Polecam
Wyprawy
Lata poprzednie
Rok 2017
Rok 2018

Fizyka Życia - Dziennik

Rok 2018

2018.03.24 Sobota

[edukacja]
[languages]

 

Ucz się! Jak? Właśnie tak!

 

 

15.07 1. Polyglots don't have a special talent!

16.35 2. Every Polyglot has their own method

17.14 3. Polyglots learn languages mostly by themselves

They are not waiting to be taught. :)
Languages cannot be taught, they can only be learned.

18.35 4. Polyglots create their own language material

19.15 5. Polyglots learn one language at a time

20.34 6. Polyglots spend much more time listening and speaking.

Nothing in your language learning will ever bring you forward faster than speaking

23.16 7. Polyglots are not afraid to make mistakes

24.56 8. Polyglots have mastered the art of simplification

26.23 9. Polyglots learn everyday.

Half an hour every day is much better than 8 hours every Sunday

27.13 10. Polyglots enjoy learning languages

 

If you will always do

What you have always done

You will always get

What you have always got

 

There is a huge gap between the way poliglots learn

languages and the way they are taught in schools!

 

http://www.polyglotbratislava.com/before/

 

http://www.languagementoring.com/

 

Don't teach me how to learn

 


 

2018.03.20 Wtorek

[ahamkara]

 

4 tricki kanciarzy

 

Efekt autorytetu: Sprzedawca / Prezenter jest ładnie ubrany i przystojny co tworzy efekt aureoli. Na podstawie wyglądu ludzie odnoszą wrażenie, że zna się na rzeczy. Wykorzystuje efekt autorytetu. Ludzie wierzą w informacje podane przez kogoś kogo uważają za eksperta.

Efekt sztucznej rzadkości: Ludzie częściej podejmują nieracjonalne decyzje, jeśli wierzą, że ominie ich świetna okazja.

Chwilowe zawierzenie: Kiedy słyszysz jakieś stwierdzenie kora czołowa pomaga ci zdecydować czy zgadza się ono z tym co wiesz o świecie i czy jest to prawdziwe. Mózg musi najpierw uwierzyć w stwierdzenie żeby je zrozumieć. Potem dopiero zaczyna to analizować i sprawdzać z tym co wiesz o świecie. Twój mózg uwierzy na chwilę prawie we wszystko.

Bezwładność impetu przyjemności: Oszuści pozwalają swoim ofiarom wygrać kilka pierwszych rund. Mózg zawsze szuka pozytywnego wzmocnienia. Kiedy wygrałeś pierwszą rundę brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa (Ventromedial prefrontal cortex) otrzymała dawkę neuroprzekaźnika - dopaminy zapewniającej dobre samopoczucie i sprawiającej że chcesz graż dalej. Twój mózg powiązał te grę z przekaźnikiem przyjemności i chce go więcej.

 


 

2018.03.11

[]
[]

 

System

 
1/. Jak zniszczyć naród

Mówi o tym izraelski film "KAPO" z roku 1999.

11 kwietnia 1961 roku, w Jerozolimie rozpoczął się historyczny proces. Hitlerowski przestępca Adolf Eichmann został oskarżony na podstawie ustawy z 1950 roku o sądzeniu nazistów i ich pomocników. Choć w Izraelu nie ma kary śmierci, ten jeden wyjątek dotyczy nazistowskich przestępców wojennych i ich współpracowników. Po raz pierwszy Żydzi byli sądzeni za zbrodnie wojenne popełnione przeciwko własnemu narodowi. Oskarżony był człowiek i system, który wyniósł go do władzy.
[...]
Mniej wiadomo o tym, że był to czas poważnych badań i samoanalizy narodu Izraela.
[...]
Tego oskarżonego wystawiono na widok publiczny przed całym swiatem, ale wiele innych procesów odbywało się z dala od oczu widowni. Ale pozwanymi w tych procesach byli ocaleni z Holocaustu Żydzi, oskarżeni o kolaborację z Hitlerowcami. Ten film jest o nich i o systemie [przyp. JF]
[...]
KAPO to wyraz pochodzenia włoskiego, znaczy tyle co "głowa" albo "przywódca". Oznaczał najniższy szczebel hitlerowskiej drabiny służbowej. KAPO dobrowolnie bądź pod przymusem stawali się narzędziami hitlerowców. Siali terror, pozbawiali własności, narzucali niewolniczą pracę i przyczyniali się do śmierci więźniów.

Izrael stał się azylem dla wielu, którzy chcieli odbudować swoje stargane życie. W ich nowej ojczyźnie stopniowo zaczęły się pojawiać terminy KAPO i Judenrat. [...] Dla ocalałych z Holocaustu nazwy te stały się przekleństwem.
[...]
System jest szatański ale zarazem genialnie skuteczny. W końcu to same ofiary będą ułatwiać własną zagładę. Hitlerowcy przydzielają wybranym Żydom stanowiska. Mają utrzymywać porządek w społeczności i stosować się do wymagań niemieckich okupantów. [...] Większość z nich była wybierana na ślepo. To prawda, że ci wybrani mogli odmówić. Mogli odmówić, może przypłacili by to życiem, ale mogli odmówić. Ci, którzy woleli oddać życie niż postąpić wbrew swoim zasadom nie musieli przyjmować tego zajęcia.
[...]
Stłoczeni w gettach Żydzi łudzili się, że po raz pierwszy od stuleci uzyskują samorządność. [Z zapisków burmistrza Adama Czerniakowa wynika, potwierdzają to zresztą wszystkie inne żydowskie źródła, że w połowie roku 1941 warszawska autonomia żydowska przybrała pożądany przez żydowskich przywódców kształt. Mimo uciążliwości, ludność żydowska akceptowała zbudowaną dzięki współpracy z Niemcami żydowską autonomię. W niemal wszystkich żydowskich źródłach znajdujemy pochwałę izolacji od chrześcijan, czyli Polaków. Źródło] Tworzy się Judenrat - Rada Żydowska, wyznaczona przez hitlerowców, upoważniona do zarządzania życiem w gettach. Przywódcy żydowscy pełnią funkcje szefów Judenratów, a inni wyznaczeni funkcjonariusze tacy jak lekarze i brygadziści mimowolnie przyjmuj dana im władzę i egzekwują posłuszeństwo wobec nazistów. w rzeczywistości wielu z nich przygotowuje grunt pod swoją własną egzekucję. Później żydowscy policjanci przeprowadzą upiorną akcję deportacji do obozów zagłady.

Calek Perechodnik, żydowski policjant, pisze w swoim pamiętniku: problem jest bolesny dla nas wszystkich, ale każdy rozważa swoje możliwości. Odmówic Niemcom, sprzeciwić się im - to jest bunt. Do getta może wejść wojsko - uchowaj Boże. Wiele osób zapłaci za to życiem. Pierwsi będę straceni urzędnicy Judenratów i żydowska policja. W końcu musimy uznać wolę "Niemieckiego Boga".

Policjanci i wszyscy inni kolaboranci mieli doskonałe warunki. Mieli jedzenia tyle ile chcieli, mogli się poruszać bez ograniczeń. W będzińskim gettcie hitlerowcy bez wybierania wyznaczyli wszystkich członków miejscowej orkiestry na członków żydowskiej policji. Heniek Barenblatt - dyrygent orkiestry - nadal przewodził muzykom w ich nowym zadaniu. Wyznaczono go na szefa żydowskiej policji.
[...]
Przyznając pierwszorzedne przywileje tym, którzy piastowali urzedowe stanowiska Niemcy celowo tworzą w społeczności Żydowskiej dwie warstwy społeczne: rządzących i ich poddanych - resztę mieszkańców getta. W tej nowopowstałej hierarchii zachowanie człowieka na określonym stanowisku zależało od jego charakteru. Niektórzy ludzie w takich warunkach krzepną i trzymają się swoich zasad moralnych. Są i tacy, którzy po prostu stają się istotami, które zrobią wszystko by tylko przetrwać. Wszystko!

Gdy pogarszają się warunki życia w gettach powiększa się przepaść pomiędzy funkcyjnymi, a społecznością. Solidarność żydowska zostaje złamana. Oddani żydowscy policjanci podejmują swoje ostateczne zadanie.

Calek Perchodnik napisał w pamietniku: Policji żydowskiej dano rozkaz zebrania ludzi na placu. 2000 policjantów energicznie przystepuje do pracy. Każdy z nas błogosławi chwilę, w której wstąpił do policji. Nie musi bać się o siebie czy swoją rodzinę. Z pewnością będzie miał kieszenie pełne łapówek. oraz Komendant Ghetto-Polizei – Bernard Kronenberg jest zadowolony, bo osobiście rozmawiał z Kreishauptmannem; nadto uratował getto przed wysiedleniem, przy okazji napełnił sobie kieszenie, no i kilku porządnych ludzi, których nie lubił, wysłał do obozu.

Jeśli ktoś nie usłuchał ich rozkazów bili go.
[...]
Głodujący człowiek nie jest normalny. To trudno wyjaśnić ale człowiek taki jak ja, który ważył 37,5 kilograma kiedy zobaczył jedzenie walczył na śmierć i życie. A gdyby w tej walce o życie poprosili pana o zostanie KAPO? chwyciłbym tę ofertę ze wszystkich sił.
[...]
Eksterminacji, od przyjazdu do spopielenia, zasadniczo dokonują żydowscy robotnicy. Specjalne żydowskie komando czeka na przyjeżdżające pociągi i pędzi więźniów do sauny, gdzie żydowscy fryzjerzy obcinają im włosy, a żydowscy robotnicy sortują i układają ich skonfiskowany dobytek. Wreszcie transport jest gotowy do odesłania do komór gazowych, a robotnicy czekają na przyjazd nowego transportu. Na końcu inni żydowscy więźniowie - sonderkommando mają za zadanie usunięcie zwłok z komór gazowych i dostarczenie ich do pieców, gdzie szczątki są palone.
[...]
Ostatecznie machina śmierci pochłonie też obsługujących ją. A ich miejsce zajmą nowi. Członkowie sonderrkommando wiedzieli, że umrą, ale pracowali. Dalczego? Bo to była walka o przetrwanie. Jeśli będę się starał ze wszystkich sił może przeżyję. I miałem szczęście - przeżyłem. Ale wokół mnie zginęły miliony.

 

2/. Imperium Perskie

Na czele ogromnego państwa stał szach-in-szach, czyli Wielki Król, posiadający nieograniczony zakres władzy. Jego rządy sankcjonowała zresztą religia, bowiem wedle niej, król perski był ziemskim namiestnikiem najwyższego Boga-Stwórcy, Ahuramazdy. Jako taki, miał obowiązek bronić ludzkości przed złem, strzec ogólnoświatowego porządku, aby siły złego Arymana nie zdobyły władzy nad światem, gdyż to równałoby się unicestwieniu świata.

Imperium Achemenidów składało się z niewyobrażalnej liczby państewek, plemion i miast-państw, którym pozwolono zachować autonomię, pod warunkiem corocznego wpłacania na rzecz Wielkiego Króla daniny o stałej, wcześniej ustalonej wielkości (w zależności od możliwości finansowych danego regionu lub prowincji) i obietnicy dostarczania armii perskiej kontyngentów wojsk. Ażeby zarząd rozległym państwem stał się bardziej sprawny, władca perski wprowadził podział imperium na satrapie/prowincje, którymi zarządzali podlegli królowi namiestnicy, zwani satrapami (stpers. Khszatrapan - strażnik władzy). Ich zadaniem było nie tylko utrzymanie w posłuchu podległych sobie ziem czy pobieranie podatków, ale również i dbanie o wymiar sprawiedliwości, a w przypadku zawieruchy wojennej, zwerbowanie armii i wsparcie wojskowe swego monarchy. Ich rozległa władza była złem koniecznym, gdyż olbrzymie odległości pomiędzy dworem satrapy, a dworem władcy były ogromne. Władca nie miał możliwości natychmiastowego rozwiązywania bieżących problemów danej satrapii, toteż wolał pozostawić swym namiestnikom możliwość podejmowania swobodnej decyzji, a później, w zależności czy godziła w jego interesy czy też nie, zaakceptować ją, bądź odrzucić. Dbając o zachowanie porządku, monarcha perski ustanowił nad satrapami nadzór. Urzędnicy zwani "uszami i oczami króla" mieli za zadanie pilnowanie i korygowanie ewentualnej samowoli namiestników, dzięki czemu imperium mogło funkcjonować dość sprawnie. [Podobno, gdy satrapa nie spełniał oczekiwań władcy, ten obdzierał go po prostu ze skóry.]

 

3/. Imperium Rzymskie

Administracja rzymska właściwa dla państwa – miasta Rzymu charakteryzowała się brakiem zawodowych urzędników i stąd z trudem tworzyła formy zarządzania tak olbrzymim terytorium. Prowincjami zarządzali konsulowie. Pobór podatków objęli dzierżawcy podatkowi, których bezwzględność, a często i nieuczciwość doprowadzała do ruiny znaczną część drobnych i średnich chłopów – rolników. W czasie III i II wieku p.n.e. powstały wielkie własności ziemskie, latyfundia, kosztem tych drobnych rolników.

 


 

2018.03.10 Sobota

[czytelnictwo]

 

Zatrważająca informacja o czytelnictwie

 
Sprzed 6 lat, poniżej kilka cytatów zachęcających do przeczytania całości:

Czytelnictwo wchodzi do lamusa

Autor: obiettiva
Źródło

To, że polskie społeczeństwo nie czyta powszechnie wiadomo.
Dane statystyczne są zatrważające, 56% rodaków nie miało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki w ręku, nadmienić należy że książki kucharskie, przewodniki i albumy w statystykach zajęły miano książki do czytania, więc w tych 56% nikt nie miał nawet albumu w ręce. Ogromna rzesza studentów, przyszłych „inteligentów i intelektualistów” naszego kraju nad Wisłą również nie czyta, według statystyk 33% uczniów i żaków nie zainteresowało się ani jedną książką w ciągu roku. Jak łatwo wyliczyć 44% Polaków coś tam jednak poczytuje, niemniej, aktywnych czytających jest tylko 12%, czytają oni rocznie ponad 6 książek, 5% to szaleńcy, którzy rocznie czytują ponad 25 tytułów.



Książka przytula i buduje mądrość

Na naszych oczach wyrasta społeczeństwo skazane na analfabetyzm wtórny.

40% ludzi nie rozumie tego co czyta oraz oglądanych wiadomości, niespełna 30% rozumie tyle o ile. Mimo tego, że na uczelniach wyższych jest coraz więcej studentów i coraz więcej osób jest zainteresowanych wszelakimi kursami, to ich poziom oczytania budzi zgrozę. Stają się ludźmi tylko z pozoru dobrze wykształceni, nie są w stanie działać sprawnie w życiu społecznym, ich widza jest płytka i powierzchowna.

Nieczytanie niesie za sobą nieuniknione skutki społeczne i kulturowe, skutki których nie da się w ciągu paru chwil naprawić. Zatrważające jest, że tak mało ludzi z wyższym wykształceniem zagląda do książek, kierownicy, menedżerowie, lekarze, prawnicy czy też politycy. Nie możliwym jest tworzenie społeczeństwa posiadającego wiedzę bez pogłębiania tej że wiedzy.

Książka pozwala na wyciszenie i relaks, ponadto uczy rozumieć świat i to co się w nim dzieje, człowiek zapoznaje się z taki istotnymi w życiu archetypami z różnych dziedzin oraz symboliką. Systematyczne czytanie rodzi ciekawe pomysły, czytający staje się kreatywny i zdolny do twórczego działania. W mózgach czytających ludzi powstaje inkubacja, umysł nieświadomie przetwarza nowe informacje i odpowiednio je archiwizuje po to, aby w przyszłości połączyć różne koncepty i kawałki wiedzy w całość.

Ludzie, którzy czytają są mądrzejsi i, niestety drogi Panie/Pani jeżeli nie czytasz to nie masz prawa do uzurpowania sobie nie wiadomo jakiej błyskotliwości intelektualnej, choć by za plecami stały nie wiadomo jakie dyplomiki.

 


 

2018.01.05 Piątek

[eksperyment]
[Ron Jones]

 

Eksperyment Ron'a Jones'a

 
„Niepoprawny autyzm”. Bronisław Wildstein w „Sieci” o inżynierach zwolnionych z Google za sprzeciw wobec ideologii gender

James Damore ma 28 lat. Był inżynierem na wysokim stanowisku w Google’u. Został zwolniony za rozesłanie w firmie notatki na temat wewnętrznej cenzury, która jest efektem dominującej ideologii. Jako przykład podał politykę gender. Napisał, że mężczyźni i kobiety „przeciętnie” mają inne cechy psychologiczne, które mogą tłumaczyć, dlaczego mniej kobiet pracuje w inżynierii, a czołowe stanowiska w Google’u zajmują raczej mężczyźni. Kobiety, domniemywał Damore, są z reguły bardziej zainteresowane „ludźmi niż przedmiotami” i mają w sobie „większą otwartość na sferę uczuć oraz estetyki”. Obie te cechy, jego zdaniem, mogłyby wyjaśniać, dlaczego wybierają one raczej prace „w dziedzinach społecznych i artystycznych” niż np. w kodowaniu. Według Damore’a kobiety są bardziej przyjazne i mniej stanowcze od mężczyzn. Nigdzie nie napisał, że mężczyźni są lepsi w programowaniu. Jego list wywołał szok w przedsiębiorstwie.

Kosztowało mnie to dwa dni gniewu i utraty produktywności, a przecież nawet nie byłem celem tych ataków – oświadczył jeden z menedżerów, deklarując, że już nigdy więcej nie będzie współpracować z Damore’em.

Zamierzam uciszyć te poglądy. Są brutalnie obraźliwe — ogłosił inny.

Jesteś mizoginem i okropnym człowiekiem. Będę cię prześladować, aż ktoś z nas stąd wyleci. Pieprz się — to kolejny komentarz skierowany bezpośrednio do Damore’a.

Ta ideologiczna histeria przypominająca nagonki na odszczepieńców w czasach panującego komunizmu towarzyszyła usunięciu młodego inżyniera z pracy. Równocześnie jednak ujawniło się źródło jego nieprawomyślności. Został u niego zdiagnozowany „wysoko funkcyjny autyzm”. Ma to być przypadłość, na którą cierpi blisko 2 proc. młodych mieszkańców USA. Dyskusja w Krzemowej Dolinie skoncentrowała się więc na tym, jak traktować chorych, którzy nie akceptują dominującej ideologii, gdyż jedynie niepełnosprawność może tłumaczyć takie zachowanie. Okazuje się, że Damore nie jest jedyny, gdyż w ubiegłym roku wyrzucono z Google’a innego inżyniera, który „zakwestionował używanie zaimków niebinarnych i w otwarty sposób zaprzeczył, jakoby płeć była pewnym kontinuum”. Czyli chciał posługiwać się zaimkami zgodnie z gramatycznymi regułami i uznawał dwie płcie, a nie ich nieskończoną stopniowalność. No i… tak zgadli państwo, ujawniło się, że ów inżynier cierpi na autyzm.

Ważna psychiatra cytowana przez „Guardiana” twierdzi, że z firm technologicznych zwolniono już wielu inżynierów z powodu autyzmu.

Dyskusje na tematy ogólne, do jakich zachęca Google, mogą nastręczać pracownikom z autystycznego spektrum poważnych trudności – zauważa.

Innymi słowy, tylko autyści są w stanie zakwestionować dogmaty dominującej ideologii. I, jak widać, zapłacić za to. Gdyż, jak zgodnie głoszą szefowie korporacji, niemieszczące się w doktrynie poglądy są naruszeniem norm współżycia, a więc automatycznie prowadzić powinny do usunięcia z pracy. W Krzemowej Dolinie w miękki sposób udało osiągnąć to, o czym marzyło Biuro Polityczne Związku Sowieckiego i co usiłowało realizować topornymi metodami. Nadzorcy kraju rad uzgodnili, że „dysydentów” należy uznawać za chorych psychicznie, a w konsekwencji zamykać ich w psychuszkach i kurować odpowiednimi dawkami chemii oraz wstrząsów elektrycznych. Na Zachodzie te brutalne metody nie są potrzebne.

„Bezobjawową schizofrenię” zastąpił autyzm, a zamiast izolowanego zakładu wystarczy ostracyzm społeczny. Z wypowiedzi Damore’a wynika, że stopniowo przyjmuje on do świadomości, że źródłem jego niewłaściwych opinii jest jego schorzenie. A to otwiera drogę do „wyleczenia”. Kiedy będziemy już to wiedzieli i nauczymy się, że niepoprawnych myśli nie wolno ujawniać, stopniowo same będą obumierać. W filmie Woody’ego Allena porządnej lewicowej (liberalnej) rodzinie utrapienia przysparzał krewny, który popierał Partię Republikańską. Okazało się, że przyczyną był tumor mózgowy, po którego usunięciu był on już jak wszyscy dookoła. Ten pozornie niewinny żart stał się opisem. I nie trzeba nawet niczego wycinać. Być może nawet humanitarne środowiska Krzemowej Doliny tworzyły będą pomieszczenia dla autystów, gdzie szczelnie izolowani będą mogli mówić, co chcą. No, nie. Taki eksperyment mógłby być niebezpieczny.

Bronisław Wildstein

[Źródło]

Główną kwestią, nad którą trzeba się zastanowić to "kwestionowanie dogmatów dominującej ideologii". Z tekstu wynika, że Damore, po prostu, zauważył, że jakieś tam różnice występują pomiędzy płciami. Zauważył coś, co jest ewidentne. I stał się celem ataków - niewybrednych ataków + stracił pracę. W swym eksperymencie Ron Jones "kwestionujących" wysyłał do biblioteki.

Co ciekawe pojawiają się też "naukowcy", którzy świadczą usługi na zlecenie. Według tych "w piśmie uczonych" ludzie, którzy kwestionują dogmaty dominującej ideologii - czyli heretycy - są uznawani za nienormalnych. Kiedyś palono ich na stosie, teraz, póki co, kieruje się ich na leczenie...

Więcej o eksperymencie Ron'a Jones'a.