtować przez kilkadziesiąt lat. Przedstawiam ścieżkę rozwoju naszej firmy ("Własna firma - trudna recepta na ciekawe życie"), po czym opowiadam czym w rzeczywistości jest prowadzenie własnej firmy ("Czym jest własny business?"). I oczywiście w obu wykładach przemycam informacje o fizyce życia. Ale jak można nie przemycać, jeśli stanowi ona podstawę?
Audytorium młode, ale jest kilka osób starszych. Audytorium ludzi przedsiębiorczych - ci nie obrażają się, gdy mówię, że nie mają wiedzy, natomiast ci starsi jeszcze potakująco kiwają głowami. Kontakt z publicznością jest, mówię dość gładko, sporo czasu przeznaczam na omówienie tego, że komórka, człowiek i firma są de facto systemami strumieniowymi. A zarządzanie sprowadza się głównie do kontroli strumieni. Widzę nawet, że jest spore zainteresowanie gdy mówię o kontroli strumienia pracowników. Cisza... kurcze, plotłem, o nic nie chcą zapytać... Ale to typowe dla nas Polaków, obawiają się. Gdy w końcu pada pierwsze pytanie inni się rozkręcają. Pytania, jak zwykle, o konkrety, o ścisłe recepty: "Co robić, by zatrzymać ludzi?". No cóż z odpowiedziami jest drobny kłopot, bo życie i prowadzenie firmy to gra i gotowych recept nie ma, trzeba stosować taktyki. Tłumaczę: wy gracie w brydża, jesteście po licytacji i już w trakcie rozgrywki i pytacie mnie co teraz zagrać, a ja przecież nie znam ani licytacji, ani tego jakie karty do tej pory zeszły, mogę zatem mówić tylko o ogólnych zasadach, o tym czym jest np. impas ale nie mogę dać wam odpowiedzi: "W twoim przypadku zaimpasuj". Jest zrozumienie. Po części oficjalnej długo jeszcze rozmawiamy na temat konkretnych przypadków i jak ja u siebie je rozwiązałem. W trakcie pytań padło pytanie o charakterze syndromu Machiavellego - ktoś zasugerował, że jestem zwolennikiem teorii, że ludzie w gruncie rzeczy są źli. Odpowiedziałem oczywiście, jak zwykle: "Są dobrzy i źli, są nawet bardzo dobrzy i bardzo źli, ale każdy z nas jest obiektem żywym i w związku z tym optymalizuje czerpanie z zasobów", a to prowadzi to typowych procesów społecznych...
wtedy nawet czerpanie wiedzy teoretycznej będzie o wiele łatwiejsze i bardziej zrozumiałe. Dobre audytorium, potencjalni Atlasi... byle system organizacji państwa pozwolił im działać.
| ||
| 2012.05.10 Czwartek |
Jesienią 1956 roku w Buenos Aires Willem Sassen zaczął sesję nagraniową z Adolfem Eichmanem. Powstało w sumie 67 taśm. Na jednej z nich Sassen pyta: "Czy pan nienawidził Żydow?", Eichmann odpowiada: "Oczywiście, że nie! Moja macocha była Żydowką! Podziwiałem w Żydach ich niezłomną wolę życia. Gdybym był Żydem, sam zostałbym fanatycznym syjonistą. W istocie prawdopodobnie zostałbym tak gorliwym syjonistą, jak tylko można sobie to wyobrazić. Nie jestem antysemitą. Byłem tylko politycznym przeciwnikiem Żydow, ponieważ odbierali nam chleb potrzebny do życia" "Dziennika nazisty, wyznania Eichmanna" Stana Lauryssens'a, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008, str. 114 Wyznania skrajnego grabieżcy.
| ||
| 2012.05.01 Wtorek |
Media to pierwsza władza. Faktyczną władzę mają ci, którzy kontrolują media. "Powierzchowność i pośpiech to choroby psychiki XX wieku, które najpełniej wyrażają się w działaniu prasy. Głęboka analiza problemu jest tam przeciwwskazana, nie leży w naturze prasy, która wychwytuje tylko sensacyjne wieści [...]. Prasa stała się potęgą w państwach zachodnich, bardziej wpływową niż władza ustawodawcza, niż administracja i sądownictwo". Niemniej jej potęga była głęboko niedemokratyczna: Kto [...] wybrał dziennikarzy zachodnich i dał im władzę, którą dysponują? - Aleksander Sołżenicyn. Więcej cytatów na temat media i dziennikarze. Sama liczba tych wpisów świadczy o tym, że z nimi zadarłem :). No cóż, zgadzam się, że to pierwsza władza i twierdzę, że niestety nie najlepsza.
| ||
| 2012.04.30 Poniedziałek |
Nawet nie wiedziałem, że taki się kiedyś narodził. Encyklopedia podaje, że to hiszpański filozof, pisarz, dramaturg i poeta. Czytając ksiażkę "Kres możliwości" (możliwości poznania) natrafiłem na jego cytat, który mnie zaintrygował: Najwyższym tryumfem rozumu jest zwątpienie w swoją własną słuszność Poszperałem jeszcze trochę i znalazłem kilka następnych, równie ciekawych:
| ||
| 2012.04.29 Niedziela |
A na lyzwach jezdze do dzis. Ciagle ostrzone na rowek... Piekny Zloty Wiek PRL minal...Dzis mamy wiek Egoizmu. Tak, wtedy byliśmy w przymusie i przymusie współpracy, no i wtedy nie było komputerów. Zgodzę sie z gościem, że teraz w okresie, wbrew pozorom i tego co się mówi, wielkiego dobrobytu gubimy więzy społeczne. Mniej musimy razem, więcej możemy sami, a poza tym tak na prawdę żyje się o wiele prościej niż za komuny.
| ||
| 2012.04.26 Czwartek |
Witam,
kontemplowałem wczoraj i dzisiaj rano w wannie temat z Pana linku i ksiażki FŻ w temacie nadążności i charakterystyk obiektu. Pojawiło mi się wówczas zdefiniowanie pojęcia "zaskoczenia" w temacie nadążności i gier.
I narazie zdefiniowałbym je jako przejawienie w grze takiej taktyki zachowań lub taktyki struktury przez dany obiekt/gracza albo inaczej własności, która jako charakterystyka nie była znana graczom wcześniej.
Można więc rozróżnić zaskoczenie na 2 rodzaje:
W przypadku taktyki zachowań to jakaś niecodzienna taktyka, pozorna ucieczka, w każdym razie wcześniej nieznana.
Temat pewnie da się rozwinąć ale teoretyczne podstawy w nadżąności są extra. Jak Pan już zdefiniował wcześniej zaskoczenie to super, ale to do mnie teraz w wannie dzisiaj dotarło.
pozdrawiam Tak, zgadzam się absolutnie: teoretyczne podstawy w nadążności są extra - nadżąność to kopalnia wiedzy i materiału do przemyśleń Co do zaskoczenia to ja problem widzę tak:
A tak na marginesie: coś w wannie musi być, bo Archimedes też w niej coś ważnego odkrył ;)
| ||
2012.04.24 Wtorek |
~Tirger777 do ~indi: Kolego zastraszony, czy wiesz co to takiego Socjotechnika ?
I kawałek z Wikipedii [stan 2012.04.24] na temat technik:
I jak tu mówić, że człowiek obiektywnie patrzy na rzeczywistość, skoro zanurzony jest w takim sosie kłamstw i manipulacji?
| ||
| 2012.04.22 Niedziela |
Papierki przykryły e-kartę, sprawa dotyczy 37,5 mln Polaków
Elektroniczna karta ubezpieczenia zdrowotnego już dawno powinna znajdować się w kieszeniach Polaków. Tymczasem dziś planowana jest jedynie jej prowizorka, którą obsługiwać będzie 224 nowych urzędników, biorących rocznie pensje na kwotę 22,6 mln zł.
Ustawa zdrowotna z 2004 r. nakazała ministrowi zdrowia wydanie rozporządzenia ws. elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego. I wprowadzenia samej e-karty. Do dziś nie ma ani tego papierka, ani ogólnokrajowej elektronicznej karty zdrowotnej. [...]
No cóż w tej kwestii nic się nie zmienia od lat. Oto cytat z pamiętników Samuela Pepysa, wysokiego urzędnika w urzędzie d/s Zaopatrzenia Marynarki i członka parlamentu Angielskiego w XVII wieku:
6 maja [1666 r]. (Niedziela) Do kościoła, a potem aż do nocy siedziałem przyprowadzając do porządku papiery dotyczące zaopatrzenia floty, których dla mnogości spraw i uciech nie przeglądałem od paru miesięcy.
7 maja. Wstałem wcześniej dalej nad papierami mego urzędu Nadzorcy Zaopatrzenia Floty, żeby je mieć w porządku na przyjście sir W. Coventry’ego, bedąc świadom, że nie łatwo mi będzie dać mu dobre odpowiedzi, jeśli mnie zacznie pytać o sprawy zaopatrzenia.
Dla mnogości spraw i uciech urzednik ten przez parę miesięcy nie zajmował się tym za co pobierał wysokie pobory. Więcej cytatów związanych z urzędnikami Internauta ~dpalec: podsumowuje dążność demokracji: ~dpalec: rece opadają...skoro tak prostej sprawy nie mogli załatwic przez tyle lat , to jak sie mają inne wazniejsze sprawy państwowe.....amatorszczyzna do kwadratu... czy w tym kraju ktos jeszcze mysli kategoriami dobra wspólnego? ...jestem coraz bardziej podłamany.... na nastepne wybory nie idę. juz postanowione. Nie widze żadnej opcji która w tym kraju cos moze... bezsilność... Władza to władza - może wszystko, i dlatego teraz dla mnogości swych spraw i uciech przedłużyła obowiązek pracy i podniosła ceny benzyny, a w zeszłym roku podniosła podatek VAT. Zaczynam rozumieć słowa Wyspiańskiego: Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur.
| ||
| 2012.04.21 Sobota |
Piotr K. - kolega z liceum - po śmierci żony zaczął pisać wiersze. Jeden z nich przypadł mi do gustu na tyle, że "zmusił" mnie do napisania mojego własnego:
W zasadzie z kotami mam niewiele wspólnego, ale w tym wierszu zawarłem wszystkie moje migawki myślowe, które mi się z nimi kojarzą. Poniżej oryginał Piotra:
| ||
| 2012.04.19 Czwartek |
Ci co przeczytali "Atlasa Zbuntowanego" Ayn Rand mogą zauważyć, że wydarzenia gospodarcze i polityczne zaczynają biec zgodnie ze scenariuszem przedstawionym w tej książce. Atlasi (pracujący z sensem) wycofują się:
Maszynista zatrzymał pociąg. Dostanie nagrodę
Minister transportu Sławomir Nowak zamierza wystąpić do szefa PKP Cargo o nagrodę dla maszynisty, który wczoraj zatrzymał pociąg na trasie Warszawa-Katowice.
Maszynista miał wątpliwości co do wskazań semafora i odmówił dalszej jazdy. Dwa semafory przy wjeździe na stację powinny pokazywać te same sygnały. Tymczasem według maszynisty pierwszy semafor informował, że przy wjeździe na stację Baby będzie można jechać z maksymalną prędkością. Drugi nakazywał ograniczenie prędkości do 40 km/h.
Ze względu na remonty ruch na tym odcinku odbywał się wczoraj po jednym torze. Po zatrzymaniu składu na magistrali węglowej natychmiast utworzył się korek, w którym stanęło około dziesięciu składów pasażerskich.
A przecież powinno się ukarać tego co do takiego bałaganu doprowadził. I jak zwykle treściwy komentarz internauty:
~cox..: Dobrze, że dostał nagrodę, tylko dziwi mnie to, że zaczyna się rozdawać nagrody za coś, co przecież jest (a przynajmniej powinno być) normalnym zachowaniem..
To trochę tak jakby dać nagrodę budowlańcowi za to, że wybudował dom, który się nie zawalił, lub lekarzowi za to że wyleczył pacjenta (a nie doprowadził do kalectwa lub śmierci)... a kierowcy, że zatrzymał się na czerwonym świetle...
Może to i dziwne, ale widocznie w tym kraju normalne zachowania i postępowanie zgodnie z obowiązującymi przepisami i normami - jest czymś nadzwyczajnym! W sumie obserwując codzienność, w którym normą jest zachowanie "nienormalne" - przestaje mnie to dziwić...
Właśnie do takich sytuacji doprowadza zachowanie rządzących dokładnie przedstawione w Kluczowym dylemacie władzy co zresztą opisałem w rządzeniu w pigułce.
| ||
| 2012.04.19 Czwartek |
Znalezione w sieci:
~ina do ~K: cały naród pracuje teraz na emerytury i utrzymanie administracji unijnej. Reszta sie na razie nie liczy. Eldorado już się kończy, "państwowi" zaproponowali podniesienie wieku emerytalnego. Natomiast wybrani "państwowi" na emerytury odchodzą w wieku 40, a ci wybrani najbardziej mają emerytury ponad 13000 zł miesięcznie.
| ||
| 2012.04.18 Środa |
Dostałem od Tomka Maciejewskiego maila, no i zezłościłem się sam na siebie. W mailu było bowiem o liderze:
Mam ciekawą sytuację z moim menedżerem.
Przyszedł pełen pomysłów i optymizmu. Że będzie projektować serwisy internetowe i to samo będzie szło. Ma 23 lata. Ma świetne umiejętności miękkie, mocne wyczucie marketingowe ale nie ma umiejętności twardych. DTP nie umie, programować nie umie, grafiki nie umie. Sprzedawać umie, pisać teksty umie, rozmawiać umie.
I miał wizję że jak tylko dostanie dobre stanowisko w firmie to wszystko świetnie pójdzie i świat jego.
Dałem mu projekt jako kierownikowi, powiedziałem kto ew. będzie brał udział (programista, ja, drugi programista, podwykonawca grafik). Jest klient, jedna z firm inwestora, jego sekretarka.
I rzuciłem go na głęboką wodę. Budżetujesz ty, rozmawiasz ze wszystkimi ty, egzekwujesz ty i tak dalej.
Wczoraj do mnie pisze maila zestresowany, że wszystko się rozjechało. Programista chociaż obiecywał pracę spieprzył i olewa nas, klient pomimo rzetelnych próśb nie dosyła materiałów, grafik nie zrobił tego co chcieliśmy i ze świetnych założeń marketingowych (19 stron!) olał 60% i tak dalej. A na dodatek kasa z firmy klienta do niego nie trafiła, a jemu się kończy i jak on ma żyć i w ogóle coś robić.
Napisałem mu: wybacz, ale celowo wcisnąłem cię w ten projekt abyś zobaczył co to znaczy menedżerowanie i własny biznes. Projekty ładnie harmonogramowane świetnie wyglądają tylko w Microsoft Project. W życiu to się wszystko pi**doli.
A to chciałem Ci zakomunikować dając Ci pełną odpowiedzialność w projekcie:
Załamał się.
Jest to genialnie - krótko i zwięźle - sformułowane i w tych kilku nośnych zdaniach wyraża istotę rzeczy. W trakcie dyskusji zrobiliśmy jeszcze małe podsumowanie:
Spiąć finansowo to oczywiście domyślne sedno biznesu. Można doprecyzować jeszcze bardziej i dodać, że projekt ma się skończyć w sensownym czasie (bo to też pieniądz) oraz co ważne klient musi czuć, że oprócz efektu była też:
Jeden z naszych młodych ludzi tak to skomentował:
A jedna z naszych wieloletnich managerek:
| ||
| 2012.04.14 Sobota |
Ano mnie obchodzi. Wczoraj w wieku 74 lat zmarł Emil - francuski chłop, weteran wojny w Algerii, twórca wspaniałej rodziny, wymagający ojciec. A dzieci, wiadomo, tego nie lubią. Szorstki, z sercem jak gołąbek. Człowiek, który zaraz po powiedzeniu "Bonjour" pytał czy masz gdzie spać i co jeść. Całe życie pracował, wraz z żoną wybudował nowy dom, wychował trójkę wspaniałych dzieci i doczekał się ośmiorga wnuków. To właśnie dzięki tej rodzinie, w latach osiemdzieśiątych XX wieku, dowiedziałem się dlaczego Francja jest bogata, a Polska biedna. Nie powiedzieli mi tego wprost, ale pojąłem to przyglądając się temu jak żyją. Bogactwo wynika z pracy z sensem, a nie socjalistycznego gadania o równości społecznej. Pochowano go z pompą przysługującą weteranom - trzykrotnie opuszczno flagi państwowe na jego trumnę. Wojna była kolonialna, ale on sam się na nią nie wybrał, wysłało go "państwo". Synowa na pytanie czy była msza odpowiedziała, że w kościele odbyła się ceremonia religijna. O tempora, o mores! Tak właśnie mówi urzędnik świecki - francuska nauczycielka. Tak mnie to zaintrygowało, że pytałem jeszcze kilka razy i w końcu przyznała: "Tak, była msza... z księdzem". Pokój jego duszy. Odszedł Atlas, człowiek szorstki, lecz przyjazny innym ludziom. Lubiłem go, nawet pomimo tego, że kiedyś niechcący przejechał mi piłą łańcuchową po pięcie. Spore, lecz niegroźne draśnięcie zalaliśmy samogonem jego produkcji. Po wyżerce jaką nam, biednym Polakom, zaserwował w 1988 z okazji swoich 50 urodzin (było na niej ponad 100 osób) i dodatkowym dniu odpoczynku w komfortowych warunkach, razem z Kolarzem dokonałem swego największego wyczynu wspinaczkowego zdobyłem Dru.
| ||
| 2012.04.13 Piątek |
Podsumowanie znalezione w sieci:
~WM do lmorgoth: Polska jest biurokratyczno-mafijnym państwem bezprawia, w którym znaczna część dochodu narodowego - wypracowanego ciężką pracą obywateli - ulatnia się do kieszeni wąskiej grupy cwaniaczków z powodu napęczniałej biurokracji, wprost niewyobrażalnej korupcji i na skutek panowania "kolesiowskiego kapitalizmu" (ang. crony capitalism) zamiast gospodarki wolnorynkowej.
Mamy więc bardzo wysokie – i zarazem niezwykle regresywne - obciążenia podatkowe, gęsty gąszcz praw i regulacji, armię urzędników, masę tworzących niewielką wartość dodaną firm żywiących się na nadmiernej biurokracji - przyklejonych do niewrażliwego na ceny sektora publicznego, wysokie koszty pracy, nieprzyjazny klimat dla przedsiębiorców, pełen patologii i absurdów wymiar sprawiedliwości, nierzadko stojący po stronie przestępcy, afery zamiatane pod dywan. Polska należy też do grona krajów z najwyższym rozwarstwieniem płac pomiędzy kadrą kierowniczą a pracownikami średniego szczebla. Artykuł na ten temat.
W rezultacie, nawet połowa ceny większości produktów lub usług nabywanych w Polsce to tzw. nawis korupcyjno-biurokratyczno-mafijny. Inaczej: gdyby nie ogromna korupcja, biurokracja i mafijne układy ceny w Polsce byłyby 50% niższe (albo płace 100% wyższe).
I to jest odpowiedź na nurtujące wielu Polaków pytanie, dlaczego ceny i koszty utrzymania są jak na Zachodzie, a płace 4-krotnie niższe, pomimo wielu lat swobodnego przepływu ludzi, towarów, technologii i kapitału.
Ale wysoka w stosunku do przeciętnych zarobków struktura kosztów w gospodarce to nie jedyna cena jaką płaci przeciętny Polak za ten spaczony system. Haracz jest także uiszczany w postaci niskiej jakości produktów i usług np. fatalna jakość dróg i kolei, nowe stadiony i autostrady-buble, fatalna służba zdrowia, złe planowanie przestrzenne w miastach, niska i pogarszająca się jakość żywności, niska etyka biznesu, wysyp różnej maści naciągaczy i firm-krzaków itd.
| ||
| 2012.04.12 Czwartek |
Oto jest pytanie.
Dlaczego nie chcemy mieć dzieci?
W 2011 roku urodziło się 391 tys. dzieci, o 22 tys. mniej niż rok wcześniej – wynika z danych GUS. Blisko 30 procent z nas nie myśli o potomstwie, właśnie ze względu na sytuację materialną. Dzisiaj młodzi ludzie liczą pieniądze i coraz częściej mówią: "nie stać nas na dziecko".
Obecnie nawet te rodziny, które nie stawiają na pierwszym miejscu kariery, ale chcą mieć potomstwo, odkładają tę decyzję na lepsze czasy. Boją się tego, co przyniesie kryzys. Zastanawiają się, czy stać ich będzie na utrzymanie kolejnej osoby. Anna, redaktorka z Warszawy ma już jedno dziecko. Jaś chodzi do zerówki. Dwa lata temu planowała z mężem drugie, marzyła im się córeczka. Chcieli, żeby nie było zbyt dużej różnicy wieku między rodzeństwem. Ale wtedy odłożyli tę decyzję, bo mąż zmieniał pracę.
- Dziś już w ogóle nie wiemy, co czeka nas w przyszłości. Niektórzy mogliby powiedzieć, że przesadzamy, bo przecież mieszkamy w Warszawie i nasz budżet w sumie wynosi jakieś 7 tysięcy złotych miesięcznie. Dla moich koleżanek, które zostały w rodzinnym Ełku, to prawdziwy majątek. Ale połowę dochodów pochłaniają nam kredyty: na mieszkanie, na samochód i konsumpcyjny. Na życie zostaje niewiele ponad 3 tysiące złotych. Opłacenie rachunków, przedszkola, codziennie zakupy, a trzeba się jeszcze ubrać. Wydajemy wszystko, co do gorsza – wylicza Anna.
I tak dalej w podobnym tonie.
~Super tata
Pozdrawiam wszystkich normalnych posiadających dzieci..
| ||
| 2012.04.09 Poniedziałek Lany |
Kilka dni temu podczas wprowadzania cytatów, zatrzymałem się nad fragmentem z książki Feliksa Zandmana, polskiego Żyda, który po wojnie wyemigrował do USA i tam zaczął prowadzić interesy na dość dużą skalę: Być może prawa fizyki wyryte są w kamieniu, ale prawa ludzkie - nie. Wynik procesu zależy od czynników innych niż prawda. Jeśli uda nam się osiągnąć sprawiedliwy wyrok, to tylko dzięki szczęściu. Kilka miesięcy temu zaznaczyłem ten fragment i opatrzyłem tagiem "prawnicy". Kilka dni temu zastanawiałem się czy w ogóle umieszczać go w spisie cytatów, jest bowiem dość ogólny i mało precyzyjny. Jak bowiem zdefiniować w wielu przypadkach "sprawiedliwy wyrok" i co oznacza "szczęście", oba te terminy są wysoce subiektywne. Zastanawiałem się i przy okazji natknąłem się na książkę "Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach." Rzeczywiście, by zrozumieć o co Zandmanowi chodzi trzeba przeczytać wspomnienia Chinki, która od bardzo młodych lat, jako komunistyczny prokurator musiała wydawać surowe wyroki.
Książkę tę "wciągnąłem w trzy dni i tak na szybko o niej napisałem:
| ||
| 2012.04.06 Piątek |
Na kanale Planete jakiś film o Toruniu, Malborku i krzyżakach. W pewnym momencie lektor powiedział mniej więcej coś takiego: Mikołaj Kopernik 21 marca 1522 roku publicznie wygłosił swój Traktat o monetach, jednak nie odbiło sie to żadnym echem, ponieważ psucie pieniądza jest zawsze korzystne dla rządzących i ich popleczników.
I warto to robić już w szkołach podstawowych przy okazji mówienia o Koperniku. A nie robi się. Dlaczego? Bo tak to się kręci, że władza nie jest zainteresowana, by o tym uczyć. Władza uczy o swojej wielkości, skwapliwie przemilczając swoje mierności. Uczyć choćby tak jak jak robi to na swojej stronie liceum im. Kopernika: W swym traktacie Kopernik mówił, że na skutek spadku wartości pieniądza ceny wciąż rosną, a handel zagraniczny staje się coraz trudniejszy. Dobre monety srebrne są wychwytywane i przetapiane na gorszą monetę, z czego zyski czerpią miasta dające prawo bicia monety oraz kupcy, którzy sprzedają swe towary według wartości złota. Pierwszy pieniądz wypiera z obiegu lepszy.
Link do streszczenia traktatu o monetach.
| ||
| 2012.03.28 Środa |
Znalezione w sieci: I tak to działa, wolimy tych, którzy obiecują. Od kilku lat obserwuję naszą wspólnotę mieszkaniową, każdy jest mądry, każdy zaangażowany... na zebraniu, o ile przyjdzie. Poza zebraniem narzekanie i kontestacja. Wybór przewodniczącego wspólnoty polega na tym, że nikt nie chce, choć jest jeden. Nazwijmy go Zgłosio - mówi mało, ale przekonująco, nie wysuwa się na przewodniczącego ale nie mówi nie. Wszyscy w swej próżności głosują na niego - to już nie ja będę musiał się kłopotać, lecz on zawalczy o nasze wspólne dobro - uff jaka ulga. Budynkiem wspólnoty zarządza jakaś firma - nazwijmy ja Fi. Każdy wydatek lub plan wydatku musi zaakceptować wspólnota. No i zaakceptowała - naprawiamy przeciekające balkony. A tych jest kilkanaście. Plan finansowy zaakceptowany, naprawy ruszają. Na pierwszy ogień idzie balkon Zgłosia, koszt 60 tys. zł. (średnia pensja to około 3666 brutto, w tym podatki i ubezpieczenia stanowią około 30%), na drugi - balkon jego sąsiada, a potem... naprawy stają i przez ponad rok Fi niczego już nie naprawia. Wspólnota się piekli, a Zgłosio gładko tłumaczy. Członkowie wspólnoty postanowili wyremontować swoje balkony ze wspólnych funduszy (bo zapłacę mniej - inni się dołożą), przegłosowano tych co mają balkony dobre. Wybrano Zgłosia (bo nie ja będę musiał tego wszystkiego pilnować). Kto skorzystał? Zgłosio. Kto stracił? Wracając do cytatu: Zgłosio nawet niczego nie obiecywał, łaskawie zgodził się tylko na bycie przewodniczącym...
| ||
| 2012.03.27 Wtorek |
Syn znajomego pracował w naszej firmie przez niecały rok, chłopak niegłupi, coś tam zrobił, po czym stwierdził, że interesuje go coś innego i poszedł do innej firmy. W niej też pracował około roku, po czym odszedł, bo dostał pracę w wielkim europejskim ośrodku naukowym pod Genewą. Po kilku miesiącach przekazał następującą informację: W porównaniu z poprzednimi moimi pracami tu pracuje się, delikatnie mówiąc, "na luzie". U nas dostawał zadanie, wykazywał godziny poświęcone na jego realizację i był wynagradzany na podstawie stawki godzinowej. Z tego co mówił znajomy to w drugiej firmie miał podobne warunki, z tym tylko, że deklarował ile będzie kosztowało to co robi i nie mógł tej kwoty przekroczyć. A więc ani tu ani tam nie poznał co to stres, napięte terminy oddania i ukryta niechęć do współpracy przedstawicieli klienta. Tak więc w Polsce miał luz. To co ma teraz tam? Jest młody, swoją obserwację oparł na porównaniu z firmami prywatnymi, a komunikat przesłał rodzicom. Gdyby nie pracował wcześniej i nie miał ojca, który ciężko pracuje, pomyślałby, że obijanie się w europejskim centrum naukowym to norma. I że tak właśnie wygląda prawdziwa praca. Czy po kilku latach "pracy na luzie", za pieniądze lepsze niż górnik w kopalni i chłop na roli nie będzie gorącym orędownikiem swojego europejskiego centrum naukowego? Czy nie będzie wspierał władz, by zwiększyły opodatkowanie tegoż górnika i chłopa, w celu finansowania jego bardzo "potrzebnych" społeczeństwu prac naukowych? Prac "na luzie".
| ||
| 2012.03.26 Poniedziałek |
Jak prowadziłem szkolenia wspinaczkowe w Klubie Wysokogórskim Warszawa zauważyłem pewne ciekawe zjawisko: najlepsi w początkowej fazie po roku, dwóch się wykruszali, a najlepszymi długoterminowo stawali się, ci którzy na starcie byli w drugim i trzecim szeregu. Jak to zauważyłem? Otóż, za kurs wszyscy płacili, ale ja dla najlepszych organizowałem dodatkowe bezpłatne wyjazdy szkoleniowe. Udawało mi się załatwić pieniądze z klubu na tak zwaną "inwestycję we właściwych ludzi", ale po dwóch latach okazało się, że właśnie ci ludzie już się nie wspinają. Motywacja tych z drugich szeregów zwyciężała przed talentem tych z pierwszych. Ci, którzy nie załapywali się na dodatkowe wyjazdy, trenowali po swojemu, poza tym bardzo chcieli być pierwszymi i to ich mocno dopingowało. Dużo trenowali i wypracowywali własne metody treningowe. Gdy w pewnym momencie okazywało się, że depczą po piętach najlepszym lub wręcz są od nich lepsi, dotychczasowi mistrzowie "wymiękali" i odchodzili. Początkowo wydawało mi się to dziwne, ale w sumie wyszło, że całkiem logiczne.
| ||
| 2012.03.20 Wtorek |
[http://wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-zolnierz-ktory-dokonal-masakry-w-afganistanie-,1,5063512,wiadomosc.html]
Według Browne'a, nie wydaje się aby Bales miał problemy alkoholem lub osobiste, które mogły wpłynąć na jego postępowanie. Miał natomiast problemy finansowe, w tym dług hipoteczny od posiadanych nieruchomości, który przewyższył już ich wartość.
W tym artykule nie napisał, ale żołnierz ten miał kiedyś wypadek drogowy, podczas którego doszło do uszkodzeń mózgu. Sporo się ostatnio nasłuchałem o zgubnych i niekorzystnych efektach pożyczek, stąd też ten wpis.
Warto się zastanowić nad następującym procesem: jak facet mało wydający i dobrze zarabiający stał się zadłużony po uszy? W tym czasie jakiś prezes banku "dostał" milionową premię, za dobre wyniki finansowe...
| ||
| 2012.03.19 Poniedziałek |
Ludzie bardziej pragną Boga, który rozwiąże ich problemy, Sparafrazowałem myśl z kazań wolnorynkowych księdza Jacka Gniadka i w tej postaci w pełni współgra ona z fizyką życia.
| ||
| 2012.03.18 Niedziela |
Największe wydarzenie medialne ostatnich tygodni - śmierć maleńkiej Madzi. Dziecko wypada matce z rąk i w wyniku upadku ponosi śmierć. Matka wraz z mężem zakopują zwłoki w jakimś lesie, po czym matka z pustym wózkiem udaje się do galerii handlowej i tam zgłasza porwanie dziecka... Media i policja szukają, do akcji włącza się najbardziej znany w Polsce prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski - dla jednych mistrz swego fachu, dla innych oszust i hochsztapler. W końcu to on odkrywa prawdę... Internauta ~pax dokonał bilansu resergetycznego dla obiektu społeczeństwo, czyli podliczył jakie koszty społeczne spowodowało to wydarzenie oraz pokazał kto na tym zarobił:
~pax: "Nie będę sie zastanawiał, czy “matka Madzi” zabiła czy nie, ani jak duży wkład miał ojciec w ukrycie ciała. Fascynuje mnie inna sytuacja.
Przez wiele dni Policja prowadziła poszukiwania (pomijam ich skuteczność). Dziesiątki, jeżeli nie setki funkcjonariuszy przetrząsało Sosnowiec i okolice, prowadzono badania, analizy, itd. Robiono to w przekonaniu, że dziecko jest rzeczywiście porwane. Po wyjawieniu paskudnej prawdy, status matki zmienił się na chwile na podejrzaną (jakoś tak), ale zaraz się wszystko odmieniło. Panienka wyszła z aresztu i pojechała w siną dal. W całej sytuacji kręcił się mężulek, ciągle zmieniający ubrania, z dziwnym uśmieszkiem na swej gębie, patrzący w dół, unikający jakichkolwiek ciężkich pytań.
Nie interesuje mnie, że Policja wyszła na całkowitych głąbów. Ale, czy ktoś nie powinien wystawić rodzicom rachunku za ogromne poszukiwania w celowo i świadomie sfałszowanej sprawie? Setki nadgodzin, itd., zostały zapłacone przez sosnowiecką Policję swoim funkcjonariuszom. Pamiętacie, jak niedawno sędzina odtajniła dane i gębę telefonicznego dowcipnisia, który zadzwonił „z bombą” do szpitala, a w wyniku ewakuacji zmarł pacjent? Dlaczego owi „rodzice” Madzi nie mogą zostać pociągnięci do takiej odpowiedzialności? Powiecie, że nie mają pieniędzy by zapłacić za akcje? To niech siedzą, jak inni. Chociaż znając media i Rutkowskiego, niedługo ukaże się książka pt. (prawdopodobnym) „O tym jak mordercy Madzi chcieli porwać moją żonę zakonnicę i dlaczego uwikłany w to jest stary Olewnik”. Więc kasa na spłacenie kosztów operacji policyjnej się znajdzie.
Powiecie, że matka działała w stresie i nie powinna płacić? Zdrowe/normalne matki dzwonią po POGOTOWIE a nie fingują porwanie.
Niedawno obydwoje „rodzice” odmówili składania zeznań, a „mamusia” odmówiła udziału w wizji lokalnej. I wyjechali na wczasy do Rutkowskiego. Czy sosnowieckim prokuratorom już całkowicie odbiło? Ile setek przedsiębiorców i bandziorów SIEDZI miesiącami i latami w tzw. „areszcie wydobywczym” lub by uniemożliwić im „matactwo w sprawie”? Dlaczego w tak publicznej i szokującej sprawie pozwolono tej parce zniknąć? Prokuratorki przestraszyły się, że dostaną takie same medialne baty jak Policja? Dlaczego nie ma żadnych zarzutów?
Na koniec – ostatnie zagrania medialne tatusia przypominają mi bandytów pewnych, że uszło im wszystko płazem i odgrywających się na świadkach lub na „krzywdzących osądach mediów”, itd. Widzicie z jakim uśmiechem domaga się on od mediów by „zostawiły ich w spokoju”? Mają media zostawić w spokoju osoby odpowiedzialne za największe wydarzenie medialne 2012 roku, wydarzenie ujawniające tragedie wychowawczą w polskich domach, ujawniającą niekompetencje Policji i służb wszelakich? Czy WY zostawilibyście w spokoju gębę cwaniaczka nie patrzącego w „oko” kamery?
Dziecko nie żyje, „rodzice” nic nie mówią, nie ma dowodów (za ANI przeciw, poza ewidentnym „udziałem osoby trzeciej”, tzn. drugiej która pomogła zakopać zwłoki). Jedyni którzy wiedzą wszystko balują na wolności (i bez zarzutów) u pseudo detektywa i piszą scenariusz dla TVNu.
Hańba dla kraju i kolejna porażka jego instytucji."
Media "do przodu", policjanci i prokuratorzy "do przodu", kasa społeczna uszczuplona, społeczeństwo ogłupione, a mądrzejsza jego część tracąca wiarę w instytucje państwa. Bilans ten świetnie ukazuje jaką rolę odgrywają: sposoby wydawania pieniędzy w dylemacie "ja/grupa".
| ||
| 2012.03.15 Środa |
Ciekawy artykuł o mechanizmach uczenia:
Problem studentów ws. kierunków studiów
[http://wiadomosci.onet.pl/kraj/problem-studentow-ws-kierunkow-studiow,1,5058650,wiadomosc.html]
Wybrali studia, które gwarantowały elitarny zawód. Niebawem już nie będą potrzebne do jego wykonywania – czytamy w "Dzienniku Polskim".
Zarządzanie, pośrednictwo, inwestycje na rynku nieruchomości to bardzo popularne kierunki studiów. Ich absolwenci po odbyciu praktyki mieli otwartą drogę do licencji i pracy w zawodach, w których po deregulacji nie będzie wymagane nie tylko wykształcenie kierunkowe, ale żadne.
- Zostaliście oszukani. My też zostaliśmy oszukani – mówił studentom cytowany przez gazetę prof. Stanisław Belniak, wybitny specjalista zajmujący się nieruchomościami.
I jak zwykle wszystko tłumaczące niezawodne komentarze internautów:
~obiektywny: No, proszę wybaczyć . Ale jeżeli tzw. profesor wykładał przez 5 lat o obrocie ciał stałych (nieruchomości) wmawiając biednym żakom , że to bardzo skomplikowany proces, a jego odpowiedzialność jako nauczyciela, za poznanie owych procesów, jest równie niesłychanie ważna? No, to co ma teraz powiedzieć tzw. profesor osobom które oszukiwał przez 5 lat , a mógł towarzystwo wyedukować w rok, w np. szkole policealnej?
euro_kolchoznik: Przeprasza co to za głupoty. Po to się uczą żeby mieć wiedzę konieczną do zawodu a nie przywileje. To że nie będą wymagane licencje to nie znaczy że jełop będzie się cieszył większym zaufaniem od specjalisty z dyplomem. Tacy młodzi a już tak nastawieni na "szarpanie". Normalnego kraju to my nie wybudujemy tak szybko jak widać
~bubu: jako licencjonowany pośrednik nieruchomości z stażem w tej branży od 20 lat uważam że skandalem było ustanowienie licencji.
~obserwator: Ci ludzie czyli studenci zostali oszukani przez uczelnie czyli rektorów i profesorów. Stworzono kierunki które dają imitację zawodu. Aby byc dobrym handlowcem, pośrednikiem nieruchomości czy zarządzajacym trzeba miec do tego talent. Dlatego w tych zawodach w większości pracują ludzie, których zweryfikowało życie a nie studia. Stworzono kierunki na uczelniach dla zarobku uczelni, szczególnie takie które wymagają minimalnych nakładów. Za to czesne jest odpowiednie do apetytów profesorskich.
| ||
| 2012.03.09 Piątek |
Celny wpis pod artykułem o raporcie NIK nt. katasrofy smoleńskiej:
NIK opublikowała raport dotyczący katastrofy smoleńskiej
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z kontroli dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Poinformował o tym w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia prezes NIK, Jacek Jezierski.
Jezierski powiedział, że procedury, dotyczące lotów najważniejszych osób w państwie, były łamane od wielu lat. Powiedział on też, że nie ma kompleksowego systemu zapewnienia bezpieczeństwa tym osobom.
Kontrola wykazała między innymi, że sytuacja w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego była bardzo zła.
Doświadczeni piloci odchodzili z jednostki, a tym, którzy zostali nie umożliwiono wykonywania wystarczającej liczby lotów szkoleniowych. Aby móc latać, piloci fałszowali więc dokumentację dotyczącą szkoleń. Jacek Jezierski powiedział, że prezydencki samolot nie mógł lądować w Smoleńsku, gdyż lotnisko to nie było czynne.
Roni.onet: Wyjaśnię wam po co jest tzw. strefa budżetowa - wojsko, policja, szkolnictwo, służba zdrowia - otóż nie po to żeby świadczyć usługi na rzecz społeczeństwa, tylko po to żeby zapewnić dostatek i przywileje swoim pracownikom. Żadna inna branża nie ma takich osłon socjalnych, emerytalnych i przywilejów jak budzetówka. Oczywiście że są niedoinwestowane - skoro 2/3 budżetu przejadają płace... Co do specpułku i armii ogólnie - moze i jest w złej kondycji - ale nie jeżeli chodzi o korpus generalski - tylu dobrze zabezpieczonych generałów nie mają nawet bogatsze i większe armie... Przez półtora roku nikt nie podał się do dymisji, ani nikt nie został pociagnięty do odpowiedzialności. Nieźle nawzajem się wspierają... ~kosynier: Ostatnio byłem na przyjęciu imieniniwym u dalekiego kuzyna w innym mieście.Towarzystwo po wypiciu udowadniało,kto jest lepszy.Policjant ile to dziennie jeleni upoluje,strażnik więzienny udowadniał jaki to on jest dobry dla więźniów i celnik z ruskiej granicy mający władzę jakich inni nie mają. Pochodzę z innego świata(prywatna inicjatywa) i nie mogłem zrozumieć,jak ci wykolejeńcy na państwowych urzędach mogą pracować. Dla nich normalny obywatel jest tylko jeleniem,skarbonką i celem do premii lub łapówki. Oglądam program*Państwo w Państwie* i kosa w kieszeni się otwiera na tych wszystkich urzędasów-ważnych śmieci-co niszczą ludzi.
| ||
| 2012.03.08 Czwartek |
Fragment z ciekawego artykułu nt. fizjologii porodu, z informacjami na temat hormonów, których nie znajdzie się w encyklopedii:
Ekspert o praktyce porodów: znajdujemy się na dnie przepaści
[...]
W tym kontekście ważna okazuje się znajomość koncepcji antagonizmu pomiędzy działaniem adrenaliny (zwaną hormonem stresu i ucieczki), a oksytocyny, czyli "hormonu miłości", bez którego nie dojdzie do porodu. Kiedy ssaki (m.in. ludzie) uwalniają adrenalinę, nie mogą wydzielać oksytocyny.
"Adrenalina wyzwala się w sytuacjach stresowych - gdy jesteśmy przestraszeni, zmarznięci albo czujemy się obserwowani. W takich sytuacjach nie będziemy uwalniać oksytocyny, niezbędnej do porodu. Kobieta, aby urodzić, musi czuć się bezpieczna, znajdować się w ciepłym miejscu i nie czuć się obserwowana" - tłumaczył Odent. Praktyka jednak często sprzyja adrenalinie: kobieta rodzi w świetle jarzeniówek, w asyście kilku osób, czasami nawet kogoś z rodziny z kamerą. Zdaniem Odenta poród przebiega wiele lepiej, jeśli rodzącej towarzyszy jedynie nienarzucająca się położna. To zaspokaja jej podstawową potrzebę, by nie czuła się obserwowana.
W zrozumieniu fizjologii porodu pomaga też wiedza nt. aktywności kory nowej - tłumaczył Odent. Owa struktura mózgowa, zwana też neokorteksem, odpowiada za racjonalność, myślenie i wyższe czynności intelektualne. A ponieważ poród nie zależy od woli - przeszkadza w nim wszystko, co wiąże się z pobudzeniem neokorteksu - wyjaśniał.
- Natura znalazła jednak na to sposób. Można powiedzieć, że podczas porodu neokorteks przestaje działać - tłumaczył naukowiec. I już wiadomo czemu kadra zarządzająca nie jest czuła i miła: Kiedy ssaki (m.in. ludzie) uwalniają adrenalinę, nie mogą wydzielać oksytocyny.
| ||
| 2012.03.02 Piątek |
Jestem na zorganizowanych przez Asbiro (Alternatywna Szkoła Biznesu i Rozwoju Osobistego) rekolekcjach wolnorynkowych ks. Jacka Gniadka. Rekolekcjach w formie konferencji. Pierwszy temat przytłaczający. Starszy pan pokazuje film animowany "Crulic - droga na drugą stronę". Fabuła filmu została oparta na autentycznych wydarzeniach z lat 2007 - 2008. Twórcy postanowili opowiedzieć historię Claudiu Crulica – rumuńskiego więźnia, który zmarł w wyniku czteromiesięcznej głodówki prowadzonej w krakowskim areszcie. Oskarżony o kradzież mężczyzna protestował przeciwko wątpliwym przesłankom zatrzymania. Aby zwrócić uwagę na swoją krzywdę rozpoczął strajk głodowy, który doprowadził go do śmierci na oczach społeczeństwa. - [więcej] Najkrócej można powiedzieć, że film pokazuje jak machina urzędnicza zabiła człowieka, machina złożona z ludzi myślących, w teorii moralnych, ludzi, których zsumowane działania doprowadziły do śmierci. Opowiem w migawkach:
Starszy Pan to Zygmunt Lizak:
Czystka po śmierci
Dyrektor Generalny Służby Więziennej zdymisjonował dyrektora aresztu śledczego w Krakowie przy ul. Montelupich i dyrektora małopolskiego Inspektoratu Służby Więziennej. Decyzja ma prawdopodobnie związek z ujawnioną przez „Tygodnik” śmiercią Rumuna Claudiu Crulica, który zagłodził się na śmierć w krakowskim areszcie.
Oficjalnego komunikatu w tej sprawie Centralny Zarząd Służby Więziennej nie wydał. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że obaj zdymisjonowani są tą decyzją zaskoczeni. Dotychczasowy dyrektor aresztu płk Stanisław Potoczny, który zlekceważył doniesienia o głodówce aresztanta i zareagował zbyt późno, miesiąc temu odszedł na urlop zdrowotny. – Przedstawił zaświadczenie, z którego wynikało, że ma kłopoty z odpornością psychiczną i potrzebuje odpoczynku – informuje nieoficjalnie jeden z pracowników aresztu. Za pół roku Potoczny miał odebrać nagrodę jubileuszową za nienaganną służbę. W rozmowach z kolegami z pracy nie ukrywał, że obarczanie go odpowiedzialnością za śmierć traktuje jak niesprawiedliwość.
Odwołany został również dotychczasowy dyrektor inspektoratu mjr Zygmunt Lizak, który po ujawnieniu skandalu tłumaczył, że o rozgrywającym się niedaleko jego biura dramacie przeczytał dopiero w prasie. Decyzji CZSW nie chce komentować. O ile na temat płk. Potocznego w środowisku oficerów SW krążą różne opinie – część kadry zarzuca mu bezwzględność i małe zainteresowanie sprawami wewnętrznymi aresztu, to mjr Lizak kojarzony jest z „ludzką twarzą” służby więziennej. Przebojowy, kontaktowy, przez wiele lat próbował zmienić wizerunek aresztu przy ul. Montelupich, który jeszcze długo po 1989 roku cieszył się złą sławą.
Przypomnijmy: wewnętrzny raport, sporządzony przez CZSW po ujawnieniu okoliczności śmierci Rumuna, wskazywał na rażące zaniedbania w przepływie informacji pomiędzy dyrekcją szpitala a personelem. Niewykluczone, że stanowisko straci również kierująca więziennym ambulatorium stomatolog Krystyna Mamczur. Lizak nie wiedział, bo nie był informowany przez dyrektora aresztu - nie ma przepisu, który kazałby informować wyżej o głodówce. Postanowił wyjaśnić całą sprawę, wyjaśniał i go zdymisjonowano. Choć nie wiedział, czuje się moralnie odpowiedzialny i dlatego teraz o tym mówi i pokazuje ten film, który w sposób animowany, a więc chyba nieadekwatny, pokazuje tragedię człowieka. W jednej z końcowych scen, jakiś urzędnik mówi: "Zginął, bo nie chciał współpracować". I to przytłacza najbardziej: brak odpowiedzialności, brak inicjatywy i wspaniałe wytłumaczenia własnych zaniechań.
| ||
| 2012.02.29 Środa |
Tak wielki i prawdziwy, że aż postanowiłem zamieścić go w wyjątkowym dniu roku:
Aby robić ciągłe postępy należy skupić się na dwóch najważniejszych rzeczach:
Celem treningu jest nauka, pozyskiwanie wiedzy, dążenie do perfekcji wykonania, doskonałej techniki i pewności własnych działań. Z kolei rywalizacja, to sprzeżenie zwrotne, które dostarcza informacji, jak w rzeczywistości jesteśmy efektywni i czy metody treningowe są właściwe. Jeśli chcesz być mistrzem (w czymkolwiek) pamiętaj: Trening i Konfrontacja Zastosowania Innej drogi nie ma! Choć jednak jest - rzadki przypadek.
| ||
| 2012.02.28 Wtorek |
Zauważyłem, że definicja życia na polskiej Wikipedii, została mocno rozbudowana o elementy, których nie ma w wersji angielskiej i rosyjskiej. Najważniejszy z nich to poziomy organizacyjne życia:
Biologia tradycyjnie wyróżnia kilka poziomów organizacji układów związanych ze zjawiskiem życia. Wiążą się z nimi poszczególne nauki biologiczne, różniące się przedmiotem badań i metodologią. Zwykle wyróżnia się następujące poziomy organizacji i odpowiadające im nauki biologiczne:
Jednak oceniam, że moja definicja życia jest bardziej logiczna i bardziej spójna wewnętrznie:
Definiens: to cecha zbioru replikatorów syntetyzujących przyswajających (czerpiących) zasoby zewnętrzne aż do swego podziału, które wygenerowały proces ewolucji biologicznej, który z kolei zaczął wpływać na kolejne ich pokolenia.
Nieco szerzej:
Replikatory syntetyzujące (będące obiektami typu RPD) wraz z procesem ewolucji biologicznej (którego podstawą jest proces gerpedelucji), stanowią system autodynamiczny, który w sposób ciągły zmienia kolejne pokolenia replikatorów syntetyzujących, przekształcając je w znane nam obiekty żywe.
Jak głosi II Zasada Fizyki Życia: Dynamika zmian pokoleniowych w taktykach struktury (budowie) i taktykach zachowań (zachowaniu) obiektów żywych odbywa się w wyniku działania ewolucji biologicznej. Ewolucja biologiczna ma dwie charakterystyczne składowe, wpływające na kształtowanie taktyk struktury (budowy) i taktyk zachowań kolejnych pokoleń obiektów żywych: agregację współpracy i eskalację konfliktu. (Co stanowi treść IV Zasady Fizyki Życia). Składowe te spowodowały, że w chwili obecnej na Ziemi:
| ||
| 2012.02.27 Poniedziałek |
Na portalu emetro.pl ciekawy artykuł:
(Prawie) wszystkie triki polityków
Metoda 1 - na przykrywkę
Metoda 2 - na czarne jest białe, a białe jest czarne
Metoda 3 - na przeczekanie
Metoda 4 - na atak
Metoda 5 - na ukrycie newsa lub wrzutę
Wrzuta. Jakiś polityk daje nieoficjalnego newsa. Media to opisują. Toczy się dyskusja. Gdy ludziom pomysł się podoba, to rząd potwierdza, że nad tym pracuje. Gdy jest krytyka, rząd mówi, że to bzdury. [...]
Metoda 6 - na odbijanie piłeczki
Metoda 7 - na oplucie przeciwnika
A na koniec - lans w mediach [to raczej nie na koniec, lecz "ueber alles"]
Mediów nie wolno lekceważyć [...]
[politycy]
| ||
| 2012.02.26 Niedziela |
[Znaleziony w zakamarkach internetu i lekko podretuszowany przeze mnie]
| ||
| 2012.02.25 Sobota |
~maciek: Pomoc dla Grecji? To nie tak, ani jedno euro nie trafi do Greków jako ludności. Te pieniądze w całości zostaną przekazane na spłatę zadłużenia czyli trafią do zachodnich banków. Ta cała pomoc dla Grecji to rodzaj pompy przepompowującej podatki obywateli unii do prywatnych banków pod pretekstem ratowania Grecji. My też się do tego dokładamy. Po raz kolejny wychodzi na to że kryzys to nie skutek. To METODA. Kryzys to dla banków czas złotych żniw. Jak podała niedawno KNF w ciągu ostatniego kryzysowego roku zyski banków w Polsce wzrosły o ponad 40 %. Nawet mafie narkotykowe nie mogą się pochwalić takim wzrostem zysku.
| ||
| 2012.02.23 Czwartek |
Byłem wraz z żoną na filmie wczoraj. Uczyłem się na studiach o Pani Margaret i byłem zafascynowany (i dalej jestem). Ale film mnie zawiódł. Myślałem że będzie taki jak w zwiastunie czyli film o jej osiągnięciach politycznych o reformach itd. było tak tylko w 1/4 filmu. Reszta czyli 3/4 filmu pokazuje ją jaką osobą chorą która ma zwidy rozmawia z nieżyjącym mężem pod ciągła opieką rodziny która się martwi i nie chce jej wypuścić z domu samej nawet na spacer. To jest przykre. Niestety starość taka jest ale w jej przypadku to jest nie istotne i krzywdzące gdyż była to osoba pełna życia mająca swoje cele które realizowała i o tym powinien być cały film.
Ja też byłem na tym filmie i też mi się nie podobał. Rodzina Margaret Thatcher premierę filmu ostentacyjnie zignorowała. Wiem, że jest wolność słowa, ale według mnie to Pani premier powinna dostać wielkie odszkodowanie za tego gniota. Jak wiadomo filmy krecą głównie artyści, a ci głównie lewicują. No i lewacy chyba postanowili rozprawić się ze znienawidzoną przez siebie ikoną liberatrianizmu. Co prawda lewacy przy okazji zwykle feminizują, stąd też i stanęli w rozkroku. Ani to film o starości, ani biograficzny, ani o meandrach polityki. Film, żeby upieprzyć postać. Udało się. Większość niezależnych, internetowych recenzji też nie pozostawia suchej nitki na autorach, jako jedyny jasny punkt podając świetną grę aktorki odtwarzającej główną rolę. A zatem film promuje aktorkę i dołuje wybitną postać historyczną - polityka, który wyciągnął Wielką Brytanię z kryzysu gospodarczego. Generalnie gniot i wypociny, jednak kilka perełek było, przy czym myślę, że niestety przeciętny widz ani ich ani nie dostrzeże, ani nie zrozumie.
A wielkość polega na tym, że że jej drobnosklepikarska ekonomia to ekonomia prawdziwa! To ekonomia przynosząca zysk wszystkim, a nie tylko wybranym. To ekonomia interesu globalnego - interesu wszystkich. A ci wszyscy pseudopolitycy i pseudoekonomiści działają według interesu własnego! Co mi bowiem za różnica, ustąpią teraz i wszyscy będą zadowoleni, a to że za chwilę pierdzielnie? Co ich to obchodzi, i tak swoją pensję i swoje chwilowe zaszczyty dostaną.
Na koniec kilka cytatów Żelaznej Damy:
I ciekawe, że gdy byłem nastolatkiem, to w przeciwieństwie do cytowanego na wstępie internauty wcale nie byłem zafascynowany Thatcher'ką, a wręcz jej nie lubiłem. To uczucie wyzwalały emocje, a nie rozum.
| ||
| 2012.02.22 Środa |
Przedsiębiorcy rezygnują z biznesu
W urzędowym spisie wszystkich polskich firm figurowało w końcu ub. roku ponad 254 tys. przedsiębiorców, którzy zawiesili działalność gospodarczą, podaje "Dziennik Gazeta Prawna".
Oznacza to, że w ciągu 12 miesięcy ta liczba zwiększyła się o jedną trzecią. Statystycznie rzecz biorąc każdego dnia w minionym roku działalność zawieszało ponad 170 firm. To znak, że porażka w działalności gospodarczej jest coraz częstszym zjawiskiem - komentują eksperci.
Taką tezę potwierdzają inne dane GUS o liczbie wyrejestrowanych w ub. roku firm. Z gospodarczej mapy Polski zniknęło ponad 310 tys. podmiotów - ok. 100 tys. więcej niż rok wcześniej.
Rośnie armia urzędników.
Koszt - dodatkowe 1,6 mld złotych
Rośnie armia urzędników. Mamy ich już prawie pół miliona. Wzrost liczby urzędników nastąpił już po zapowiedzi premiera dotyczącej redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym. Ograniczanie etatów miało być jednym z działań oszczędnościowych wspierających walkę z deficytem budżetowym. Tymczasem zamiast ograniczenia liczby urzędników nastąpił wyraźny wzrost ich liczby.
Jak stwierdza "Rzeczpospolita", problemem jest także niska jakość pracy urzędników. Zauważyło to Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, które chce przeszkolić ponad 7 tys. pracowników władz lokalnych mających najgorsze wyniki w pracy - ustaliła gazeta.
I kilika komentarzy internautów:
euro_kolchoznik: Poziom "ugnojenia" Polskiego biznesu przez pasożytów (urzędników) stale rośnie. Od początku roku mamy dwie podwyżki składki na ZUS Jedne 50 zł od stycznia zafundowała przedstawicielka Partii Zielonych Cór Koryntu, podnosząc pensje minimalną drugie 50 zł zafundował Tusk ze swoją ferajną podnosząc składkę rentową od lutego. Podwyżki o 100 zł w jednym roku jeszcze nie było. (Oczywiście w myśl zasady *****, ****** łba nie urwie rekompensatę tej podwyżki w kwocie 500 mln. zł zafundował pasożytom) Czyli mała Kazio prowadzący firmę zapłaci podwójnie. Raz za podwyżkę drugi raz zżuci się na urzędniczą hydrę by ta nie odczuła skutków. To takie dwa przykłady gnojenia i nierównego traktowania Polaków. To tylko w sprawie finansów. Gdy by pisać o przepisach które coraz bardzie dokręcają śrubę powstała by wielotomowa encyklopedia.
~damian: Niechaj dalej podnoszą ZUS to za rok będziemy czytać o jeszcze większej skali.
~max do ~knsnr: Rozwijające się w Polsce działy "gospodarki" to:
| ||
| 2012.02.22 Środa |
W mediach dwa główne nurty: bankrutująca Grecja i podwyższanie wieku emerytalnego przez rząd. Gadania i wątków bardzo dużo, ale dwie zasadnicze kwestie dotyczące obu tych tematów są nieobecne w ogóle lub śladowo:
Na koniec ciekawostka z radia. Jedna z najwięcej obecnych dziennikarek pewnej gadanej stacji radiowej, w śmieszny sposób ugryzła się w język. Mówiła o kryzysie w Grecji i o tym, że nas kryzys też może nie ominąć. I zaczęła się rozczulać nad młodymi:
- Bo kryzys dotyka szczególnie ludzi młodych, ludzi, którzy myślą właśnie o... Mysłałem, że pęknę ze śmiechu. Przyczyną kryzysów są niestety roszczeniowe, niedouczone, próżne i narcystyczne media, które zamiast spełniać rolę sprzężenia zwrotnego do poczynań "państwa", ogłupiają ludzi, wzmacniając tym samym nadużycia władzy.
| ||
| 2012.02.21 Wtorek |
W nawiązaniu do wczorajszego wpisu na temat wywierania sprzężenia zwrotnego przez resztę społeczeństwa na rządzących otrzymałem od Tomka M. taki komentarz:
Trafiłem na stronę Instytutu Spraw Publicznych i oni mają program "Decydujmy razem". Czyli zaangażowanie społeczeństwa w działania obywatelskie. I tam napisali z 10 publikacji na ten temat.
I co?
I żadnej publikacji-instruktażu. Gdzie byłoby napisane:
To naprawdę jest masakra. Ci ludzie są ślepi.
Jeśli się zarabia, to jest się ślepym. Powołano instytucję w teorii potrzebną społeczeństwu, a w praktyce pasożytującą na nim. Ci ludzie sobie coś piszą i sami się na wzajem chwalą, a opłacani są z tzw. pieniędzy publicznych zabieranych nam wszystkim lub dodrukowywanych/pożyczanych co finalnie i tak kończy się na tym, że zabieranych. Tak ludzie są ślepi, że nie widzą, jak są nikomu do niczego nieprzydatni! Ludzie są ślepi, że nie widzą, jak zabierają innym. I dalej:
Ogólnie to są ci ludzie śmieszni i żałośni. Wyobrażają sobie społeczeństwo obywatelskie gdzie obywatele będą zaangażowani w sprawowanie władzy. W sensie że będą się angażować, współpracować z władzą i tak dalej.
Marzenie ściętej głowy.
Władza ma kasę z tego co robi, a oczekuje, że jej dupsko nie będzie się palić za gówniane decyzje i sposobem na to jest zaangażowanie obywateli w tę władzę. Oczywiście za darmo. Za darmo się mają angażować i uczestniczyć. Ale oni za to władza kasę będzie za to dostawać.
Takie pieprzenie albo celowa ściema, że to społeczeństwo się nie angażuje. Oni się nie angażują ale kasę biorą. A społeczeństwo się ma angażować, ale za darmo. Żałosne śmieszne absurdalne.
Jedynie pan profesor stwierdził istotne słowa, że władza nie ma interesu w edukowaniu prawnym obywateli. To jedyne zdanie jakie ma sens. Ale czy pan profesor ma interes w edukowaniu obywateli? Otóż on też nie ma. Dostał od władzy grant na zrobienie pracy, napisał wiele przemyśleń, ale instruktażu praktycznego już nie. A więc działa dokładnie tak samo. Za kasę państwową, pan profesor przyłączył się programu ściemy i robi tylko to co władzy wygodne oraz promuje SIEBIE.
Jak już robić dla siebie to coś WYTWARZAĆ i sprzedawać dla wzrostu ogólnego, a nie pieprzenie o obywatelskim zaangażowaniu za pieniądze obywateli i ku niczyjej korzyści.
[naukowcy] [władza] [dylemat Madisona]
| ||
| 2012.02.20 Poniedziałek |
Niezależny dziennikarz niejaki James Corbett prowadzi na stronie The Corbett Report - niezależne źródło informacji. Jest jego wydawcą, webmasterem, twórcą materiałów i producentem. Poniżej próbka jego pracy na temat jak media wmanipulowują społeczności:
I mój komentarz dotyczący jego jedynego stwierdzenia: społeczeństwo niczego się nie nauczyło Niestety taka jest fizyka zjawiska: społeczeństwo nie ma przełożenia na władzę.
Typowy model społeczny to: Bardzo rzadko dochodzi do wpływu odwrotnego. Dylemat ten sformułował James Madison. Jak się do tej pory okazuje dylemat ten generuje tak zwany cykl rewolucji.
I w takim trójkącie, od momentu gdy stado małp oprócz wodza zaczęło mieć szamana, wszystko się kręci. Do tej pory pozytywny rozwój społeczny zawdzięczaliśmy konkurencji między państwami. Najbardziej niekompetentni rządzący (grupa wodza z grupą szamana) zajeżdżali swe kraje (swe koryta) i przestawali być rządzącymi. Problemem jest globalizacja i brak tej konkurencji. Rządzący stają się coraz bardziej bezczelni.
| ||
| 2012.02.18 Sobota |
Piotr podesłał mi linka do filmu BBC "Dangerous knowledge". Tytułowe niebezpieczeństwo wiedzy wynika stąd, że intensywnie dociekający do prawdy ludzie prędzej czy później przez swe odkrycia stają się niepoczytalni lub popełniją samobójstwa. Film przedstawia życiorysy i osiągnięcia czterech wielkich matematyków: Georg'a Cantor'a, Ludwig'a Boltzmann'a, Kurt'a Gödel'a and Alan'a Turing'a. Dla mnie jednak ważniejszy był końcowy wniosek, o którym za chwilę.
A obecni politycy i dziennikarze nic na te tematy nie wiedzą. Dla nich wszystko jest jasne, proste i rozwiązywalne w pięć minut. Najważniejsze było podsumowanie tego filmu. Narrator stwierdził, że życie regulowane jest dylematami wynikającymi z czynników ortogonalnych, ale ludzie zamiast zajmować się szukaniem ich optymalnych rozwiązań wolą z nimi żyć. Bo myślenie redukcjonistyczne jest prostsze i bardziej nośne, a to niestety oznacza, że zamiast wejść z zagadnieniami społecznymi na kolejny wyższy poziom, powtórzymy dotychczasowe błędy, ot choćby takie jak wojny światowe XX wieku. Bardzo celnie podsumowane.
| ||
| 2012.02.16 Czwartek |
Sukces Polonii. Koniec "polskich obozów śmierci"
Po długiej kampanii protestów ze strony Polonii amerykańskiej, agencja prasowa Associated Press zabroniła swoim dziennikarzom używania określenia "polskie obozy śmierci" w odniesieniu do niemieckich obozów koncentracyjnych w Polsce w czasie II wojny światowej.
Do zmiany przyczyniła się akcja zbierania podpisów pod petycją do AP zorganizowana wśród Polonii amerykańskiej przez Fundację Kościuszkowską. Zebrano ponad 300 000 podpisów.
Z serwisu agencji AP korzysta ponad 1700 gazet i ponad 5000 stacji radiowych i telewizyjnych w USA. Jak podkreślił Storozynski - który sam jest znanym dziennikarzem i laureatem Nagrody Pulitzera - "Stylebook AP" to najszerzej stosowany podręcznik pisania depesz agencyjnych w USA.
Pytanie pierwsze: kto tam ten zapis umieścił? Odpowiedź: Nigdy się nie dowiemy. I drugie: dlaczego władza chce zamknąć wolny internet? Odpowiedź: Bo wolny internet myśli głębiej i rzeczowiej niż wszyscy dziennikarze razem wzięci:
~precision language: Dalej nie rozumiem czemu nie mozna bylo nazwac tego po imieniu czyli: HITLEROWSKIE OBOZY SMIERCI byloby to w pelni precyzyjne i nie dawaloby juz zadnego pola do zadnych naduzyc ,do nadinterpretacji i "niedointerpretacji". Oczywiscie nie wierze ze zaden czlowiek w zadnej agencji nie wpadl na pomysl tak "genialnego" okreslenia jak HITLEROWSKIE OBOZY SMIERCI , czyli ze... kazde inne okreslenie jest tylko tuszowaniem historii...do momentu az "mgla zapomnienia spowije historyczna rzeczywistosc"
~Kubol do ~precision language: Widocznie komuś zależy by używać sformulowania "polskie" zamiast "hitlerowskie" - moim zdaniem skrót myślowy z "hitlerowski obóz koncentracyjny na terenie okupowanej Polski" na "polski obóz koncentracyjny" jest robiony świadomie a nie wynika z ignorancji. Wogóle dlaczego też nie nazywac tego po "imieni niemieckie obozy koncentracyjne " jakoś nie przypominam sobie państwa Hitlerland ani narodu hitlerowcy
~Hadron: Gorące sowa uznania i szacunku dla Polonii USA.Gdyby nie Polonia,to nasze MSZ nadal niczego by nie osiągnęło.Jednakże ta "zmiana" nadal jest mocno "przypudrowana".Zamienili "polskie obozy ŚMIERCI" na "niemieckie obozy KONCENTRACYJNE",a jesli już mowa o ludobójstwie,to w formie"obozy śmierci w okupowanej przez NAZISTÓW Polsce".Teraz dzieci będą zastanawiać się, skąd się wzięła wojna Polski z Niemcami?.
~o do ~Dokładny: Niemcy zbudowali obozy koncentracyjne we wszystkich okupowanych przez siebie krajach, bądź wykorzystali już istniejące. Ale jakoś w gazetach nikt się nie myli i nie pisze "francuskie obozy koncentracyjne", "holenderskie obozy koncentracyjne", "łotewskie", "austriackie" itd.
~Julian: Niebawem Izrael to znowu skoryguje na pierwotny zapis i będzie wszystko po staremu. A nasz rząd pokłoni się i wyśle następną śmieszną notę. Żenada.
| ||
| 2012.02.14 Wtorek |
Porządkując archiwum cytatów natrafiłem na coś, chyba niestety, ciągle aktualnego: Otóż wraz z podbojem rzymskim uległ zerwaniu związek między nauką i polityką, tzn. klęskę poniósł zamysł pierwszych władców hellenistycznych, by użyć nauki jako instrumentu władzy; o wiele skuteczniejsze w tym względzie okazały się organizacja militarna i prawo. - cytat z książki Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa, a nauka nowoczesna autorstwa Lucio Russo.
| ||
| 2012.02.10 Piątek |
Tragiczna śmierć Madzi
Nie można nie zauważyć, że przez ostatnich kilka dni media głównego nurtu były wręcz przepełnione informacjami w sprawie zaginięcia i tragicznej śmierci półrocznej Madzi z Sosnowca. Telewizje (TVN24, PolsatNews, TVPinfo) oraz portale internetowe (Onet.pl, Wp.pl, Interia.pl) nieustannie, bez przerwy, informowały Polaków o nowych ustaleniach detektywa Rutkowskiego i policji. Niewątpliwa tragedia rodzinna wyrosła w polskojęzycznych mediach mainstreamowych na temat nr 1 do tego stopnia, że w głównym wydaniu TVN-owych "Faktów" ( serwis informacyjny nadawany w tzw. "prime time") z 03/02/2012, które trwały 26 minut, pierwsze 13 minut poświęcono tylko tej sprawie.
Warto się zastanowić dlaczego wspomniane media przez ponad tydzień wałkowały tylko ten temat? Dlaczego bez umiaru żerowały na tragedii rodzinnej, zamiast rzetelnie informować o najważniejszych informacjach z kraju i świata? W moim przekonaniu, w ciągu ostatnich kilku dni, mieliśmy do czynienia - nie ujmując sprawie zaginięcia i śmierci półrocznej Madzi niczego z charakteru tragedii - z promowaniem przez mainstream idealnego tematu zastępczego, który, przy odpowiednim uwypukleniu sfery emocjonalnej, jest w stanie całkowicie zająć uwagę milionów odbiorców medialnego przekazu na kilka-kilkanaście dni. To też pokazuje jak bardzo ogólnopolskie stacje telewizyjne i główne portale internetowe są pro-rządowe. Śmiem bowiem twierdzić, że polskiemu establishmentowi sprzyja podnoszenie do rangi tematów dnia prywatnych tragedii rodzinnych, byleby tylko nie wspominano o problemach naprawdę ważnych dla całego państwa, za które odpowiedzialność ponosi władza.
Należy podkreślić, że w tym samym czasie, kiedy media w całości były pochłonięte sprawą Madzi:
W kontekście powyższego przypominają mi się od razu słowa Piotra Skwiecińskiego. Publicysta ten, w jednym ze swoim artykułów na temat wolności mediów, wspomniał o Ryszardzie Kapuścińskim, który gdy trafiał do obcego kraju miał zwyczaj włączania nieznanej mu stację radiową. Jeśli słyszał, że nadaje ona tylko muzykę przeplataną serwisami informacyjnymi w stylu "w Urugwaju urodziło się dwugłowe cielę", to wiedział od razu, iż jest to radiostacja prorządowa. Wiedział, że tak jest, chociaż w programie rozgłośni nie było żadnej agitacji na rzecz władzy, i w ogóle słowa o polityce. Bo władzy sprzyja cisza... Polskiej władzy aktualnie sprzyjają tematy zastępcze, które, dzięki kampaniom mediów mainstreamowych, skutecznie przysłaniają prawdziwe problemy naszego państwa. A mnie gdy miałem 10 lat zaskoczyło, że radzieckie radio podawało codziennie rekordowe wyniki w jakimś wybranym (zagubionym nie wiadomo gdzie w bezkresach Sojuza) kołchozie. To były takie ważne wiadomości dla narodu, że aż dziesięć lat później system się rozsypał. Władza to władza, i największym nieporozumieniem jest to, że podświadomie zakładamy, iż ona nam sprzyja. Mainstreamowe media - przydupasy władzy, robią wszystko, by zdobyć zaufanie większości i w odpowiednich momentach wlewać w mózgi propagandę. Propagandę tejże władzy, która te media stworzyła lub tak jak w naszym przypadku daje łaskawe przyzwolenie, by działały. A czym jest władza? Ano podnosi podatki i wydłuża wiek emerytalny - czyli mamy więcej oddawać i dłużej pracować. A komu więcej oddawać? Ano tejże władzy, która zostawi sobie po uważaniu, a resztę rozda swoim przydupasom. Dojeni zmniejszą wydajność, a pazerności władzy wzrośnie. Strumień konsumpcji przestanie się bilansować ze strumieniem produkcji - i tak dojdziemy do kryzysu, zafundowanego w ten oto sposób przez władzę. Oczywiście ona potem zwali wszystko na producentów, dokładnie tak, jak przerabialiśmy to u schyłku komuny. I oczywiście będzie robić wszystko, by z tym kryzysem walczyć. I oczywiście ani media, ani profesorowie nawet się nie zająkną skąd się biorą kryzysy. Czyż gryzie się bowiem rękę, która karmi? Raczej liże...
| ||
| 2012.02.07 Wtorek |
Pod takim tytułem ukazał się artykuł na Onecie: Niegdyś piękni, bogaci, pożądani, wielbieni przez miliony. Na starość samotni, schorowani, zrujnowani finansowo, opuszczeni przez wszystkich. Wielkich gwiazd kina, które nie zawsze odchodziły w blasku i chwale, było więcej niż myślimy. I jak zwykle najciekawsze są komentarze:
~tkr: Co tak naprawdę siedzi w głowie popularnej i uwielbianej osoby publicznej ( aktora-ki)? Otórz same uwielbienie. Aktorzy błędnie sądzą, że popularność ich nigdy nie zagaśnie. A w życiu wszystko przemija.
~sidartha: a co mają powiedzieć zwykli ludzie, czasami mam wrażenie że społeczności plemienne żyjące gdzieś w dżunglach na wyspach itd, są najszczęśliwszymi pod słońcem, wszyscy się wspierają i nikogo nikt nie odrzuca, cywilizacja niszczy w nas człowieczeństwo, dotychczasowy bilans cywilizacji to powodzenie nielicznych kosztem życia, zdrowia, poczucia godności większości, i niby dlaczego mam popierać postęp,
~swell do ~sidartha: Akurat, wszyscy się wspierają! Aleś się bajek naoglądał. To wspieranie zaczyna się od porzucania bądź zabijania noworodków, które mają jakieś wady, a kończy na wygnaniach z plemienia osób niezdolnych do pracy ze starości. Jak ktoś zachoruje to zazwyczaj mówią, że opętał go zły duch i w najlepszym przypadku też musi opuścić plemię. W najgorszym, wiadomo...
~jotef1 do ~sidartha: Kto ci takich bzdur naopowiadał??? Społeczności plemienne "dbają" o swój byt i członków plemienia którzy nie są w stanie się wyżywić sami - po prostu wywalają ze społeczności./ Nowa Gwinea/
~ja62: "Irena Kwiatkowska (1912-2011). I do samego końca zachowała pogodę ducha. Jak podkreślała, udało się jej to, gdyż zawsze starała się nie żyć przeszłością. – Człowiek jest wtedy tak zajęty rozpamiętywaniem, że teraźniejszość przechodzi mu koło nosa – tłumaczyła."
~scholastyka: Gdy człowiek jest na szczycie, ogarnia go coś na kształt pychy, nadmiernej pewności siebie i nie pamięta, że tych na szczycie otacza rój pochlebców, fałszywych przyjaciół, że mija uroda i sława, kończą się pieniądze wydawane zbyt rozrzutnie a wraz z tym znikają pochlebcy. Człowiekowi brakuje pokory i skromności.
| ||
| 2012.02.06 Poniedziałek |
Michał od miesiąca nie ma lekcji fizyki. Pani poszła na macierzyński, a dyrektorka nie może nikogo zatrudnić na jej miejsce. Według "Państwa" gwarancja świadczeń medycznych polega na możliwości zapisania się do kolejki oczekujących, a gwarancja uczenia na odwiedzaniu budynku szkolnego. Praca nie jest świadczona, natomiast pracę świadczący jest wynagradzany. Tracą na tym przyszłe pokolenia. Czy ktokolwiek zatrudniony na podobnych warunkach jak ta nauczycielka (Bogu ducha winna kobieta) powie, że system jest zły? Nie ma takiej opcji. I to jest istota socjalizmu. Jednak gry ewolucyjne pokazują, że jako społeczeństwo tracimy. Socjalizm zatem nie pojawia się ani za sprawą głosowania, ani przewrotu zbrojnego, lecz jako skutek serii drobnych odstępstw i przekrętów, które w końcu prowadzą do faktu dokonanego. [Ayn Rand (1905-1982)]
| ||
| 2012.02.05 Niedziela |
Ojciec cybernetyki polskiej - Marian Mazur - w swej książce "Cybernetyka i charakter" wytłumaczył dlaczego zwierzęta potrzebują snu. (Do tej pory w filmach i publikacjach naukowych i popularnonaukowych mówi się, że przyczyna snu jest nieznana, a Mazur to dość sensownie wytłumaczył). Otóż sen jest obroną organizmu (samodzielnego obiektu nadążnego) przed wewnętrznym chaosem komunikacyjnym. Rozwija się on w wyniku dostarczania przez czujniki lawiny wrażeń oraz ich analizy przez analizatory. W organizmie zaczyna krążyć coraz więcej komunikatów, których narastająca liczba może w końcu doprowadzić do rozregulowania się organizmu. Krótko mówiąc, sen to metoda organizmu na zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego systemu przed bezpieczeństwem zewnętrznym. Dlaczego? Bo aby walczyć o swoje istnienie, trzeba przede wszystkim istnieć. A co cały ten wywód ma do tytułu? Otóż narasta w naszym Państwie chaos komunikacyjny. Jeden z naszych klientów zgłosił reklamację, że program do obsługi apteki się zepsuł, bo nie "wciąga" faktur. Po kilku minutach analizy owej "niewciągniętej faktury" stwierdziliśmy, że jest ona niezgodna z ustawą o VAT. Były na niej zarówno wpisy od netto do brutto (metoda liczenia przy sprzedaży hurtowej) oraz wpisy od brutto do netto (metoda liczenia przy sprzedaży detalicznej). Ustawa o VAT takich dokumentów nie dopuszcza. Wszyscy, zarówno my jaki i księgowi firmy się z tym zgodzili. Prezes jednak, sam z siebie bardzo dociekliwy człowiek, skontaktował się z firmą, która tę fakturę wystawiła. Okazało się, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (lekarz pediatra), w związku z ostatnimi zmianami przeprowadzanymi przez Ministerstwo zdrowia, zalecił taki właśnie sposób wystawiania faktur: leki refundowane liczymy od brutto do netto, a pozostałe od netto do brutto. Chyba nie uzgodniono tego w Ministerstwem Finansów. Jaki skutek? Posiedzenia, narady, niepotrzebne modyfikacje systemów komputerowych... A teraz pytanie jeśli sen tłumi chaos komunikacyjny w organizmach (obiekty typu WSS) to co tłumi chaos komunikacyjny w grupach społecznych (obiekty typu PSS)? Jak zwykle do tej pory wojna i rewolucja, a z rzadka coś takiego, jak ustawa Wilczka.
| ||
| 2012.02.04 Sobota |
Obejrzałem film biograficzny o Thomas'ie Alva Edison'ie (1847-1931). Dwa cytaty zwróciły moją szczególną uwagę: Palaczy nie zatrudniam. Cóż mogę powiedzieć o teorii Einstein'a? Nic nie mogę powiedzieć, bo jej po prostu nie rozumiem. Dziś mało kto by się do tego przyznał, wszyscy są za teorią, pomimo, że tak, jak Edison, nikt jej nie pojmuje.
| ||
| 2012.02.02 Czwartek |
Diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach:
Żeby odbiorcy dobrze nas postrzegali musimy zapinać wszystkie szczegóły - to jasne.
Cechą solidnego fachowca jest załatwianie szczegółów od razu. Na dodatek zasada korekty mówi: im korekta późniejsza tym droższa. A więc natychmiastowe lokalizowanie pierdół i szybkie ich wyrwanie wraz z korzeniami - to z nas czyni prawdziwych fachowców. Oczywiście jest to warunek konieczny, aczkolwiek nie wystarcza sam jeden.
| ||
| 2012.01.29 Niedziela |
A przecież to sensacja i prawdziwa demokracja:
~ciekawy: CZYJŚ KOMENTARZ cytuję Prawda, że zatanawiające? Trabią na okragło jak to rządy i banki bedą nas ratować z kryzysu, do którego same nas doprowadziły, ale ani słowa na temat innych metod. Swoją drogą to rządy walczą właśnie z tym co przedstawia ten wpis: z siłą internetu wynikajacą z wielości stanowisk prowadzącej do obiektywności, a nie "jedynego słusznego stanowiska". [media] [dziennikarze] [demokracja]
| ||
| 2012.01.24 Wtorek |
Najważniejsze witryny rządowe są pod ochroną systemu bezpieczeństwa teleinformatycznego ARAKIS-GOV, za który Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (wraz z NASK) otrzymała w 2010 r. nagrodę "Teraz Polska". Jak widać, ani ARAKIS, ani prestiżowe godło nie pomogły. Strony www najważniejszych instytucji państwa padły po prostych atakach hakerów. Powód? Atak hakerów był zbyt… prosty. Tak jest ze wszystkim, dużo gadania, a "król jak zwykle jest nagi"...
| ||
| 2012.01.23 Poniedziałek |
...kraje zrzeszone w OPEC zarobiły w latach 2002-2006 na sprzedaży ropy naftowej 2,045 biliona dolarów, podczas gdy w analogicznym okresie wpływy głównych zachodnich odbiorców z tytułu samych podatków akcyzowych - które nie wymagają wszak żadnego nakładu pracy poza uchwaleniem odpowiednich przepisów - wyniosły 2,310 biliona, a zatem więcej, niż dochody państw, które musiały ponieść wysiłek wydobycia i wyeksportowania ropy. W dość jasny sposób ukazuje to skalę ucisku fiskalnego panującego w naszym regionie świata, dość wspomnieć, że mimo relatywnie wysokiego jego poziomu w Polsce, w innych państwach UE jest on jeszcze wyższy - w Wielkiej Brytanii udział podatków w cenie benzyny przekroczył już 60 procent, w Niemczech 56, zaś we Francji 50 procent. [http://www.pafere.org/artykuly,n1247,spotkanie_z_andrzejem_szczesniakiem__relacja.html]
| ||
| 2012.01.22 Niedziela |
[Newt] Gingrich znany jest z umiejętności polemicznej argumentacji. Dobry występ w debatach w Karolinie Południowej zyskał mu tam poparcie wyborców i umożliwił pokonanie [Mitta] Romney’a.
W Karolinie Płd. Gingrich, były przewodniczący Izby Reprezentantów, zwyciężył we wszystkich hrabstwach tego stanu i we wszystkich grupach wyborców.
Komentatorzy podkreślają, że według sondaży, większego poparcia niż Romney’owi udzielili mu nawet Republikanie, dla których najważniejszym kryterium była wybieralność kandydata - czyli przekonanie, że może pokonać w wyborach Obamę.
Tymczasem republikański establishment popiera Romney’a twierdząc, że to on jest "najbardziej wybieralny".
W demokracji nie wybiera się najlepiej rządzących, lecz właśnie "najbardziej wybieralnych" - takich wygadanych, milusińskich przystojniaczków. Polecam również kilka cytatów z literatury, które związałem z hasłem demokracja, szczególnie te z książki Cel Szwajcaria.
| ||
| 2012.01.19 |
~mnm do ~obiektywny: JAK WAŁĘSA KOMUNĘ OBALIŁ !
Około 20 lat temu "obalono" w Polsce komunizm. Ciekawe kto to napisał? Bo tekstu jak na komentarz dużo, a sam tekst treściwy i emocjonalny. No cóż "nasz rząd" to tak w opinii powszechnej się myśli, że to rzeczywiście nasz rząd. W rzeczywistości jednak ludzie u władzy dzielący drukowane pieniądze, dają tym co tego układu pilnują. Władza jest pazerna i niestety małorozumna. Ale ponieważ ma władzę to może sobie wypłacać wysokie premie nawet za superniekompetentne wprowadzanie marnych reform. Rozwiązanie kluczowego dylematu rządzenia polega na sprzeżeniu zwrotnym pochodzącym od rządzonych, a działającym na rządzących, gdy takowego nie ma to dochodzi do tego co teraz obserwujemy. Do kryzysu rozpętanego przez władzę, a który usłużne media ukazują jako zjawisko naturalne tak, jak burzę. Państwo to wielka fikcja, z pomocą której każdy usiłuje żyć kosztem pozostałych - Frederic Bastiat.
| ||
| 2012.01.18 Środa |
~rabin: Pólwysep koreanski pokzuje nam jakim syfem jest komunizm. Oba państwa startowały z podobnego poziomu, oba zniszczyła wojna w tym południe bardziej a wiekszość przemyslu byla na pólnocy. Dziś południe 8 gospodarka świata a na pólnocy żra trawe. Podobnie z Polska w 1950 roku Polska miała takie samo PKB jak Hiszpania. Gdzie jest dziś Hiszpania a gdzie polska pod względem rozwoju cywilizacyjnego? Inna para to Czechy i Austria. Małe zniszczenia wojenne podobny poziom a mimo to czechy nie dogoniły jeszcze austri. Komunizm i socjalizm zawsze wprowadza zacofanie.
~jojo do ~ghu8: Opowiadanie że Chiny rozwijają się dzięki komunizmowi to czysty idiotyzm i nieznajomość tego kraju . W Chinach nie ma komunizmu , tam tylko rządzi partyjna nomenklatura w wąskim politycznym zakresie . Kasta mandarynów i tyle . W Chinach jest drapieżny , dziewiętnastowieczny kapitalizm i dla tego mają taki wzrost gospodarczy . Jak się komuś to podoba powinien się czym prędzej się tam przenieść i doświadczyć na własnej skórze tego cudownego systemu . Osobnik taki przestał by pieprzyć od rzeczy bardzo szybko.
~sas do ~ghu8: Gwałtowny rozwój Chin nastąpił dzięki odejściu tego kraju od gospodarki planowej czyli socjalistycznej. Od kilku dekad Chiny przeżywają rozkwit dlatego, że wyzwolono wreszcie inicjatywę gospodarczą we własnym społeczeństwie. Sektor państwowy w ChRL stanowi niewielki procent gospodarki tego kraju. Do tego należy dodać, że nie ma tam tak rozwiniętego socjala jaki panuje teraz np. w Europie Zachodniej. Obecnej chińskiej gospodarce bardzo pomaga tradycja chińska, w której panuje kult pracy i szacunek do przedsiębiorczości oraz silne związki rodzinne. Proszę się zapoznać z materiałami ogólnodostępnymi na temat dzisiejszej polityki społecznej i zdrowotnej Chin. Wielu z szanownych forumowiczów może być zaskoczonych.
| ||
| 2012.01.17 Wtorek |
Fundacja Lux Veritatis nie otrzyma koncesji dla Telewizji Trwam na nadawanie programu na multipleksie cyfrowym - poinformowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji po wtorkowym posiedzeniu. Przewodniczący KRRiT Jan Dworak poinformował, że wcześniej podjęte decyzje koncesyjne pozostają w mocy. Bez względu na to co myślę na temat TV Trwam - to mamy dobitny przykład jakimi cuglami trzyma się za pysk naszą "demokrację". Urobieni zwolennicy tej decyzji mają wbite w mózgi coś takiego: Gdyby ta telewizja miała charakter religijny, to O.K., ale ona ma charakter POLITYCZNY !!! Poza tym dostęp do audycji religijnych jest również na TVP1, TVP2, TVP INFO. Kolejne pytanie, to skąd pochodzą pieniądze na TV kościelną i czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na bardziej zbożny cel - pomoc biednym, zamiast na Rydzykowe Imperium?? Wolność słowa oznacza, że każdy może głosić swoje poglądy, nawet kościół. A wiadomo, że obecnie jedynym sposobem na głoszenie poglądów jest telewizja ogólnokrajowa i w mniejszym stopniu radio.
| ||
| 2012.01.13 Piątek |
Świetny artykuł Marka Wesołowskiego na temat aktualnej sytuacji w służbie zdrowia:
Każdy ma receptę na służbę zdrowia, a jest dalej tak, jak jest
Jakie są najczęstsze pretensje i "utuskiwania"?
Ile co kosztuje?
Oczywiście kalkulacja kosztów powinna być robiona. Powinna to robić niezależna grupa ekspertów, których podstawową wartością, oprócz profesjonalizmu, jest wiarygodność. Jak podadzą nieprawdziwe dane, tracą wiarygodność i miejsce na rynku, dlatego będą się starać być maksymalnie obiektywni. Nie mogą być związani ani z płatnikiem, ani ze świadczeniodawcą.
Drugim źródłem wiedzy o kosztach ma być wolny rynek. I to nie jest próba likwidacji publicznej służby zdrowia! Chodzi o realne oddzielenie płatnika od świadczeniodawcy. Realne, to znaczy przy pomocy klarownych reguł wolnego rynku.
Czy wiemy ile wyrostków, porodów, złamań, nowotworów, itp. wystąpi na danym terenie w ciągu roku? Oczywiście, że wiemy. Te liczby są znane i bardzo nieznacznie zmieniają się. Dlaczego więc nie ogłosić przetargu na leczenie tych schorzeń. Najtańsza oferta wygrywa. To trochę jak kupowanie rzeczy na aukcji. Każdy świadczeniodawca zgłasza swoją cenę i wolumen usług, które może wykonać. Płatnik wie, że powinien zakupić leczenie np. 5000 zapaleń wyrostka robaczkowego. Oferty od świadczeniodawców przychodzą, w sumie, na 8000 wyrostków po różnych cenach. Kupujemy 5000 najtańszych „wyrostków”.
Równoległa wycena przez niezależną grupę ekspertów pozwala uniknąć zawyżania cen i zmów cenowych. Szybko okaże się, ile pieniędzy potrzebujemy, żeby zapewnić koszyk gwarantowanych usług.
Koszyk po raz kolejny
Koszyk świadczeń ma definiować te świadczenia, za które państwo jest w stanie zapłacić i dostarczyć obywatelowi w skończonym czasie (zapisanie do kolejki oczekujących nie jest terapią!!!).
„Gwarantowany” oznacza, że otrzyma go każdy obywatel! Takie podejście implikuje płatność z budżetu państwa, a nie z funduszu ubezpieczeniowego.
Podatek czy ubezpieczenie
Ubezpieczenie płacimy za samochód, za mieszkanie, itp. Wiemy co, i na jakich warunkach dostaniemy, a wszystko, co płacimy będzie obrócone wyłącznie na nasze potrzeby. Płacenie do „wspólnego kotła” i równe traktowanie wszystkich bez względu na wysokość płaconych kwot, to są cechy systemu podatkowego. Czyli płacimy PODATEK ZDROWOTNY!
Z podatku zdrowotnego Państwo ma nam zapewnić opiekę medyczną na takim poziomie, jaki jest możliwy w ramach zebranej kwoty. Co wchodzi w jej zakres (zawartość gwarantowanego koszyka), powinien ocenić specjalnie do tego powołany zespół fachowców (dobrze płatnych, bo decydują o wydatkowaniu miliardów). Zespół ten powinien najpierw stworzyć listę świadczeń medycznych, uszeregowanych od najniezbędniejszych i mających najwyższą wartość dla pacjenta i społeczeństwa. Następnie, znając koszty i liczbę wystąpień poszczególnych świadczeń w ciągu roku z jednej strony, i szacowaną kwotę podatku zdrowotnego z drugiej, powinien ocenić, które świadczenia, idąc od góry stworzonej listy, będą przez Państwo zakupione i zapłacone. To jest koszyk świadczeń gwarantowanych! Następnie NFZ realizuje na wolnym rynku zakupy z tak stworzonej listy, zaczynając od najważniejszych świadczeń, i schodzi na liście w dół dotąd, aż wyczerpie fundusze. Jest to system znany i stosowany na świecie.
Publiczna czy prywatna
Trzeba tu mocno podkreślić, że publiczna służba zdrowia staje do przetargów na tych samych warunkach co świadczeniodawcy prywatni. Słowo „publiczna” nie może być przyzwoleniem na niższą jakość, gorsze wyniki, słabszą efektywność. Obywatele oczekują służby zdrowia na tym samym wysokim poziomie.
Państwo może chcieć utrzymywać publicznych świadczeniodawców, jako sposób na obniżenie kosztów („u siebie” leczymy taniej). Taka postawa jest uzasadniona, jeśli wyniki placówek publicznych to potwierdzają.
Ważne jest natomiast zrównanie w prawach i obowiązkach wszystkich świadczeniodawców, bez względu na właściciela. Inaczej nie będzie mieć to sensu, a państwo będzie przyczyniać się do podziału Polski na bogatych i zdrowszych oraz biednych i gorzej leczonych.
Pozostaje pytanie czy państwo będzie dobrym zarządcą publicznych placówek służby zdrowia? W mojej opinii nie! Czy państwo powinno produkować samochody, lodówki, itp.? Każdy odpowie, że nie, bo taki zakład nie będzie dobrze zarządzany, i to prawda. Szpital „produkuje” coś znacznie bardziej skomplikowanego niż samochód czy lodówka, produkuje zdrowie. Wiara, że państwo będzie potrafiło zrobić to efektywnie, jest fałszywa. Nawet, jeśli państwo chce utrzymać własne szpitale, to powinny być one oddane w zarząd fachowcom.
Podatek, ubezpieczenie, państwo
Co z tym zrobić? Sprawa jest prosta, każdy może (ale nie musi) wykupić sobie ubezpieczenie zdrowotne i płacić taką składkę, jaką chce, w zamian dostając taką opiekę zdrowotną, jaka z tej składki wynika. Młodzi i zdrowi, wierzący w swoje szczęście, będą ryzykowali nie kupując ubezpieczenia, starsi i rozważniejsi wręcz przeciwnie. Każdy wie najlepiej, co mu potrzebne. Urzędnik nie powinien za nas decydować.
Jaka ma być rola państwa? Taka jak we wszystkich innych dziedzinach. Ma być regulatorem, a nie uczestnikiem rynku. Ma zapewnić leczenie tym, którzy sami sobie nie mogą zapewnić leczenia (efektywne wydatkowanie pieniędzy z podatku zdrowotnego). Tworzenie takich warunków przetargów, by odpowiedniej jakości opieka zdrowotna była dostępna w odpowiednim czasie.
Państwo ma promować i narzucać standardy postępowania medycznego. Ma dbać o odpowiednią co do czasu i jakości obsługę przypadków leczonych za pieniądze z budżetu.
Wszystkie powyższe działania nie są proste do wykonania, ale są logiczne i zrozumiałe. Dzisiejszy system, z całym jego zawikłaniem i absurdami, nie odpowiada potrzebom pacjentów i jest niezadowalający. Natomiast świetnie maskuje bałagan, niegospodarność i bezrobocie w branży medycznej. Mamy znaczący nadmiar sił i środków, w stosunku do pieniędzy z „ubezpieczenia” zdrowotnego. Nasze poradnie, szpitale, nasi lekarze, pielęgniarki, są w stanie leczyć znacznie większą liczbę pacjentów, ale nie mają za co. Wprowadzenie realnego ubezpieczenia zdrowotnego otworzy drogę do wykorzystania tego potencjału.
Zmiany w organizacji ochrony zdrowia i sposobu jej finansowania są konieczne, i to już!
Nikt z rządzących nie ma na nie ochoty, ale nie można czekać dłużej. Zacznijmy od podstaw. Z jednej strony zmieniajmy przepisy, z drugiej sprawdźmy, ile co nas kosztuje i oceńmy efektywność świadczeniodawców. Poznanie realnych kosztów leczenia pozwoli płacić odpowiednie pieniądze, tak, żeby rentowność była podobna bez względu na przypadek. To wyrówna szanse świadczeniodawców na każdym poziomie złożoności i kosztowności terapii.
Podsumowując – musimy przejść od samo-zadowalających wyobrażeń, do realnego świata i podejmować twarde decyzje zmieniające naszą służbę zdrowia. Może nowa ekipa podejmie to wyzwanie. Oby!
Artykuł klarowny i logiczny. Państwo powinno być strażnikiem zasad, a nie biznesmenem - święta prawda. Autor jednak robi jedno fałszywe założenie, uważa bowiem, że ludziom u władzy zależy na dobru państwa w którym żyjemy - nic z tych rzeczy, im zależy wyłącznie na władzy i korzyściach (pieniądzach) jakie z tego tytułu do nich płyną. Autor nie wziął pod uwagę kluczowego dylematu rządzenia tzw. dylematu Madisona. Rządzącym bardziej się opłaca robić biznesy i doprowadzać rządzony kraj do ruiny (kłamiąc przy tym ile to oni nie robią dla dobra społecznego) niż pilnować zasad. I to (niekompetencja i zakłamanie ich i wszystkich klakierów z instytucji przez nich opłacanych - czytaj państwowych) jest właśnie realnym światem. Kraj, w którym rząd (o dowolnej orientacji) na wielką skalę zajmuje się biznesem, a nie ustalaniem i pilnowaniem zasad, prędzej czy później się zawali. W tym kontekście polecam zapoznanie się z cyklem Tytlera Wracając do naszych problemów - sęk w tym, że społeczeństwo nie ma jak wpływać na władzę, poza tym w naszym społeczeństwie zbyt dużo jest beneficjentów, żyjących z dotacji państwa, a każdy z nich ma głos wyborczy. Nawet media przez super system koncesji wydawanych przez KRRiT są na pasku tegoż państwa. Naprawę służby zdrowia należy zacząć od naprawy mediów (ot choćby w taki sposób by ludzie mądrzy, tacy jak Marek Wesołowski, pojawiali się w ich) ale na to rząd się nie zgodzi - krytyki nikt nie lubi. Gdzieś w internecie znalazłem bardzo mądre hasło: Skoro lekarze mają być odpowiedzialni finansowo za złe wypisanie recepty to też niech posłowie będą odpowiedzialni finansowo za swoje kłamstwa wyborcze i buble ustawowe. [państwo] [władza]
| ||
| 2012.01.09 Poniedziałek |
Lodówki i pralki idą w górę
Sprzęt będzie drożeć. Powody: drogie euro, droga ropa i nieoficjalny eksport produktów z polskich fabryk – donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
Dalej dziennikarskich wypocin nie ma co czytać. Istotę rzeczy, jak zwykle, tłumaczą komentarze internautów:
rolesz: Nic nie jest takie jak się nam sprzedaje to w mediach.
Daleki: A kiedy z powodu wysokich cen ropy, kursu dolara i euro zaczną w górę iść pensje?! Producentom lodówek zyczę z całego serca spadku sprzedaży. [Mediom się udaje. Ten wpis świadczy o tym, że autor za źródło podwyżek uważa producentów.]
~alibabababa: Tylko debile które nie przekroczyły granic RP uwierzą w to że jakikolwiek sprzęt AGD lub RTV jest w Polsce tańszy niż za granicą jak np. Niemcy czy Holandia
~ojej: hahaha inflacja sie klania,ceny rosna co powoduje dewaluacje zlotego.Na koncu roku euro po 6 zl to scenariusz zupelnie mozliwy ale co zrobia wtedy kredyciarze.Proponuje sztucznie zablokowac ceny i zarobki moze zloty sie wtedy ustabilizuje [Mediom się udaje. To typowy wpis dla "ekonomisty" ukształtowanego przez media mainstreamowe.]
| ||
| 2012.01.08 Niedziela |
W trakcie prac nad fizyką życia ktoś zadał mi pytanie czy tworzę naukę, czy też paranaukę. Oczywiście emocje mówiły mi, że jak najbardziej naukę, problem był li tylko z tym, że pytający nie zdefiniował definiendum "nauka". Wikipedia, źródło wyklęte przez "prawdziwych" naukowców w wersji polskiej podaje:
Nauka definicja 1 i angielskiej:
Nauka definicja 2 W czytanej przeze mnie książce Lucio Russo "Zapomniana rewolucja - grecka myśl naukowa, a nauka nowoczesna" autor zaproponował:
Nauka definicja 3
E.O. Wilson w "O naturze ludzkiej" zaproponował:
Nauka definicja 4
Nauka definicja 5
Nauka definicja fizyki życia
Pomocnicze cytaty dla haseł:
nauka
| ||
| 2012.01.05 Czwartek |
W mediach wrzawa na temat wprowadzenia przez władzę ("państwo") nowej ustawy o refundacji leków. Dziennikarze nieudolnie pytają, a jak nieudolnie pytają to uzyskują nieudolne odpowiedzi. (Swoja drogą przeraża nieznajomość zagadnień, o których dywagują. Czołowi dziennikarze nie maja pojecia o ekonomii i naukach społecznych, wszystkie te ich dyskusje przypominają gadanine u cioci Kloci na imieninach. Nie potrafią jasno okreslić przyczyn problemu). Znalazłem w necie bardzo zgrabne podsumowanie całego tego galimatiasu:
dlaczego prawdziwy problem jest zasłaniany tym, że lakarze protestują
Pewnie wielu z Was zastanawia się o co chodzi w proteście "pieczątkowym" lekarzy. Część pewnie uwierzyła w słowa ministra zdrowia, albo szefa NFZ o niemoralnych lekarzach, którym "się nie chce", albo "są na smyczy koncernów farmaceutycznych" ewentualnie po prostu są złośliwi i odsyłanie kogoś z kwitkiem powoduje u nich wielokrotne orgazmy.
Pozwolę sobie wyjaśnić piekielność sytuacji. Niestety, będzie dość długo...
Jak wiecie, nowa ustawa weszła 1 stycznia, a w połowie grudnia zostały zapowiedziane protesty. Od czasu do czasu ktoś zarzuca, że ustawa jest znana już pół roku, a wcześniej było OK. Nie było. Już w maju poszedł pierwszy list z podpisami kilkunastu tysięcy lekarzy do minister zdrowia, że ustawa wprowadza bałagan i złe rozwiązania.
A jakie rozwiązania wprowadzają?
Nakładają kary na lekarzy, którzy przepiszą receptę niezgodnie z wytycznymi ministerstwa. Na pierwszy rzut oka oczywiste, przecież jeśli chcę brać pieniądze, muszę mieć wytyczne i ich przestrzegać. ALE:
Na przykładzie (naciągam tu trochę, ale sens jest zachowany) - przychodzi matka z małym dzieckiem. Nie wie jak dziecko jest ubezpieczone (już powinna dostać receptę na 100%). Dziecko ma alergie, musi dostać specjalne mleko, ale nie mam zaświadczenia od specjalisty (recepta 100%), w dodatku podejrzewam alergię, której objawem jest wysypka, a urzędnik NFZ uznał, że to mleko należy się tylko przy dusznościach (100%). Może jest już nowa lista i to mleko ma zniżkę, ale nie mam tego jak sprawdzić, bo strona ministerstwa padła. Tak czy inaczej do wyboru mam napisać receptę na 100%, albo przybić pieczątkę "do decyzji NFZ" - wtedy może jakaś refundacja będzie...
Musicie przyznać, że nie jest wesoło. Do teraz jakoś to działało, bo prawo było złe, ale nie było kar za naginanie go do realiów. Teraz są i muszę się sztywno trzymać. Do wyboru mam albo zaszkodzić pacjentowi, albo sobie. Nikomu nie życzę takich wyborów.
I dlatego piszę recepty z pieczątką "refundacja leku do decyzji NFZ". Żeby się wreszcie urzędasy zbudziły i zajęły tym, co powinni wprowadzić już dawno - kartą ubezpieczenia i ogólnopolskim systemem. A od leczenia wara - chyba, że chcecie się leczyć u urzędników...
Tak właśnie rządzi władza - zamiast tworzenia takich procesów i systemów by ułatwić życie społeczne, wprowadza system "haków", by w każdej chwili móc powiedzieć ten i ten obywatel lub ta i ta grupa społeczna to oszuści i złodzieje. Jak widać narzucenie sprawdzania niesprawdzalnego i karanie za błąd jest jednym z elementów takiego rządzenia. Mogli by wprowadzić odpowiedzialność gdyby była norma sprawdzania czy pacjent jest ubezpieczony, ale takiej normy nie ma i co więcej władza nie potrafi jej stworzyć. W przypadku lekarzy protest jest prosty i całkowicie zgodny z prawem - "nie mam pewności, podjęcie decyzji przekazuję urzędnikom NFZ", to, ze pacjent straci kupę czasu ni nerwów - to nie moja wina. Niestety w innych branżach nie ma jak zaprotestować przeciw podobnym antyspołecznym ustawom. W taki oto sposób władza rozwala to, czym w teorii ma zarzadzać. [władza]
| ||
| 2012.01.02 Poniedziałek |
Dostałem od Tomka Maciejewskiego link do strony o pracach Michała Gryzińskiego: http://www.cyf.gov.pl/gryzinski/
Nie wiem co z tematem Gryzińskiego zrobić. W odniesieniu do "nauki oficjalnej" wraz z Gryzińskim siedzę na tym samym wózku, z tym tylko, że moja teoria jest sprawdzalna w każdym calu i w zasadzie przez każdego, kto zna logikę, teorię gier, teorię systemów, interesuje się biologią i naukami społecznymi oraz nie patrzy na świat po przez pryzmat własnego ja (nie jest naukowym oportunistą). Z jego teorią jest o wiele trudniej, bo nikt tak na prawdę elektronów nie widział.
|