| 2010.12.28 Wtorek |
Wieczorem przyszła Marta i oznajmiła trener Pacholak nie żyje... Kruche jest życie. Zginął w wypadku samochodowym. Dlaczego właśnie on? Dlaczego ten, który bezinteresownie pomagał, dlaczego taki fachowiec, dlaczego miły i symaptyczny, a nie...? Od razu przed oczami stają ci fajni, mili i przyjaźni, którzy też odeszli o wiele za wcześnie: "Chocił", Fedreico Bracke, Dorota Gręda, Krzysiek Kowalczyk. Statystycznie szumowiny odchodzą w takim samym stopniu, jednak odejście takich jak Sławek boli. Dlaczego właśnie on?
Komunikat PZJ:
Z głębokim żalem i smutkiem zawiadamiamy, że w dniu 26.12.2010r w wypadku samochodowym zginął trener SŁAWOMIR PACHOLAK. O terminie uroczystości pogrzebowych będziemy informować.
Sucho, krótko... Wielka szkoda. Kruche jest życie. Ktoś wyjechał, prowadząca odbiła w lewo, samochód wpadł w poślizg i stanął bokiem, w drzwi pasażera wbił się samochód z naprzeciwka, prosto w Sławka. Sekunda, koniec. Bez powrotu. Kruche jest życie.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.27 Poniedziałek |
Postanowiłem zrobić w końcu porządek z cytatami z "Atlasa Zbuntowanego", a ten naważniejszy - o pieniądzach - zamieszczam tu w notatniku:
[pieniądze] [9788371509698 str. 488-494]
– Nie pozwól, by cię niepokoił. Wiesz, że pieniądze są źródłem zła – a on jest typowym produktem pieniądza.
Rearden nie przypuszczał, by Francisco mógł to usłyszeć, zobaczył jednak, jak ten spogląda na nich z poważnym, kurtuazyjnym uśmiechem.
– A zatem sądzi pan, że pieniądze są źródłem zła? – spytał Francisco d'Anconia. – A czy zapytał pan kiedykolwiek, co jest źródłem pieniędzy? Pieniądze są narzędziem wymiany, która nie może istnieć, jeśli nie istnieje produkcja towarów i ludzie, którzy je produkują. Pieniądze są materialną formą zasady mówiącej, że ludzie, którzy chcą załatwiać ze sobą interesy, muszą to robić w formie handlu, płacąc wartością za wartość. Pieniądze nie są narzędziem sępów, którzy żądają pańskiego produktu w zamian za łzy, ani grabieżców, którzy zabierają go panu siłą. Istnienie pieniędzy jest możliwe tylko dzięki ludziom, którzy produkują. Czy to właśnie nazywa pan złem?
Akceptując pieniądze jako zapłatę za swój wysiłek, robi pan to jedynie w przekonaniu, że zamieni je na produkt wysiłku innych. To nie sępy ani grabieżcy nadają pieniądzom wartość. Ani ocean łez, ani wszystkie karabiny świata nie mogą przekształcić tych kawałków papieru w pańskim portfelu w chleb, którego będzie pan potrzebował, by przeżyć jutrzejszy dzień. Te kawałki papieru, który powinien być złotem, są manifestem honoru – pańskiego roszczenia wobec energii producentów. Pański portfel jest manifestem nadziei, że gdzieś w otaczającym świecie są ludzie, którzy nie zdradzą zasady moralnej leżącej u podłoża pieniądza. Czy to właśnie nazywa pan złem?
Czy kiedykolwiek szukał pan źródła produkcji? Proszę spojrzeć na generator energii elektrycznej i ośmielić się sobie powiedzieć, że został stworzony wysiłkiem mięśni bezmózgich dzikusów. Proszę spróbować zasiać ziarno pszenicy, nie mając wiedzy, którą pozostawili panu jej odkrywcy. Proszę spróbować uzyskać pożywienie wyłącznie za pomocą fizycznego ruchu – a dowie się pan, że to umysł ludzki leży u podłoża wszystkich wytwarzanych dóbr i całego bogactwa, jakie kiedykolwiek istniało na ziemi.
Pan jednak mówi, że pieniądze robią silni kosztem słabych? Jaką siłę ma pan na myśli? Nie jest to siła mięśni ani karabinów. Bogactwo jest produktem zdolności człowieka do myślenia. A zatem czy pieniądze robi człowiek, który wynajduje silnik, kosztem tych, którzy go nie wynaleźli? Czy robią je ludzie inteligentni kosztem głupich? Zdolni kosztem niekompetentnych? Ambitni kosztem leniwych? Pieniądze są tworzone – zanim będzie można je zagrabić lub wyłudzić – wysiłkiem każdego uczciwego człowieka, wysiłkiem na miarę jego zdolności. [uczciwość] Człowiek uczciwy to taki, który wie, że nie może skonsumować więcej, niż wytworzył.
Handel na podstawie pieniędzy jest kodeksem ludzi dobrej woli. U podłoża pieniędzy jest aksjomat, że kiedy człowiek jest właścicielem swojego umysłu i wysiłku. Pieniądze nie pozwalają, by o wartości pańskiego wysiłku stanowiła jakakolwiek siła poza dobrowolnym wyborem człowieka, który pragnie wymieniać na niego swój wysiłek. Pieniądze pozwalają panu otrzymywać za swoje towary i swoją pracę tyle, ile są one warte dla ludzi, którzy je kupują, ale nie więcej. Pieniądze nie pozwalają na żadne transakcje z wyjątkiem tych, które obie strony dobrowolnie uznają za korzystne. Pieniądze wymagają od pana uznania faktu, że ludzie muszą pracować na własną korzyść, nie zaś niekorzyść, na własny zysk, a nie stratę – uznania, że nie są zwierzętami pociągowymi, zrodzonymi po to, by dźwigać brzemię pańskiego nieszczęścia – że musi im pan oferować wartości, nie rany – że tym, co łączy ludzi, nie jest wymiana cierpienia, lecz dóbr. Pieniądze wymagają, aby sprzedawał pan nie swoją słabość głupocie ludzi, lecz swój talent ich rozsądkowi; żądają, by kupował pan nie najlichsze, co mogą zaoferować, ale najlepsze, co potrafią znaleźć pańskie pieniądze. A kiedy ludzie żyją dzięki wymianie – mając za arbitra rozsądek, nie siłę – wygrywa najlepszy produkt, najlepsze wykonanie, ludzie o najlepszej zdolności oceny i największym talencie – a stopień produktywności człowieka jest zarazem stopniem jego nagrody. Taki jest kodeks życia, którego narzędziem i symbolem jest pieniądz. Czy to właśnie nazywa pan złem?
Pieniądz jednak jest tylko narzędziem. Zabierze pana, dokąd pan zechce, ale nie zastąpi pana w fotelu kierowcy. Da panu środki do zaspokojenia pańskich pragnień, ale nie dostarczy tych pragnień. Pieniądz jest plagą ludzi, którzy usiłują odwrócić zasadę przyczyny i skutku – ludzi, którzy chcą zastąpić umysł grabieniem jego produktów.
Pieniądze nie kupią szczęścia człowiekowi, który nie ma pojęcia, czego chce: pieniądze nie zapewnią mu systemu wartości, jeśli nie wie, co jest dla niego wartością, ani nie dostarczą mu celu, jeśli się nie zdecydował, ku czemu zmierzać. Pieniądze nie kupią inteligencji głupcowi, podziwu – tchórzowi, szacunku – nieudacznikowi. Człowiek usiłujący kupić mózgi tych, którzy go przewyższają, aby mu służyły, zastępując ocenę pieniędzmi ostatecznie pada ofiarą gorszych od siebie. Ludzie inteligentni go opuszczają, ale oszuści zlatują się do niego, zwabieni zasadą, której nie odkrył: że nikt nie może być wart mniej niż jego pieniądze. Czy z tego powodu nazywa je pan złem?
Tylko człowiek, który nie potrzebuje bogactwa– człowiek, który zbiłby własną fortunę niezależnie od tego, gdzie by zaczął – nadaje się do tego, by je dziedziczyć. Jeśli dziedzic jest równy swoim pieniądzom, służą mu; jeśli nie, niszczą go. Pan jednak przygląda mu się i krzyczy, że to pieniądze go zepsuły. Czyżby? A może to on zepsuł swoje pieniądze? Proszę nie zazdrościć bezwartościowemu dziedzicowi; jego bogactwo nie należy do pana i nie wykorzystałby go pan lepiej. Proszę nie myśleć, że powinno zostać rozdane pomiędzy was; obciążanie świata pięćdziesięcioma pasożytami zamiast jednego nie przywróci martwej cnoty, jaką była jego fortuna. Pieniądze są żywą siłą, która, pozbawiona korzeni, obumiera. Nie będą służyły umysłowi, który nie potrafi im dorównać. Czy z tego powodu nazywa je pan złem?
Pieniądze są środkiem przetrwania. Werdykt, który pan wydaje o swoim źródle utrzymania, wydaje pan o swoim życiu. Jeśli źródło jest zatrute, potępił pan swoje własne życie. Czy zdobył pan te pieniądze podstępem? Hołubiąc ludzkie występki i ludzką głupotę? Zaspokajając potrzeby durniów w nadziei, że uzyska pan więcej, niż na to zasługują pańskie umiejętności? Obniżając swoje kryteria? Wykonując pogardzaną przez siebie pracę dla pogardzanych przez siebie kupców? Jeśli tak, pańskie pieniądze nie dadzą panu ani grama szczęścia. Wszystkie rzeczy, jakie pan kupi, będą dla pana nie hołdem, lecz wymówką; nie osiągnięciem, lecz wspomnieniem wstydu. Będzie pan krzyczał, że pieniądze są złem. Są złem, bo nie zastąpią panu szacunku dla samego siebie? Złem, bo nie pozwalają się cieszyć własnym zepsuciem? Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści?
Pieniądze zawsze pozostaną skutkiem i nie dadzą się zmusić do zastąpienia pana w roli przyczyny. Pieniądze są produktem cnoty, ale nie uczynią pana cnotliwym i nie odkupią pańskich występków. Pieniądze nie dadzą panu tego, co niezasłużone, ani w postaci materialnej, ani duchowej. Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści?
A może mówił pan, że to miłość do pieniędzy leżu u podstaw zła? Aby coś kochać, trzeba znać i kochać jego istotę. Kochać pieniądze, to rozumieć i kochać fakt, iż są one wcieleniem najwspanialszej siły wewnątrz człowieka i kluczem uniwersalnym do wymiany jego wysiłku na wysiłek najlepszych spośród ludzi. To człowiek, który sprzedałby duszę za pięć centów, najgłośniej obwieszcza swoją nienawiść do pieniędzy – i ma powody, by ich nienawidzić. Miłośnicy pieniędzy chcą na nie pracować. Wiedzą, że potrafią na nie zasłużyć.
Proszę pozwolić udzielić sobie wskazówki co do charakterów ludzkich: człowiek, który potępia pieniądze, zdobył je w sposób nieuczciwy; ten, który je szanuje, zarobił je.
Proszę uciekać co sił w nogach przed każdym, kto panu mówi, że pieniądze są złem. To zdanie jest dzwonkiem trędowatego, zawieszonym na szyi zbliżającego się grabieżcy. Dopóki ludzie żyją razem na ziemi i potrzebują środków, by prowadzić ze sobą interesy, jedyne, co będzie mogło zastąpić pieniądze, jeśli z nich zrezygnują, to będzie lufa karabinu.
Ale zarobienie i utrzymanie pieniędzy wymaga od pana praktykowania najwyższych cnót. Ludzie, którzy nie mają odwagi, dumy ani szacunku dla samych siebie, nie mają też moralnego poczucia swojego prawa do pieniędzy i nie są gotowi bronić ich tak, jak bronią życia; ludzie, którzy przepraszają za swoje bogactwo, niedługo pozostają bogaci. Są naturalną przynętą dla zastępów grabieżców, którzy przez całe wieki kryją się pod ziemią, ale wypełzają natychmiast, gdy tylko poczują człowieka, który ich błaga o przebaczenie grzechu posiadania bogactwa. Pospieszą uwolnić go od tego grzechu – i, jak na to zasługuje, od życia.
Nastanie wtedy czas ludzi dwulicowych – autostopowiczów cnoty, żyjących dzięki sile, ale liczących na to, że ci, którzy żyją dzięki wymianie, nadadzą wartość ich zagrabionym pieniądzom. W społeczeństwie moralnym są oni przestępcami i wydaje się statuty mające na celu obronę przed nimi. Ale kiedy społeczeństwo przyznaje słuszność przestępcom, a prawa grabieżcom – ludziom, którzy używają siły do zagarniania bogactwa bezbronnych ofiar – pieniądze stają się mścicielem swego stwórcy. Owi grabieżcy wierzą, że ograbianie rozbrojonych ludzi jest bezpieczne, skoro już udało im się przeforsować ustawę nakazującą ich rozbrojenie. Ale ich łup staje się magnesem dla innych łupieżców, zabierających im go w ten sam sposób, w jaki ci go zdobyli. Wtedy wygrywają nie ci, którzy potrafią najlepiej wytwarzać, lecz ci najbardziej bezwzględnie brutalni. Kiedy kryterium stanowi siła, morderca wygrywa z kieszonkowcem. A wtedy społeczeństwo znika pośród ruin i rzezi.
Chce pan wiedzieć, czy nadchodzi ten dzień? Proszę obserwować pieniądze. Pieniądze są barometrem cnoty społeczeństwa. Kiedy zobaczy pan, że handel odbywa się nie dzięki przyzwoleniu, lecz pod przymusem – kiedy zobaczy pan, że aby wytwarzać, potrzebuje pan zezwolenia ludzi, którzy nic nie wytwarzają – kiedy zobaczy pan, że pieniądze płyną do tych, którzy nie handlują towarami, lecz przysługami – kiedy zobaczy pan, że ludzie bogacą się dzięki łapówkom i pociąganiu za sznurki, nie zaś dzięki pracy, a pańskie prawa nie chronią pana przed nimi, lecz ich przed panem – kiedy zobaczy pan, że nagradza się zepsucie, a uczciwość [przymusem, dod. JF] zmienia się w poświęcenie – może pan być pewien, że społeczeństwo jest skazane. Pieniądze są zbyt szlachetnym środkiem, by konkurować z karabinami i pertraktować z brutalnością. Nie pozwolą przetrwać krajowi w połowie złożonemu z należnych prawnie dóbr, a w połowie z łupów.
Kiedykolwiek pojawiają się wśród ludzi niszczyciele, zaczynają od niszczenia pieniędzy, bo to one są ochroną człowieka i bazą moralnej egzystencji. Niszczyciele zabierają złoto i dają jego właścicielom w zamian plik fałszywych papierów. To zabija obiektywne kryteria i oddaje ludzi w arbitralną władzę arbitralnych decydentów o wartościach. Złoto było wartością obiektywną, ekwiwalentem wyprodukowanego bogactwa. Papier jest kredytem na nieistniejące bogactwo, wspartym przez karabin wycelowany w tych, którzy mają je wyprodukować. Papier jest czekiem wystawionym przez grabieżców działających w świetle prawa w ciężar konta, które nie należy do nich: cnoty ofiar. Proszę czekać dnia, w którym czek zostanie zwrócony z napisem „debet”.
Kiedy środki przetrwania stają się złem, nie może pan oczekiwać, że ludzie pozostaną dobrzy. Że pozostaną moralni i poświęcą swoje życie, by stać się paszą niemoralnych. Że będą produkować, kiedy karze się produkcję i nagradza grabież. Niech pan nie pyta: „Kto niszczy świat?” Pan to robi.
Stoi pan wśród największych osiągnięć największej cywilizacji produkcyjnej, zastanawiając się, dlaczego rozpada się ona wokół pana w proch, a zarazem potępiając jego siłę napędową – pieniądz. Patrzy pan na pieniądze tak, jak patrzyli na nie dzicy, i zastanawia się, dlaczego pod pańskie miasta podpełza dżungla. Na przestrzeni historii rodzaju ludzkiego pieniądze zawsze przejmowali tacy czy inni grabieżcy, których nazwiska się zmieniały, ale metody pozostawały takie same: siłą odbierać bogactwo i pętać, poniżać, zniesławiać, pozbawiać honoru producentów. To zdanie o pieniądzach, które są złem, tak lekkomyślnie przez pana wypowiadane, pochodzi z czasów, kiedy bogactwo wytwarzane było rękoma niewolników – niewolników powtarzających ruchy odkryte kiedyś przez czyjś umysł i od wieków nie ulepszane. Dopóki produkcją rządziła siła, a bogactwo zdobywano podbojem, niewiele można było osiągnąć. A jednak przez wszystkie te wieki stagnacji i głodu ludzie sławili grabieżców jako arystokratów miecza, arystokratów z urodzenia i z urzędu, gardzili zaś producentami jako niewolnikami, handlarzami, kupcami – przemysłowcami.
Ku chwale ludzkości zaistniał, po raz pierwszy i jedyny w historii, kraj pieniądza – i nie istnieje wyższy, bardziej uświęcony hołd, który mógłbym ofiarować Ameryce, gdyż znaczy to: kraj rozsądku, sprawiedliwości, wolności, produkcji i osiągnięć. Po raz pierwszy ludzki umysł i pieniądze były wolne i nie istniały fortuny pochodzące z podboju, lecz jedynie te pochodzące z pracy, a zamiast ludzi miecza i niewolników pojawił się prawdziwy twórca bogactwa, największy robotnik, najwyższy typ istoty ludzkiej – człowiek zawdzięczający wszystko sobie – amerykański przemysłowiec.
Jeśli mnie pan poprosi, abym wymienił najlepszą cechę Amerykanów, wybiorę – bo w niej zawiera się wszystko inne – fakt, iż to oni stworzyli wyrażenie „robić pieniądze”. Żaden inny język ani naród nie używał wcześniej tego określenia; ludzie zawsze myśleli o bogactwie jako o czymś statycznym – czymś co można odebrać, wybłagać, odziedziczyć, podzielić, zagrabić lub otrzymać w formie przysługi. Amerykanie pierwsi zrozumieli, że bogactwo trzeba stworzyć. W słowach „robić pieniądze” zawiera się kwintesencja ludzkiej moralności.
A jednak właśnie za te słowa Amerykanie zostali potępieni przez zgniłe kultury kontynentów rządzonych przez grabieżców. Teraz credo grabieżców doprowadziło was do tego, że uważacie swoje najwspanialsze osiągnięcia za piętno, swoje bogactwo za winę, swoich najwspanialszych ludzi, przemysłowców, za czarne owce, a swoje wspaniałe fabryki za produkt i własność pracy mięśni, pracy poganianych batem niewolników, jak egipskie piramidy. Zepsuty dureń, który twierdzi, że nie widzi różnicy między siłą dolara a siłą bata, powinien poznać tę różnicę na własnej skórze – i myślę, że tak się stanie.
Dopóki, i jeśli, nie odkryjecie, że pieniądze leżą u źródła wszelkiego dobra, sami się domagacie własnego zniszczenia. Kiedy pieniądze przestają być narzędziem, za pomocą którego ludzie załatwiają sprawy, wtedy za narzędzie zaczynają im służyć inni ludzie. Krew, baty, karabiny – albo dolary. Niech pan wybiera – wyjście jest tylko jedno, a czas ucieka.
Cytat ten powinien wchodzić do wykształcenia każdego człowieka, a ten kto go nie rozumie nie powinien otrzymywać świadectwa dojrzałości i prawa głosu...
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.25 I dzień Świąt BN |
Zasłyszane w radiu: "Tam za pomoc dziękują, u nas jej żądają" powiedziała dziewczyna, która spędziła rok na misji w Zimbabwe, pracując w szpitalu. Miała porównanie, bo po powrocie pracowała w jednym z warszawskich szpitali.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.24 Wigilia |
Otrzymałem życzenia od Grześka N. (starego przyjaciela i współzałożyciela firmy), które również chciałbym złożyć, każdemu kto czyta ten dziennik:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.23 Czwartek |
[naukowcy] Minidyskusja z internetu:
Trzy słowa prawdy o polskich studentach i uczelniach!
~jan dzisiaj, 12:45
~mama henia. dzisiaj, 12:48
~costa9lo dzisiaj, 13:01
wredny.staruch dzisiaj, 13:05
~złośliwa-życzliwa dzisiaj, 12:52
kryptorealista dzisiaj, 13:06
wredny.staruch dzisiaj, 13:17
~. dzisiaj, 14:16 Taka mała uwaga na temat brania kredytu przez uczących się studentów: Ponieważ będą go spłacać, to dokładnie patrzą na ręce uczącym i dobrze ich sobie dobierają, a i sami są zainteresowani tym, by zdobyć dobrze płatny zawód, czyli taki, na który jest społeczne zapotrzebowanie. I taki jeden drobny szczegół powoduje, że i uczącym się i uczącym zależy, by się doskonalić. A u nas towarzycho wzajemnej adoracji za cudze pieniądze: jedni oszukuję, że uczą, a drudzy się cieszą z "dyplomów", apotem rozpacz, że nie ma pracy. Jeden drobny szczegół..., a tak zmienia system.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.22 Środa |
Twierdzenie Actona: Władza psuje! Takie rozważania na marginesie dwóch artykułów: Artykuł 1:
Syn premiera Donalda Tuska w Chinach. Za publiczne pieniądze
Syn premiera, Michał Tusk, na początku grudnia wziął udział w światowym kongresie na temat kolei dużych prędkości, który odbył się w Chinach. W programie wizyty było m.in. zwiedzanie Wielkiego Muru. Za przelot syna szefa rządu zapłaciły Polskie Koleje Państwowe. Pobyt na miejscu opłacili gospodarze – wynika z informacji, do których dotarli dziennikarze portalu tvp.info.
W skład polskiej delegacji wchodzili m.in. wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt oraz prezes PKP S.A. Andrzej Wach i szef PKP Polskich Linii Kolejowych Zbigniew Szafrański. Wraz z przedstawicielami polskich kolei, do Chin udało się także trzech dziennikarzy. Wśród nich był dziennikarz trójmiejskiej "Gazety Wyborczej" Michał Tusk [lat 28. Urodzony w roku 1982].
– Potwierdzam, że byłem w Chinach. Nie pierwszy i nie ostatni raz wyjechałem służbowo, bo zawodowo zajmuję się kolejnictwem – powiedział Michał Tusk w rozmowie portalem tvp.info. – To co osiągnąłem, zawdzięczam sobie, a nie nazwisku. Nie zamknę się w piwnicy i nie zrezygnuję z życia zawodowego, bo jestem synem premiera – dodał.
Tusk przyznał, że podczas wizyty zwiedził Wielki Mur Chiński, ale z większości pozostałych atrakcji turystycznych zrezygnował, bo jak tłumaczył dziennikarzom portalu, kiedyś już był w Chinach.
Delegacja PKP przebywała na światowym kongresie w czasie, gdy w kraju, w związku z wprowadzeniem nowego rozkładu jazdy, zapanował na kolei chaos.
Artykuł 2:
Prezesi PKP ukarani za chaos na kolei
Ministerstwo Infrastruktury ukarało za chaos towarzyszący wprowadzeniu nowych rozkładów jazdy prezesów trzech spółek z Grupy PKP odebraniem rocznych nagród. Ich wysokość to kilkadziesiąt tysięcy złotych - równowartość trzech pensji. Chodzi o prezesów spółek: PKP SA, PKP Polskie Linie Kolejowe i PKP Intercity.
Minister infrastruktury twierdzi, że kara ta jest dotkliwa. Decyzje o niej zapadły podczas spotkania, na którym Cezary Grabarczyk zobowiązał szefów spółek kolejowych do podjęcia natychmiastowych działań, by poprawić sytuację na kolei. Wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że minister ogłasza cofnięcie czegoś, czego w rzeczywistości jeszcze nie ma, bo w tym roku nie było jeszcze decyzji, że takie nagrody zostaną przyznane. No i na marginesie powstają pytania: "Jakimż to prawem "nigdy niewychodząca na swoje" firma, do której trzeba ciągle dopłacać, funduje młodemu "ekspertowi" wyjazd do Chin?" i "Kto zezwolił prezesom tego niezarządzanego przedsiębiorstwa na wypłatę sobie premii w roku poprzednim?". Problem w tym, że na tym właśnie polega władza! Bierzesz ile chcesz i nikogo o nic nie nie pytasz. W tym miejscu chylę czoła przed Jamesem Madisonem - jednym z ojców założycieli USA - który pod koniec XVIII wieku sformułował kluczowy dylemat rządzenia: Przy tworzeniu rządu, który daje jednym władzę nad innymi pojawiają się dwa zasadnicze problemy: jakie prerogatywy dać rządowi, by faktycznie mógł sprawować władzę (ludzie nie są aniołami) i drugi jak kontrolować rząd (który składa się z ludzi, którzy nie są aniołami), by danej mu władzy nie nadużył. Według Madisona jeśli konstytucja i świadomość obywateli nie zapewniają stanu równowagi, to dochodzi do rozwoju niczym nie krępowanej tyranii. A dowodem na to, że u nas ten proces się zaczął są dwa powyższe artykuły, które wybitnie ilustrują, że rząd nadużywa swej władzy.
Na koniec cytuję tylko jeden z komentarzy: Tak Atlasów mało jest, rządzą Grabieżcy!
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.22 Środa |
Komentarz do ortykułu o tym, że upadają solaria:
SOLARIA upadły, ale z innej przyczyny!!! Ogólnie rzecz biorąc ma rację, ale trochę przesadził z tymi wielkim słowami. Nie trzeba wcale niczego wspierać: jeśli biznes jest trafiony to jest na niego zapotrzebowanie i zwrotnie wspierany jest przez pieniądze, jeśli nie jest trafiony to plajta. Prócz własnego widzimisię urzędnik nie ma żadnego pojęcia o tym czy biznes będzie trafiony czy nie. Dawali, bo byli do tego powołani, a to, że bez sensu? Jakie to ma znaczenie, gdy nikt za to nie ponosi odpowiedzialności. Jedyną formą sensownej pomocy jest uczenie młodych przedsiębiorców różnych rzeczy, takich jak: windykowanie, specyfika klienta, pozyskiwanie klientów, inwestycje, zatrudnianie pracowników, specyfika urzędników, itd. itp.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.20 Poniedziałek |
Artykuł z "Pulsu Biznesu" z komentarzami:
Roman Kluska wygrał
Aż sześć lat czekali polscy przedsiębiorcy na uchwalenie ustawy o karach finansowych dla urzędników wydających sprzeczne z prawem decyzje. Sejm uchwalił ją w czwartek wieczorem. Z jednej strony, to, że uchwalili to krok na przód, ale jak to sie stało, że do tej pory tak nie było?
Ta ustawa jest przełomem w relacjach państwo-obywatel (przedsiębiorca). Dzięki niej wyrównają się szanse Polaków w bolesnych często kontaktach z urzędnikami. Tak zwykle wygląda wolność, równość i braterstwo w państwie prawa. Równi są wszyscy ale urzędnik państwowy jest równiejszy. Za wyrządzenie szkody bezprawną decyzją biurokraci zapłacą karę równą nawet rocznej pensji. Przedsiębiorca odpowiada do wysokości całego swojego majątku, a i jeszcze można go zamknąć.Ten straszak musi ich zmobilizować do lepszej pracy.
Dążenia do nałożenia finansowych kar na złych urzędników pojawiły się po skrzywdzeniu przez skarbówkę Romana Kluski i jego Optimusa. Za łamanie prawa i niszczenie przedsiębiorcy włos z głowy nie spadł jednak żadnemu urzędnikowi. Winnych nie ustalono. Roman Kluska stał się symbolem walki o wolność gospodarczą. Gdyby politycy odważyli się tę ustawę wdrożyć ładnych parę lat temu, niewykluczone, że nadal świetnie prosperowałaby założona przez niego firma, ale także JTT Computer i tysiące innych przedsiębiorstw pokrzywdzonych przez urzędników. To krótki wyciąg z dotychczasowych faktów. Nie chcieli się opłacać, to ich ukręcono.
Za przyjęciem ustawy głosowało 251 posłów, przeciw - 154; 36 wstrzymało się od głosu. Komentarz niejakiego Pracki: Przeciwnych oraz wstrzymujących się od głosu pozbawiłbym dożywotnio prawa bycia obecnym w życiu publicznym za czynne wspieranie bezprawia i korupcji za zasłoną samowolnie degenerowanych obowiązujących norm prawa. jeśli taka swołocz pobiera owoce naszej pracy to zasadnym jest pytanie czy to Polska jeszcze?, i co tu jest grane? znajdzie się tu ktoś włądny aby ten wątek ruszyć i coś z tym pozytywnego zrobić aby już nigdy więcej?
Ustawa autorstwa PO zakłada, że do odpowiedzialności będą pociągani ci urzędnicy, którzy swoim działaniem lub zaniechaniem rażąco naruszą prawo powodując powstanie szkód dla obywateli lub przedsiębiorców. A dlaczego "rażąco", to urzędnika już zwykłe złamanie prawa nie dotyczy?
Procedura będzie uruchamiana, gdy urzędnik doprowadzi do szkody, a skarb państwa zapłaci za nią odszkodowanie. Pamiętajmy, że sędziowie też są pracownikami państwa i też są urzędnikami.Wówczas kierownik jednostki, w której taki urzędnik pracuje, będzie zgłaszał sprawę do prokuratury. Decyzję o tym, czy ktoś zostanie ukarany podejmować będzie sąd. Funkcjonariusze publiczni będą odpowiadać materialnie do kwoty nie większej niż dwunastokrotność ich miesięcznego wynagrodzenia. Podniesienie progu odpowiedzialności. Tylko mniejsze przekręty się nie będą opłacały. Komentator Robert zwraca uwagę na to, że Tez nalezy sie zajac prokuratorami. Za niesluszne aresztowania, przedluzania aresztu itp ciemne sprawy.
Czy artykuł ten powinien być tak optymistycznie zatytułowany? Kluska niczego nie wygrał - stracił "Optimusa" i nie ma szans, by ktoś mu tę stratę powetował. Tytuł według mnie powinien być inny: "Zelżał nieco ucisk na linii Pan-Niewolnik"
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.15 Środa |
Artykuł na Onecie:
Zatory płatnicze hamują gospodarkę
Nasza gospodarka utknęła w zatorach płatniczych, co grozi falą bankructw - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna".
W samym budownictwie zaległe płatności wzrosły prawie dwukrotnie w ostatnich dwóch latach, a dokładnie o 95 proc. Powód jest prosty. Zamiast brać kosztowny i czasem trudny do uzyskania kredyt, wykorzystuje się środki należne innym kontrahentom. Ci z kolei działają w myśl zasady: nam nie zapłacili, to i my nie jesteśmy w stanie zapłacić...
I tak powstaje łańcuszek przedsiębiorstw bogatych jedynie na papierze. Bo teoretycznie, zgodnie z umowami i fakturami, mają dużo pieniędzy, których jednak faktycznie dotąd nie otrzymały. Niestety dla wielu z nich nadchodzi krytyczny moment, gdy nie są w stanie płacić bieżących zobowiązań z powodu braku środków na rachunku.
W ciągu trzech kwartałów br. upadło prawie tysiąc firm, czyli o 7 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Pesymistyczne szacunki mówią, że w czwartym kwartale bankructwo może ogłosić nawet 900 kolejnych podmiotów gospodarczych. Prognozy na 2011 r. są równie złe: upaść może nawet ponad 2 tys. firm.
Zatory płatnicze zaczynają się od dużych przedsiębiorstw, ale najbardziej dotykają małe podmioty, zatrudniające do 50 pracowników. Właśnie te, niewielkie firmy stanowią blisko 70 proc. wszystkich, narzekających na kłopoty finansowe, a przecież wytwarzają ogółem ponad 60 proc. PKB - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Dlatego powinno być obowiązkowo tak jak u mnie w firmie:
Rewelacyjny ustrój dla złodzieji i oszustów,
To są konkretne informacje i trzeba je analizować,a u nas
Żyjemy w takich ciekawych czasach, gdzie nie są tak ważne
Nie przejmujcie się przedsiębiorcy
A wszystko przez słabych sędziów i sądy.
Qrna a co za problem zmodyfikować ustawę o VAT? i po problemie
można skończyć z zatorami płatniczymi
Księgujmy tylko zapłacone faktury
Ściągnięcie nalezności do firmy dla US trwa 14 dni, od firmy dla firmy 2 lata...
Promocja Państwa- szarej stefy i złodzieji trwa nadal,
Hordy
Wpłynęł, czy nie wpłynęło podatek musisz zapłacić. W RP płacimy
Prawda jest sprytnie przemilczana
VAT - najlepiej przedpłatą na rok z góry
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.12.08 Środa |
Jak władza rządzi:
W zarządzeniu Nr 65/2009/DGL Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 3 listopada 2009 r. w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie terapeutyczne programy zdrowotne,
zmiany: ..... I teraz każdy kogo to dotyczy powinien sobie wziąć dokument źródłowy i po kolei wprowadzić wszystkie wzmiankowane zmiany. I wtedy dopiero otrzyma treść obowiązującą. I jeszcze komentarz:
Nikt nie był w stanie tego przeczytać do końca, a to co zostało zmienione tym tajemniczym rozporządzeniem to jedna tabelka substancji czynnych używanych do leczenia. Wystarczyło napisać, że od danego dnia obowiązuje nowa lista substancji czynnych i tyle. a to jest po to, żeby biedny świadczeniodawca nie mógł za bardzo pofikać w razie problemów. Jako przykład po co im to, mogę podać cytując pismo z nfz:
...Natomiast pisemne uzasadnienie rozliczeń powinno zawierać np. zapisy zarządzenia Prezesa NFZ, które obowiązywało w dniu udzielenia świadczenia.
Chciałbym zobaczyć minę tego kogoś, kto za 3 lata będzie musiał uzasadnić na podstawie jakich zarządzeń prezesa zrobił rozliczenie :) Lekarze w odwecie powinni leczyć urzędników w analogiczny sposób. Tylko co ma zrobić reszta społeczeństywa? Nie ma żadnej motywanty rozpiętej nad urzędnikami, która by ich motywowała do pracy, do której zostali powołani, czyli na na rzecz społeczeństwa. Powyższy przykład ilustruje, że ich działania to głównie dupochrony uzasadniające ich istnienie i pobieranie kasy.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.29 Poniedziałek |
Od południa kompletny paraliż Warszawy. Znajoma wyjechała z okolic ronda ONZ około 1630 dojechała w okolice Domaniewskiej około 1950. 6.6 km. google podaje, że samochodem zajmuje to 13 minut. Z praktyki wiem, że jak są korki to można jechać i 30 minut, ale żeby 3.5 godziny?
Gdy w 1990 roku wylądowałem w Szwajcarii, kilka rzeczy mnie zastanowiło: niewątpliwie kraj ludzi bardzo bogatych, nie mają prezydenta (!), no i w zimie wszystko super odśnieżone. Pada nie, pada rano o 700 piękne pryzmy śniegu, a szosy przejezdne. I to we wsi! Pytam Klausa czy może mi wytłumaczyć jak to jest, że u nich tak świetnie odśnieżają, a u nas w Polsce zawsze z tym jest problem. On na to "Nie wiem jak to jest u was, ale powiem ci jak jest u nas". Właściciel terenu (Federacja, Kanton, Komuna(Wspólnota), firma lub osoba prywatna) jest zobowiązany do usunięcia śniegu. Jeśli tego nie zrobi płaci duże kary. Koniec kropka. Nie ma tak zwanych firm państwowych, które by odśnieżały, w związku z tym nie występuje konflikt interesu - państwo nie zleca samemu sobie odśnieżania. Jeśli właściciela nie stać na odśnieżanie sprzedaje teren. Wspólnota we wsi Klausa podpisuje umowy z okolicznymi chłopami, którzy jak to w zimie nie mają wiele pracy w polu. Umowa ma dwie składowe: opłata za gotowość (zleceniobiorca jest w gotowości do odśnieżania, ale nie odśnieża, bo nie ma śniegu lub jest odśnieżone) i opłata za odśnieżanie (faktyczną pracę przy odśnieżaniu). Przy takim zawarciu kontraktu odśnieżający jest w siódmym niebie jak musi usuwać śnieg, bo wtedy zarabia zdecydowanie więcej niż podczas gotowości. Jeśli nie odśnieży zapłaci karę i w przyszłym roku nie dostanie kontraktu. Czynniki redukujący cenę: główny to konkurencja. By otrzymać kontrakt trzeba zaoferować najniższą cenę, ale musi ona być na tyle wysoka, by zleceniobiorcę było stać na pokrycie kosztów i zarobek. Każdy zatem stara się minimalizować koszty - kupuje według własnego rozeznania najlepsze maszyny (nie ma interesu by dać sprzedawcy łapówkę, bo kupuje za swoje pieniądze i dla siebie (Patrz: Cztery sposoby wydawania pieniędzy), jeśli może sam dba i reperuje maszyny, bo jest to o wiele tańsze. Jednym słowem dąży do realizowania pracy w najbardziej efektywny sposób, dąży do podnoszenia swoich kwalifikacji i na dodatek jest jeszcze z tego wszystkiego zadowolony, bo im więcej pracuje tym więcej zarabia. W systemach państwowych śnieg jest intruzem, a odśnieżanie dopustem Bożym. Dobrze natomiast jest, jak się maszyny zepsują, bo można odpocząć, gdy ktoś inny je naprawia. Poza tym, czy państwowy policjant ukarze mandatem państwowe przedsiębiorstwo za to, że nie odśnieżyło państwowej drogi. A nawet jeśli ukarze, to kto tak faktycznie poniesie za to odpowiedzialność?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.28 Niedziela |
Wczoraj wieczorem padał śnieg. Dziś rano temp 0oC, bezwietrznie, wszystko pokryte miękką warstwą białego, czystego puchu, absolutna cisza. Ludzie, jak niedźwiedzie, śpią.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.26 Piątek |
Znalezione w sieci:
== WAŻNE..!!! Nie wiem czy niekonwencjonalne metody leczą..!!! ..Wiem natomiast,
że 3 dni temu umarł mój serdeczny przyjaciel, gdyż medycyna NFZu była bezradna...leżąc już w szpitalu czekał 1,5tyg. na każde badanie, USG, tomograf jeden, później 1,5 tyg. następny..nikt tego nie wytrzyma!! TYLE...
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.19 Piątek |
Fajny komentarz na temat mediów, wytłuściłem w nim czystą fizykę życia:
[media] [manipulacje]
Cały artykuł jest manipulacją. To zbiór wyrwanych z kontekstu wypowiedzi i merytoryczny szum. Brak w nim rzetelnych informacji. Brak Faktów. Sam nie będę stwiał w kontrze faktów bo autor na to nie zasługuje. Skoro zniża sie paplaniny to z paplanina piowinien się spotkać. Cóż wiedzą ludzie prości, nie związani z lotnictwem? Tyle co przeczytają. A co przeczytają? To co im się napisze. W ten sposób wypracowuje się opinię publiczną według własnego życzenia. Później możemy juz poprowadzić pracę każdej komisji tak jak nam pasuje.
Cały szum przypomina mi zachowanie polskiej policji. Funkcjonariusze, o ile nie sa filmowani kamerą telewizyjną, oceniając uczestników wypadku starają się dowieść z góry oczywistej dla nich tezy - nadmierna prędkość. Wielu z nas wie, że to absurd. Prędkość nie zabija , jak głoszą w mediach policjanci. Zabija głupota, ignoracjia, chamstwo i bezmyślność. Zabija człowiek. Jednak nie koniecznie ten, który uderza i który jest oceniany jako sprawca. A co z odpowiedzialnymi za stan dróg? Co z odpowiedzialnymi z stan oznakowania? A co z tymi co się przyczynią chcący czy niechcący do tragedii i znikną niezauważeni w zamieszaniu, w cieniu mroku lub mgły?
Szanowni Państwo! Nie pozwólmy sobie wmówić, wygodnej dla pewnych grup społecznych, wersji wydarzeń. Prawda, choć często trudna do odkrycia, powinna być ujawniona.
[media]
Jeśli ktoś daje sobie włożyć kosz na głowę to od dawna nie powinien pracować w szkole. Niestety są to też konsekwencje bezstresowego wychowania , ciągłego mówienia o prawach ucznia (a nie jego obowiązkach), propagowania cwaniactwa (nazywanego "kreatywnością"). Rodzi to wszystko postawy roszczeniowe w stosunku do szkoły i nauczycieli przybierające coraz częściej formy nacisku słownego i fizycznego na szkołę i nauczycieli...
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.18 Czwartek |
Kawałek z blogu Korwina:
W 1980 roku, miałem wykład na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Zdumiało mnie jedno: wśród prawie 400-osobowego audytorium ANI JEDNA osoba nie znała nazwisk: Kenneth Arrow, Milton Friedman, Fryderyk von Hayek – trzech laureatów Nobla z ekonomii! Wolnorynkowców.
Ekonomiści teoretycznie świetnie wiedzą, że najlepszym rozwiązaniem jest wolny rynek. Jeszcze świetniej jednak wiedzą, że gdyby rządził Rynek, to rząd niepotrzebowałby ani jednego ekonomisty – no, może pięciu, by przewidywali, co się stanie. Bo wolny rynek to taki, którym nikt nie kieruje.
A oni chcieliby pokierować. A przynajmniej brać pieniądze za to, że udają, że kierują.
Dlatego uczeni ekonomiści patrzą na wolnorynkowców tak, jak dentyści patrzyliby na wynalazcę pasty, od której zęby przestałyby się psuć.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.16 Wtorek |
Długi artykuł o jedynej żyjącej w Polsce rodzinie Amiszów, a pod nim komentarze:
Gdyby wszyscy tak zyli!
"że nie chcemy zapomogi z opieki społecznej. "
nie potrafimy ochronić ludzi którzy są pokojowo nastawienia o świata
Amisze
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.15 Poniedziałek |
Artykuł z sieci:
Kryzys dobry dla inżynierów
Rzeczpospolita" pisze, że w czasach kłopotów gospodarczych stanowiska prezesów firm coraz częściej obejmują absolwenci szkół technicznych. Gazeta - powołując się na wyniki przeprowadzonej przez siebie ankiety - zauważa, że ponad połowa szefów dużych polskich spółek ma dyplom politechniki. Większość z nich jednak uzupełniła potem wiedzę na studiach i kursach biznesowych.
Tradycyjnie kuźniami prezesów dużych polskich firm są Politechnika Warszawska, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie oraz Politechnika Śląska. Dyplom jednej z tych uczelni ma co czwarty z prezesów 335 firm, które odpowiedziały na ankietę "Rzeczpospolitej".
Gazeta zauważa, że w porównaniu do ubiegłego roku o 5 procent zwiększyła się liczba prezesów dużych firm, którzy są absolwentami politechniki. Wyraźnie za to zmniejszył się udział prezesów z wykształceniem uniwersyteckim, które ma co czwarty menedżer. Uczelnie ekonomiczne utrzymały swoją pozycję - jednak najważniejsza z nich - Szkoła Główna Handlowa, spadła z czwartego miejsca na szóste.
Eksperci zwracają uwagę, że kryzys finansowy produkcja i usługi są co najmniej tak ważne jak operacje finansowe, a studia techniczne, które uczą systematycznej pracy i rozwiązywania trudnych problemów. są dobrym punktem wyjścia do kariery menedżerskiej.
POlityką gąb głodnych nie zatkasz a jedynie je POmnożysz
To prawda. Znacznie łatwiej po studiach technicznych
Może coś być prawdy w tej informacji.
Kryzys i inżynierowie
Nie wiem czemu ludzie unikają pójścia na kierunki typowo ścisłe?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.14 Niedziela |
Temperatura za oknem o godz. 600 wynosi +11oC.
Wybraliśmy się z B. do ich (kawałka) lasu. Kilkanaście lat temu kupili pole uprawne. Były właściciel uprawiał go jeszcze przez chwilę, potem przez starość przestał. Jego dzieci znalazły pracę w pobliskim miasteczku, no i pole zaczeło zarastać drzewami. Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że rośnie już całkiem gęsty młodnik brzozowy. Od 1100 do 1600 zasuwaliśmy przy wycinaniu, karczowaniu, paleniu witek, cięciu sekatorami małych pniaków na polana do naszego kominka. Pogoda była prześliczna, ciepło i słonecznie. Pracowaliśmy w bawełnianych koszulkach. Po zmroku rozsiedliśmy się przy ognisku i smażyliśmy kiełbaski. Niesamowity dzień, pełen ruchu na świeżym powietrzu i od czasu do czasu w gęstym dymie. Byłem w siódmym niebie, choć po kilku godzinach zaczęło nas nieco łupać w krzyżu. Szczerze powiedziawszy mam już trochę dość tej pracy przy komputerze i marzy mi się spartańskie życie w naturze, jak wtedy gdy się wspinałem. Na odjezdnym zaproponowałem, że możemy przyjeżdżać porządkować ten ich mini las tak raz na miesiąc, bez względu na pogodę.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.13 Sobota |
Mokro i wietrznie - generalnie ponuro. Temperatura za oknem o godz. 1130 wynosi +15oC.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.12 Piątek |
Na onecie zero informacji na temat przebiegu wczorajszych uroczystości Dnia Niepodległości, zero informacji o marszach. Zero informacji...
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.11 Czwartek |
Obejrzałem do końca radzicki film "Czajkowski". W gruncie rzeczy taki sobie, ciąg luźnych impresji, który ma ułożyć się w jakąś całość.
Film o twórcy, który jak każdy twórca na początku jest nieznany i jak większość początkujących twórców nie ma pieniędzy. Wszystkie postacie, łącznie z głównym bohaterem, są zaledwie zarysowane, brak im jakiejkolwiek głębi. Rola głównego mecenasa Czajkowskiego Nadieżdy von Meck mocno wyeksponowana, ale dopiero z wikipedii można się na prawdę dowiedzieć kim była:
Nadieżda von Meck (ur. 10 lutego 1831 we wsi Znamienskoje, zm. 13 stycznia 1894 w Nicei lub Wiesbaden) – rosyjska mecenas sztuki, małżonka przedsiębiorcy budowy kolei Karla von Mecka, protektorka Piotra Czajkowskiego.
Była córką Filareta Frołowskiego i Anastazji Potiomkiny. Była od dzieciństwa wychowywana w atmosferze kultu muzyki.
Jej mąż wzbogacił się na budowie sieci rosyjskich linii kolejowych, dzięki czemu Nadieżda mogła stać się mecenasem sztuki. Karl von Meck zmarł w roku 1876 pozostawiając wdowie wielomilionowy majątek.
Nadieżda starała się naśladować znanego mecenasa sztuk – króla Ludwika II Bawarskiego. Podobnie jak on, była zachwycona twórczością Richarda Wagnera.
Po śmierci męża Nadieżda zaczęła wspierać finansowo kompozytorów: Mikołaja Rubinsteina i Klaudiusza Debussy’ego.
Od roku 1877 zaczęła wspierać Piotra Czajkowskiego, dzięki czemu Czajkowski mógł porzucić stanowisko profesora Konserwatorium Moskiewskiego i poświęcić się wyłącznie twórczości.
Czajkowski dedykował jej IV Symfonię, lecz na jej życzenie nie wymienił jej nazwiska, dedykując tylko „mojemu przyjacielowi”. Dedykował jej (zaginiony) „Marsz żałobny” z roku 1877.
Gdy Czajkowski stał się celem ataków krytyki, Nadieżda von Meck podtrzymywała kompozytora na duchu.
Nadieżda von Meck zmarła na gruźlicę, przeżywszy Czajkowskiego o dwa miesiące.
Film zrobiony dziwnie - muzyka w tle, wyraźnie osadzony jest tylko koncert B-moll. Kolejne dwa wielkie utwory "Dziadek do orzechów" i "Jezioro łabędzie" umknęły mej uwadze, były z nich fragmenty ale tylko jako podkład muzyczny. Żeby film pojąć trzeba znać zarówno kompozytora, jaki i jego twórczość. Wynotowałem sobie kilka cytatów:
- Jaka jest jego żona? W istocie, jakżesz szybko ludzie dają wiarę pomówieniom. Szczególnie, gdy oparte są na tym, że ktoś jest głupszy... Gdy po przeczytaniu niepochlebnych recenzji Czajkowski mocno się nimi przejął, jego służący powiedział:
Jedni durnie piszą, a inni... I ostatni o ponadczasowości: Liczy pan na to, że skomponuje pan coś, co pokona śmierć?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.07 Niedziela |
Temperatura w ciagu dnia około +10oC. Deszczowo. Znalezione w sieci: Młodzieży Polskiej nie proponuje się pracy dlatego że pracy nie ma, a po drugie proponuje się młodzieży łatwiznę i wmawia że każdy może być idolem i modelem. I widzimy sfrustrowanych bezrobotnych, którym jakiś czubek w telewizji powiedział że nie mają talentu.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.06 Sobota |
Pracuję nad rozdziałem o sprzężeniach do nowej książki "Myślenie nowoczesne", i przy okazji znalazłem dwa fajne cytaty:
[media] Nie zaczynaj dyskusji z kimś, kto ma mikrofon, podczas gdy ty go nie masz. Przerobi cię na siekaną wątróbkę. - Harlan Ellison (ur. 1934) Orkiestra jest odbiciem społeczeństwa, bo i tu, i tam tymi, którzy i tak już muszą robić najgorszą robotę, jeszcze na dodatek się pogardza. - Patrick Süskind (ur. 1949)
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.05 Piątek |
Cytat z sieci: Człowiek prosty może być głupi, ale w swej głupocie rzadko upada tak nisko, jak głupi inteligent.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.04 Czwartek |
Plaga lewych zwolnień lekarskich [http://biznes.onet.pl/plaga-lewych-zwolnien-lekarskich,18494,3766127,1,news-detal] Lewe zwolnienia lekarskie rujnują naszych przedsiębiorców - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna". W minionym roku statystyczny Polak był na zwolnieniu lekarskim 5,5 proc. wszystkich dni roboczych. Jesteśmy w tej kategorii rekordzistami. Średnia w UE wynosi 4,2 proc. Nieobecność w pracy powoduje konieczność znalezienia zastępcy lub mniejszą wydajność, gdy takowego nie można sprowadzić. Ponadto pracodawca musi zapłacić choremu pracownikowi. Wg szacunków, koszty zwolnień przekroczyły w 2009 r. 4,5 mld zł. To 200 mln więcej niż rok wcześniej. A absencja z powodu chorobowego rośnie z roku na rok. W 2006 r. spędziliśmy w sumie 95 mln dni na L4, w 2009 r. już 126 mln dni. Tymczasem wg kontroli z pierwszego półrocza br., co dziesiąty pracownik, będący na zwolnieniu, jest zdolny do pracy. Pracodawcy dążą do zmiany obowiązujących przepisów. Chcą płacić pracownikowi jedynie za pierwsze 2 tygodnie, a nie 33 dni zwolnienia. Zresztą ZUS dopiero po tym czasie przeprowadza ewentualną kontrolę chorego, bo obowiązek płacenia świadczeń spada wówczas na niego. Inny postulat, to brak wynagrodzenia za pierwsze dni choroby. Kraje, gdzie pierwsze trzy lub cztery dni zwolnienia lekarskiego nie są płatne, mają mniejsze wskaźniki absencji - zauważa "Dziennik Gazeta Prawna".
Artykuł sprytnie pomija że Polacy pracują ponad siły. [17+]
Nie płacenie za pierwsze 3, 4 dni zwolnienia lekarskiego to jakaś bzdura! [12+]
agent_tomek dzisiaj, 09:01
Przykład idzie z góry. Każdy Prezes na wylocie idzie w...
NO CÓŻ W POLSCE WSZYSCY WSZYSTKICH ROLUJĄ !!!!!
PISMAKU !!! przeczytaj - to nie robol jest przyczyną
Tą statystykę zawyżają służby mundurowe !!!!!!!
Pracuję średnio 13 godz. na dobę przez 5 dni w tygodniu.
Spoko.90%"chorych" to pasożytnicze urzędasy.
Dane z firm państwowych !!!!
powinno się nie płacić ani złotowki za L4 ale urzędnikom państwowym
W Kanadzie pracodawca nic nie płaci ludziom na zwolnieniu. [+16]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.11.01 Poniedziałek |
Pierwszy listopada godzina 1330 (przedwczoraj byłaby to 1430 - nastąpiła zmiana czasu na zimowy). Temperatura w cieniu +17oC, rano było +5oC.
Na grobach byliśmy wczoraj, dziś czas spędzamy na drobnych pracach ogrodowych, a ja równolegle piszę o sprzężeniach. Dochodzę do wniosku, że lubię odkrywać i formułować teorie, czego istotę najkrócej wyraża cytat zaczerpnięty z czytanej dziś rano książki "Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony.": Zdolność dostrzegania i opisywania wzorców była kluczową umiejętnością... Oczywiście wzorzec (dam sobie głowe uciąć, że w oryginale było "pattern") należy rozumieć jako: regułę, charakterystykę, zasadę, cechę szczególną, teorię itp.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.29 Piątek |
Dawno nie cytowałem Korwina, ale jego dzisiejszy wpis na blogu jest taki, że nie można go nie zacytować:
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o...
pieniądze. Np. socjaliści domagają się PRACY. PRACY i CHLEBA. Rzecz jasna: gdyby dać im bochenek chleba, to cisnęliby nim w ofiarodawcę. Co do pracy – to po jej otrzymaniu najchętniej idą na zwolnienia chorobowe, domagają się jak najdłuższych urlopów, jak najwięcej dni świątecznych...
Np. Związek Nauczycielstwa Polskiego walczy o to, by nauczyciele „mieli pracę”. W rzeczywistości zasną ostro protestuje przeciwko próbom skrócenia wakacji czy likwidacji „Dnia Nauczyciela” (jak zaczynałem naukę w szkole, czegoś takiego nie było, gdy moje dzieci były w szkole, był – ale był to dzień normalnej nauki, tylko kwiatki wręczano Paniom Wychowawczyniom; gdy moje wnuki chodzą do szkół – jest to dzień wolny od nauki; oto drobny, ale wymierny, sukces Ludziów Pracy!)
Oczywiście żadnemu z Ludziów Pracy nie chce się pracować! Oni chcą mieć PENSJE. Nie „zarobki” - co może wiązać się z zaplatą tylko za realnie wykonaną robotę:nie, PENSJĘ.
A potem już jak najmniej się narobić.
Co jest zresztą naturalne, słuszne i godziwe. Tyle, ze system społeczno-polityczno-gospodarczy nie powinien do tego dopuszczać!
A socjal-d***kracja dopuszcza, jak najbardziej.
Czerwoni powinni zmienić hasło na: „PENSJI i SZYNKI”.
Towarzysze! Czemu nie idziecie z postępem!?!
Albo na przykład: in vitro. Ludzie kłócą się, kłócą - mowa nieledwie o Końcu Ludzkości, morderstwach, Teorii Ewolucji... A o co tak naprawdę chodzi? O pieniądze, oczywiście!
Najlepszy poglądowy tekst na ten temat możecie Państwo znaleźć tutaj:
http://dominika-sibiga.blog.onet.pl/In-vitro-dla-kazdego,2,ID416348737,n
I jeszcze film pokazujący prawdziwego komunistę, który z pustego wszystkim życie osłodzi. "Zdrowie powinno być za darmo!"
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.25 Poniedziałek |
W sobotę i niedzielę konferencja Pafere Liberty weekend 2010.
W przedziale pociągu, którym jechałem do Krakowa siedziały jeszcze dwie Rosjanki (może Białorusinki), młodsza, mówiąca dobrze po polsku i jej matka (nieco ponad 60 lat). Starsza mówiła jak prosto żyje na wsi, że kury, że natura itp... W pewnym momencie powiedziała coś czego nie mogłem nie zanotować, czystą fizykę życia: "Nie cenią, bo nie zdobyli własną pracą". No cóż taka jest prawda, ale o tym nie uczą na żadnych uniwersytetach. Część pierwsza konferencji dotyczyła polskich wolnorynkowców. Mówiono o Adamie Krzyżanowskim, Adamie Heydelu, Romanie Rybarskim i Mirosławie Dzielskim. W zasadzie mówiono tak, że w mojej głowie nie pozostał żaden komunikat na ich temat. Prelegenci nie wyartykułowali chyba tego co najważniejsze. Później podczas podsumowującej dyskusji, ktoś z sali zwrócił uwagę, że mówiąc o polskich wolnorynkowcach wielkim nietaktem jest pominięcie Janusza Korwin-Mikke. Przewodniczący oczywiście się z tym zgodził.
Drugim prelegentem był amerykański profesor: Thomas DiLorenzo. Mówił dość szybko i stosunkowo niewyraźnie. Wynotowałem kilka ciekawostek z jego wystąpienia:
Bardzo ciekawą postacią okazał się Tadeusz Syryjczyk - wolnomyśliciel (polityk, były minister w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jerzego Buzka, poseł na Sejm I, II i III kadencji), który był u władzy. Z jego wypowiedzi wynikało, że realna władza jest zupełnie czymś innym niż wyobraża ją sobie każdy z nas. "Czym innym jest głoszenie wolnościowych sloganów na konferencji, a czym innym przekonanie do nich tłumu górników, którzy w konsekwencji stracą swe dotychczasowe przywileje finansowe. Umysł i rozumowanie bardzo pragmatyczne, ale jest to równoznaczne z tym, że mało zrozumiałe w powszechnym odbiorze publicznym. Każdy kto nie sprawował władzy nie ma bowiem żadnego odniesienia do tego typu wypowiedzi. Do wprowadzania reform korzystnych dla całego społeczeństwa częstokroć wykorzystywane były triki psychosocjologiczne, a czasem pomagał zwykły przypadek. "Najpierw na sali chwaliło się Rakowskiego za wspaniałe pomysły gospodarcze, gdy sala była tymi pochwałami już na tyle rozgrzana, z dokumentu czytało się kilka punktów, pomijając te najbardziej niewygodne, a już pod decydujące głosowanie poddawało się cały dokument. Głosujący decydenci nie mieli zatem pełnego obrazu decyzji, którą właśnie podejmowali".
Z ciekawostek: Dzień drugi rozpoczął się filmem "The ultimate resource", i znów wynotowałem kilka myśli:
Po filmie do prelekcji szykowało się dwóch długowłosych filozofów. "Cóż takiego te ancymony mogą powiedzieć" pomyślałem sobie z pewną dozą powątpiewania. Temat ich wystąpienia brzmiał: "Kapitalizm XIX wieku - przebudzenie ludzkości". Zaczęli wolno, ale po chwili się rozkręcili i wykład wciągnął. Główna tezą było to, że ludzie w swej masie atakują kapitalizm jako przyczynę całego zła na świecie, ale jak się temu dokładnie przyjrzeć to okazuje się, że:
Link do KAPITALIZM W XIX WIEKU. Przebudzenie ludzkości.
Ich wystąpienie powiązałem natychmiast z tematem, nad którym właśnie pracuję, z myśleniem systemowym. Jedną z wad myślenia redukcjonistycznego jest jednoznaczne wartościowanie, a przecież wiosłowanie może być ciężką pracą albo pożądana rozrywką (Ludvig von Mises). Ostatnim prelegentem był Mateusz Machaj, który poruszył bardzo ciekawe zagadnienie praktycznego propagowania myśli wolnorynkowej. Trudność wynika z kilku poważnych przeszkód naturalnych:
W dyskusji kończącej sformułowano twierdzenie żywcem wyjęte z fizyki życia: Politycy generują kryzysy, bo w sytuacji trudnej ludzie chętniej oddają im władzę nad sobą.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.21 Czwartek |
Przedwczoraj jakiś gość wtargnął do biura partii politycznej PiS w Łodzi i zabił dwóch pracowników tego biura jednego z pistoletu drugiego nożem, poważnie ranił też trzecią osobę. W trakcie zatrzymania krzyczał, że chciał zabić lidera tej partii. Wczoraj ktoś na forum napisał: "Dlaczego nie informują, że za PRL'u był pracownikiem milicji, dlaczego?".
Dziś okazało się, że pytanie to było zasadne:
Ryszard C. współpracował w PRL z milicją
"Gazeta Wyborcza": W PRL-u Ryszard C. handlował walutą i był tajnym informatorem milicji. Potem wyjechał do Kanady, a po powrocie pracował jako taksówkarz. Od lipca krążył po Polsce, szykując atak na biuro PiS.
- Sprawdzamy, gdzie był, czy zapamiętali go pracownicy biur poselskich PiS, ale i innych partii w innych miastach, no i czy dotarł w okolice Nowogrodzkiej - mówi wysoki urzędnik z kancelarii premiera. Na Nowogrodzkiej, w centrum Warszawy, mieści się główna siedziba Prawa i Sprawiedliwości.
Od wtorku policja i służby specjalne badają, czy Ryszard C. - który tego dnia w biurze PiS w Łodzi zastrzelił jedną i ranił drugą osobę - próbował wcześniej dokonać zamachu na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Na razie najmocniejszą przesłanką, która na to wskazuje, są słowa samego zamachowca. Zaraz po zatrzymaniu krzyczał: "Chciałem zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń miałem". Według źródeł gazety, powtarzał to później pilnującym go policjantom. Opowiadał, że wcześniej próbował "to samo zrobić w Warszawie", ale nie zdołał. O tym dziś w "Gazecie Wyborczej".
Ryszard C.: mam raka
Mężczyzna opowiadał im, że czyn swój planował od roku i niekoniecznie chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, ale "jakiegokolwiek polityka, obojętnie jakiej partii, żeby nie czuli się tacy pewni siebie".
Oczywiście jak się ogląda i czyta takie wiadomości to sprawdzić można je tylko statystycznie lub oglądając materiał dowodowy (co prawda nie mamy dowodów, że nie został podrobiony lub zmanipulowany), skoro wszyscy tak mówią to znaczy, że tak musiało być. Zwróćmy uwagę na ostatnie zdanie. Świadczy ono o dużym zwrocie w komunikatach tego faceta. Na filmach z zatrzymania zionął nienawiścią do Kaczyńskiego, a tu nagle w sposób wyważony mówi o niechęci do polityków w ogóle. Dowowdów nie mam na to żadnych, ale według mnie to informacja zmanipulowana, taka wrzutka dziennikarska, by odwrócić uwagę od nienawiści mordercy do Kaczyńskiego. Źródło: jakiś dziennikarz usłyszał to od jakiegoś ochroniarza. Zostało to ogłoszone drukiem no i teraz jako nowość/ciekawostke podchwycą to inni i też wydrukują, potem wszyscy będa przekonani skoro piszą o tym wszystkie media to znaczy, że tak było. Kiedyś dotrze to do śledczych i pewno zadadzą oskarżonemu takie pytanie: "A może nie chciał pan zabić Kaczyńskiego, lecz po prostu jakiegoś polityka?" Ktoś mu zasugeruje, że tak byłoby dobrze dla śledztwa (np. solidarność policjantów), ten potwierdzi i w ten oto sposób powstanie nowy fakt.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.18 Poniedziałek |
Co trzeci Polak pracuje bez stałej umowy
Bez stałej umowy w ubiegłym roku pracowało ponad 27 proc. Polaków. To najwięcej w Europie - informuje "Metro". Jeszcze niedawno ten niechlubny rekord należał do Hiszpanii - 35 proc. osób bez stałej umowy, jednak obecnie jest ich już tam 26 proc. Na Litwie czasowe umowy ma 3 proc. zatrudnionych, w Czechach i na Węgrzech - 9 proc. Ogółem na czas określony w całej Unii pracuje ok. 14 proc. osób. Dane pochodzą z raportu "Praca Polska 2010", który na zlecenie NSZZ "Solidarność" przygotowała firma doradcza S. Partner. Według jego autorów, to efekt kryzysu. Praca na czas określony czy na zlecenie jest tak powszechna, bo pracodawcy nie chcą ponosić wysokich kosztów ew. zwolnienia. Gazeta przytacza przykład 30-latki pracującej na infolinii znanej i szanowanej, dużej polskiej firmy. Powiedziała ona, że co trzy miesiące podpisuje nową umowę z agencją pracy, która współpracuje z pracodawcą. Zatrudniana jest na trzy czwarte etatu (tysiąc złotych na rękę), resztę godzin wypracowuje, gdy jest potrzeba. "Nie mogę wziąć kredytu ani nawet telefonu komórkowego na abonament, bo nie jestem wiarygodną klientką. Mogę być zwolniona z dnia na dzień. Żyję bez poczucia bezpieczeństwa" - powiedziała dziennikarce "Metra".
To wina SOCJALIZMU
+ --- ~Janusz dzisiaj, 08:27
+ --- ~ofiara pipy dzisiaj, 08:41
MOJE PYTANIE DO WAS - W KTÓRYM EUROPEJSKIM KRAJU SĄ WYŻSZE KOSZTA PRACY...
Ale za to co trzeci inny ma dożywotnią umowę - bez prawa
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.13 Środa |
Cytat z artykułu Nie ma przyjaźni między nauką i religią autorstwa Jerry'ego Coyne [http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,668] istnieje silny związek negatywny miedzy stopniem religijności danego kraju a akceptacją ewolucji w tym kraju. Kraje takie jak Dania i Szwecja, z niskim poziomem wiary w Boga, mają wysoki poziom akceptacji ewolucji, podczas gdy kraje religijne wykazują nietolerancję wobec ewolucji. Z 34 krajów, w których przeprowadzono badanie opublikowane w piśmie „Science”, USA, należące do najbardziej religijnych, są na samym dole w akceptacji darwinizmu: jesteśmy na miejscu 33, poniżej nas jest tylko Turcja. Wreszcie, w sondażu przeprowadzonym w 2006 r. przez „Time”, oszałamiające 64% Amerykanów oświadczyło, że gdyby nauka obaliła jedno z ich przekonań religijnych, odrzuciliby naukę na rzecz swojej wiary. Znamienne w tym wszystkim jest słowo akceptacja. Autor nie pisze o zrozumieniu, bo naukowcy dalej nie pokazali ewolucji jako mechanizmu. Nie wytłumaczyli na czym to wszystko polega i jaki jest mechanizm działania, na przykład tak jak tłumaczy się działanie silnika. Ślepota naukowców jest przerażająca, a zadufanie takich gości jak ten powalające. Po pierwsze bracie wytłumacz na czym polega ewolucja, chociażby tak jak robi to fizyka życia, a po drugie omów dokładnie (systemowo i teoriogrowo) jaką rolę spełnia religia w życiu społeczeństw. Każdy z podobnych "pisarzy" epatuje: Patrzcie jaki jestem wspaniały: odkryłem, że Boga nie ma ale nie dostrzega, że religia była zanim zaczęła się jeszcze nauka i nie zastanawia się skąd i po co się wzięła oraz jaki wpływ miała na społeczeństwa w wymiarze populacyjnym. Te "racjonalne" cymbały nie zauważają nawet, że nasze przemądrzałe, zlewaczone i ześwieczczone społeczeństwa po prostu się kurczą! Co do akceptacji lub nieakceptacji, to wyglada ona mniej więcej tak: Pewien student w Ohio zbierał podpisy pod petycją o zakaz "niebezpiecznego biwodorku monotlenu, który powoduje rdzewienie, w nadmiernej ilości - choroby żołądka, po dostaniu się do płuc - śmierć, itd." - czyli wody. Tylko kilka osób odmówiło. Działali przecież w słusznej sprawie... bezmyślnie.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.12 Wtorek |
Fiskus znów sięga do naszych kieszeni [http://podatki.onet.pl/fiskus-znow-siega-do-naszych-kieszeni,19923,3731467,1,prasa-detal] Nawet miliard złotych może zyskać budżet na zamrożeniu skali podatkowej - informuje "Rzeczpospolita". W latach 2011, 2012 i 2013 obowiązywać będzie próg procentowy, od którego płacimy 32 proc. PIT - wynosić będzie tak jak teraz 85 528 zł. Nie zmieni się także kwota wolna od podatku, która wynosi 3091 zł. Zdaniem cytowanych przez gazetę ekspertów kryzys i rosnące zadłużenie Polski uzasadniają te działania. Wg nich jednak najbardziej dotkną one osoby zarabiające najmniej oraz przedstawicieli klasy średniej, którzy na skutek planowanych podwyżek wejdą do wyższej grupy podatkowej.
Zwrócmy uwagę na słowa, których użyto do określenia bardzo istotnych pojęć:
Polska to nasz wspólny kraj i to do obywateli należy jej ratowanie.
Dlaczego za ZŁODZIEJSTWO TYCH PRZY ŻŁOBIE ma ciągle
A pogonić 2/3 tych pseudo posłów i senatorów nie dając "ODPRAW",
Jaki fiskus !?
ZŁODZIEJE!!!!! Nawet jak kompletnie puszczą NARÓD z torbami,
Nic nowego! Zawsze ci złodzieje sięgają
Zlodzieje miliardow z rzadu Tuska bezkarni dobrze sie
Polska jest uratowana!!!
Jak dotąd wszystkie pomysły ratowania budżetu przypominają leczenie syfa kremem
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.09 Sobota |
Paweł T. namówił mnie na wyjazd do Krakowa na kongres zorganizowany przez "Skargilów", czyli Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Wyjazd o 615 pociągiem tanich lini kolejowych. Nie spodziewałem się, że w XXI wieku pociąg może być przeładowany. Bilety kupuje się komputerowo i już na kilka godzin wcześniej operator mniej więcej wie ilu będzie pasażerów, ma chyba również statystyki z lat poprzednich. Nie można powiedzieć, że był ścisk, ale tłok był taki, że wszystkie miejsca stojące były zajęte. Pół drogi przejechaliśmy w przedsionku z drzwiami, ale ponieważ zmarzliśmy przenieśliśmy się do cieplejszego korytarza. Z ciekawostek młoda dziewczyna (chyba Hiszpanka) spała położywszy się twarzą w dół na chodniku tuż przy wejściu do ubikacji. Wszyscy chcący się załatwić dawali przez nią wielkiego kroka.
Kongres zatytułowany: "Dyktatura relatywizmu. Czy stoimy w obliczu nowych prześladowań chrześcijan?" Już w trakcie pierwszego wykładu stwierdzam, że współgra on z fizyką życia. Najważniejszy wniosek wynikający z fizyki życia można sformułować następująco: społeczeństwo populacyjnie i ogólnie rozwija się wówczas, gdy wszyscy jego członkowie przestrzegają kilku fundamentalnych zasad. Zestawem takich zasad, już dobrze sprawdzonym w praktyce jest 10 przykazań. Oczywiście system, w którym wszyscy muszą stosować się do reguł jest systemem niestabilnym, wyłamanie się bowiem przez jednostkę z ich przestrzegania jest dla niej korzystne. Okazuje się, że w pewnych warunkach Kościół jest instytucją, która najlepiej stoi na straży tego, by odpowiednia większość populacji, w miarę wiernie takich zasad przestrzegała. Poniżej moje przemyślenia zainspirowane kolejnymi wykładami:
prof Roberto de Mattei - "Dyktatura relatywizmu"
s. Michaela Pawlik - "Inwazaja neopogaństwa"
prof. Grzegorz Kucharczyk - "Laicyzm - nowa wojująca religia"
José Antonio Ureta - "Dyktatura tolerancji" Chilijczyk mówił po prostu o zasadzie krtekty - im szybciej reagujemy na nieprawidłowości, tym koszt reakcji jest mniejszy. Odnoszę wrażenie, że na tej konferencji (nie zdając sobie z tego w pełni sprawy) mówiono wprost na temat największych zagrożeń cywilizacji europejskiej. Nikt inny, a mam na myśli mainstreamowych naukowców, media i przedstawicieli państwa o tym nie mówi. Parawanem jest tolerancja i multikulturowość, a motywem po prostu taniość siły roboczej, którą stanowią emigranci z krajów islamskich.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.08 Piątek |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.10.04 Poniedziałek |
Cytat z jakiegoś forum: Jezus nie był ani socjalistą ani komunistą. Socjalizm i komunizm to ustroje PRZYMUSOWE. Ktoś, kto nie chce pomagać innym (poprzez płacenie podatków) jest do tego w tym ustroju zmuszany. Jezus kazał pomagać, ale dobrowolnie, był więc raczej liberałem. I jeszcze ciekawy fragment z bloga młodego dziennikarza Pawła Rogalińskiego:
Sienkiewicz, pomimo tak olbrzymiej popularności, nie zyskał równie wielkich pieniędzy. Był niestety obywatelem rosyjskim, a ponieważ kraj ten nie podpisał Konwencji Berneńskiej, która dotyczyła międzynarodowej ochrony praw autorskich, pisarz bardzo często nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia za milionowe nakłady swych dzieł na całym świecie. Fortunę zaś zarobił Jeremiah Curtin, który jedynie za przekład Quo Vadis wyjechał w podróż dookoła świata.
W 1905 roku Henryk Sienkiewicz otrzymał Nagrodę Nobla. Nie za Quo Vadis, jak podaje wiele źródeł i jak powszechnie się sądzi. Otrzymał ją za całokształt twórczości, „because of his outstanding merits as an epic writer”. W wygłaszanym przemówieniu, autor powiedział, iż jest to wielki zaszczyt dla syna Polski. Dodał też, że „głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że żyje. (…) Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać”. To przykład ssawki resergetycznej lidera gospodarczego. Anglosasi określają to jako brain drain. Zjawisko to kojarzy się głównie z ucieczką naukowców do USA (generalnie kraju bogatszego). Nie chodzi jednak wyłącznie o migrację osób. Sienkiewicz pracował w Polsce i był tym, który stworzył, tłumacz natomiast na tym zarobił. Oczywiście tłumacz na mongolski nie zarobił by na tym nigdy. Start myślenia systemowego Ludwig'a von Bertalanffy'ego zaczął się od jego występu na Uniwersytecie w Chicago w 1937, myśl Lidwig'a von Mises'a rozpłynęła się po świecie dopiero po tym jako wyszło angielskojęzyczne wydanie "Ludzkiego działania", Tibor Ganti też wydał się po angielsku. Problem twórcy polega na tym, że sam musi borykać się z prawidłowym i nośnym formułowaniem swych przemyśleń we własnym jezyku narodowym. Gdy tworzy się coś nowego, takiego, jak na przykład fizyka życia, trzeba opisywać rzeczy zupełnie nowe i trzeba je odpowiednio nazywać. Nazwy "śruba", "obcęgi" - świadczą o tym, że w mechanice swego czasu liderami byli Niemcy, to oni tworzyli i nazywali nowe rzeczy, a myśmy je od nich przejmowali, spolszczając nazwy. Od Słowian świat anglojęzyczny przejął terminów zaledwie kilka (Karel Čapek - robot) - niestety nie jesteśmy liderem. Przebić się z nowym jest strasznie trudno, bo w zasadzie sukces odnosi się tylko w świecie anglojęzycznym. Ten polski naukowiec jest wielki, który został uznany przez Anglosasów, wielkość Polaka nie zostanie uznana przez Polaków, czego najlepszym przykładem jest Marian Mazur. Sukces za Zachodzie zależy od tłumacza, który w przypadku tłumaczenia tekstu naukowego, może sobie coś niecoś (a nawet wszystko) przywłaszczyć. Jest jeszcze problem dopieszczenia tekstu. Skoro samo pisanie w języku ojczystym wymaga kilkukrotnego przebiegu i wielu korekt, to samo dotyczy również i tłumaczenia, a jakiemu tłumaczowi będzie się to chciało robić?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.29 Środa |
Psycholodzy: co czwarty Polak nic nie robi [http://wiadomosci.onet.pl/kraj/psycholodzy-co-czwarty-polak-nic-nie-robi,1,3705223,wiadomosc.html] "Metro": Prawie połowa Polaków pytana, co najbardziej lubi robić w wolnych chwilach odpowiada: oglądać telewizję. Co czwarty idzie spać, 23 procent nie ma w ogóle nie ma pasji. Rośnie pokolenie nieszczęśliwych ludzi - alarmują psychologowie. Listę zajęć najchętniej wybieranych w wolnym czasie przez Polaków stworzyła firma MB SMG/KRC. Wyłania się z niej dość ponury obraz. Tylko 3 proc. z nas chodzi do kina czy teatru, 4 proc. podróżuje i tyle samo gra np. w gry planszowe. 12 proc. w wolnych chwilach gotuje, 9 proc. majsterkuje, a co trzeci twierdzi, że spotyka się z przyjaciółmi. Jednak 41 proc. najchętniej siedzi przed telewizorem, 17 proc. - przed internetem, a 25 proc. śpi. Aż 23 proc. w wolnym czasie nie robi dosłownie nic. Socjolog Kuba Antoszewski z MB SMG/KRC uważa, że po prostu nie bardzo umiemy wykorzystać wolny czas. - Bo po okresie transformacji, który przeżyliśmy w biegu, to stosunkowo świeże zjawisko. Teraz żyje nam się trochę lepiej, ale musi minąć trochę czasu, nim nauczymy się pielęgnować swoje pasje - mówi. Fajnie powiedziane "rośnie pokolenie nieszczęśliwych" - a przecież prawda jest taka, że są to ludzie nie potrafiący samodzielnie myśleć i pracujący w zawodach o wąskiej specjalizacji. Ale czemu się tu dziwić, przy takim programie polskich mediów trzeba mieć na prawdę dużo samozaparcia, by nie zgłupieć. Mało kto potrafi ocenić długofalowe skutki oddziaływania naszych mediów na społeczeństwo.
Jeśli się strukturalnie niszczy i wyśmiewa wartości - obecnie przecierz:
P.S. Jak ludzie chcą wierzyc miernotom i oszustom tp ich sprawa:
Jak się zarabia w urzędzie skarbowym 1900,- PLN
Cały dzień pracuję...
wolna chwila-bo nic nie robie, chyba logiczne, a jednak
DAJCIE SPOKÓJ Z TAKIMI BADANIAMI... CO ONE POKAZUJĄ??
a co z czytaniem książek?
Już wyrosło!
Psycholodzy to idioci.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.28 Wtorek |
W mediach radiowych aż huczy: Profesor Leszek Balcerowicz, Przewodniczący Rady Fundacji FOR, uruchomił we wtorek 28 września w centrum Warszawy „Licznik Długu Publicznego” przygotowany przez „Koalicję na rzecz Zmniejszenia Długu Publicznego”.
A przecież taki licznik działa już od ponad półtora roku http://www.zegardlugu.pl/. Dlaczego dopiero teraz media wszczęły tak intensywną kakofonię? Odpowiedzi mogą być dwie: albo media na rozkaz nadymają odpowiedniego człowieka albo są tak nieruchawe i bezwładne, że nie widzą oczywistych faktów i dopiero reagują "na wielki ekran świetlny ustawiony na pawilonie „Cepelii” przy skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej."
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.27 Poniedziałek |
René Descartes (1596–1650), francuski matematyk i filozof, jeden z najwybitniejszych uczonych XVII w.
Garść cytatów:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.26 Niedziela |
Internet to kopalnia wiedzy i zarazem wielki śmietnik. Pozstanowiłem dziś zaatakować temat "myślenie systemowe", wpuściłem to w google (dla potomnych: najpolpularniejsza wyszukiwarka inofrmacji internetowych na początku XXI wieku i... natrafiłem na wiele cennych dla mnie informacji. (Nie trafiłem do śmietnika, bo mało kto to szprzedaje lub wygłupia się na ten temat)
Strzały:
Strony internetowe często giną, pozwalam sobie zatem na długi cytat z tej wyjatkowo ciekawej, o da Vinci'm:
Myśleć jak da Vinci
Odkryj bezmiar własnego potencjału intelektualnego i dowiedz się skąd bierze się geniusz na podstawie siedmiu kroków do genialności.
Współczesne badania wykazały, że błędne są założenia, iż inteligencja jest określona w momencie narodzin i odtąd się nie zmienia. Nieprawdą jest również przekonanie, że z wiekiem traci się uzdolnienia i zręczność, i że po 25 roku życia potencjał mózgu maleje z każdym dniem.
Za potwierdzenie tej teorii może nam posłużyć życie, jak się zdaje – największego z geniuszy ludzkości- Leonarda da Vinci. Na podstawie notatek samego mistrza, dzienników i prac Michael J. Gelb autor książki pt. „Myśleć jak Leonardo da Vinci”, opisuje siedem kroków do genialności „na co dzień”.
Poznaj te kroki i spróbuj sama myśleć jak Leonardo da Vinci. Poćwicz również przedstawione tu zasady z dzieckiem. A przynajmniej nie irytuj się jak zarzuca cię pytaniami czy jak zaleje łazienkę, bo właśnie sprawdza w praktyce prawo Archimedesa, ćwicz z nim wizualizację, jeśli zauważysz, że wyraźnie jedna półkula mózgu u niego przeważa, zachęć go do ćwiczeń rozwijających drugą półkulę itd. Może okaże się, że masz geniusza w domu, a może „tylko” bardzo kreatywnego młodego człowieka.
Krok pierwszy to „Curiositá: nienasycona ciekawość życia i nieugaszone pragnienie ciągłej nauki”- dotyczy nas już od kolebki, kiedy ciekawość małego dziecka spędza sen z powiek jego rodzicom i nie pozwala zaznać spokoju nawet na chwile. Bądźmy ciekawi świata jak dzieci i ćwiczmy się w odpowiednim sposobie zadawania pytań: co?, jak?, kiedy?, gdzie?, kto? oraz dlaczego? dojrzale to wykorzystując.
Krok drugi to „Dimostrazione: konsekwentne sprawdzanie wiedzy drogą doświadczeń, wytrwałości i gotowości do uczenia się na błędach”. Większość zna tę zasadę, jednak mało kto stosuje ją w codziennym życiu. Leonardo pisał i przestrzegał, iż „najbardziej zwodzą człowieka jego własne opinie”, uprzedzenia i „książkowe przesądy”, bo ograniczają naukową dociekliwość. Aby myśleć jak on, trzeba umieć poddać w wątpliwość własne założenia i przekonania.
Krok trzeci: „Sensazione: nieustanne wyostrzanie zmysłów, zwłaszcza wzroku, jako metoda wzmocnienia doznań”. Zmysły nie tylko przewodzą doznania, miłe czy bolesne, lecz także pomagają rodzic się inteligencji. Im intensywniejsze dochodzące do nas bodźce, tym głębsze jest nasze poznanie. Trenując zmysły, jesteśmy wrażliwsi, szerzej odbieramy rzeczywistość. Leonardo proponuje nam „sztukę wizualizacji” (teraz bardzo rozpowszechnianą, głównie wśród sportowców). Wizualizacja to doskonałe narzędzie wyostrzania zmysłów, poprawiania pamięci, ale także – środek pomagający w przygotowaniu do realizacji życiowych celów, mobilizujący do działania.
Krok czwarty to „Sfumato (dosłownie „rozpływające się we mgle”) – gotowość do zaakceptowania wieloznaczności, paradoksu i niepewności”. Powinniśmy przyswoić sobie umiejętność odnoszenia sukcesów w niepewnych okolicznościach. Zachowanie równowagi w obliczu paradoksu (wzajemnie wykluczające się poglądy) jest nie tylko kluczem do efektywności, ale i sposobem na utrzymanie trzeźwości umysłu w zmieniającym się szybko świecie. Drogą do rozwoju leonardowskich zdolności jest wyrabianie w sobie „tolerancji niejasności” tzn. wyostrzania zmysłów w obliczu paradoksu oraz akceptowania twórczego napięcia. Podejmuj swoje decyzje zwracając uwagę na własne przeczucia, szczególnie teraz gdy w obecnym świecie jesteśmy przytłoczeni ogromną ilością informacji, przeczucie ma wielkie znaczenie.
Krok piąty to „Arte/scienza: dochodzenie do równowagi pomiędzy nauka a sztuką, logiką a wyobraźnią”. Chodzi o zrównoważenie pracy lewej półkuli (odpowiadającej za rozumowanie logiczne, analityczne) z prawą (myślenie całościowe oparte na wyobraźni) czyli o „myślenie całym mózgiem”. Leonardo, zwracając uwagę na detal, logikę, matematykę i dokładną analizę, nakłaniał do rozbudzenia mocy wyobraźni. Łączył on naukę ze sztuką tak, że trudno jest określić: czy był naukowcem studiującym sztuki piękne czy też artystą zgłębiającym naukę?
Krok szósty to: „Corporalitá: kształtowanie wdzięku, oburęczności, kondycji fizycznej i postawy ciała”. Leonardo dostrzegał wpływ postaw i emocji na fizjologię. Jego nieprzeciętne możliwości fizyczne stanowiły dopełnienie geniuszu intelektualnego i artystycznego. Miał świadomość, że rozwijanie sprawności fizycznej jest fundamentem zdrowia fizycznego, bystrości umysłu i emocjonalnego dobrostanu. Ważna była dla niego również koordynacja ruchowa, którą ćwiczył m.in. poprzez pokazy żonglerki na różnych przyjęciach. Z badań przeprowadzonych ostatnio na studentach wynika, że 15 minut żonglerki dziennie znacznie wpływa na rozwój kory mózgowej; wśród studentów w USA jest to coraz popularniejsza forma zajęcia odprężającego.
Krok siódmy „Connessione: poznanie i zrozumienie więzi łączących wszystkie rzeczy i zjawiska. Myślenie systemowe”. Leonardo uważał, że „wszystko powiązane jest ze wszystkim innym”. Tajemnicą niezrównanej kreatywności mistrza było ciągłe łączenie odrębnych elementów w nowe wzorce. Wiele wynalazków i projektów Leonarda powstało przy zastosowaniu tej właśnie metody.
Mistrz Leonardo był geniuszem, co więcej – genialnie podchodził do życia, czerpiąc z niego maksimum korzyści. Wydaje się, że z takim stosunkiem do rzeczywistości trzeba się urodzić, jednak jeśli uświadomimy sobie swoje braki – dlaczego nie spróbować „myśleć jak Leonardo da Vinci”…? Powinniśmy zrozumieć, że nie musimy uważać się za geniuszy, by rozumować jak na geniuszy przystało. Czego wam i sobie życzę. A nuż się uda?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.24 Piątek |
[urzędnicy] Cytat z felietonu Stanisława Michalkiewicza "Koncesja na rozmowę z Bogiem", Najwyższy czas, nr:39 25 września 2010 str.XLV:
Podczas rozmowy, jaką dziennikarz „Rzeczpospolitej” Robert Mazurek prowadził z panią posłanką Elżbietą Jakubiak, tak oto dowodziła ona wagi pracy urzędniczej: „Gdyby nie tacy ludzie jak ja, byłby pan bez numeru dowodu, zameldowania...”. A gdy red. Mazurek usiłował nieudolnie się odgryzać, mówiąc: „A gdyby nie biznes, to pani byłaby bez pensji” - pani posłanka Jakubiak wyjaśniła mu z godnością: „To nieprawda! Wypracowuję ją jako urzędnik państwowy, wydając panu zaświadczenie, by mógł pan prowadzić działalność gospodarczą(...). W sumie to ja pozwalam panu pracować!”. Władza psuje i tu mamy tego dobitny przykład. Te okruchy władzy, które ma to babsko doprowadziły ją do tego, że nawet nie zadaje sobie pytania jakim prawem ona może decydować czy ja mogę prowadzić działność gospodarczą. My mamy rację, ale oni [urzędnicy] mają karabiny. Złota myśl z tego samego artykułu: Doświadczenie życiowe na przykład poucza nas, że zawsze umiera ktoś inny.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.22 Środa |
Kilka tygodni temu wpadł do mnie Łukasz z rewelacją, że przyczyną inflacji nie może być dodruk przez państwo pieniędzy. "Taki dodruk łatwo jest wykazać, bo bank centralny publikuje dokładne liczby baknotów i bilonu w obiegu." - uzasadniał swą tezę Łukasz. Zapytałem się czy widział te liczby, okazało się, że nie. (Widać założył, że skoro są publikowane i łatwo je sprawdzić, to rząd nie posunie się do dodruku).
Parę kliknięć i na ekranie pojawiła się tabelka:
Czyli według tej tabelki w ciagu ostatnich 10 lat pieniądza przybyło 2.68 razy! (92740,3/34547,7) Przykładowo w roku 2000 było zatem 100 000 000 000 banknotów, a teraz jest ich 268 000 000 000 Skąd się wzięły te nowe? Ktoś je wydrukował. Pan Józio? Nie, bo pan Józio jakby wydrukował pieniądze to poszedłby za to do więzienia, za fałszerstwo. Pieniądze drukuje państwo. Czy jest to fałszerstwo? Nie, gdy drukuje państwo nie mówi się o fałszerstwie, lecz o instrumentach finansowych. A kto mówi w tak zakamuflowany sposób? A no wszyscy ci, którzy na tym korzystają, czyli pracownicy państwa. Najlepiej podsumował to amerykański ekolog Garret James Hardin mówiąc: Podstawową cechą grupy społecznej jest podwójna moralność – inne reguły zachowania obowiązują wewnątrz grupy, a inne poza nią. Żadnych złudzeń, czysta marksistowska walka grup społecznych. "Państwo" nie pozwala na druk pieniędzy nikomu prócz siebie (podwójna moralność), a w celu zamydlenia oczu stosuje trzy podstawowe taktyki: taktykę von Neumanna, taktykę von Socjalla, taktykę von Krezussa. Łukasz, jak to Łukasz twierdzi, że polska wikipedia jest do bani i dlatego podesłał mi link do tematu Money supply. Przetłumaczyłem kilka charakterystycznych fragmentów: W ekonomii podaż pieniądza lub ilość pieniądza definiowana jest jako całkowita ilość pieniędzy dostępnych w danym momencie. Jest kilka sposobów definiowania "pieniędzy", jednak standardowo uważa się za nie banknoty i monety w obiegu oraz depozyty bankowe na żadanie. [In economics, the money supply or money stock, is the total amount of money available in an economy at a particular point in time. There are several ways to define "money," but standard measures usually include currency in circulation and demand deposits (depositors' easily-accessed assets on the books of financial institutions).] badaniem związku pomiędzy cenami i pieniędzmi tradycyjnie zajmuje się monetaryzm. Są mocne empiryczne dowody na bezpośredni wpływ zwiększania podaży pieniądza na wzrost inflacji. Wpływ ten jednak obarczony jest pewną bezwładnością. [That relation between money and prices is historically associated with the quantity theory of money. There is strong empirical evidence of a direct relation between long-term price inflation and money-supply growth, at least for rapid increases in the amount of money in the economy.] Mój znajomy doradca biznesowy Bogusław Dąbrowski ujął ten temat następująco:
Kreacja pieniądza przez banki
Jak na to patrzy klasyczny liberał? Istnienie banku centralnego i uprzywilejowanych banków jest sprzeczne z zasadami wolnego rynku i z moralnością. Obecny pieniądz jest objęty monopolem państwowym, sprzeczność z wolnym rynkiem, w którym pieiądz byłby prywatny. Tzw. kreacja pieniądza jest tworzeniem pieniądza z niczego (fiat money). Wynika to z błędnego założenia, że pieniądz przynosi wartość, że ruch pieniądza przynosi wartość, że im więcej tego pieniądza (w jakichś granichach) tym lepiej dla gospodarki. Klasyczny liberał, którego utożsamiam w dużej mierze z racjonalistą, uważa kreację pieniądza za fałszerstwo i zwykłą grabież. Dlaczego? Wykreowany pusty pieniądz (fiat money) nie ma wartości sam w sobie, jest tylko papierem, albo zapisem elektronicznym. To istniejący pieniądz przekazuje część swojej wartości nowemu pieniądzowi. Objawia się to w postaci wzrostu cen. Inflacujne obniżanie wartości pieniądza dla klasycznego liberała jest grabieżą własności w postaci obniżenia siły nabywczej dotychczasowych oszczędności i pieniądzy będących w posiadaniu obywateli.
Kreacja pieniądza przez bank centralny: operacje otwartego rynku
Te dwie aktywności postrzegane są przez klasycznych liberałów jako jedno z większych niegodziwości rządów i uprzywilejowanego systemu bankowego. Jest to czysta grabież ujawniająca się wzrostem cen.
Obecny system zmonopolizowanych środków płatniczych, w powiązaniu z ciągłym zadłużaniem się państwa jest typową piramidą finansową.
W wolnym społeczeństwie pieniądz jest towarem, który ma autentyczną wartość i jak każdy inny towar jest prywatny.
Warto jeszcze poczytać sobie o inflacji w słowniku fizyki życia.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.20 Poniedziałek |
Przykład presji na wyzysk społeczny a i przy okazji niczym nie ograniczonej jurności:
Jest ojcem 10 dzieci, każde ma z inną kobietą
Określany jako najgorszy ojciec w Wielkiej Brytanii 25-letni Keith Macdonald oczekuje swoich dwóch kolejnych potomków. Mężczyzna jest już ojcem ósemki dzieci. Jak donosi serwis dailmail.co.uk, Macdonald porzucił wszystkie swoje dzieci - każde z nich ma inną matkę.
Mężczyzna jest bezrobotny, więc wszystkie matki jego dzieci pozostają na utrzymaniu państwa. Mają prawo do otrzymywania: zasiłku dla poszukujących pracy, ulgi podatkowej na dziecko, świadczeń rodzinnych oraz zasiłku mieszkaniowego. Jak obliczono, benefity, które otrzymują kobiety do czasu uzyskania przez wszystkie dzieci 16. roku życia, wyniosą łącznie 1,5 miliona funtów. Pieniądze te pochodzą z podatków, jakie płacą wszyscy mieszkańcy Wielkiej Brytanii.
socjal prowadzi do demoralizacji
Po prostu te kobiety chcialy tylko dziecko, bez jego ojca.
Z biologii do dobry egzemplarz bo zostawi dużo potomków.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.19 Niedziela |
Wróciłem z Liberty Campu. Rano pobudka o 5.30 i długi spacer wybrzeżem zalewu Sulejowskiego. W drodze powrotnej odkryłem scieżkę przez bagna. Nieśmiało wschodzące słońce oświetla ciężkie do rosy i świetnie widoczne pajęczyny, całość tego naturalnego piękna psują tylko brudne ślady pozostawione przez brudnych ludzi...
Rano wszyscy mozolnie zwlekają się na śniadanie. W końcu całemu temu rozlazłemu towarzystwu, które ma jechać ze mną udaje się usadowić w samochodzie. Ruszamy. Nie ma żadnej mowy pożegnalnej. Szkoda, bo może warto byłoby zamknąć całą imprezę jakimś podsumowaniem. Na przykład: "Moi drodzy, kończymy ten wspaniały tydzień, a na koniec chcielibyśmy wam dać ostatnie wskazówki:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.17 Piątek |
Godzina 1430 Na chwilę obecną na żadnym z 3 najpopularniejszych portali (wp, onet, gazeta) w wiadomościach dnia nie ma nawet wzmianki o sowieckiej agresji z 17 września.
Ważniejszymi tematami dnia okazały się: "Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie." - autor nieznany.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.16 Czwartek |
Pani Maria, która raz na tydzień sprząta w naszej firmie opowiedziała mi przytłaczającą (nie znajduję odpowiedniego przymiotnika) historię. Jakiś daleki sąsiad mieszkający około dwóch kilometrów od niej, który "popijał ale porządny był" sprzedał sporą część należącego do niego terenu. Dwa dni temu przyjechało do niego trzech, faceta pobili tak, że następnego dnia rano już nie żył, jeden jego syn znajduje się w szpitalu w stanie ciężkim, a drugiego ("down'atowego") związali i wywieźli do lasu. Koniec informacji. Czy usłyszy się coś takiego w radiu lub telewizji? Czy ktoś ich pomści? Czy komukolwiek będzie się chciało dochodzić sprawiedliwości? A nawet jeśli złoczyńcy trafią pod sąd, to jaka kara byłaby adekwatna?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.15 Środa |
Spędziłem, jako gość specjalny, dwa dni na Liberty Campie organizowanym przez The Language of Liberty Institute. Impreza bardzo zacna: około dwudziestu młodych ludzi przez tydzień dowiaduje się o podstawach ekonomii, filozofii i przedsiębiorczości, a przy okazji tworzą własne, jak na razie wyimaginowane, przedsiębiorstwa, które mają być później ocenione przez komisję złożoną z przedsiębiorców. Co więcej wszystko to po angielsku. Niezła szansa na podszlifowanie tego języka przez młodych ludzi. Celem mojego wystąpienia zatytułowanego "Fizyka życia, a wolny rynek", było pokazanie, że to co prezentują inni wykładowcy nie jest spekulacją myślową lub fliozofowaniem (w złym znaczeniu tego słowa), lecz obiektywnym prawem naturalnym - fizyką zjawisk, które daje się opisać w sposób matematyczny w oparciu o teorię gier i cybernetykę. Po wykładzie otoczyła mnie grupka młodych ludzi. Głównie chcieli rozmawiac na temat prowadzenia firmy. Pytania obejmowały pełny zakres: jaki mam rozkład dnia, jak myślę, co, według mnie, mnie ukształtowało, jaka jest rola przypadku w osiągnięciu sukcesu, co czytać, jak nauczyć się cybernetyki itp. W pewnym momencie, ktoś podsumował moje odpowiedzi: "Mówi Pan zupełnie nie tak jak inni". Nie mogę ukryć, że połechtało to moją próżność. No cóż, jak bizness zaczęło się od zera i udało się doprowadzić do współpracy około 35 ludzi, zapewniając im nieźle płatną pracę i co najważniejsze zarabiając wyłącznie w warunkach czysto wolnorynkowych - bez protekcji, koncesji, dotacji i znajomych tam gdzie trzeba, to trzeba doskonale wiedzieć i czuć jak dział ta skomplikowana maszyneria (raczej ludzioneria, bo maszyneria to skompliowane urządzenie techniczne, a w biznesie mamy głównie do czynienia z ludźmi). A jak się taką wiedzę ma to odpowiedzi są prawdziwe i spójne, co zapewne każdy z nich wyczuł. Obawiałem się mojego mocno juz zwietrzałego angielskiego, ale jakoś chyba się udało. Powiedziałem w miarę płynnie, co prawda w swobodzie wypowiedzi nigdy już nie dorównam natywnym Jankesom. Wykłady pozostałych umocniły mnie w przekonaniu, że naukowiec nie wypłynie, jeśli nie przedstawi swych prac w dobrym angielskim (to warunek konieczny, lecz nie wystarczający). No i jestem w kropce: czy kierować siły na tłumaczenie "Fizyki życia" czy też pisać "Fizykę człowieka" i "Fizykę firmy"? A na pomoc Polaków w zasadzie nie ma co liczyć. Polak wierzy głównie w to co mówią inni, tzw. Syndrom Pana Johna). Ayn Rand, w wieku 20 lat, uciekła z sowieckiego piekła do USA, a "Atlasa zbuntowanego" pisała 12 lat, ja jestem już starszy... Parę ciekawostek:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.10 Piątek |
[media] Wpis internauty na forum:
W 1258 edycji programu taniec z "gwiazdami" wystąpią:
A gupie babole będą siedzieć i wlepiać gały w ten durny program.
~Gwiazdor , 10.09.2010 09:33
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.09 Czwartek |
Ciekawe informacje z portalu racjonalista: [http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,575]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.08 Środa |
Kilka cytatów z filmu "Wiek głupoty"
Nie mieliśmy wody bieżącej w domu, trzeba było po nią chodzić, dzięki czemu nauczyliśmy się zużywać ją rozsądnie. Tak samo z prądem.
Amerykanie konsumują energii:
[snastu][geny/memy] I jeszcze cytat ze "Sztucznej małpy": Jednak przez ostatnie 30 000 lat wiele z cech człowieka, zamiast się rozwijać, ulega pogorszeniu. Na przykład wzrok – jeżeli zbadać człowieka jako gatunek, zauważymy, że widzi coraz gorzej. To dlatego, że wzrok nie jest nam już potrzebny tak jak kiedyś – argumentuje Taylor. Technologia zaczęła zastępować niektóre z funkcji mózgu. Tak naprawdę przecież poruszamy się teraz szybciej niż kiedyś (chciaż zamiast nóg niosą nas teraz samochody i samoloty) i, dzięki teleskopom, widzimy dalej niż kiedyś. Jako małpy, jesteśmy najsłabsi, ale dzięki technologii – bezdyskusyjnie najsilniejsi. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.07 Wtorek |
Wczoraj podczas strzyżenia usłyszałem z ekranu jak Wokulski mówił sprawiedliwość to... Nadstawiłem uszu, bo definiowanie to przecież mój konik. Cytatu nie zapamiętałem, ale dziś wpuściłem w google "wokulski sprawiedliwość" i w pierwszym strzale wyskoczyła strona, która ma rozłożoną "Lalkę" na czynniki pierwsze [Strona wolne lektury].
Cytat znalazłem po dwóch (niesamowite) kolejnych kliknięciach:
— Rozumie się. Zawsze słabi ponoszą koszta zatargów między silnymi. Ciekawe co na to nasze mainstreamowe media? Ostatnie zdanie to w najkrótszy sposób wypowiedziana Hipoteza S-Nastu I wspaniały w swym idiotyźmie cytat z polskiej wikipedii: Washington nie był człowiekiem wykształconym, lecz samoukiem.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.05 Niedziela |
Tłumaczę sobie, mocno korzystając z Wikipedii. No i natrafiłem na perełkę, która przelała czarę goryczy i zainicjowała ten wpis:
Szukając ostatnio "zasad azotowych" ze zdumieniem spostrzegłem, że związane z tym hasłem wpisy został przeredagowany tak, że trudno się połapać o co w temacie chodzi, a ich własciwości tak istotne dla biologii są praktycznie nie do wychwycenia. Musiał się do tego przysiąść jakiś uczuny - jam najrozumniejszy na świecie, a wy i tak nic nie pojmiecie. I dzisiejsza perełka z anglojęzycznej: Konstantin Mereschkowski (Redirected from Konstantin Merezhkovsky) For his brother, a Russian writer, see Dmitry Merezhkovsky - mamy zatem dwóch rodzonych braci w encyklopedii o różnych nzawiskach.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.04 Sobota |
Wiele się działo. Znów szambo zalane - tym razem nie burza lecz intensywny deszcz w środę, ziemia nie przyjmuje już wody: i u nas i u sąsiada ryżowisko, a jak się przejżdża po wsiach to w wielu miejscach zza płotów wybiegają rury wypompowujące wodę.
Zamówiłem drewno kominkowe, a budowa z naprzeciwka 14 "gruszek z betonem" no i na naszej uliczce zrobił się zator utopiony w rozjeżdżonym błocie. Ci od drewna pokłócili się z tymi od betonu, ale potem wszystko się ułożyło. My natomiast musieliśmy ułożyć całe drewno w pryzmę. Szmbiarz pomimo, że powiadomiony wczoraj też się uwninął. O szesnastej pojechaliśmy w odwiedziny do rodziny Mike, który uczy Miśka angielskiego. Kilkanaście dni temu zaczęli prowadzić Bar na stacji benzynowej. Jak przyjechaliśmy nie było klientów i mogliśmy sobie pogadać. Serwują pizzę - robioną na oczach i gotową po 5 minutach. Szybko, smacznie, a ceny umiarkowane. Taka fajna rodzina ludzi dających sobie radę, bez jakiejkolwiek dozy roszczeniowości - tacy Rand'owscy Atlasi. W rozmowie z Panią powiedziałem, że społeczeństwo można przedstawić w postaci kanapki: na dole są zwykli normalni złodzieje, powyżej producenci, a najwyżej ci, którzy też kradną ale inaczej niż ci z dołu - poprzez gadanie, knucie, intrygi i przy wykorzystaniu podstępów moralnych. W załączeniu wspaniały materiał filmowy o nauczycielach, którzy zarabiają gadaniem i wrzeszczeniem. A ja w tle przez cały czas tłumaczę na angielski moje wystąpienie, które ma się odbyć na Liberty Campie, czytam "Ludzkie działanie" von Misesa i "Kadry decydują o wszystkim" Bieszanowa.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.03 |
[politycy] Świetnie opisany przez JKM przykład nowomowy politycznej:
P.Józef Emanuel Barroso, szef Komisji Europejskiej, stwierdził, że "bez euro i bez wspólnego rynku niektóre kraje nie zdołałyby pokonać kryzysu".
P. Barroso - delikatnie pisząc - mija się z prawdą. Państwami, które względnie najlepiej radziły sobie z (rzekomym, a raczej: wywołanym przez KE zresztą!) kryzysem były III Rzeczpospolita i Zjednoczone Królestwo. Pierwsze z nich zachowało złotówkę, a drugie: funta.
To pokazuje charakter d***kracji. Przecież tylko kompletny przygłup, ignorant albo namiętny telewidz może uwierzyć w tak jawnie sprzeczne z rzeczywistością twierdzenie. P. Barroso jednak je wygłasza - w świętym (i zapewne słusznym...) przekonaniu, że zdecydowana większość Hominibus Europaerum należy do jednej z tych trzech kategoryj.
Na koniec szef KE orzekł, że "każdy kraj UE winien podejmować decyzje w sprawie polityki gospodarczej w koordynacji z innymi państwami". Słusznie! Jak mawiał Mikołaj I. Jeżow, szef NKWD: "Jednostka może się mylić; kolektyw nie myli się nigdy!".
Zwłaszcza, gdy walczy z Globalnym Ociepleniem lub zakazuje używania żarówek – na przykład.
Z kolei w radiu podali wieści z GB i USA, że pamiętniki Tonego Blaira sprzedają się jak świeże bułeczki, a Amazon podsumował, że chyba nigdy nikt nie sprzedał swych pamietników w takiej liczbie. Ciekawe co ludzie widzą w takim mydłku? Czyego chcą się od niego dowiedzieć. W cytowanym w radiu fragmencie wywiadu Blair zapytany o to czy żałuje swej decyzji o udziale w wojnie w Iraku, odpowiedział, że wojna ta to koszmar, że podjecie decyzji było dlań golgotą, lecz pomimo zabitych obywateli brytyjskich decyzji nie żałuje i całą odpowiedzialność bierze na siebie. Fajna sprawa: całość odpowiedzialności, którą ponióśł sprowadza się do tego, że ileś razy teatralnie powtarza, że "całą odpowiedzialność bierze na swe barki" i do niczego więcej! Faktycznie nie ponosi żadnej odpowiedzialności, bo sam nie poniósł żadnej straty. W wikipedii, zarówno pol jaki i eng nie ma definicji "odpowiedzialności", są różne z różnymi dodatkami (np. odpowiedzialność moralna, odpowiedzialność etyczna, poczucie odpowiedzialności, odpowiedzialność prawna).
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.09.02 |
Za nowy podatek zapłacą klienci
Jednak zwolennicy rządowej propozycji uważają, że jest to lepsze rozwiązanie niż podnoszenie podatków nakładanych bezpośrednio na obywateli.
Propozycja pojawiła się niespodziewanie. Jeszcze kilka tygodni temu resort finansów zaprzeczał, jakoby pracował nad jakimikolwiek planami nakładania obciążeń na banki. Ale sygnał do tego, że coś jest na rzeczy, dał w poniedziałek minister rolnictwa Marek Sawicki. [...]
Jasne, że najlepiej kazać jest płacić podatki tym,:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.30 Poniedziałek |
Ciekawy artykuł na onecie i jeszcze ciekawsze doń komentarze:
"Niemiecki naród na drodze do samolikwidacji"
Niemiecki naród się kurczy, a społeczeństwo przechodzi jakościowe i kulturowe zmiany w związku z imigracją z krajów muzułmańskich - ocenił członek zarządu Bundesbanku, socjaldemokrata Thilo Sarrazin, prezentując w poniedziałek w Berlinie swą najnowszą książkę.
Sarrazin bronił w poniedziałek swojej analizy sytuacji społeczno-gospodarczej w Niemczech. Jak zaznaczył, jest ona poparta empirycznie i logiczna.
Ocenił on, że każde pokolenie Niemców jest mniejsze niż poprzednie. - Po ponad 1000-letniej historii niemiecki naród jest - czysto ilościowo - na drodze do samolikwidacji - ocenił.
Jak dodał, społeczeństwo przechodzi też poważne jakościowe i kulturowe przemiany. - Imigracja koncentrowała się w minionych dziesięcioleciach w coraz większym stopniu na niewykształconych warstwach z krajów ukształtowanych przez islam - powiedział.
Według Sarrazina problemów z integracją nie mają przybysze ze wschodniej Europy czy państw azjatyckich, lecz przede wszystkim 4-6 milionów imigrantów z państw muzułmańskich. "Nawet w drugim i trzecim pokoleniu ci imigranci są w mniejszym stopniu zintegrowani, jeśli chodzi o edukację czy rynek pracy" - powiedział. Dodał, że można mówić o "równoległym społeczeństwie".
- Przyczyną tych problemów nie jest pochodzenie etniczne, ale pochodzenie z islamskiego kręgu kulturowego - uznał Sarrazin. - Kultura ta ukształtowała ich (imigrantów) w sposób, który nie da się pogodzić ze stylem życia i kulturowymi wartościami świeckiego społeczeństwa". Dodał, że stwarza to dodatkowe socjalne i gospodarcze problemy dla państw europejskich, a koszty socjalne powodowane przez takich imigrantów są większe niż ich wkład w gospodarkę.
Zdaniem Sarrazina Niemcy już dawno temu powinny prowadzić politykę imigracyjną na wzór USA, Kanady czy Nowej Zelandii, "czyli wysokie wymogi dotyczące kwalifikacji i brak transferów socjalnych". - Wówczas 90 proc. obecnie żyjących w Niemczech muzułmańskich imigrantów w ogóle nie przybyłoby do Niemiec - powiedział.
Sarrazin odrzuca oskarżenia o rasizm i - jak powiedział - uważa za niebezpieczne populistyczno-prawicowe ugrupowania, które zyskują na znaczeniu np. w Holandii czy Francji; ugrupowania te posługują się w sprawie polityki imigracyjnej podobną argumentacją, jak Sarrazin. "Nie można jednak negować istnienia problemu, tylko dlatego, że mówi o nim niewłaściwa osoba" - powiedział.
Prezentacji książki Sarrazina towarzyszyła demonstracja około 200 osób - członków organizacji antyfaszystowskich, związków zawodowych, zwolenników Lewicy i Zielonych.
Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert oświadczył, że "wypowiedzi Sarrazina szkodzą wizerunkowi Bundesbanku zarówno w kraju jak i za granicą". - Bundesbank musi się nad tym zastanowić - powiedział.
Sarrazin mógłby zostać odwołany z zarządu Bundesbanku na wniosek tego zarządu i tylko przez prezydenta Niemiec. Na poniedziałek prezes Bundesbanku Axel Weber zapowiedział wydanie oświadczenia.
(11) Facet ma rację - byłem, mieszkałem, widziałem.
NIe jestem matematykiem ale
(-12) Przeraża mnie liczba obecnej na forum tłuszczy, która zieje nienawiścią wobec
(-1) Facet ma całkowitą rację. Niestety lewacki sposób patrzenia
(21) Rok 2050.Niemiecka autostrada.Policyjny patrol zatrzymuje
(6) Politycy niemieccy znowu ignoruja nie tylko Sarrazina ale narod.
Dlaczego muzułmanie się nie integrują?
SŁYSZELIŚCIE KIEDYKOLWIEK O:
Czy Polska wyciągnie wnioski z doświadczeń innych państw, Czytałem że i u nas jest niski przyrost naturalny. Za tej wrednej
Zamilczcie durne lewaki, chcecie zobaczyc w akcji swoich ciapatych
Upadek Kosciola Katolickiego=Islamizacja Polski!!!
Też uważam, że Sarrazin ma całkowitą rację ! Pochodzenie etniczne I na koniec informacja od Anki obywatelki niemieckiej polskiego pochodzenia: O ksiazce trudno tu nie uslyszec, faceta widzialam wczoraj w telewizji, ksiazki nie przeczytam, bo on mi sie zdecydowanie nie podoba, nie robi ani inteligentenego ani nawet sympatycznego wrazenia, nazbieral duzo statystyk i je poukladal i cos mu z tego wyszlo. Do tego populista. To nie jest tak, ze w penych punktach - wyrwanych z jego kontekstu - nie ma wcale racji, ale sposob w jaki to przedstawia i nagina cala reszte kloci sie z moim widzeniem czlowieka. To, co mu z jego teorii wyniklo godzi glownie w muzulmanow. Tu sie wszyscy na niego pienia i piekla, muzulmanie i chrzscijanie, niemcy i nie-niemcy. Afera i moze o to mu chodzilo?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.29 Niedziela |
Na forum znalazłem komentarz do artykułu traktującego o tym, ze jakis minister twierdzi, że piekarze zawyżają ceny pieczywa:
Minister zdenerwowany Podkreśliłem to co według mnie najważniejsze czyli wyrażony innymi słowy Podstawowy Mechanizm Bogacenia Społeczności.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.28 Sobota |
Przeczytałem sobie jak to było z "Ludzkim działaniem" - wielkim dziełem von Misesa:
Z różnych przyczyn traktatu Misesa początkowo nie zauważono. Jedną z nich był nieszczęśliwy zbieg okoliczności: Nationalökonomie - pierwsza, niemiecka edycja Ludzkiego działania, ukazała się w Szwajcarii w chwili, kiedy wydawca musiał zrezygnować z dystrybucji książki, gdyż rozpoczęła się II wojna światowa. Inną przyczyną braku zainteresowania dziełem Misesa było to, że początkowo nie docenili go nawet przedstawiciele szkoły austriackiej, do której należał Mises. W recenzji z 1941 r. Friedrich Hayek wyrażał zakłopotanie tym, że dociekania Misesa idą w kierunku niezależnym od badań pozostałych przedstawicieli szkoły, a rozwój jego teorii jest zdecydowanie autonomiczny. Wraz z upływem czasu dostrzeżono, że traktat Misesa podejmował istotniejsze wątki teorii założyciela szkoły szkoły austriackiej Carla Mengera i twórczo je rozwijał. Jak pisze Joseph Salerno, Mises chciał rozwiązać dwa istotne problemy, których nie rozwiązali jego poprzednicy: problem statusu konstruktu równowagi oraz rozziewu między teorią pieniądza a teorią wartości. Zajął się zagadnieniami porzuconymi przez resztę szkoły, toteż siłą rzeczy działał w odosobnieniu.
Znaczenie traktatu dostrzeżono, kiedy w USA (New Haven, Yale University Press 1949) i Wielkiej Brytanii (London, W. Hodge & Co., 1949) ukazała się jego rozszerzona wersja angielska Ludzkiego działania pod tytułem Human Action: A Treatise on Economics.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.25 Środa |
I kolejny materiał o urzędnikach.
[urzędnicy] tym razem cytat z artykułu Marka Łangalisa "Reformy kończące deficyt" z Najwyższego Czasu nr. 35-36/2010, str.XXI :
Zgodnie z wyliczeniem Jacka Sierpińskiego – podczas rządów Platformy przybyło 60 tys. urzędników (wzrost do poziomu 636 tysięcy), a od samego wstąpienia do Unii Europejskiej sto tysięcy. Co gorsza pracujący w administracji publicznej otrzymują średnie wynagrodzenie na poziomie 4 722 zł. Miesięcznie, podczas gdy dla całego sektora prywatnego ta średnia wynosi 2 955 zł. Wynika z tego, że zatrudnieni w administracji publicznej otrzymują o 60% wyższe wynagrodzenia niż ludzie, którzy muszą na nich pracować. Dlatego pierwszą i podstawową reformą, od której należy zacząć reformowanie państwa jest zwolnienie 200 tysięcy urzędników ze skutkiem natychmiastowym. Być może brzmi to bardzo populistycznie, ale po udaniu się do jakiegokolwiek urzędu tylko ślepiec nie zauważy, że dyscyplina oraz obłożenie pracą znacząco odbiega od standardów w sektorze prywatnym. Jeżeli jakikolwiek rząd wda się w dyskusję z urzędnikami, już przegrywa na starcie. Od lat lobby urzędnicze się tłumaczy, że to ustawodawca nakłada na nich tyle obowiązków, stąd takie zatrudnienie. Być może istnieją w Polsce urzędnicy państwowi przeładowani pracą, ale są jak Yeti – wszyscy o nich mówią, ale nikt jeszcze nie widział. [media] [artyści] I ciekawostka dotycząca chyba nie tylko Francji z artykułu Bogdana Dobosza "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma?" z Najwyższego Czasu nr. 35-36/2010, str.XXVIII: "Journal du Dimanche" opublikował wyniki kolejnego plebiscytu na najpopularniejsze francuskie "osobistości". Lista 50 nazwisk zawiera głównie nazwiska piosenkarzy, prezenterów TV, aktorów, piłkarzy. Jest na niej aż trzynastu kabareciarzy i zaledwie dwóch polityków. [...] Nie ma tu praktycznie pisarzy, filozofów, działaczy społecznych. [...] Plebistyt wygrał po raz ósmy (a jednocześnie szósty raz z rzędu) były tenisista, a obecnie piosenkarz Yannick Noah.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.24 Wtorek |
Dla wszystkich etatystów i zwolenników powszechnej kontroli Państwowej:
Quis custodiet ipsos custodes? Jak widać oni już przerabiali to na co my ciągle dajemy się nabierać. No cóż, jest to problem wymiany pokoleń - młodzi nie rodzą się mądrzejsi o doświadczenia swych przodków. I ciekawe dane statystyczne: [urzędnicy]
Pracodawcy: ciąć armię urzędników
Zarabia 40 proc. więcej, niż wynosi średnia płaca w Polsce, a o posadę nie musi się bać, bo tylko w ubiegłym roku w jego sektorze zatrudnienie wzrosło o 10,5 proc. Kto to? Urzędnik. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" domaga się, by ograniczenie armii urzędników w Polsce stało się jednym z elementów pakietu oszczędnościowego, nad którym pracuje rząd Donalda Tuska.
Jak wyliczyli eksperci Lewiatana, tylko w 2009 r. zatrudnienie w administracji publicznej wzrosło o 40 tys., z czego o prawie 16 tys. w państwowej i o ponad 24 tys. w samorządach. Łącznie na koniec 2009 r. obsługiwało nas ponad 430 tys. urzędników. - Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, które uzasadniałyby tak ogromny wzrost zatrudnienia - komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP "Lewiatan". Dlatego pracodawcy zamierzają zaapelować do premiera, by ten odchudził armię urzędników w Polsce. - Same zapowiedzi zamrożenia płac w budżetówce to zbyt mało - dodaje Krzysztoszek.
Jak wyliczyli eksperci PKPP "Lewiatan", zatrudnienie w administracji wzrosło w latach 2000-2009 o ponad 113 tys. osób (prawie 36 proc.), w tym w administracji państwowej o prawie 47 tys. osób, a w samorządowej - o prawie 66 tys. osób. Jednak najbardziej bulwersujące zdaniem pracodawców jest to, że w administracji państwowej i samorządowej w samym tylko 2009 r., kiedy to rząd mówił o oszczędnościach, zatrudnienie wzrosło aż o 10,5 proc. -_W 2009 r. nie przybyło państwu i samorządom zadań, które wyjaśniałyby konieczność wzrostu zatrudnienia - oceniają eksperci PKPP "Lewiatan".
Rośnie nie tylko zatrudnienie, ale też wynagrodzenia urzędników. Według GUS średnia płaca w administracji była w ub.r. o ponad 25 proc. wyższa od średniej płacy. Według najnowszych danych w pierwszym kwartale br. średnia miesięczna pensja sięgała 4,7 tys. zł i była aż o 42 proc. wyższa niż średnia płaca. Fundusz płac w administracji wzrósł w ub.r. o 14,4 proc. - Łącznie na płace w administracji wydaliśmy w 2009 r. 20 mld zł, z czego 10 mld zł w administracji państwowej - wyliczył PKPP "Lewiatan". - Jeśli rząd poważnie myśli o walce z biurokracją, to musi zamrozić nie tylko płace, ale także zrestrukturyzować zatrudnienie - dodaje Krzysztoszek.
Po jednym dniu komentarzy było 1426.
Gdzie znajdę miejsce PŁACY?
(-12) I co to da???
(-22) Pracodawcy: ciąć armię urzędników
(+10) W roku 1991..
urzędnicy
Polska to dziki kraj-zatrudnia coraz więcej nierobów urzędników
wystarczy zwolnic 5% urzedniczej wierchuszki
20 mld zł rocznie to tylko obciążenie z tytlułu wynagrodzeń.
Kretyn i Paranoik Bismarck wymyślił koszmar emerytalnego systemu a potem to sie +--- ~caravagio dzisiaj, 07:10
społeczenstwo dzieli sie na diwe grupy: tych co Two-rzą i tych co MARnują
(6) I co jeszcze?!Może zamknąć "Naszą Klasę"???!!! I co będą robić ci ludzie ?!
(30) CZY KTOŚ WIDZIAŁ KIEDYKOLWIEK OGŁOSZENIE
+--- ~beata-pracownik zus wczoraj, 20:27
(15) Sytuacja wzięta z życia, czyli urzędnik w praktyce.
Opamiętanie przyjdzie ale za późno! Tylko 5mln.osób w tym kraju pracuje na
W spółce PL.2012 na 71 pracowników jest aż 30 dyrektorów.
Gdzie Waszym zdaniem ma pracować armia młodych
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.14-23 |
Tygodniowe wakacje we Francji.
Zwiedzanie Lozanny, Genevy, standardowa wycieczka w Chamonix (Cham, Montenvers, Plans des Aguilles, Cham) widoczność gór zerowa, całodniowa wyprawa po Merdeglasie i na koniec canioning z Benkami. Dom, w którym mieszka Philippe należał onegdaj do chłopa, który na kursach korespondencyjnych nauczył się robić części do zegarków i same zegary. Po jego śmierci dom został rozszabrowany (!) ale sporo różnych skarbów pozostało na strychu. Kamilka wybrała z nich stare zegary, wskazówki, trybiki, wycinki prasowe i zrobiła z tego minimuzeum. Niesamowite jest to, że chłop po kursie korespondencyjnym pilnikiem sam robił tak małe i tak precyzyjne elementy. I druga, ważniejsza informacja o roli pestycydów. To że zabijają one pszczoły to wiadomo, mówi się nawet, że pszczoły są wskaźnikiem zanieczyszczenia pól tymi chemikaliami. Okazuje się jednak, że wpływają one również na nas - ludzi:
[http://relais.over-blog.org/pages/Professeur_Charles_SULTAN-49653.html]
Professeur Charles SULTAN
Chef du service d'endocrinologie pédiatrique et du service d’hormonologie du CHU de Montpellier.Unité d'Endocrinologie- Gynécologie Pédiatriques, Service de Pédiatrie 1, Professeur en endocrinologie pédiatrique Responsable du groupe «INSERM» «pathologie moléculaire des androgenes» Représentant français du projet européen «environnement et santé de l’homme» Membre du conseil scientifique du CRII-GEN et conseiller scientifique aupres de l’association Hhorages( victimes du distilbene) De nombreuses publications dans des revues internationales notamment dans Environmental Research sur les malformations génitales d’enfants d’agriculteurs relatives a une exposition aux pesticides) (En 1999, le Pr Charles Sultan et son équipe sont retenus pour participer a un programme européen sur le sujet.)
A l’origine des travaux du Pr Sultan : l’observation d’un nombre important de malformations uro-génitales chez les garçons nouveaux-nés, plus particulierement les fils d'agriculteurs, ces travaux tendent a mettre en évidence le rôle des pesticides dans l’augmentation et l’aggravation de ces malformations. et ceci contre l’avis de l'Institut national de Veille Sanitaire qui dans un rapport d'octobre 2004 dédouane ces substances de leur charge toxique. (On sait aujourd'hui qu'ils ont une action oestrogénomimétique (ils miment les hormones femelles) et une action anti-androgénique) ils bloquent l'effet des hormones mâles).
L'exposition foetale aux pesticides peut entraîner des malformations sexuelles, des troubles de la fertilité, voire favoriser diabete et autres affections endocriniennes a l'âge adulte.
Les travaux menés depuis 5 ans par le Professeur Sultan font apparaître :
Krótko: pestycydy spełniają rolę żeńskich hormonów i blokują działanie hormonów męskich co powoduje, że chłopcy rodzą się bardziej zniewieściali, mają problemy z meskimi cechami płciowymi (np. nieschodzenie jąder i obniżona spermatogeneza)... W drodze powrotnej chyba było to juz na terenach byłej NRD zostałem przez policjanta na motorze spilotowany do kontroli na parking - a tam było ich sześciu - sprawdzali tylko dokumenty.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.13 Piątek |
Mail od Romka G.:
Wojtku,
PS Przyznam, że coraz bardziej zagłębiam się w twoją książkę i doceniam twój geniusz. Ale też przyznam, że dla przeciętnego czytelnika zasób wiedzy zawarty w tej książce jest co najmniej kilka razy większy, niż jego zdolności percepcyjne - i tu może tkwić wąskie gardło.
Nową książkę rzadko czyta się od początku - zazwyczaj otwiera się na dowolnej stronie i próbuje skosztować tego, co tam jest zawarte - a więc gdy przypadkowy czytelnik otworzy sobie na np. na rachunku różniczkowym, to niestety polegnie i po sprawie. Takie zachowania dostrzegłem podczas warszawskich targów.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.12 Czwartek |
Wczoraj w migawce telewizyjnej wyłapałem ministerkę zdrowia Ewę Kopacz. Mówiła, że zadała sobie trud i policzyła na ile były zadłużone do tej pory szpitale. Wyszło jej, że na 20 mld złotych. I to wszystko zostało przez (najjaśniejsze) państwo oddłużone, ale teraz okazuje się, że szpitale na dziś dzień są zadłużone ponownie na 10 mld. Fajnie tak żyć z umarzanych pożyczek.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.11 Środa |
[Analitycznie/systemowo] Niezły jest ten Barry Rubin. Przytaczam cytat na temat podejścia analitycznego/systemowego:
Wojna radykałów przeciwko liberalnej historii
[...] Jednym z nich jest poszukiwanie pojedynczego dyskredytującego czynu lub cytatu, wyjętego z kontekstu czasów, w celu oczernienia i zdyskredytowania bohaterów przeszłości. Zamiast przedstawiać zrównoważony obraz (w większości dobry, czasami zły) celem jest całkowita ich delegitymizacja — a w ten sposób również ich pracy i kraju jako całości. Zastosowano tę technikę do George’a Washingtona (właściciel niewolników), Andrew Jacksona (maltretowanie Indian), Marka Twaina (coś, co powiedział, a co można celowo źle zrozumieć jako rasizm) lub Franklina D. Roosevelta (internowanie Japończyków). Tak więc historia amerykańska zostaje zamieniona w serię zła, a wiele się pomija, włącznie z ich krytyką niesprawiedliwości i próbami ich rozwiązania.
Po drugie, wyrzuca się główną opowieść o rozwoju historycznym na rzecz badania poszczególnych aspektów. Choć z pewnością jest prawdą, że na przykład historia różnych ras, kobiet i robotników była zaniedbana w przeszłości, już od ponad pięćdziesięciu lat ta luka jest wypełniana. Należy zachować proporce opowiadając historię Stanów Zjednoczonych. [...]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.10 Wtorek |
Spotkałem się z [*] dr J.P. Pierwsze wrażenie - postarzał się, ale stwierdzenie to chyba nie jest adekwatne, raczej stał się mniej promienisty. Powiedział, że po raz kolejny wywinął się kostusze. W trakcie rozmowy odniosłem wrażenie, że nabrał pewnego dystansu do życia - mówił jakby bardziej otwarcie, ogródki stały się niższe.
[naukowcy] Przekazałem mu materiał, który przygotowałem na Liberty Camp, ciekaw jestem jego uwag. Porozmawialiśmy też nieco o pracy naukowców. "Konferencje? Przecież to czyste bicie piany" - powiedział, a gdy zwróciłem uwagę, że nie może być dobrze w państwie, które pozwala za państwowe pieniądze na udział naukowców w takm biciu piany na przykład na Balearach, dodał - "Co więcej, są też tacy, co jeżdżą na takie konferencje z całymi rodzinami lub tacy co z nich żyją!" Proceder, ale czy jest ktokolwiek, kto go opisze? Czy ktoś podejdzie do tematu naukowo i wyłoży kawa na ławę? Wątpię. Wszyscy beneficjenci są zainteresowani utrzymywaniem status quo, a płatnicy nic na ten temat nie wiedzą i nie mają absolutnie nic do gadania.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.09 Poniedziałek | [*]
Z samego rana taki mail: przesyłka od Pana stała się jednym z najważniejszych momentów w życiu B. - sama byłam tak wzruszona dedykacją dla niego, że nie mogłam wydobyć z siebie słowa; syn czytał ją kilka razy, potem pytał o Marka, o Pana. To jest tak, jakby dostał na piśmie, że jest kimś wyjątkowym. Ale to nie wszystko: jak większość nastolatków obecnego pokolenia Bartosz czyta, ale z monitora komputera, także lektury. Jakież było moje zdziwienie, gdy pierwszego dnia położył się do łóżka z Pana książką i czytał ją ponad godzinę, i tak codziennie! Twierdzi, że jest bardzo ciekawa i dzięki przykładom z życia codziennego od razu wszystko rozumie (jak Pan się pewnie orientuje przedmiot fizyka w gimnazjum jest podawany w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości; w efekcie większość uczniów, także Bartosz, ma ocenę dostateczną (jego jedyna trójka). Myślę, że lektura Pana książki pomoże mu w zmianie stosunku nie tylko do tego przedmiotu.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.08 Niedziela |
[dziennikarze]
Polityk skarcił media: to wulgarne i kiczowate [http://wiadomosci.onet.pl/2207551,12,polityk_skarcil_media_to_wulgarne_i_kiczowate,item.html] Cai Wu, chiński minister kultury w ostrych słowach skarcił wydawców prasy i nadawców, mówiąc, iż to, co oni produkują jest wulgarne i kiczowate. Polityk stwierdził, iż publikacje pełne są plotek i sensacyjnych opowieści - podaje bbc.co.uk. Minister oskarżył także regionalne władze, iż promują marne projekty, a nie takie, które będą zawierały wartościowe dla kultury elementy. Wulgarne produkcje, zdaniem Wu, mają promować kult pieniądza i konsumpcjonizm. - Wydajemy ponad 300 tysięcy książek rocznie, ale ile z nich można porównać z pismami odziedziczonymi od naszych przodków – pytał. - Produkujemy około 400 filmów i setki programów telewizyjnych każdego roku, ale ile z nich zostanie uznane za dzieła – kontynuował. - W dzisiejszym świecie takie sprawy, jak kultura i gospodarka są nierozłączne. Rząd musi zwrócić większą uwagę na kulturę i oryginalność, jeżeli chce rozwijać się gospodarczo - zapowiedział Cai Wu. To ostatnie zdanie to święte słowa
U nas nie ma dziennikarstwa u nas są prostytutki medialne
W Chinach polityk myśli o rozwoju swego kraju.
U nas sprzedajni dziennikarze plotą bzdury
Niestety ten Pan ma rację.
praktycznie większość świata cierpi na tą "chorobę" kto
media
Prawdziwych dziennikarzy
u nas nikt tego nie zrobi
Niestety u nas jest tak samo. A media powinny kształtować
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.08 Niedziela |
Fala kulminacyjna w Zgorzelcu; pękła zapora na zbiorniku Niedów
Fala kulminacyjna dotarła do Zgorzelca (Dolnośląskie) wczoraj po 23.00. Zalane jest Przedmieście Nyskie i Bulwar Grecki. Woda pochodzi z pękniętego zbiornika Niedów Elektrowni Turów; zalewa piwnice, sięga parteru. Poziom wody dzisiaj rano znów wzrósł o 5 cm. Cały czas woda przybiera, jednak nie jest to przyrost bardzo dynamiczny.
Jak poinformował Rafał Gronicz, burmistrz Zgorzelca woda dotarła już do jego miasta i zalała Przedmieście Nyskie. - Zalewa piwnice, sięga parterów i raczej jej poziom nie powinien się znacznie podnieść. Teraz wynosi ok. pół metra - mówił Gronicz. Dodał, że pozostała część miasta raczej jest bezpieczna, ponieważ położona jest wyżej. [...]
Wczoraj bylem w poludniowej czesci wjewodzctwa dolnoslaskiego
Rząd podniósł podatki, by ratować budżet. Nie ma pieniędzy na zbiorniki
Proponuję więcej komisji śledczych i zespołów - tak żeby 400
RZĄD I TAK NIE MA KASY | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.07 Sobota |
Padają obfite deszcze, głównie raz na dwa-trzy dni ulewy. Poziom wód gruntowych wynosi zero. W zeszłą sobotę wybrałem szambo (12m3), w środę było do już połowy zapełnione, wczoraj zostało jeszcze 25% ale dziś rano po wczorajszej intensywnej burzy jest pod korek. Nas przez czały ten czas nie było. U pana Tomka jest dokładnie to samo. Akurat jak robiłem zakupy wylewał wodę ze studzienki doprowadzającej wodę. Ma niedaleko rów i zrobił sobie odpływ, ale poziom wody gruntowej jest taki jak i u nas. Jak się chodzi po trawie, to wrażenie jest takie jakby chodziło się po mokrej gąbce. U M. to samo.
Był dziś pan Wiesio - omawialiśmy kwestię uszczelnienia szamba i likwidacji spieprzonego przez Roberta w 2001 roku fragmentu rury doprowadzającej wodę. Jak zwykle trochę sobie pogadaliśmy. Powiedział, że jest coraz więcej cwaniaków co nie płacą. Biedni - mówi - jak umówią się co do kwoty, to płacą nawet przed wykonaniem roboty, a te "bogacze" w białych kołnierzykach i royce-rollce'each odkryli, że można nie płacić. Rzucił też pewnym dość adekwatnym sformułowaniem dotyczącym natury człowieka uczciwego: Jak on wymaga od ciebie dla siebie to z górnej półki, jak od siebie dla ciebie to z dolnej. Jako przykład podał przypadek gościa, który zrobił całą kanalizację w otwartym dwa miesiące temu wielkim sklepie sportowym. Instalacja została przyjęta, bo sklep działa, ale nie zapłacili, bo czegoś się niby czepnęli. Zrobił robotę, wziął kredyt na materiały, a oni nie płacą. Taką sprawą sad powinien zajmować się dwie godziny: albo zamykamy sklep i kary płaci ten co źle zrobił kanalizację albo sklep pracuje i musi zapłacić za robotę, a jak nie, to komornik w ciagu jednego dnia odzyskuje zapłatę i odsetki, na dodatek odszkodowanie dla wykonawcy i dodatkową nawiązkę "moralną" na przykład dla niewidomych dzieci z Lasek. Przy czym firma powinna mieć możliwość bolesnego ukarania dyrektora, który do tego doprowadził. To też ciemna strona polskiego rynku: bogatymi stają się krętacze, a nie ci co ciężko pracują. Ci co mają państwowe zlecenie lub dotację, a nie ci, którzy dobrze coś robią. Wyantyszambruje taki dofinansowanie i od razu wielkie panisko.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.06 Piątek |
Znalezione w sieci:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.08.03 |
[urzędnicy][politycy][cykl Tylera] Jeden z moich ulubionych tematów. Forumowicze też go uwielbiają - w ciągu 3 minut przybyło 70 komentarzy. Forum internetowe to najlepszy instrument wolności słowa:
Polska zatrudnia coraz więcej urzędników. Mimo kryzysu
Od stycznia, kiedy to administracja rządowa ma pełną swobodę zarządzania kadrami, urzędy nie zwalniają słabych, nie nagradzają najlepszych, nie zlecają firmom zewnętrznym zadań. Pracują, jak pracowały. Każdemu po równo i "chronić swoich" - zaznacza "DGP".
Gazeta przeprowadziła sondę w 16 urzędach wojewódzkich i 17 ministerstwach. Uzyskane odpowiedzi pokazują, że budżet państwa przeznaczy w tym roku na wynagrodzenia dla urzędników kwotę 6,6 mld zł, czyli o 1,9 mld zł więcej niż pięć lat temu. To 40-proc. wzrost - akcentuje "Dziennik Gazeta Prawna" w swojej obszernej publikacji.
DANE EUROSTATU DOTYCZACE LICZBY URZEDNIKÓW W PAŃSTWACH UE !
Pamiętaj. Pierwsza zasada w polityce
urzednicy
Nepotyzm,cwaniactwo,i pazerność.
W mojej gminie za komuny pracowało 8 urzędników
ale z drugiej strony, gdyby zwolnić połowę tych urzędasów,,,,,,,,,,,,,,,
+--- ~Ex-urzędniczka dzisiaj, 07:06
+--- ~WIEŚ dzisiaj, 07:20
+--- prezes_PUP_y dzisiaj, 07:32
+--- ~Smutny Pogrobowiec dzisiaj, 07:32
+--- ~alucard dzisiaj, 08:26
CO ŚWIADOMY WYBORCA WIEDZIEC POWINIEN
Wybitny teoretyk biurokracji, C.Parkinson
Polska wpadła w spiralę urzędniczo - prawną
I dlatego będziemy mieli podwyżkę podatków.
Grupy uprzywilejowane rozrastają się. Problem w tym, że my szarzy ludzie nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego naturalnego procesu - nie mamy takich możliwości. Szwajcarzy w 1991 roku przegłosowali w referendum (dla jasności tam każdy może poddać pod referendum cokolwiek, o ile zgromadzi odpowiednią liczbę podpisów, państwo musi to referendum przeprowadzić, a potem rząd i urzędnicy muszą przestrzegać tego co referendum ustaliło), że liczba urzędników państwowych nie może się zwiększać! W krajach, które nie mają mechanizmu regulującego przyrost urzędników (a bardziej ogólnie pracowników państwowych) ich liczba będzie stale wzrastać (tak jak w PRL'u). Wzrastać, aż do momentu gdy nie będzie co jeść (tak jak w PRL'u), a dopiero wtedy ludzie idą po rozum do głowy. Liczba "państwowców" wzrastać, media jako, że są propaństwowe, nie zauważają tego problemu ale stopniowo zaczną zauważać różnice w zamożności pomiędzy biednymi "państwowcami" i relatywnie bogatymi producentami majonezu (tak jak w PRL'u). Zacznie się nagonka na producentów pod kryptonimem "bij bogatą swołocz" (tak jak w ZSRR). Producenci przestaną produkować i wszyscy będą urzędować, tzn. głodować (tak jak w Korei Pn). To wszystko jest znane i opisane np. w "Atlasie zbuntowanym" i "Fizyce życia", mówił o tym już James Madison w 18 wieku. I co i nic. Procesy naturalne są nieubłagane.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.31 Sobota |
[inflacja] Genialny wręcz cytat na temat istoty inflacji autorstwa Mariana Miszalskiego z Najwyższego Czasu Nr. 31-32 str XIX:
Kto się boi walut narodowych?
[...]
Bo nieskrępowana już odtąd żadnymi obiektywizującymi parytetami złota ekspansja pustego pieniądza pełni role gigantycznego, ukrytego redystrybutora forsy, a więc bogactwa.
Ten pusty, inflacyjny pieniądz trafia najpierw do aparatu biurokratycznego, agend rządowych i rządowych „programów” oraz do zblatowanego z nim układu przedsiębiorców-kolesiów(w formie zamówień rządowych za łapówki i po protekcji). Sfera nieproduktywna, żyjąca z podatków, która, żeby zarobić, nie musi się martwic zbytem swych towarów i usług, staje się zatem pierwszym chronologicznie beneficjentem napływającego strumienia pustych pieniędzy – może za nie kupić towary, usługi, zainwestować. I to ta sfera odnosi odnosi rzeczywistą korzyść z inflacyjnego, pustego pieniądza, którego podaż określa nie rynek, a decyzje polityczne. To pierwszeństwo w czasie jest ważne: ci, którzy nie muszą sprzedać, by zarobić, futrowani są w szmal pierwsi, bo wprost z budżetu.. Co dzieje się dalej? Ano, mijają tygodnie, miesiące, teraz pieniądze od nich spływają do pozostałych obywateli, nie podwiązanych pod budżet. Ale są to już pieniądze mniej warte, bo w tzw. międzyczasie zwiększona podaż pustego pieniądza daje o sobie znać efektem inflacyjnym – ceny rosną. Ci, do których inflacyjny pieniądz spływa w dalszej kolejności, są coraz bardziej poszkodowani – nawet jeśli nominalnie zarobili trochę więcej, to wskutek wzrostu cen mogą za swe pieniądze kupić znacznie mniej. Tych pierwszych są dziesiątki, może setki tysięcy, tych drugich – dziesiątki, setki milionów..I w ten sposób socjalistyczno-socjaldemokratyczny establishment wyzuwa systematycznie z pieniędzy, więc i z własności, własne narody. To po prostu chroniczna forma zuchwałej kradzieży.
Tak z grubsza działa polityczny mechanizm okradania obywateli i wyzuwania ich z własności w skali makro wskutek całkowitego oderwania pieniądza – dolara i euro – od jakiegokolwiek obiektywnego parytetu rynkowego dobra i oparcia wielkości jego emisji wyłącznie na decyzjach politycznych.
Jak pokazał ostatni „kryzys finansowy”, mechanizm ten działa zarówno w Ameryce, jak i w Unii Europejskiej. Powoli, systematycznie wyzuwa z własności setki milionów obywateli, równie systematycznie tucząc biurokrację państwową i zblatowane z nią przedsiębiorstwa – głównie banki.
Ale w dłuższej skali działanie tego mechanizmu prowadzić musi do prawdziwego kryzysu, tj. masowego spadku konsumpcji setek milionów ludzi, rosnącego bezrobocia, nacisków na zwiększony „socjal”, a więc do ekonomicznego regresu na wielkich obszarach. Postępujące biednienie ludności rodzi niezadowolenie, co w warunkach demokratycznych przekłada się na „strach wyborczy” rządzących. Stają przed innym wyborem: albo niezadowolone społeczności odsuną ich od władzy, pozbawiając możliwości kontynuowania złodziejskiego, intratnego procederu – albo trzeba przynajmniej udawać, że „dąży się” do reform istniejącego systemu, żeby dłużej sadowić swe tyłki na miękkich fotelach władzy, konsumując konfitury i kawior. Cytat ten pokazuje w sposób systemowy o co chodzi w inflacji, i kto ją generuje. Od razu też widać, dlaczego niektórzy etatowi eksperci są autorami ekspertyz w stylu: „Mamy do czynienia z inflacją, bo zdrożały ceny żywności”...
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.30 Piątek |
Chyba po raz pierwszy w moim notatniku cytat z GW:
Książka berlińskiej sędzi o zdziczeniu młodych imigrantów i państwie, które sobie z tym nie radzi, rozchodzi się w Niemczech jak świeże bułeczki i zbiera świetne recenzje. Autorka miesiąc temu popełniła samobójstwo
Ciało 48-letniej sędzi Kirsten Heisig na początku lipca odnaleziono po kilku dniach poszukiwań w lesie na obrzeżach Berlina. Początkowo podejrzewano, że zemścili się na niej młodociani bandyci, których podczas 20-letniej sędziowskiej kariery bez mrugnięcia okiem wsadzała za kratki. Okazało się, że Heisig popełniła samobójstwo. Słynąca z nieustępliwości gwiazda niemieckiego wymiaru sprawiedliwości przegrała walkę z depresją.
Kilka dni przed śmiercią wprowadziła ostatnie poprawki do książki o swoich doświadczeniach z pracy w sądzie rodzinnym w Neukölln - okrytej złą sławą imigranckiej dzielnicy Berlina. "Koniec cierpliwości" pojawił się w księgarniach w zeszły poniedziałek, a 40-tys. nakład rozszedł się na pniu. "To jej testament" - pisze niemiecka prasa.
Z książki wyłania się obraz zupełnego zdziczenia panującego wśród młodych imigrantów i słabości państwa, które często nie chce im pomóc. "Zaczyna się w szkole podstawowej. Matki, pochodzące z Turcji czy krajów arabskich, rozpieszczają swoje dzieci i nie wyznaczają im żadnych granic. W szkole dziecko bije kolegów, nie okazuje nauczycielom żadnego respektu. U niespełna 10-letnich młodych imigrantów zaczyna działać mechanizm, który doprowadzi ich za więzienne kraty" - pisze Heisig.
Nastolatki zaczynają wagarować, kręcą się pod szkołą, zaczepiając młodszych, czasami zabierając im pieniądze. "Szkoły kapitulują. Nieustannie podrzucają sobie sprawiających problemy imigrantów. Urzędy ds. młodzieży po jakimś czasie oferują rodzinie pomoc, ale ta jest odrzucana. Matki są przekonane, że za problemy synów odpowiada niemiecki system" - opisuje sędzia.
W końcu dochodzi do pobić, gróźb karalnych, kradzieży i rozboju. W wieku 13-14 lat, gdy młodzi Turcy czy Arabowie odkrywają swoją seksualność, część z nich popełnia gwałty. Heisig opisuje, że czasami są niezwykle brutalne. Sprawcy lądują wówczas w poprawczakach czy nawet więzieniach. "To diabelski krąg" - pisze.
Sędzia twierdzi, że gdyby szkoły, urzędy ds. młodzieży, policja i sądy współpracowały ze sobą, a nie odsuwały od siebie problemy, falę młodocianych przestępców można by było powstrzymać. Tymczasem szkoły nie reagują, bo boją się posądzeń o rasizm. Urzędy ds. młodzieży i sądy z tego samego powodu bardzo rzadko odbierają tureckim czy arabskim rodzicom dzieci.
Heisig zasłynęła wprowadzeniem w swoim sądzie tzw. modelu Neukölln. Chodzi o specjalny sposób prowadzenia spraw nieletnich przestępców, by jak najszybciej wymierzyć im karę. Nie zawsze chodzi przy tym o areszt. Sędzia skazywała sprawców drobnych przestępstw na prace publiczne czy przeproszenie ofiar pobicia. Chodziło o to, by młodzi imigranci przekonali się na własnej skórze, że każde ich przestępstwo zostanie szybko ukarane.
"Model Neukölln" przynosił dobre wyniki i w czerwcu wprowadzono go do sądów dla nieletnich w całym Berlinie. Heisig objeżdżała zaś Niemcy z wykładami na temat przestępczości wśród nieletnich imigrantów, udzielała wywiadów, apelowała, by przełamać skostniałość urzędów.
Za to jej koledzy z pracy piętnowali ją, że jest nadgorliwa, zarzucali rasizm. Prasa pisała, że jest "potworem z Neukölln". Rosnąca frustracja w powiązaniu z problemami rodzinnymi pchnęły ją do samobójstwa.
Jej śmierć i książka, w której jako pierwsza tak bezkompromisowo opisuje młodocianych przestępców o imigranckich korzeniach, na nowo pokazały ten problem. Ze statystyk wynika, że młodzi imigranci, głównie Turcy, popełniają aż połowę z 250 tys. przestępstw nieletnich (w ponad 80-mln Niemczech muzułmańskich imigrantów jest ok. 3 mln).
Prasa rozpisuje się o niedawnym zatrzymaniu - już po raz jedenasty - 12-letniego chłopca arabskiego pochodzenia, który handlował heroiną. Policja odwiozła go do rodziców, bo dzieci, które nie ukończyły 13. roku życia, nie mogą odpowiadać nawet przed sądem dla nieletnich.
W tym roku w Berlinie było 26 podobnych przypadków. Dzieci dilerzy pracowały dla gangów kierowanych przez ich starszych kolegów.
Wątków jest kilka:
A na koniec dzisiejszy wpis z wikipedi:
Heisig była krytykowana przez niektóre mniejszości etniczne za głoszone przez nią opinie, że niektóre obce kultury zaniedbują wychowanie i wręcz popychają młodych na drogę występku. Była znana z szybkiego przeprowadzania procesów i podejścia zero-tolerancji. Paradoksalnie do tego wszystkiego przyczynił się wolny rynek.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.29 Czwartek |
Z soboty na niedzielę nastąpiła gwałtowna zmiana pogody. Od poniedziałku niebo jest zaciągniete i sporo pada. W niektórych rejonach Polski rzeki wylewają. Dziś rano temperatura +13oC, wiatr i deszcz w stylu irlandzkiego shower'a.
Dwugłowy żółw, żyje w Chinach i ponoć je za dwóch. Trudno się dziwić starożytnym Grekom, że wymyślili trzygłową hydrę.
[ewolucja] cytat z artykułu "To coś więcej niż geny, to sieci i systemy" P.Z. Myers'a [http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,487]
Po pierwsze, nie jest to właściwie błędne — jest to raczej jak przedstawienie jednego dobrego wyjaśnienia pewnych rodzajów ewolucji i twierdzenie, że tak działa cała ewolucja. Redukując wszystko do jednego schematu czyni to jednak ewolucję zbyt drętwą i liniową, i redukuje ją do swego rodzaju osobistej narracji. Ewolucja nie jest niczym takim. Ta podstawowa opowieść, jak również opowieść kreacjonistyczna, pomija fakt, że: ewolucja dotyczy populacji, więc wiele zmian dzieje się równolegle; cechy podlegające doborowi są zazwyczaj produktem sieci genów, rzadko więc można określić pojedyncze allele jako powody zmiany; geny i sieci genów są plastyczne i reagują na środowisko. Wszystkie te komplikacje czynią, że rzeczywista historia jest bardziej złożona i bardziej interesująca, a także, co może być zaskakujące, przyspieszają zmianę ewolucyjną i czynią ją potężniejszą.
[...]
Wszystko jest płynne. Biologia nie traktuje o stałych i sztywnych i niezmiennych procesach - mówi nam o gąbczastym, dynamicznym i interaktywnym czymś, co daje sobie radę z tym, co ma.
Widzicie teraz co jest nie tak z uproszczoną karykaturą ewolucji na początku artykułu? Jest powierzchowna; ignoruje bogactwo prawdziwej biologii; nierealistycznie ogranicza i zacieśnia potencjał ewolucji. Pojęcie ewolucji jako zmiany częstotliwości występowania alleli w czasie jest jedną małą częścią całych procesów ewolucyjnych. Musicie włączyć teorię sieci, geny i interakcje środowiskowe, żeby naprawdę zrozumieć zjawiska. A że te wszystkie perspektywy robią ewolucję jeszcze potężniejszą siłą, jest tylko super.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.28 Środa |
Bardzo ciekawa obserwacja:
Gatunki, które zdolne są do życia w szerokim zakresie warunków środowiskowych, noszą nazwę eurytopowych, w odróżnieniu od gatunków uwarunkowanych wyłącznie pewnym specyficznym habitatem, zwanych stenotopowymi. Linia Homo była eurytopowa. I po prostu dlatego warto być "człowiekiem renesansu". | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.27 Wtorek |
Fajny cytat z internetu:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.24 Sobota |
Gorąco: w gabinecie +28oC a na zewnątrz +27oC
Dwie rzeczy popychają ludzi do działania – interes i strach.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.22 Czwartek |
[taktyka] Wczoraj gdy wracałem z pracy do domu odkryłem, że von Neumann się mylił! Według niego najlepszą taktyką wygrywania jest, tak zwana taktyka von Neumanna, polegajaca na tym, żeby oszukiwać tak by, oszukiwany gracz był przekonany, że oszukiwanym nie jest. Ale przecież najlepszą taktyką wygrywania jest oszukiwać tak, by oszukiwany gracz był przekonany, że... robimy wszytko, żeby to on wygrał! No i pojawia się problem jak to nazwać. Czy na przykład od tego, że stosują to ci, którzy odwołują się do dobra społecznego - socszustwo? A może idąc w serię nazewniczą - taktyką von Socjalla? To drugie chyba jest bardziej nośne. Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić. - Jan Paweł II Oczywiście najlepsza jest pełna wolność bez zniewalania innych. Natomiast zakaz wykonywania, konkretnych działń, które wpływają na zniewolenie innych musi być regulowany pewnym zniewoleniem nałożonym na wolność. Zniewolenie to powinno wynikać z przestrzegania zasad. Przy czym jak wiemy z fizyki życia system polegający na przestrzeganiu zasad przez wszystkich jest niestabilny, co powoduje, że system taki wpada w cykl Tytlera.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.21 Środa |
[Pieniądze] Mail od Piotra: I jeszcze pare cytatów: "blogi internetowe zagrażają demokracji" - Barrack Obama "Za bezstronnego uważany jest dziś ten, kto bez sprzeciwu akceptuje tezy lewicy" "Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie"
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.20 Wtorek |
Dawno nie cytowałem Korwina, a dziś na jego blogu jest ciekawy wpis:
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju" – jak to był powiedział śp.Stefan Kisielewski. I do dziś, jak napisałem w „Dzienniku Polskim”:
Mamy masę problemów
Jakie to problemy? Ano: w jakim wieku można przechodzić na emeryturę? Czy w szkołach ma być religia? Czy w szkołach uczyć o homosiach - i jak? Ile dopłacać do kolei? Jak prywatyzować stocznie? Jak długi powinien był urlop górnika? Ile powinna wynosić dopłata do biopaliw? Kto powinien wydawać koncesje na przewozy towarów ciężarówkami? Czy soboty powinny być wolne? Kto ma być prezesem TVP? Ile ciepła mogą przepuszczać ściany domów? Kiedy przejść na "czas zimowy"? Czy do zapłodnień in vitro dopłacać tylko małżeństwom? Ile powinno wynosić stypendium sportowe II stopnia? Kogo powinien Minister Kultury mianować dyrektorem Opery? W jakim wieku dzieci winny iść do szkoły...
...i tak dalej.
A teraz proszę sobie wyobrazić: w normalnym kraju - w którym o sobie decydują sami ludzie, a nie urzędnicy - nie mielibyśmy ŻADNEGO z tych i innych problemów!!!
I co "rozwiązywaliby" politycy, za co braliby w łapy urzędnicy i na czym zarabialiby dziennikarze?
A kto powiedział:
»Pierwszym krokiem do zniewolenia ludzi jest przekonanie ich, że ich prywatne problemy są "problemami społecznymi"« ?
Dokładnie tak, to politycy, urzędnicy i dziennikarze są konstruktorami problemów. To im na tym zależy, bo z nich żyją. Przypomina mi się szwajcarski rysunek satyryczny. Pan Bóg w chmurach, poniżej nasza Ziemia, a z różnych jej miejsc dymki z napisami: "głód", "przemoc", "nadużycia", "niesprawiedliwość społeczna", a z miejsca w którym zatknięta jest flaga Szwajcarii dymek "Ograniczenia prędkości".
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.17 Niedziela |
Okazuje się, że Bułgarią też rządzą służby specjalne, premierem jest Generał Bojko Metodijew Borisow (ur. 13 czerwca 1959 w Bankji) – bułgarski oficer policji, karateka i polityk. W latach 80. pracował w sofijskiej policji, następnie prowadził agencję ochrony; w 2001 rozpoczął karierę polityczną, kiedy otrzymał stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w rządzie Symeona Sakskoburggotskiego, z ramienia jego partii (Narodowy Ruch Symeon Drugi) został deputowanym na Zgromadzenie Narodowe 40. kadencji (2005), jednak już po trzech miesiącach musiał zrzec się mandatu, ponieważ wygrał wybory na burmistrza Sofii. Od 2006 roku jest liderem partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB), którą poprowadził do zwycięstw w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2007 i 2009 roku oraz w wyborach parlamentarnych w 2009 roku. Po ustąpieniu rządu Sergieja Staniszewa stanął na czele nowego gabinetu. [Państwo] Wasylka mówiła też, że zastosował on metodę niepłacenia dostawcom. I przy okazji jego "Państwo" na tym zarobiło, bo dostawcy, zresztą takie samo prawo jest i w Polsce, musieli od wystawionych faktur zapłacić podatki, nawet pomimo tego, że nie otrzymali zapłaty. Jakież to prawo, to po prostu terror. Nikt nie upomni się o faktyczne prawa dostawców, a oni sami są po prostu za słabi. "Państwo" otrzymuje towar, dostawca, który towar kupił lub wykonał usługę wystawia fakturę i w nadziei, że zostanie ona zapłacona płaci podatek. Finalny bilans:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.14 Środa |
Głównym zadaniem mediów jest tworzenie wirtualnej rzeczywistości przy wykorzystaniu prostej ludzkiej przypadłości jaką jest konformizm. Po co myśleć, jeśli większość tak uważa to znaczy, że tak jest. A media potrafią zrobić wrażenie, że tak właśnie uważa większość.
Kilka wpisów na youtube:
napierdalski
ArnoldUPR
adas765
RozekKwidzyn
Halunos Gdy w latach 90 XX wieku wygrała Solidarność wszyscy byli zaskoczeni decyzją Michnika. Wywalczył dojście do władzy, ale z niej zrezygnował. Ni chciał być ani ministrem, ani premierem, ani też prezydentem, wybrał z pozoru skromne stanowisko redaktora naczelnego nowopowstającej gazety. Bo realną władzę mają ci, którzy mają media! I on o tym wiedział.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.13 Wtorek |
Od Romka G. przyszła szczera aż do (mego) bólu prawda: Czy adepta szkoły podstwowej można w ciągu piętnastominutowej prelekcji nauczyć konstruowania helikopterów?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.12 Poniedziałek |
Artykuł o sondażu wśród urzędników amerykańskich. Przeprowadził go prezydent pośród tych, których pensje pokrywa z dodruku pieniędzy, a zbytnio nie wymaga (bo prawdziwe wymagania stawiają tylko ci, którzy w sposób nieprzymuszony wydają swoje pieniądze):
Amerykańscy urzędnicy zadowoleni ze swojej pracy
[http://biznes.onet.pl/amerykanscy-urzednicy-zadowoleni-ze-swojej-pracy,18554,3321306,1,news-detal]
W trudnych czasach wysokiego bezrobocia i gospodarczej niepewności, pracownicy federalni są coraz bardziej zadowoleni ze swojej pracy. Jak na ironię losu, Biuro Zarządzania i Budżetowania (OMB - Office of Management and Budget), które ma zadanie wzmacniać instytucje federalne, ma problemy z własną kadrą, zwłaszcza w obszarze przywództwa i satysfakcji z pracy.
Wyniki są częścią największego w historii sondażu przeprowadzonego wśród kadry federalnej. Jest to także pierwsze tego rodzaju badanie zlecone przez administrację Obamy.
Trzy czwarte respondentów stwierdziło, że czuje się spełniona osobiście, 8 na 10 lubi swoją pracę, a ponad 90 proc. uważa, że jest ważna. Dwie trzecie badanych jest zadowolonych ze swojego wynagrodzenia.
[...]
Wiecie kiedy urzędnik jest niezadowolony?
w Rudzie Śl gnije parka strażników miejskich na ul piastowskiej
--+ Tiaaa dobry przykład wytworzonej w ostatnich 20 latach... klasy próżniaczej.
Byłbym niezmiernie wdzięczny
teraz kiedy deficyt budżetowy rośnie w tak ogromnym tempie
W Państwie gdzie rządzą urzędnicy każdy pracujący człowiek to debil.
Urzędnicy zadowoleni ze swej pracy
Urzędniacy
W Krakowskim Starostwie urzędnicy dostali po 150zł. podwyżki od maja
Jeszcze aby chorzy podatnicy zdani na policjantów byli zadowoleni.
A jak mają być niezadowoleni. Przeciez budują SOCJALIZM!
Urzędnicy zadowoleni z samych siebie
no urzędaski słyszeli a teraz ładnie podziękować za niby-robotę
Mało okrywcze. Urzędnicy , służby wszelkiej maści służą, ale rzadzącym.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.11 Niedziela |
Cytat z "Wojny Hitlera" Davida Irwinga: Zaproponował również, żeby pozostałe po takim odsiewie dzieci uczyć jedynie kilku podstawowych czynności:. „Liczenie do pięciuset, nauka podpisywania się i dobrego ułożenia, wpajanie Bożego nakazu posłuszeństwa Niemcom, jak również wyrabianie nawyku uczciwości i pracowitości”. Dzieci spełniajace kryteria rasowe można, zdaniem Himmlera, ewakuować w głąb Rzeszy gdzie otrzymałyby odpowiednie wychowanie. Podkreślił: „[...] powyższa metoda jest najłagodniejsza i najskuteczniejsza, jeśli odrzucimy – jako niegermańską , niemożliwą do realizacji i sprzeczną z naszymi przekonaniami – bolszewicką metodę eksterminacji”. Opatrzyłem to hasłem żywe walczy, ale to powinno być źródłem przesłania dla człowieka. Jeśli ktokolwiek będzie chciał zrobić z ciebie niewolnika, to nie będzie wcale lub będzie źle cię uczył. Jeśli nie chcesz być niewolnikiem ucz się! Za wszelką cenę zawsze ucz się!
[religia] I jeszcze wyrwany zarówno z internetu i kontekstu cytat o procesowości religii:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.10 |
O ósmej rano temperatura przed i za oknem +25oC.
Trafiłem na bardzo życiowe forum, a sam artykuł mi się nie ściągał. I chyba dobrze bo już komentarze doskonale wyjaśniają sprawę. W artykule pewno tylko napi(s)ano, że tyragedia, bo nie ma pracy dla humanistów, ale w to, że praca nie rośnie na drzewach autor nie wnikał.
to ja jestem cwaniaczek !
Dla czego niema bezrobotnych Inzynierów??? Studjujcie kierunki technologiczne, a
HASŁO 20-LECIA DEMOKRACJI
STUDENCI NABIERAJĄ SIĘ NA ZDJĘCIA Z FOTOSHOPA
ALE GLOSUJCIE ,GŁOSUJCIE INTELIGENCI!!!!!!!
Obecny system kształcenia na "wyższych uczelniach"
a na kafelkarza,czy zduna trzeba miesiącami czekać-ot,efekt
Spoko jest, teraz gimnazja produkuja takich debili że
Ludzie wykształceni pracę mają zapewnioną już na 2-3 roku
--+ ~zawodowka dzisiaj, 07:55
Trzeba uświadamiać młodych ludzi przed podjęciem studiów
Nie żal mi politologów. To pasożyty. Tylko pijawki i lenie wybierają ten
Paradoks.....
Skończyłem polibudę
Dlaczego?
politolog po ukończeniu studiów to niby co ma robić?
Politologia? Marketing? a potem pretensje do całego świata, ale nie do siebie.
Trzeba zdobywać potrzebne inżynierskie zawody a nie
poziom magistrów dzisiaj
1/2 miliona-tylu studiuje tzw eKONOMIĘ na tzw.uCZELNIACH
śmieszno i straszno , niektóre kierunki istnieją tylko po to by
To są skutki działalności pseudo profesorów naciągaczy młodzieży,
Wyksztalciuchy POkonczyly studia i nie moga pracy znalesc, buahahah
a co na to
--+ prezes_PUP_y dzisiaj, 07:01
może nowy kierunek -
To ci co głosowali na Komora?
--+ To niech im teraz dadza stołki w PO.
--+ Dadzą dadzą! Za tusku zatrudnienie w administracji wzrosło o 30%! i tyleż pensje tych trutni! Tylko w ubiegłym roku zatrudnił 26tys darmozjadów i podniósł im pensje o średnio 11%
Hahahaha Do 1700 artykłu ten zgromadził ponad 1500 wpisów, do następnego dnia rano ponad 2000.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.09 Piątek |
Ciekawe cytaty z artykułu "Cały nasz cyrk" Marcina Wolskiego z "Niezależnej Gazety Polskiej - Nowe Państwo" nr. 06/2010 z moimi odnośnikami do słownika fizyki życia
W dodatku gdy polityka przestała być domeną elit, tylko stała się własnością całego społeczeństwa (po drodze otrzymały prawa wyborcze kobiety – bardziej podatne na sugestię niż mężczyźni, wrażliwsze na detal, mowę ciała itp.), coraz mniej było w niej merytorycznej debaty - na brak której narzekają wszyscy, nawet ci, którzy zmuszeni do ujawnienia swych przekonań, przegraliby natychmiast – a więcej wrażeń niż emocji.
Dodajmy, że tzw. czwarta władza – szczególnie w przypadku mediów komercyjnych – różni się od trzech pozostałych całkowitym brakiem jakiejkolwiek kontroli społecznej, nie odpowiada za swoje czyny, w dodatku kreując rzeczywistość, sama ją ocenia.
[…]
Już Machiavelli zauważył, że społeczeństwo podejmuje decyzje racjonalnie jedynie w momentach skrajnego zagrożenia, w czasach normalnych wybiera tych, co najmniej przeszkadzają i potrafią się podobać.
[…]
Co gorsza, reguły kreowania popularności są ścisłe jak zasady matematyczne czy fizyczne. Umieranie z godnością niewiele się przydaje. Podobnie jak obrażanie się na rzeczywistość.
I bardzo ciekawa obserwacja internauty na forum:
Jeśli ktoś chce spowolnić kierowcę szarżującego w niebezpiecznym miejscu to wystarczy radar połączyć ze światłami. Tylko nastąpiłaby FAKTYCZNA POPRAWA BEZPIECZEŃSTWA, tylko kasy by nie było. Jako że kasa ważniejsza od bezpieczeństwa, no to mamy radary i wymyśloną przez pokrętną władzę filozofię o dbałości o nasze zdrowie i życie.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.08 Czwartek |
Ciekawy wpis na forum:
Prawica-lewica definiują się jako swoje przeciwieństwa na trzech biegunach:
A oto następny mało znany dokument z życia Hitlera:
~radio dzisiaj, 09:08
~młot na głupotę dzisiaj, 11:41
~waldigórka dzisiaj, 09:50
~waldigórka dzisiaj, 09:22
~Alter dzisiaj, 11:17
~paradoxx dzisiaj, 09:16
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.07 Środa |
Dobrze opłacani urzędnicy
Przeciętne wynagrodzenia w ministerstwach zwiększyły się dwa razy szybciej niż w całej gospodarce - oznajmia "Rzeczpospolita".
Gazeta dotarła do raportu Kancelarii Premiera na temat zarobków służby cywilnej. W ciągu ostatnich lat rosły one o wiele szybciej niż w gospodarce.
Przodują resorty kultury i rolnictwa. W tym drugim średni zarobek brutto wynosi 7,6 tys. zł i jest najwyższy spośród wszystkich ministerstw. Najgorzej wypadło w podsumowaniu Ministerstwo Skarbu Państwa, gdzie pobory są nawet o 3 tys. mniejsze od lidera.
Takie duże dysproporcje nieco dziwią ekspertów. Niemniej w wielu krajach pobory administracji są obniżane z powodu kryzysu.
Może i u nas czas o tym pomyśleć - kończy "Rzeczpospolita".
TO WYNAGRODZENIE W MINISTERSTWACH A NIE W ZWYKŁYCH URZĘDACH
Skoro tak marnie płacą to po co się tam zatrudniać ???
Na początek proponuję zwolnić co drugiego urzędnika.
--+ ~Bronek dzisiaj, 08:32
--+ ~urzędas dzisiaj, 08:50
--+ ~dimo dzisiaj, 09:07
NIEPRAWDA!!! PRACOWNICY - POTWIERDZAJCIE!
--+ ~Asakku dzisiaj, 08:21
--+ ~OBSERWATOR dzisiaj, 08:11
SKANDAL I PARANOJA
W Ministerstwie Skarbu doliczcie ok. 10 tys. za rady nadzorcze
Hej wyjaśnijcie jedną rzecz. Skoro jest tak cieżko i źle polskiemu
--+ ~ROKO dzisiaj, 09:01
--+ ~Kala dzisiaj, 09:17 No i w ten sposób inetrnauci zbudowali model typowego urzędnika.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.07.06 Wtorek |
[politycy] Dla polityków Powódź jest po to by pokazać ryje - piosenka "Powódź wyborcza 2010" Dam każdemu sto milionów, dam każdemu etat [...] Dam wam wszystkim wszystko jak będę prezydentem. - "Uniwersalna piosenka wyborcza" Martina Lechowicza
[naukowcy]
Stając się zbyt rozpowszechnionymi, nauki nie tylko się osłabiają i nawet cofają się, ale także wulgarnieją i tracą całą swą istotę. Ich postęp staje się tylko kamuflującym pretekstem; rzeczywistym celem każdej osoby, która zajmuje się nauką, jest:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.30 Środa |
Cytat z Bogdana Wenty - trenera polskiej reprezentacji w szczypiorniaka: Porażka jest motywacją lub poszukiwaniem szansy.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.29 Wtorek |
Fragment z blogu Korwina. Użył słowa systemowe! To może być znaczący postęp w jego PiaR'ze:
Właściciele III Rzeczypospolitej tak się rozbestwili, że operują raczej dziesiątkami milionów. Ale biedny koalicjant musi zadowalać się mniej słodkimi konfiturami. Co opisałem w "Dzienniku Polskim" - pod tytułem:
Grabie - i kres KRUS?
Jak donosi nieoceniony "FAKT" p.Henryk Smolarz, Prezes KRUS-u, wypłacił był sobie 157.000 zł nagrody.
Dziwienie się i oburzanie jest nie na miejscu. Zrozumcie-ż Państwo wreszcie: to jest systemowe! Te wszystkie ZUS-y, KRUS-y, PFRON-y itp. itd. zostały powołane właśnie i TYLKO po to: dla dobra polityków i urzędników. Rolnicy, ludzie pracy, inwalidzi, dzieci, chorzy, emeryci i inni "ludzie specjalnej troski" służą tylko temu, by ci, co się o nich "troszczą", mieli dobre życie... bez wykonywania jakiejkolwiek pożytecznej pracy.
Grabie grabią DO siebie.
Jak ktoś tego nie rozumie - to niech przeczyta ten (krótki przecież) tekścik jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz....
...aż zrozumie, przyjmie do wiadomości - i wyciągnie wnioski.
Ze swej strony jeszcze bym tylko dodał, że wszystko to co mówią ludzie, którzy instytucje takowe tworzą oraz ci, którzy w nich pracują oparte jest o taktykę Von Neumanna. Czyli świadomy i nieświadomy: doskonały dobór słów, konfabulację, zmyślenia, wymyślanie teorii, blef, kłamstwa i oszustwa, tylko po to, by samemu skorzystać z mechanizmu presji na wyzysk społeczny i wypłacać sobie te pensyjki.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.26 Sobota |
Skiksował mi komputer i muszę raz jeszcze zrobić ten wpis, bo mi po prostu przepadł.
Oglądałem wczoraj po raz drugi film "Narodziny wolności", bo chciałem coś uściślić na temat cesarza Teodozjusza. Wpadłem jednak na James'a Madison'a - czwartego prezydenta Stanów Zjednoczonych, jednego z głównych architektów konstytucji tego kraju. Uważał on, że człowiek jest grzeszny i upadły i dlatego żadnej jednostce, ani żadnej grupie nie można powierzać niekontrolowanej władzy. Szybciutko skoczyłem do Wikipedii, a w zasadzie do wikicytatów:
Cytat o chrześcijaństwie to wniosek z obserwacji instytucji, która w danym czasie dominuje i w związku z tym następuje jej rozkład. Dokładnie to samo można powiedzieć o Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej u schyłku jej istnienia: Od prawie czterdziestu lat PZPR miał okazję się sprawdzić. I jakie są tego owoce? W większym lub mniejszym stopniu w całej Polsce, głupota i nieróbstwo aparatczyków, ignorancja i służalczość wśród członków partii, a w obu grupach ślepota na podstawowe prawa ekonomii i chęć prześladowania innych. Ludzie czepiają się albo instytucji kościoła albo instytucji komuchów, a przecież to nie chodzi ani o kościół, ani o komuchów, lecz o charakterystykę instytucji - fizykę tego zjawiska. Każda instytucja działa bowiem diametralnie różnie w zależności od tego w jakich warunkach przychodzi jej działać. Jedno jest pewne: w instytucji, która sprawuje niczym nieograniczoną władzę dochodzi do jej wewnętrznego rozkładu. Niewątpliwie był to człowiek myślący systemowo. Człowiek jakich jest niewielu zarówno wtedy jak i dziś.
Z ciekawostek: w angielskojęzycznych wikicytatach jest kilkadziesiąt cytatów Madison'a, w polskojęzycznych zaledwie trzy: dwa antyreligijne i jeden antydemokratyczny. Swoją drogą to, jak wypowiadał on swoje myśli jest na prawdę trudne do przetłumaczenia.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.23 Środa |
Cytat z Aleksandra Gudzowatego: Z drugiej jednak strony my przecież ciagle prowadzimy taką politykę, że komuś coś oddajemy. Gospodarczo jesteśmy mało samodzielni. Kochamy oddawanie. A poziom polityków jest taki, że brak rutyny i doświadczenia nie pozwala przeprowadzić śmiałych pomysłów, a tak w ogóle to brakuje jakichkolwiek pomysłów. Najlepiej oddać lub sprzedać. [NCz, 25/2010, str. XVII]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.22 Wtorek |
Artykuł podesłany przez pana Jacka D.:
Do podejmowania ważnych decyzji wystarczy mózg skorupiaka?
Dzięki badaniom nad nieskomplikowanym mózgiem langusty można się wiele dowiedzieć o działaniu ludzkiego mózgu.
Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z University of Maryland, langusty potrafią podejmować zaskakująco złożone kalkulacje dotyczące ryzyka i korzyści, na przykład tego, jak się najeść, a przy tym nie stać się czyimś posiłkiem.
Z jednej strony pociągał je zapach przynęty, z drugiej zaś straszył cień domniemanego drapieżcy. Zależnie od szybkości poruszania się cienia i intensywności zapachu jedzenia wybierały szybki ruch lub zastygały, udając martwe.
Świetny przykład optymalizacji resergii.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.20 Niedziela |
Siadłem na chwilę do "Psychologii socjalizmu" Le Bon'a i już na wstępie natrafiłem na wspaniały fragment: Nauka, która zmaga się z bogami, nigdy nie zastanawiała się nad imperiami, które oni stworzyli. Bez nich nie odbyło się ani pomyślne powstanie, ani dalszy rozwój jakiejkolwiek cywilizacji. A te najbardziej dynamicznie rozwijające się zawsze były wspierane doktrynami, które z racjonalnego punktu widzenia nie posiadały ani grama logiki, ani szczypty prawdy, ani nawet zdrowego rozsądku. Racja i logika nigdy nie były prawdziwymi kierunkowskazami dla narodów, natomiast irracjonalność, jak do tej pory, zawsze była najsilniejszym motywatorem ludzkiego działania.
Religie tłumaczą i sterują zachowaniami społeczności w o wiele tańszy sposób, niż do tej pory robi to logika i nauki przyrodnicze. Co więcej racjonalna nauka prędzej czy później dojdzie do konkluzji, że wypracowany przez nią zbiór norm moralnych będzie bardzo podobny jak zbiory norm moralnych proponowane przez religię chrześcijańską. Mam nadzieję, że Fizyka Życia się do tego przyczyni.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.19 Sobota |
Wspaniały opis Cyklu Tytlera pióra Marka Jana Chodakiewicza:
Marksizm bowiem to teoria i praktyka zdobycia i utrzymania władzy w imię utopijnej doktryny całkowitej równości, zlikwidowania własności prywatnej oraz zniszczenia tradycji, a szczególnie jej najbardziej świadomych wyrazicieli – elit tradycyjnych. Nad strażą równości czuwają marksiści, którzy tym sposobem stają się „równiejsi”. Marksizm opiera się na totalnej antymoralności, co pozwala na każdy manewr taktyczny (także ten pozornie niezgodny z doktryną marksowską), który prowadzi do zwycięstwa rewolucji. Ponadto marksizm to dążenie do absolutnej kontroli zarówno nad partią totalitarną zdobywającą i sprawującą władzę, jak i nad podbijanym lub podbitym społeczeństwem. Po zwycięstwie uciska się ujarzmionych ludzi, eksploatując ich pasożytniczo dla korzyści garstki nomenklatury. Ponieważ jednak założenie marksizmu- leninizmu są zdecydowanie przeciwstawne naturze ludzkiej, pasożyt komunistyczny, wprowadzając je w życie, powoli zaczyna zabijać organizm społeczny, na którym żeruje. Okresowo w związku z tym przestaje wysysać z niego soki – to jest tak zwany okres „liberalizacji”, czyli tymczasowego i pozornego odejścia od celu, którym jest „wprowadzenie socjalizmu”. Wtedy to ludzie starają się powrócić do normalności (np. w sferze gospodarczej, próbuję przywrócić zasady wolnorynkowe). Jest to czas potrzebny, aby organizm społeczny odzyskał siły do następnej rundy pasożytowania na nim, czyli marszu do socjalizmu. [NCZ 1048, str. XXXV]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.19 Sobota |
Ciagle przewijają się w mojej pamięci obrazy dwóch chłopaków pokazanych w programie Elżbiety Jakubowicz. Chłopaków niepełnosprawnych, leżących w łóżku, którymi trzeba opiekować się jak roślinami. Chłopaków, którzy byli normalni, lecz w pewnym momencie zostali skatowani przez grupę swoich rówieśników. "Leżącego kopało pięciu krzycząc Śmierć frajerom". Ich kalectwo budzi niesamowite współczucie, lecz przerażenie wywołuje to, że nikt którzy do tego doprowadzili nie poniósł realnej kary. Wyroki jakie dostali to dwa lata w zawieszeniu. Przyczyna: wśród agresorów byli synowie lokalnych bonzów - policjanta, geodety, sędziego.
Rodzice mieli zdrowego uoprawiającego sport, dobrze zapowiadającego się chłopaka, a teraz do końca życia muszą się nim opiekować nie mając w zasadzie z nim żadnego kontaktu. Bandziory na wolności pokazują im, ze maja ich gdzieś. Ponoć jedna rodzina dostała odszkodowanie w wysokości 70 tys. złotych - to po prostu kpina. Co za sądy, co za sędziowie, co za praworządność! Po prostu obrzydliwe.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.18 Piątek |
Minikonferencja poświęcona 10 leciu firmy IC&Partners. Pierwsze występuje Carlo Lottieri, mówi o procesie, który niszczy Unię. Proces stopniowy porównany przez niego do brania coraz większych dawek przez narkomana. Na Unii rozrasta się wielkie cielsko pasożyta, który nie tylko wysysa zasoby, lecz również krępuje przedsiębiorczość. Pasożyta złożonego urzędników. Diagnoza prawidłowa, lecz metody kuracji prelegent proponuje zaiste absurdalne. "Może pomogą nam w tej kwestii byłe kraje komunistyczne, które już raz przeszły przez ten proces i zakończyły go wielką klapą, a może pomoże przyłączenie do zramolałej Unii dynamicznej Turcji" - zastanawiał się prelegent. Guzik, proces jest nieubłagany "państwo" rozrasta się i ze struktury powołanej do sprawnego zarządzania przekształca się w rzeczonego pasożyta zabierającego zaosoby nienależącym do niego. Zabieranie to gra, a w grze najlepsze wyniki osiąga się oszukując tak, by oszukiwany był przekonany, że oszukiwanym nie jest (patrz taktyka von Neumanna). No i jesteśmy świadkami tej gry. Członkowie "państwa": opłacani przez nie polityczy, sędziowie, naukowcy i pośrednio dziennikarze trzymani krótko postronkiem, który nazywa się koncesja, wszyscy oni albo kłamią albo nie dociekają do istoty rzeczy. Państwo by utrzymać sferę budżetową drukuje pieniądze. Przy pierwszym wydaniu mają one jeszcze tę sama wartość co pieniądze na rynku, ale gdy już wejdą do obiegu obniżają wartość wszystkich pieniędzy. Kto traci? Wszyscy prócz tych, którzy je wydają jako pierwsi. Ale oszukiwać trzeba tak by przeciwnik był przekonany, że oszukiwanym nie jest - stąd też sztaby "państwowych" ekonomistów inflację tłumaczą na wiele bardzo mądrych sposobów żaden, jednak nawet się nie zająknie o dodruku. Gdybyś to Ty drukował pieniądze idziesz do więzienia - jesteś przestepcą. Gdy procederem tym zajmuje się państwo to jest to instrument finansowy stymulujący rozwój gospodarczy. O tym, że wyłącznie instytucji państwowych też się nie mówi. Oszukują bardzo sprawnie, a pomaga im w tym nasz wrodzony konformizm. Czyż jest to możliwe, że wszyscy oni mówia nieprawdę? Więc nawet jeśli mam nawet jakiś cień watpliwości, nie wnikam, nie dociekam dostosowuję się do opinii większości. Ich zysk jest duży, moja strata stosunkowo mała. Szpital prywatny inwestując musi zwrócić wszystko wraz z procentami, szpital państwowy dostaje 85% kwoty za darmo! To fakt, tak w tej chwili finansowane są szpitale państwowe. Konferencję zamyka Robert Gwiazdowski i potwierdza:
Tak na marginesie ciekawym jest, że nawet ludzie uważający się za mądrych twierdzą, że przyczyny inflacji są inne. Nie zastanawiają się, że gdyby pieniądze się same rozmnażały to wystarczyłoby je zrobić ze złota, a sama inflacja przemieniłaby nas w krezusów. Znamienny fragment wypowiedzi (na konferencji Pafere 2008) Mieczysława Wilczka, człowieka, który poprzez reformy próbował wyciagnąć komunistyczną Polskę z zapaści gospodarczej, wszystko to potwierdza: "Doszedłem do wniosku, że rzecz sprowadza się do tego, żeby wyrwać gospodarkę z rąk urzedników, biurokratów, którzy specjalnie dusili tych biednych rzemieślników żeby łatwiej od nich wyciagnąć jakieś tam łapówki".
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.17 Czwartek |
Jeśli mówimy o procesach naturalnych to nie mówimy o celu, lecz dążności. RPD jest zjawiskiem naturalnym doskonale wytłumaczalnym jeśli zna się chemię i fizykę. W określonym zbiorze pierwiastków chemicznych i w odpowiednich warunkach grawitacyjnych zjawisko to zachodzi i generuje proces, który FŻ nazywa gerpedelucją (jej bazowym modelem jest PDE - proces doskonalenia ewolucyjnego). Jest to proces obróbki, który posiada swoją charakterystykę, którą najkrócej można sformułować jako agregację współpracy produkcyjnej i eskalację konfliktu złodziejskiego. Proces ten kształtuje obiekty, które my nazywamy obiektami żywymi.
A teraz Spojrzenie projektocentryczne: Projekty, na podstawie których budowane są obiekty żywe mogą być bardzo różne, przy czym do następnych pokoleń przechodzą wyłącznie te, które są przeniesione przez sito funkcji selekcyjnej i zostaną przekazane do modyfikacji i dalszej produkcji. I teraz pytanie, czy w aspekcie procesu naturalnego można mówić, że jakiś składowy element tego procesu ma cel? Bardzo chętnie przedyskutowałbym z kimś charakterystykę PDE i zagadnienia nomenklaturowe z tym związane. A propos, jeśli PDE potraktujemy jako obiekt w sensie FŻ, to strategia obiektu żywego "przeżyj/rozmnóż się" jest konstruktorem tego procesu. Strategia "przeżyj rozmnóż się i opiekuj się dziećmi do 18 roku ich życia" również ("przeżyj i prowadź kółko filozoficzne mające na celu realizację przez tobie podobnych strategii przeżyj/rozmnóż się" - też), natomiast strategia "przeżyj/ nie rozmnażaj się" jest destruktorem procesu doskonalenia ewolucyjnego.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.12 Sobota | O ósmej rano na zewnątrz 24oC
"Z mediami chyba nikt na świecie nigdy nie wygrał." Oglądam sobie piosenkę zespołu ACDC. Dynamizm, feria barw, rozogniona, rytmicznie falująca ciżba - dziesiątki tysięcy ludzi w ekstazie. Ciekawe czy głuchoniemi wiedzą co jest przyczyną tego ich dziwnego zachowania? | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.11 Piątek |
"To czy człowiek jest inteligentny poznaje się po jego odpowiedziach. To czy jest mądry, po pytaniach." - Naguib Mahfouz | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.09 Środa |
Wspaniały cytat z "Najwyższego czasu" 24/2010 str. IV: "a 'ciemy lud' to kupi - z niewielką pomocą luksusowych dziennikarek, niebywale nachalnych i zuchwałych."
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.06 Niedziela |
Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. Msza na placu Piłsudskiego, ok. 140 tys. wiernych. Na pewno jego msze za ojczyznę i sama jego postać stanowiły silne czynniki wyzwoleńcze. Jego męczeńska śmierć wzmogła i tak już dużą niechęć do władz. Teraz przez wielu jest to negowane ale katolicyzm Polaków znacznie się przyczynił do tego, że wyzwolenie się naszego narodu z okowów narzuconej przez Sowietów władzy odbyło się. I co więcej odbyło się właśnie w ten sposób.
Niedawno oglądałem film biograficzny o ks. Jerzym, a wczoraj o Gandhi'm. W gruncie rzeczy bardzo podobni ludzie. Ale o ile film o Gandhi'm jest dziełem, które promuje i zostawia ślad w pamięci, to film polski jest raczej taki sobie, i według mnie zupełnie niezrozumiały dla zagranicznej widowni. Gdy ogłądałem "Gandhi'ego" nie mogłem się oprzeć, by nie wynotować kilku cytatów, a nawet scen: Musimy zmienić ich sposób myślenia, a nie zabijać za ułomności, od których my sami nie jesteśmy wolni. Szczęście nie pochodzi od przedmiotów, nawet tych najnowocześniejszych. Szczęście można czerpać z pracy i dumy z tego co robisz. Jeśli pan sędzia wierzy w system prawny, który reprezentuje w moim kraju, musi mnie skazać na najwyższą karę. Sceny natomiast doskonale ilustrowały mechanizmy wyzysku jednych grup społecznych przez inne: W Peshawar'ze zastępca komisarza stracił głowę i otworzył ogień z broni maszynowej. [Pomimo, że zgromadzony tłum nie wykazywał żadnych oznak agresji] Stoi teraz przed sądem dyscyplinarnym. I problem narzucania prawa, które nie służy niczemu innemu jak wyzyskowi: "Imperium [Brytyjskie] ma monopol na produkcję soli. Nie wolno jej wydobywać ani sprzedawać bez rządowej koncesji." - wprowadza do tematu jakiś wojskowy. Gubernator znajduje zatem uzasadnienie [moralne?] by aresztować Gandhi'ego: "W porządku, łamie prawo!". Ktoś kolejny tłumaczy dalej: "W tym klimacie nic nie przeżyje bez wody czy soli. Kontrolując produkcję soli, kontrolujemy krwioobieg Indii". To fragmenty gabinetowej rozmowy Anglików sprawujących najwyższą władzę. Natomiast Gandhi na plaży zwraca się do tłumów: "Ta sól pochodzi z Oceanu Indyjskiego i każdy Hindus ma do niej prawo!".
Wspaniały film, wspaniały człowiek. I klika jego głębokich myśli:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.06.05 Sobota |
Rano piękne słońce, o przedwczorajszej ulewie świadczą jeszcze kałuże w ogródku i wilgotny bruk w zacienionych miejscach. Udało się, innych pozalewało o wiele gorzej, nie mówiąc o osuwiskach ziemi, które na południu Polski spłukiwały całe domy.
Ciekawy cytat z portalu racjonalistów: Ed Young "Szympansy preferują naśladowanie osobników z prestiżem":
Wiemy, że szympansy naśladują nowe zwyczaje jeden od drugiego, a różne grupy cieszą się bogatymi i zróżnicowanymi kulturami. Rozumienie tych zjawisk zawdzięczamy w głównej mierze naukowcom, takim jak Victoria Horner, Andrew Whiten oraz Frans de Waal z Yerkes National Primate Research Center. Teraz ta sama grupa odkryła, że podczas przekazywania zwyczajów, niektóre szympansy są bardziej wpływowe niż inne. Gdy mają wybór między dwoma jednostkami, szympansy skłaniają się do kopiowania działań starszych i ważniejszych osobników.
[...]
Horner uważa, że szympansy, podobnie jak ludzie, zyskują „prestiż" podczas demonstrowania swoich umiejętności i wiedzy, ale posiadanie prestiżu daje nieproporcjonalny wpływ na inne osobniki. Efekt ten jest prawdopodobnie jeszcze silniejszy w naturze, gdzie znajdujące się niżej w hierarchii jednostki mogą bardziej obawiać się agresywnych nagan od innych osobników i pozostawać na peryferiach grupy. Jednak nie wiadomo, co dokładnie przyczynia się do ich prestiżu: wiek, status społeczny, poprzednie sukcesy czy może mieszanka wszystkich naraz? Badając tylko dwie pary demonstratorów, Horner nie jest jeszcze w stanie tego określić.
Może to być sprawa oczywista, ale ponieważ nigdy wcześniej tego nie badano, rzuca to nowe światło na kulturę szympansów. Grupy dziko żyjących szympansów z pewnością różnią się kulturowo, ale równocześnie badacze terenowi odkryli, że większość nowości nigdy nie jest rozpowszechniona. Szympansy także „tkwią" w znanych już technikach. Opierają się przed przyjęciem nowej strategii, nawet jeżeli jest bardziej efektywna.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.28 Piątek |
Teraz usiłujecie zabić Mnie, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. [Ew. Św. Jana 40 {Vt-4,204}]
Usiłujecie ignorować dzieło, które mówi wam prawdę o was samych. Wczoraj byłem na spotkaniu w klubie dyskusyjnym racjonalistów (czyli ludzi, którzy jak sami o sobie mówią:propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata, tropiących absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę.) Było osiem osób raczej starszych niż młodszych - najmłodszy na oko miał trzydziestkę. Odniosłem wrażenie, że 3 osoby były, tak jak ja, po raz pierwszy. Każdy mógł zaproponować nawet kilka tematów do dyskusji. Zgłoszono ich około 5. Po ich odczytaniu nastąpiło kilkuetapowe głosowanie. W końcu wygrał temat "Czy Kultura to działalność Artystów, czy coś więcej? Czy jest ważna?" drugie miejsce zajął temat "Organizacja partii politycznej, która w ujęciu pragmatycznym zaproponuje legalizację prostytucji czy kontrolowanej sprzedaży narkotyków,- i dlaczego w tym kraju nie ma to sensu.". Wygrana była przewagą jednego głosu tylko dlatego, że osoba proponujący pierwszy głosowała za nim, a autor drugiego przez skromność wstrzymał się od głosowania. Tak na marginesie pomyślałem sobie, że z punktu widzenia wolności świetny to system społeczny, w którym grupka ludzi może się zebrać i dyskutować na dowolny temat. Jednak istnieje możliwość, że grupki takie mogą dyskutować tematy mające na celu obalenie grupy społecznej, która wytworzyła ten system. Powstaje zatem pytanie co i kto w takim przypadku ma zrobić? I kolejne czy powinno się ograniczyć wolność i zabronić dyskusji na takie tamaty? Już po kilku wstępnych wymianach zdań odniosłem wrażenie, że większość (może nie ilościowa, lecz tych co aktywniej mówili) reprezentowała stanowisko raczej antyklerykalne niż racjonalne. Dyskusja bardzo mi się podobała, choć Marian wyraźnie dominował w "dostępie do mikrofonu" (obawiam się, że i ja nie byłem lepszy w tym względzie). W naszej ośmioosobowej grupce doszło do intelektualnego rozłamu. Trzy bowiem osoby definiowały kulturę jako projekt memetyczny, czyli dokładnie tak jak czyni to fizyka życia, zaś inne trzy jako produkt artystów i pewien wyrafinowany styl zachowania (jedzenie srebrną łyżeczką, cmokanie pań w rękę i słuchanie Moniuszki). Ci pierwsi doskonale wiedzieli o czym mówią ci drudzy i mówili im, że są w błędzie, natomiast ci drudzy chyba tak do końca nie wiedzieli o czym mówią ci pierwsi, co wynikało prawdopodobnie z tego, że nie dociekali nigdy istoty życia i po prostu nie mieli pojęcia czym są memy. A zatem jak zwykle: po pierwsze jednoznaczny definiens! Projekt memetyczny to projekt memetyczny, a kultura to kultura. Przy czym o ile prawdziwe jest zadnie "Projekt memetyczny jest kultura." nieprawdziwym jest "Kultura to projekt memetyczny.". No i stąd cały ten dysonans. Marian, ten z dużym parciem na mówienie - inż. elektronik i automatyk, absolwent PW, informatyk, nauczyciel akademicki - zaintrygował mnie. Widać było, że dysponuje dużą i głęboką wiedzą oraz jest dobrze zorganizowany - dyskusję rozpoczął od kilkunastominutowego omówienia definicji kultury. Dyskusja ciekawa, a liczba dyskutantów nie gra roli, im bowiem ich więcej tym dyskusja bardziej się rozmydla.
W ramach przygotowań do spotkania zajrzałem sobie na stronę racjonalistów i tam wpadłem na bardzo ciekawy artykuł Barry'ego Rubin'a "Dlaczego intelektualiści nie bronią wolności i wartości demokratycznych?". Wyłapałem z niego dwie interesujące mnie kwestie.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.27 Czwartek |
Trafiłem na przedwyborczą rozmowę Korwina w TVP. On mówił to co zwykle, czyli trzymał się zasad i w ten sam co zwykle sposób - niezrozumiały dla przeciętnego widza. Natomiast pytania dziennikarki były na tyle charakterystyczne dla tej grupy zawodowej, że aż podjąłem się trudu wypisania ich:
Justyna Dobrosz-Oracz TVP 1
Moim gościem jest Janusz Korwin Mikke. O co chodzi z tą muchą? Czy to ma nieść jakieś przesłanie? Krawaty są zbyt pospolite?
Chodzi o to by się wyróżniać. Na pewno pan się wyróżnia panie Januszu wypowiedziami. Kiedyś pan powiedział, że demokracja to śmierdzące gówno. To dlaczego pan uczestniczy w wyborach, praktycznie we wszystkich powszechnych wyborach?
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.25 Wtorek |
Budzę się jak zwykle bardzo rano. Pogoda pod psem, mokro, deszczowo, a temperatura poniżej +10oC.
Siedzę sobie w apartamencie zamku Ryn. Jak co roku jesteśmy tu na międzynarodowej (bo jest Litwin - miły, sympatyczny, przystojny, były minister zdrowia, teraz profesor uniwersytetu i właściciel prywatnej firmy, świetnie mówiący po angielsku) konferencji "Wspołczesne wyzwania strukturalne i menedżerskie w ochronie zdrowia". Będę po raz drugi prezentował fizykę życia, tym razem jestem o wiele lepiej przygotowany, ale za to z czasem będzie bardzo wąsko - zaledwie 12 minut. Wczoraj podczas kolacji rozmawialiśmy z Romanem L. i Litwinem, Gdy poruszmy temat wolności Roman powiedział, że jeśli chodzi o wolność to są trzy stopnie swobody (termin zaczerpnięty z mechaniki): Pierwszy gdy można kupić to co się chce, drugi gdy, mając mieszkanie, można w nim robić to co się chce i trzeci gdy można mowić to co się chce. Sukces. Czasu miałem dość, powiedziałem wszystko. Prezentacja się podobała i wywołała żywą reakcję. Sporo było pytań, a dyskusja wyjątkowo długo się ciągnęła. Podobało się, a ja oczywiście byłem super zadowolony.
Przy okazji zaobserwowałem mechanizmy konferencyjne stosowane przez naukowców. "Wybitna" profesura, nie mogła nie zabrać głosu. Ich wystąpienia były typowe. Zarzuty miękkie, niemerytoryczne, z których bardzo łatwo się pytający może się wycofać. Cytowałem Reagana - bo cytat świetnie oddawał istotę tego co chciałem powiedzieć - profesor zaatakował politykę Reagana. Padła też konkluzja, że z mojej wypowiedzi wynika, iż jestem przeciwnikiem demokracji. Wytłumaczyłem, że pytający jest w błędzie bowiem ani nie oceniam ani nie mam stosunku emocjonalnego do badanych zjawisk, mówię wyłacznie o charakterystyce systemów. Jeszcze inny profesor, podkreślając, że wykład był bardzo logiczny i wszytko było ze sobą powiązane, powiedział, że przez niektóre tematy się prześlizgnąłem. Sic! Inny pochwalił, że zająłem się cybernetyką w zarządzaniu i podkreślił, że on sam też się tym zajmował przez kilkanaście lat. Zapomniał jednak wspomnieć, że u niego nic dalej z tego nie wyszło. Wzajemne wazeliniarstwo, popieranie tych, którzy mogą poprzeć mnie i zwrotne odwzajemnianie takiego poparcia. Miękkie zarzuty, by pokazać swoją "klasę" i przy okazji unikanie marytoryczności. Generalnie jestem super zadowolony, bo kilka osób (najszybciej Jacek D.) chwyciło w lot ideę książki. Praktycy i lekarze - chyba dlatego. Piotr stwierdził, że autorytet składa się z dwóch składowych: autorytetu wypracowanego indywidualnie i autorytetu instytucjonalnego i zauważył, że nasza profesura ma bardzo rozdymane tytuły instytucjonalne, a zerowe wypracowane. Zdaje się, że chodziło mu mniej więcej o to samo o czym pisał Barry Rubin: W dużej mierze definiujemy ich jako ludzi z właściwymi certyfikatami — nazywamy je stopniami naukowymi — i z właściwym miejscem pracy. Jak wyjaśniał to Czarnoksiężnik z Oz: „Tam, skąd pochodzę, mamy uniwersytety, miejsca wielkiej wiedzy — dokąd idą ludzie, żeby stać się wielkimi myślicielami. A kiedy stamtąd wychodzą, myślą głębokie myśli — a nie mają więcej rozumu niż ty (proszę pamiętać, że mówi to do stracha na wróble!)… Ale! Mają oni jedną rzecz, której ty nie masz! Dyplom!" Profesor uniwersytetu, facet z think tank, to chyba najłatwiej rozpoznawalne przykłady zawodowego intelektualisty, niekoniecznie jest intelektualistą, a jedynie osobą, która wykopała dół wystarczająco wąski i głęboki, by stać się „ekspertem" w jakiejś dziedzinie, zdając egzaminy specjalnie przystosowane do tego celu. Jest zadziwiające jak wielu z tych ludzi niewiele wie poza swoją dziedziną, jak ograniczone mają pojęcie o tym, jak naprawdę tworzy się politykę i jak w rzeczywistości funkcjonują społeczeństwa. [http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7318]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.20 Czwartek |
Czas, czas, czas. O czym pisać? W dniach przedsiębiorczości w Opolu? O konferencji Instytutu Actona w Krakowie? O Panu Andrzej Barańskim? A może kończyć sprawozdanie z wycieczki z Nepalu? Napiszę o jednym - nie napiszę o drugim, napiszę o wszystkim - napiszę po łebkach. A każdy temat głęboki, a każdy wymaga przemyśleń. A jeszcze praca i rodzina, no i rozrywka do życia też jest potrzebna. A czas jest nieubłagany, ciągle płynie i jak skąpiec nie pozwala więcej uszczknąć ze swych zasobów. Traci się go nawet na tak prozaiczne czynności jak porawianie źle wstukanych polskich literek. Zamiast "ę" spod zbyt lekko wciśniętego klawisza wychodzi "e" - powrót, korekta - czas...
Nic to, na razie idę w rubrykę sprzed dwóch dni i piszę o Opolu.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.19 Środa |
Konferencja Instytutu Actona "Ku społeczeństwu komercyjnemu. Kultura, a droga do zamożności"
Wczoraj była kolacja, której zadaniem było poznanie ważnych uczestników obrad. Między innymi byli ks. Robert Sirico - założyciel Instytutu - z całą swoją świtą, Mart Laar - były premier Estonii, no i my. Mnie wyznaczono miejsce na samym końcu stołu (miejsce dla tak zwanego najmniej ważnego VIP'a), ale ponieważ przedostatni VIP nie przyszedł to okazało się, że mam wokół siebie całkiem sporo wolnego miejsca. Asystentka ks. Sirico zaplanowała wydłużone przerwy pomiędzy daniami - od zabrania talerzy po zupie do podania drugiego upłynęło 40 minut. Miało to na celu spowodowanie (wymuszenie) konwersacji. I faktycznie rozmawialiśmy sporo. Już na samym początku zauważyłem, że Mart Laar, siedzący na najbardziej dystyngowanych miejscach w środkowej części stołu, z nikim nie rozmawia. Ponieważ chciałem go poznać, podszedłem i zaproponowałem, by się przesiadł do mnie. Z chęcią na to przystał i wkrótce się okazało, że jest niezłym gadułą. Mówił z chęcią, wystarczyło, że zadałem pytanie i przez kilka minut mogłem się już nie odzywać. W jego przypadku dużo nie znaczy głupio lub bez sensu. Widać, że to praktyk, bo do każdego problemu społecznego podchodził od strony jak należałoby go rozwiązać, a nie od strony, że jest zły. Z rozmów z innymi osobami odniosłem wrażenie, że to typowi etatowcy.
Konferencja odbywa się w najdroższym hotelu w Krakowie w sali lustrzanej. Sala prawie pełna - około 100-150 uczestników. Wstęp wygłasza ks. Robert Sirico, a w pamięci zostaje mi zdanie: "Eliminacja Boga prowadzi do eliminacji odpowiedzialności"
„W krajach zachodnich pokutują pewne mity. Jeden z nich to taki, zgodnie z którym jeśli nie będzie państwa opiekuńczego to ludzie nie będą mieli dostępu do edukacji, służby zdrowia, nie będą mieli opieki na starość itd... Jest to oczywiście mit” - powiedział prof. Balcerowicz. „W wielu krajach opieka socjalne służy tak naprawdę bogatym. Największe przywileje np. emerytalne, mają ludzie związani z administracją publiczną” - dodał. Kończąc wykład prof. Balcerowicz wymienił skutki społeczne jakie wywołuje państwo opiekuńcze. „Przede wszystkim zniszczenie największej siły jaka prowadzi do bogactwa tj. motywacji do pracy. Ale jak ma być inaczej, skoro oferuje się pieniądze bez pracy...? Jest to niemoralne. Nie jest to przypadkowe, że w tym momencie w Grecji współczynnik zatrudnienia wynosi poniżej 10 procent ludzi w wieku produkcyjnym. To jest właśnie przykład niewłaściwego kształtu państwa opiekuńczego. Takie systemy, jak w Grecji nie zachęcają ludzi do oszczędzania. Bez oszczędzania z kolei nie ma inwestycji, a bez tych nie można się szybko rozwijać” - stwierdził profesor.
"Guru światowej ekonomii", a przecież w gruncie rzeczy nie zrobił niczego odkrywczego. Zrobił dokładnie to co wszyscy, którzy rozkęcali gosodarki. Katarzyna II, Lenin - pozwlający na NEP, jakiś Chińczyk pod rządami Mao itd. Poluzować kontrolę Państwa nad procesem wytwórczym i pozwolić na akumulację i konsumpcję zysków z produkcji - wszystko na ten temat. Przecież o tym powinno się mówić już w szkole podstawowej, a nie na schowanych przed społeczeństwem konferencjach. Bogactwo społeczności zależy wyłącznie od tego w jaki sposób traktuje ona przedsiębiorców wytwarzających. Parę ciekawostek z tego wykładu: System opieki społecznej wprowadzony przez Bismarcka charakteryzował się tym, że zebrane w ciągu roku środki na jego finansowanie pokrywały koszty w ciągu 17 lat. Jednak dążność niczym nie krępowanej natury człowieka uczciwego powoduje, że te początkowe nadwyżki bardzo szybko zostały zastąpione ciagle puchnącymi deficytami: "W Szwecji liczba zwolnień lekarskich od pracy kształtowała się jak następuje:
Kolejny mówca, dr Mart Laar z Estonii, skupił się w swoich rozważaniach na pokazaniu drogi od komunizmu do gospodarki rynkowej. „Trzeba podkreślić, że bez wpływu papieża Jana Pawła II proces ten byłby niemożliwy. Jego rola, jego przesłanie było bardzo istotne. Estonia, jak wiadomo, jest krajem luterańskim, jednak na Jana Pawła II patrzyliśmy jako na naszego papieża” - podkreślił na wstępie były premier Estonii. „Przesłanie papieża trafiało w samo serce komunizmu. Papież mówił "Nie bójcie się!", a wiadomo, że komunizm był oparty na terrorze i strachu” - dodał. Mart Laar przypomniał następnie, jak wyglądało reformowanie estońskiej gospodarki. „Kraj był zniszczony, szalała hiperinflacja, gospodarka w 92 procentach uzależniona była od Rosji – jeśli nie było dostaw energii z Rosji to nie było np. światła na ulicach. Ale poza gospodarką zniszczone były również dusze ludzi. Ludzie byli sługami państwa, byli pozbawieni poczucia odpowiedzialności za siebie, nie potrafili podejmować decyzji... Sytuacja wydawała się beznadziejna. I wówczas ludzie zdecydowali się – nie wiedzieć czemu – wybrać jakichś młodych ludzi do władzy. Gdy zostałem premierem miałem 32 lata, a większość mojego gabinetu była młodsza ode mnie” - wspominał Mart Laar. Kraj zaczęto reformować w duchu niemieckiego ordoliberalizmu oraz myśli Miltona Friedmana. Wprowadzono podatek liniowy. Przyniosło to oczekiwany efekt.
Mart Laar wspomniał również o niebezpieczeństwach jakie stoją przed państwami, które osiągnęły sukces gospodarczy. „Teraz – stwierdził – gdy mamy już bogactwo gospodarcze, zaczyna się rozdawnictwo. Politycy zaczynają myśleć kategoriami, jakby tu zdobyć bogactwo polityczne. Ten proces już się rozpoczął i dotknął również Estonii”. Były premier Estonii podkreślił, nawiązując do przypadku Grecji, że problemów gospodarczych jeden kraj nie powinien rozwiązywać prosząc o pieniądze inny kraj. „Musimy sami pracować. Musimy wrócić do tego normalnego sposobu gospodarowania, aby być znów kreatywnym, nawet wówczas gdy jest to trudne i politycznie niebezpieczne. W Estonii udało się to zrobić. Państwo opiekuńcze to nie jest model do utrzymania. Koniec państwa opiekuńczego wcale nie oznacza końca opieki społecznej. Ona może być zorganizowana lepiej poza tym obecnym systemem. I to jest przesłanie z jakim chcemy wystąpić. Doświadczyliśmy komunizmu i wiemy czym jest wolność. A dla ludzi wolnych państwo opiekuńcze nie może być dobre” - stwierdził na zakończenie Mart Laar.
A więc w gruncie rzeczy omówił "Klasyczny dylemat władzy". Dwa cytaty Laara, które wdarły się na kartki mojego notatnika: "Państwo opiekuńcze przekształca jednostki w petentów tego państwa.", "Państwo opiekuńcze nie jest panaceum, lecz czynnikiem prowadzącym kraj do kryzysu." Tę drugą myśl ujałbym nieco inaczej: Państwo opiekuńcze bez ustawionego mechanizmu regulującego wydatki jest czynnikiem prowadzącym kraj do kryzysu.
O. Maciej Zięba mówił o nieporozumieniach między etyką a ekonomią. Sporo miejsca poświęcił analizie samego pojęcia „ekonomii” i jego ewolucji na przestrzeni wieków. „Handel nie zawsze cieszył się prestiżem. W świecie antycznym była to domena plebsu, niewolników i ... kobiet. Kultura miała charakter arystokratyczny. Mężczyzna musiał oddawać się filozofii, wojennemu rzemiosłu czy ucztowaniu, a nie parać się pracą fizyczną, tym bardziej handlem”. O. Zięba mówił dalej: „Gospodarka kojarzyła się z chciwością, małodusznością, wykorzystywaniem ludzkiej naiwności. Bogacenie się traktowane było jako proces nieetyczny, brutalny...”. Jak podkreślił prelegent, te stereotypy przejęli pierwsi chrześcijanie, wychowani wszak w tej kulturze. Stąd bardzo jednostronnie interpretowali ewangelię i jej wszystkie przypowieści o bogaczach i bogaceniu się.
W dalszej części wykładu o. Zięba ukazał jak na przestrzeni wieków kształtowały się relacje między etyką a ekonomią. Skrytykował państwo opiekuńcze jako niewłaściwy sposób rozwiązywania problemów tych, którzy nie radzą sobie na rynku. „Etyka jest elementem koniecznym dla istnienia wolnego rynku. Jest elementem koniecznym do istnienia zaufania oraz przewidywalności zachowań, a więc racjonalności działania. Ostatni kryzys finansowy, jak i obecny w Grecji są tego najlepszym dowodem. Chodzi o to, by w świecie, który nadchodzi udało nam się połączyć skuteczność i etykę” - zakończył o. Zięba.
Wykład, ten bardzo mnie zainteresował, bowiem ukazywał jak ważnym czynnikiem rozwoju społeczności jest religia. W zasadzie nie powinienem napisać "jak ważnym", lecz raczej jaką "rolę odegrywa religia", bo czyż logicznym jest pytanie czy nerka jest ważna lub czy nerka jest ważniejsza od płuca? Wykład ten, podobnie zresztą jak film "Narodziny wolności" pokazywał w perspektywie czasowej dwóch tysięcy lat ścieranie się dwóch czynników: siły fizycznej (książe, król, władza) i siły umysłu reprezentowanej do XVII wieku głównie przez instytucje kościelne. W pewnym momencie padło stwierdzenie, że w wiekach średnich twierdzono, iż Pan Bóg stworzył trzy grupy społeczne: rzemieślników i chłopów, żołnierzy i księży, W muzeum w Gnieźnie było to krócej: Książę, biskup i lud. A mówiąc krótko w kategoriach fizyki życia: lud - producenci do dojenia, książę z drużyną - konsument dojący siłą, biskup ze świtą - konsument dojący umysłem. A dla ludu najlepiej jest gdy ci dwaj konsumenci trzymają się w szachu. W dyskusji po tych wystąpieniach ktoś podszedł do problemu biedy. Przyczyny biedy są dwie: słabość państwa (pozwolenie na złodziejstwo) i złe państywa czyli te, które usuwają wolny rynek.
Pan Andrzej Barański, prezes firmy Herbewo International, członek Rady Programowej PAFERE. Mówił on o perspektywach polskiej gospodarki na najbliższych kilkadziesiąt lat z pozycji prywatnego przedsiębiorcy. Prelegent zwrócił szczególną uwagę na ograniczenia biurokratyczne jakie napotykają polscy przedsiębiorcy. Przytoczył przykład „kretyńskiej” - jak się wyraził – ustawy o zatrudnieniu strażaka w każdej firmie. „Może to się wydawać śmieszne, niemniej kary za łamanie tej ustawy, np. dla księgowego, który prowadzi działalność w domu, są od kilkudziesięciu tysięcy zł w górę. To są kary jak w krwawych dyktaturach, które mają wywłaszczyć ludzi z majątku”. Dalej mówił: „Często jest tak, że w firmach, jedna trzecia ludzi pracuje tylko po to, by spełniać zadania, które swoimi przepisami narzuca ustawodawca. Przyczyną takiej biurokratyzacji – jak zaznaczył – jest m.in. "biegunka prawna". Mnoży się ustawy, które mają nas regulować i jeszcze wierzy się w to, że to cokolwiek pomoże. Inne przyczyny to działania lobbystów, często rodzące korupcję, rozwój korporacji zawodowych, mit że demokracja zastępuje wolność, media, które nie mają żadnych walorów edukacyjnych, mit powszechnego wykształcenia – mnożą się uczelnie, które wydają absolwentów do niczego nieprzydatnych”.
W dalszej części p. Barański skupił się na szansach dla Polski: „Mamy czyste środowisko, gleby wolne od ołowiu, mamy nieuregulowane rzeki, mamy ogromny potencjał pod względem produkcji biogazów. Jeśli tylko biurokracja państwowa nie będzie przeszkadzać - są szanse na olbrzymi rozwój. Siłą tego rozwoju mogą być prawdziwi polscy przedsiębiorcy. Znam wielu, którzy postępują etycznie. Tak zostali wychowani przez Kościół, przez rodzinę. Etyka w biznesie po prostu się opłaca. Ci przedsiębiorcy nie chcą żadnej pomocy od nikogo, ani z Unii Europejskiej, ani z innych instytucji, z urzędów. Zaliczam się do takich. Nie chcemy być od tego systemu zależni. Jeśli ktoś jest prawdziwym przedsiębiorcą nigdy na tym nie polega. Ci, którzy się złakomili, gorzko za to płacą”. Na zakończenie prezes Herbewo International stwierdził: „Jest pytanie, czy polska innowacyjność, przedsiębiorczość, zapał do pracy zwyciężą biurokrację? Która postawa będzie górą? Duch biurokracji czy duch przedsiębiorczości? Uczciwość, wiara, nasza religijność, innowacyjność dają nadzieję, że nasz naród nie opadnie z sił i że będzie się szybciej rozwijał i nie pójdzie drogą chociażby Greków”.
Jak zwykle u Pana Andrzeja zwieźle i na temat z dużą dozą sympatycznego ciepła. A na koniec bardzo rzetelna lista zagrożeń hamujących rozwój Polski:
Ostatnim mówcą był John O'Sullivan, brytyjski konserwatywny komentator polityczny, założyciel Nowej Inicjatywy Atlantyckiej. Mówił na temat „Moralności i kultury w procesie osiągania dobrobytu”. Prelegent przestrzegał przed budowaniem utopijnych społeczeństw. Cytował jednego z klasyków, który stwierdził, że trzeba zbudować takie społeczeństwo, w którym nikt ni będzie musiał być dobry. „Oczywiście to jest utopia. Zastępowanie dobrych cech w ludziach jakąś inżynierią społeczną nie może się dobrze skończyć. A zakusy na regulowanie różnych sfer życia są coraz większe”.
Mówiąc o państwie opiekuńczym prelegent stwierdził, że uwolnienie od biedy jest czymś innym niż redystrybucja bogactwa. Często mamy tu do czynienia z hipokryzją na różnych poziomach: pomoc dostają wcale nie biedni, a ci co dają często nie robią tego z potrzeby serca i miłości. „Zarabiaj ile możesz, oszczędzaj ile możesz i dawaj ile możesz – ta zasada jest w znacznej mierze słuszna. Jeśli mielibyśmy służyć Bogu i mamonie, pamiętajmy, że Bogu najpierw” - stwierdził John O'Sullivan.
O'Sullivan mówił trudnym dla mnie w zrozumieniu twardym British'em dlatego też skupiłem się na jedynym slajdzie prelegenta. Była na nim opisana historia powołanej przez Senat USA firmy, której zadanie było kontrolowanie dwóch największych w Ameryce firm audytorskich. Firma ta była finasowana przez budżet w wysokości ok. 65 milionów dolarów. Przez kolejne lata kontrolowali, a efektem kontroli był coroczny stustronicowy raport, w którym co roku jak mantra powatrzało się, że zarząd jest OK, ludzie w porządku, a procedury w pełni zadowalające... W pewnym momencie obie kontrolowane firmy z wielkim hukiem padły. (Jedną z nich był chyba Arthur Andresen stosujący między innymi kreatywną księgowość.) W tydzień po tym firma kontrolująca wydała 300 stronicowy raport, w którym napisano, że zarząd był zły, ludzie nieodpowiedni, a procedury niewystarczające... I ani słowa na temat samej firmy kontrolującej.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.18 Wtorek |
Wyjeżdżamy o 5.45 spod firmy. Wszyscy, bardzo zdyscyplinowani, zbieramy się przed czasem. Ja i PFERE zostajemy zaproszeni przez koło naukowe młodych ekonomistów na dni przedsiębiorczości w Opolu.
"Pierwszym zadaniem prezentera jest rozpoznanie publiczności, musi wiedzieć z kim ma do czynienia" te ważne słowa usłuszane na prelekcji "o prowadzeniu prelekcji" kołaczą się po mózgu jak mantra. Kim oni mogą być? Młodzi, studenci, koło naukowe. To chyba ciekawi świata, żądni wiedzy. Moje wystąpienie to co zawsze - o mojej drodze życiowej, o mojej przedsiębiorczości, o herkulesowym rozstaju dróg i o tym, że on heros na początku swej drogi życiowej miast zdecydować się na łatwą ścieżkę rozkoszy wybrał ścieżkę trudu i znoju. Pracujcie ciężko na swoim to o wiele lepsze niż ciepła posadka. Bo ciepła posadka wygląda na ciepłą, a w istocie jest cierpka i daje zgorzkniałe owoce. Na miejscu spotyka nas przewodniczący koła i pełna sala młodych (bardzo młodych), głównie studentek. Dowiadujemy się, że bierzemy udział w "Dniach (chyba dwóch) przedsiębiorczości" zorganizowanych przez Uniwersytet Opolski. Widzimy suto zastawione stoły z wypasionym kateringiem. Osobne dla słuchaczy i osobny dla nas. Menu w slangu młodzieży - full wypas. Pieniądze na to dała Unia Europejska. Pojechałem, skończyłem, oklaski. Po mnie Pan Andrzej, jak zwykle ciekawie i miło, choć nieco się rozgadał, potem przerwa na posiłek. Po niej w sali zostaje 1/3 osób. Trzeci prelegent nie przyjechał skorzystano więc z mojej propozycji, bym wygłosił wykład z fizyki życia. Slajdy skleciłem na kolanie z dwóch prezentacji i w miarę płynnie wygłosiłem - jednak nie jestem z tego wystąpienia zadowolony. Następnie dyskusja - publika jakby zawstydzona, nikt nie pyta. Po chwili chłopak, na oko student starszych lat zadaje pytania: "Czy korzystaliśmy ze środków unii europejskiej?" i "Czy braliśmy kredyty?". Trochę ich zdziwiło, że zdecydowanie im to odradziliśmy. Złotówka otrzymana z Unii teoretycznie za darmo, w praktyce kosztuje złoty dziesięć, jak nie więcej i do tego sporo nerwów. A kolejne kilka lat pełne jest obaw, że dotacja może być w całości cofnięta na przykład z powodu źle wypełnionego kwita sprawozdawczego. Wiemy, że inni korzystają ale my akurat nie. Dziewczyny nie zadają pytań, siedzą potulnie. Widać, że chyba to wszystko nie za bardzo je interesuje. Piotr S. - szef ekipy filmowej pyta kilka z nich i okazuje się, że kazano im przyjść. A więc spęd, by pracownicy uczelni mogli wyciągnąć pieniądze. Krytykowana przez nas biurokacja unijna pomogła nam w głoszeniu naszych poglądów? Jak doszło do takiego paradoksu? Czy kogoś zainteresowaliśmy? Czy ktoś coś zrozumiał? Czy zasialiśmy ziarno? Wątpliwości te pozostają jak na razie bez odpowiedzi. Wsiadamy do busika i przez miejscowości oznakowane po polsku i niemiecku udajemy się do Krakowa. Te podwójne nazwy odbieramy nie jako próbę integracji, lecz raczej jak wstęp do przejęcia.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.17 Poniedziałek |
Cytat z onetu:
Izrael odmówił wjazdu słynnemu naukowcowi
Izrael odmówił wjazdu na swoje terytorium wybitnemu amerykańskiemu językoznawcy i ostremu krytykowi polityki państwa żydowskiego, Noamowi Chomsky'emu.
Jak poinformowała cytowana w nocy z niedzieli na poniedziałek przedstawicielka izraelskiego ministerstwa spraw wewnętrznych Sabine Haddad, Chomsky'ego zawrócono z granicy "z wielu powodów". Nie sprecyzowała jednak jakich.
Językoznawca [...] miał wygłosić wykład na uniwersytecie Bir Zeit na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Noam Chomsky to największy obecnie żyjący lingwista. W 1957 roku ogłosił teorię gramatyki transformacyjno-generatywnej, która całkowicie zrewolucjonizowała sposoby analizy gramatyki wspólnej wszystkim językom i stworzyła nowy model opisu języka. Jest profesorem Massachusetts Institute of Technology.
Naukowiec to także jeden z najostrzejszych krytyków Izraela w świecie akademickim. Po ofensywie w Strefie Gazy z 2009 roku powiedział m.in., że "zwolennicy Izraela w rzeczywistości są zwolennikami jego moralnej degeneracji".
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.05.11 Wtorek |
Rano pochmurnie, wilgotno. Temperatura +12oC.
Czytam książkę "MAO" autorstwa Jung Chang, stanowi ona znakomity ale niestety przerażający rozdział do podręcznika Fizyki Człowieka. Możnaby go zatytułować "Polityka praktyczna" lub "Polityka stosowana". Kopali dół przekonani, że mają w nim żywcem zakopać żołnierzy Guomindangu, po czym okazało się, że to oni sami zostali zakopani żywcem przez swoich współtowarzyszy. Czang przegrał z Mao, bo miał skrupuły. to dwa charakterystyczne cytaty z pamięci. Myśl, która mi się nasunęła w trakcie lektury: Brak skrupułów (moralności) jest głównym atutem przy przejmowaniu zasobów, lecz niestety prowadzi do kompletnego zniszczenia procesów wytwarzania zasobów. Paweł podesłał wierszyk:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.04.05 - 2010.05.30 | Wycieczka do Nepalu
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.04.04 Niedziela |
Wielkanoc, rano +3oC, piękne słońce.
Siadłem sobie na chwilę do redagowania słownika i przyszła mi na myśl refleksja, której nie mogłem nie zapisać. Kilka tygodni temu dałem Sławkowi L. link do słownika z prośbą o komentarz. Zwrócił uwagę, by zbytnio nie cytować Wikipedii, bo jest to encyklopedia mocno lewicująca. Tydzień temu Paweł T. opowiedział mi o swojej obserwacji z prelekcji: "Słuchali nawet z zaciekawieniem o tej fizyce życia, ale jak pokazała się plansza z odniesieniem do kontynuacji dzieła Darwina, to jakby od razu stracili zainteresowanie...". A i pytanie Andrzeja Wychowańskiego było z tej samej parafii. Gdy wręczyłem mu książkę, po przekartkowaniu kilku stron zapytał: "A jaki jest pana stosunek do Boga?". Ludzie zamiast coś zgłębić próbują to od razu ocenić na podstwie swoich własnych kryteriów (czynników) spustowych (o których pisał Cialdini). Jeśli autor wierzy w Boga (tak jak ja) - to szansa, że napisał (mówi) z sensem jest duża, jak nie wierzy to bredzi. Tego samego rodzaju relacja, lecz odwrotna zachodzi w przypadku gdy odbiorca nie wierzy w Boga i autor też.
W "Najwyższym Czasie" opisany ze swadą i humorem naturalny proces emergencji i dalszego przekształcania się religii. [Jacek Kobus, "Bezsens poszukiwania sensu", str. XVII]:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.04.01 |
Znamienna sprawa dziś pierwszy kwietnia - prima aprilis - dzień oszukańca, a mi się zbiera na pisanie. Dzień ponury i pochmurny, ale rześki.
W łóżku, już wieczorem, dopadło mnie rozgoryczenie, że nikt nie zrozumie fizyki życia, bo jest ona nieprzydatna do sukcesów ewolucujnych. Ani naukowcy, ani dziennikarze nie mają interesu by ją promować, bo przecież wyjaśnia ona ich zachowania, wyjaśnia jak oszukują, by nie robiąc brać pieniądze. Tak, zaiste prawda wtedy jest potrzebna gdy przynosi korzyści... Trzy elementy, które budują społeczność ludzką taką jaką ona jest: pazerność (natura człowieka uczciwego), zawiść i uległość. Jeśli ktoś chce ci coś dać lub mówi, że ci się coś należy to zastanów się czy przypadkiem nie chce ci czegoś zabrać. Radio doniosło, że we Francji w branży medycznej zanotowano kolejne zdobycze na drodze do socjalizmu. Kontrole wykazały, że w podparyskich szpitalach do wykonania danego zadania zatrudnionych jest za dużo osób, rozrasta się biurokaracja, a po 13.00 w państwowych szpitalach nikogo już nie ma, oczywiście obsługa pacjenta jest coraz gorsza. Artykułów o podobnej tematyce jest na pęczki, nikt jednak nie zadaje sobie fundamentalnych pytań: "Co, w domyśle jakie czynniki, powoduje ten proces?". Nikt! No a skoro tego nie wiemy, to nie możemy korygować niekorzystnych zjawisk. Jak zwykle wytłumaczeniem wszystkiego jest "Za mało pieniędzy." oraz "To nie ja to oni.". | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.29 Poniedziałek |
Cytat dnia: "Cała trudność w pracy konstruktora to zrobić coś nieskomplikowanego. Konstrukcje skomplikowane są łatwe do zaprojektowania." - Michaił Timofiejewicz Kałasznikow
Na onecie ukazał się artykuł:
Dlaczego pracownik, który ma stawkę 14 dolarów za godzinę kosztuje pracodawcę 20 dolarów?
Czy wiesz, że prawdopodobnie kosztujesz swojego pracodawcę o wiele więcej, niż ci się wydaje?
W przypadku Jima Garlanda, który prowadzi firmę zajmującą się czyszczeniem i konserwacją samolotów, pracownik ze stawką 14 dolarów za godzinę kosztuje go tak naprawdę 19,63 dolarów za godzinę, czyli około 40 procent więcej niż jego płaca podstawowa. To 40 procent obejmuje stanowe i państwowe podatki, ubezpieczenie zdrowotne, czy pensję na czas urlopu, a nawet drobne koszty związane z czasem poświęcanym na szkolenia nowych pracowników. [...]
Typowy przykład osmotycznej anglicyzacji - osmotycznego przenikania kultury amerykańskiej do Polski. Część ludzi gdy szuka pracy składa podania i CV w języku angielskim, media kupują filmy i je dubbingują, wydawnictwa tłumaczą książki. I na pewno strumień kultury w kierunku do Polski jest o wiele wiele większy niż w drugą stronę. No cóż biedniejsi chcą się dowiedzieć jakie to projekty memetyczne sprawiły, że tamci są bogatsi. Kopiowanie to przyjmuje absurdalne rozmiary, Nawet temu dziennikarzynie nie chciało się zadzwonić do dwóch-trzech rodzimych przedsiębiorców tylko żywcem przetłumaczył. Chyba nie można tego nazwać inaczej niż totalnym odmóżdżeniem. Co mnie obchodzi jak jest u nich, skoro u nas jest jeszcze gorzej:
To Państwo kosztuje mojego Pracodawcę a nie ja
+To Państwo kosztuje mojego Pracodawcę a nie ja
Amerykanie narzekają ? Wobec tego popatrzmy jak jest w Polsce :
Załóżmy, że pracownik zarabia na rękę ( netto ) 2000 zł. Jakie to są koszty dla pracodawcy :
LUDZIE, WY NIE ROZUMIECIE O CZYM JEST TEN ARTYKUŁ
URZĘDASY DARMOZJADY
W POLSCE JEST TYLKO JEDNO WYJŚCIE ŻEBY WSZYSCY LUDZIE WYSZLI NA ULICĘ
Jakiś ignorant tłumaczy te pierdoły ! i jeszcze sie dziwi..lepiej by sie spytał.
TAK ????? a ile
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.25 Czwartek |
Cytat dnia z Korwina: "Ułożyć ładnie bruk jest dużo trudniej, niż napisać kolejny artykuł o zaletach (lub wadach) Unii Europejskiej."
Korwin poruszył na swym blogu problem edukacji. Poruszył w taki sposób, że nie mogę go nie zamieścić:
Nieuctwo Amerykanów?
Wczoraj mogli Państwo pooglądać filmiki o rzekomym nieuctwie Amerykanów – a ja obiecałem odpowiedzieć na pytanie zadane przez {Moby888}: Skąd się bierze ten fenomen, że taki głupi naród jest potęgą na świecie. Od nas na geografii wymagają żebyśmy znali stolicę każdego państwa, na studiach męczą zadaniami, że trzeba je we trzech rozwiązywać - a Polska dalej brodzi w gównie... gdzie robimy błąd?
Otóż ci, co czytają moje wypowiedzi na ten temat, już to wiedzą. Mogą więc dalej nie czytać...
Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo o potędze państwa decyduje 5% ludności. I to ich wykształcenie jest ważne. Kształcenie reszty, w tym sensie, w jakim się ja kształci – to tylko marnowanie czasu i pieniędzy. A ponadto robienie tym ludziom strasznej krzywdy.
Ta wiedza oferowana w polskich (i nie tylko polskich) szkołach, jest b. przydatna przy rozwiązywaniu krzyżówek. Natomiast do niczego więcej. Polska szkoła hoduje ćwierć- i pół-inteligentów – znających sporo rzeczy na pamięć i z tej racji uważających, że mogą decydować o przyszłości kraju na równi z tymi, którzy myślą.
Ale to pół biedy. Największą krzywdę robi się dzieciom nie mającym w ogóle zdolności do myślenia abstrakcyjnego. A nawet: myślenia w kategoriach ogolnych.
Ci ludzie mogliby być znakomitymi operatorami koparki, kierowcami samochodowymi, kamieniarzami. i w ogóle – gdyby wzięli się za naukę tego zawodu w czasie, gdy umysł jest najbardziej chłonny: ok. 15.go roku życia (i wcześniej). Tymczasem do 18.go roku życia trzymani są w szkole, gdzie wbija się im w głowę kompletnie nieprzydatne im wiadomości, uczy się (w czym celują zdolniejsi koledzy!) że są tumanami bo nie rozumieją, co to jest równanie z trzema niewiadomymi – a oni już przez trzy lata mogliby zostać cenionymi specjalistami np. w rzeczonym kamieniarstwie. i mając lat 19 być samodzielnymi finansowo mężczyznami – a nie wisieć na garnuszku u mamy.
Daję słowo: kamieniarstwo – to poważny fach. Ułożyć ładnie bruk jest dużo trudniej, niż napisać kolejny artykuł o zaletach (lub wadach) Unii Europejskiej.
I w Stanach tych ludzi się ceniło. Dzieci 13-letnie już zarabiały podczas wakacji – i nie tylko. Bo te 5% umiejące myśleć abstrakcyjnie, to skarb – ale te 95% jest też ważne.
One nie muszą znać teorii Względności, Teorii Ewolucji czy tp. Mają wiedzieć, że dobry Pan Bóg naradza uczciwych, a karze złodziei, muszą umieć liczyć w zakresie niezbędnym w ich zawodzie (rachunków potrzebnych naucza się szybko – rachunki abstrakcyjne ich po prostu nie interesują!), muszą być uczeni, że trzeba być punktualnym, rzetelnym, honorowym – takie rzeczy.
A wiedza o tym, jak nazywa się stolica Węgier (czy Wisconsin...) , jest im całkowicie zbędna.
60% Polaków nie wyjeżdża poza swój powiat. Tym niemniej uczy się ich geografii Australii – natomiast nie mają pojęcia, jakie lasy rosną w ich powiecie, jakie skarby kryje ziemia.. W miastach nie wiedzą, co oznaczają rozmaite techniczne tabliczki na murach, ani: gdzie jest najbliższy kran przeciwpożarowy.
W Polsce i w całej Europie oświata jest w rękach edukacjonistów: ludzi mających wiedzę encyklopedyczną – i wierzących, że następne pokolenie powinno tę wiedzę jeszcze pogłębić. Czemu sprzyja to, że zadania rosną: ja w dzieciństwie (ale w ramach hobby) znałem stolice i flagi wszystkich państw... a teraz jest ich parę razy więcej.
I jeszcze jedna uwaga: w ramach zajęć praktycznych Amerykanów uczono rzeczy pożytecznych. U nas, choć właśnie odchodzi się od wbijania w głowy nauk abstrakcyjnych, zamiast tego wbija się dzieciom same slogany, lub wiedzę o tym, jak się ma UZE do OECD – jak gdyby te instytucje miały jakiekolwiek znaczenie dla codziennego życia – i jakby miały jeszcze istnieć za kilka lat....
A sosny i pokłady piaskowca będą trwały...
Uczy się też fałszu – ot, choćby tego o GLOBCIu...
Co gorsza: nie ma szkół dla tej elity, dla tych 5%. Przedtem kaleczono innych każąc im udawać, że umieją myśleć abstrakcyjnie – teraz kaleczy się zdolnych, obniżając ich poziom do innych.
D***kracja.
Przerażające!
W Ameryce też jest już d***kracja – ale przetrwały ślady republikanizmu. Nie ma urawniłowki. Tam człowiek zdolny robi pieniądze – i dziecko zdolnego człowieka, na ogół też zdolne, może już chodzić do elitarnej szkoły!
A zdolne dzieci z ubogich rodzin – to się zdarza częściej, niż niektórzy myślą - dostają stypendia.
I po problemie.
I jeszcze wpis na temat spółek zoo: bardzo trudno w tej sprawie bedzie skazac kogokolwiek, Ceran sprzedajac 60% udzialow(sierpien 2009) zalaczyl bilans wskazujacy na dobra sytulacje firmy. Dostal rowniez absolutorium od nowego zarzadu (oznacza to ze nie moze odpowiadac za czas w ktorym zarzadzal firma) dlatego mozna go jedynie poszukiwac jako swiadka do sprawy. Firma amerykanska ktora kupila 60% udzialow w zasadzie nie podlega prawu polskiemu a trzeba by wysylac dokumemnty do trybunalu, poniewaz kazde panstwo ma inny system prawny spolek(co w jednym panstwie bedzie przestepstwem w drugim nie musi)Z kolei przedstawiciel tej firmy i nowy prezes wedlug wiarygodnych informacji nie podpisywal w firmie zadnych dokumentow gdyz nie znaql za bardzo rynku polkskiego i poprostu bal sie cokolwiek podpisywac czegho nierozumial. Okazuje sie wiec ze wszystkie dokumenty od momentu sprzedazy udzialow firmie amerykanskiej podpisywal Adamczyk, mozna by go napewno oskarzyc zle zarzadzanie firma , o nie zmniejszenie kosztow firmy gdy nadszedl kryzys a nawet o wyludzenie (podobno nie wszystkie materialy szly na budowe czyzby Ireneusz probowal sobie w przyszlosci wybudowac dom) Co zaszlo moiedzy nim a Kucharskim ze z dnia na dzien zostal dyscyplinarnie usuniety z firmy? Najlatwiej oskarzyc ostatnia Pania prezes z Rosji obecna wlascicielke i pania prezes, przejmujac firme (w nienajlepszej kondycji finansowej ale jeszcze do uratowania - wystarczylo zglosic naprawczosc firmy z powodu kryzysu na rynku budowlanym) przejela srodki z kasy firmy w znacznej kwocie oraz materialy wykoimnczeniowe. Ja mozna by oskarzyc o kradziez pieniedzy i wyludzenie materialow. Staralem sie wyjasnic ze prokuratura wcale nie dziala na niekorzysc poszkodowanych ona ma poprostu zwiazane rece. Prawo spolek, szczegolnie z ograniczona odpowiedzialnoscia jest na niekorzysc klienta i kilka spraw podobnych prowadzonych przez rozne prokuratury zakonczyly sie podobnie. Ciezko skazac prezesa w spolce z o.o. musial by on ukrasc pieniadze i nie miec faktur na pokrycie lub przyznac sie ze od poczatku planowal oszukac klientow. Inaczej musimy domniemywac ze przeliczyl sie z kosztami, oraz kryzys w budowlance sprawily ze firma znalazla sie na skraju upadlosci. Ale takie jest ryzyko w spolce z .o.o wpisane w prawo spolek.Jesli podpisujesz umowe ze spolka z .o.o zawsze przemysl to kilka razy gdyz godzisz sie na takie ryzyko podpisujac umowe.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.24 Środa |
Jakiś fizyk życia chyba...
Jestem agnostykiem. Uważam się za racjonalistę i.... właśnie dlatego będę bronił
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.23 Wtorek |
Wieczór w pracy, zaraz idę na trening, jest chwilka czasu by napisać o sobotnim klubie dyskusyjnym.
Zaproszonym był profesor UW I WSZPS Tomasz Ż., temat, cokolwiek to znaczy, "Wola polityczna". Jak tylko zaczął od razu przypomniało mi się jak walczyłem na Politechnice o to by nas uczono i, by prowadzący przekazywali nam wiedzę, a nie pieprzyli ex cathedra. Pamiętam jak "współczuliśmy" ówczesnemu doktorowi (obecnie prof.) K.A., że zamiast cokolwiek wytłumaczyć to się zapluł (autentyczne), i jak wzdrygnął mną wypowiadany przez politologa, niejakiego docenta Pałłasza, cytat: "Część opisowa dotyczy lub nie, tak czy inaczej rozumianej nauki lub nie nauki." Z Instytutu Francuskiego też o mały włos nie wyleciałem, jak zaprotestowałem przeciwko temu co robiła młoda lektorka, która bardziej przewracała oczami niźli uczyła. Wówczas to Monsieur L'Egal (pan "wszytko mi jedno") przenósł mnie do grupy Pani Nikel (pani "Nijaka"), z drugiego roku od razu na piąty. Niezły był dyplomata z niego, chciał bym sam zrezygnował przytłoczony zbyt wysokim poziomem piątego roku, ale ja, jak to ja, poradziłem sobie... i nauczyłem się francuskiego.
Wróćmy do zaproszonego przez nas profesora - mówił dużo, bo ponad półtorej godziny, ale poza kilkoma ciekawostkami nie powiedział nic. Z tych ciekawostek to: i w zasadzie tyle. Żadnych konkluzji, żadnych wniosków i żadnych swoich propozycji. "Ja jestem obserwatorem, a nie rewolucjonistą" - powiedział, gdy padło pytanie co należałoby zmienić w naszym kraju. Skoro jednak jest obserwatorem, to wynikiem obserwacji prowadzonych przez wnikliwego naukowca powinno być odkrycie jakichś zasad i prawidłowości lub zaproponowanie jakiegoś modelu, ale tych niestety nie zaproponował. Nauka musi wyjaśniać i proponować! Takie pustosłowie, na bardzo wysokim poziomie elokwencji. Gdy zapytałem o definicję słowa "kryzys" usłyszałem "sytuacja ozdrawiająca" - no nie, ten facet nie ma mi nic do przekazania, a poza tym jego wystąpienie ani nie przyciągnie nowych członków, ani nie zainspiruje starych... Choć przepraszam, mnie akurat zainspirował i niejako w odwecie stworzyłem sobie "model winogronek społecznych" - ale to trzeba dokładnie opisać. Jakie to wszystko proste, a z drugiej strony jakżeż ciągle aktualne jest powiedzenie Einsteina o dwóch nieskończonościach. Tylko szkoda, że jedna z nich dotyczy najwyższej kadry naukowo dydaktycznej naszego kraju, która nauki nie uprawia, a jeśli już uczy, to nie tego co trzeba.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.21 |
Czuje się aktywność przyrody, rośliny co prawda manifestują bardzo delikatnie przebijając się z ziemi na zewnatrz, natomiast ptaki już śpiewają, a pająki i muchy wyłażą z zakamarków. Temp. rano 12oC.
Trochę złotych myśli: Wolny rynek to nic innego jak społeczne przyzwolenie na selekcję naturalną. Jeśli władza może robić biznesy gospodarcze, to dąży do realizacji biznesów najprostszych. Ponieważ produkcja (wytwarzanie) jest najtrudniejszym procesem biznesowym, to najlepiej jest zajmować się importem towarów niedostępnych na rynku wewnętrznym, co przyczynia się ograniczania produkcji wewnętrznej oraz eksportowaniem siły roboczej. Lenin powiedział, że w socjalizmie rządzić będą kucharki. A kto wtedy będzie gotował? U nas mamy do czynienia ze znacznym wzrostem jałowych mędrców: nic nie wnoszących doktorów i profesorów tworzacych kółko wzajemnej adoracji, będące na kontrolowanej przez "Państwo" pępowinie społecznej. Do języka wdziera się nowe słowo - szacun. Wielki szacun dla rodziców tego dziecka. - koś pisze i szczerze powiedziawszy to słowo niesie o wiele bardziej adekwatny ładunek emocjonalny niż zdrobniale brzmiący "szacunek".
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.17 Środa |
Wczoraj i dziś byłem w Kielcach na konferencji naukowej "Władza czy służba? Problem dobra wspólnego w polityce." Nakierował mnie na nią Maciej W. - samotny biały żagiel - naukowiec nienamaszczony państwowymi stygmatami naukowości, głoszący gdzie tylko może cybernetyczne idee Mariana Mazura. Gdyby nie on nie miał bym bladego pojęcia, że na takie konferencje ja też mogę sobie jeździć i co więcej występować.
Konferencja zorganizowana została między innymi przez Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Kielcach im. Jana Kochanowskiego. Dzień pierwszy to głównie wystąpienia profesorów etatowych - mędrców, których mądrość potwierdzona jest państwowymi certyfikatami. Profesor K. wykład ciekawy, bo w gruncie rzeczy w duchu fizyki życia, jedną z konkluzji nawet zanotowałem, bowiem dobrze pasowała do głównej tezy mojego wystąpienia: "Władza ma być wyłącznie strażnikiem zasad, a nie producentem dóbr". Profesor ujął to nieco inaczej: "Rządzący nie mogą dla reszty stanowić konkurencyjnej ekipy managerskiej". Bieżącą sytuację polityczną w kraju oceniał negatywnie, a za główne jej przyczyny uważał:
Kolejne wykłady nie zapadły mi w pamięci, choć jeden z nich znów dotknął tez mojego wystąpienia. Otóż prof. Roman B. z UMK Toruń w wykładzie zatytułowanym "Problem dobra wspólnego w systemach niedemokratycznych" powiedział, że prezydentem Warszawy, który najbardziej się przyczynił do rozwoju miasta w sensie dobra wspólnego - wodociągi, tramwaje itp, był niejaki Sokrat Iwanowicz Starynkiewicz - rosyjski generał, a więc przedstawiciel narodu zniewalającego Polaków. Na końcu wystąpił Maciej W. z tematem "Cybernetyka władzy", którego główną tezą było to, że władzę można oceniać na podstawie bilansu wyników całości systemu, nad którym władza jest sprawowana. Dyskusja kończąca pierwszy dzień - taka typowo polska - generalnie profesorowie pogadali sobie. Dzień drugi to dzień maluczkich. Na pierwszym wykładzie byłego dyplomaty prof. Ryszarda C. był królik (czyli wykładowca) i znajomi królika (czyli osoby, które miały się prezentować jako następne + jeden profesor i 2-3 osoby z obsługi), łącznie około 10 osób. Pomyślałem sobie, że to może i dobrze, bo tłum nie będzie mnie stresował. Jednak w trakcie drugiego wystąpienia nagle do sali "wparowało" około 40 osób. Prawdopodobnie studentów i studentek, którym polecono udać się na konferencję. Audytorium zrobiło się duże. Co do kwestii dobra wspólnego, to nikt z profesorów tego niestety nie zauważył, ale kwestia wyjaśniła się w bardzo prosty sposób: uczelniany laptop (dobro wspólne) nie zadziałał, innego nie było, a tego już się naprawić nie dało. I tak prelekcje oparły się o laptopy prywatne. W ubikacji też zobaczyłem jak dba się o dobro wspólne - ktoś do muszli wrzucił niezatapialne opakowanie po chusteczkach. U siebie w domu nigdy by tego nie zrobił, bo sam musiałby potem po nie nurkować, ale tu dobro wspólne - co mnie to obchodzi, że komuś dostarczam nieprzyjemnej roboty. Jednym z ciekawszych wystąpień było wystąpienie na temat "Negatywnych kampanii politycznych" pani Elżbiety N, które prowadziło do konkluzji, że wybierani są "najlepiej uczesani", czyli wyposażeni w sposób naturalny bądź odpowiednio przez kogoś przygotowani ludzie dysponujący najlepszym wizerunkiem, a nie osoby potrafiące merytorycznie zarządzać krajem. Z ciekawostek: większość kadry deklarowała się jako zwolennicy lewicowości, a w jednym z końcowych wykładów młody student omawiający "Zjawisko populizmu w Ameryce Łacińskiej na przykładzie Wenezueli" wygłosił korespondującą z tym (i przy okazji prawdziwą) kwestię: "że bazę dla ruchów lewicowych stanowią ludzie z nizin społecznych". Nikt, prócz mnie tego chyba nie zestawił z lewicowością profesorów. Fizyka konferencji: Większość grona profesorskiego była tylko pierwszego dnia. Czyli głównym ich celem było pokazanie się dające parę KBN-punktów, a nie dowiedzenie się tego co inni mają do powiedzenia. Kilka ciekawych konkluzji było i bardzo żałowałem, że konferencja nie została zakończona jakimś wspólnym komunikatem dla władz. A tak wyszło, że sobie pogadaliśmy, zgodziliśmy się, że system wyborczy jest niekorzystny, że partie zachowują się źle, bo myślą o prywacie, a nie o kraju i rozstaliśmy się, ciepło żegnając. Miałem szansę wygłoszenia miniapelu do studentów - powiedziałem im, żeby starali się myśleć samodzielnie, obserwować i wyciągać wnioski, by nie dawali się nabrać na to, że im ktoś coś da lub ułatwi, bo na dłuższą metę branie nienależnego obraca się przeciwko nim. Ludzie mili i sympatyczni jednak w kontekście artykułu, który podesłał mi Piotr chyba nie zdają sobie sprawy, że...
Te kierunki studiów produkują bezrobotnych
Znalezienie pracy po takich kierunkach jak politologia czy filozofia graniczy z cudem. Młodzi ludzie jednak nadal bardzo chętnie je wybierają.
Z raportu wykonanego przez OBOP na zlecenie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, wynika że według młodych osób, kierunki ścisłe są dla nich po prostu zbyt trudne. Dlatego wybierają np. politologię.
- Prawdę mówiąc poszedłem na politologię z braku laku, nie wiedziałem co innego wybrać. Muszę przyznać, że w szkole źle mi szło z matematyki, dlatego wszystkie kierunki ścisłe odpadły. Nie interesuję się literaturą, dlatego nie zdecydowałem się też na polonistykę, pozostała politologia i historia. Wybrałem ten pierwszy kierunek, bardzo mi się podoba, ale rzeczywiście jeszcze nie myślałem co mógłbym robić później – mówi Tomek Halicki, student drugiego roku politologii.
Niektórzy specjaliści twierdzą, że rzeczywiście młodzi mają problem z matematyką. Już w podstawówce i liceum są źle uczeni. Nauczyciele nie potrafią zainteresować przedmiotem, a uczniowie po kilku niepowodzeniach po prostu się zniechęcają. Mówią sobie, że nigdy nie nauczą się matematyki i nie ma co próbować, by to zmienić. Konsekwencje takiego myślenia są opłakane. Młodzi wybierają te kierunki, które nie mają nic wspólnego z matematyką – idą po najlżejszej linii oporu. Kłopot w tym, że pracy dla tak dużej rzeszy humanistów po prostu nie ma. Na przykład „Rzeczpospolita” podawała, że na jedną ofertę pracy dla politologa w Polsce przypada aż 581 bezrobotnych politologów.
- Znam wiele osób, które świetnie sobie radzą, a są po studiach humanistycznych. Miały pomysł na siebie i doskonale się znalazły na rynku pracy. Z kolei są też tacy, którzy nie radzą po kierunkach ścisły. Dlatego jest to sprawa dość indywidualna – mówi Magdalena Wryk, doradca personalny.
Absolwentka politologii z Gdańska mówi wprost: studiując ten kierunek straciła czas i pieniądze. Studiowała na prywatnej uczelni, która nie cieszy się zbyt dobrą sławą. Żeby móc opłacić naukę, pracowała w osiedlowym „warzywniaku”. Gdy się obroniła, stwierdziła że studia właściwie nic jej nie dają.
- Wysłałam setki CV, a byłam raptem na kilku rozmowach o pracę – w urzędzie wojewódzki, fundacji, która pozyskuje unijne środki i agencji reklamowej. Za każdym razem słyszałam, że nie mam żadnego doświadczenia i że lepiej by było, gdybym szukała pracy a handlu. Jestem zrozpaczona. Bo poszłam na studia, żeby mieć wyższe wykształcenie i żeby nie musieć sprzedawać. Z kolei musiałam pracować w sklepie, żeby móc opłacić te studia. Teraz okazuje się, że istotniejsze jest doświadczenie niż dyplom – opowiada Anna Jamroży, absolwentka z Gdańska. [...]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.15 Poniedziałek |
W nocy napadało 15 cm śniegu, temperatura w ciągu dnia poniżej zera, dzień do 13.00 słoneczny.
Informacja z Gruzji ilustrująca siłę projektów memetycznych. Okazuje się, że informacją można nawet zabić:
Szef TV przeprasza; nie chciał przestraszyć ludzi
Szef gruzińskiej, prywatnej, prorządowej telewizji Imedi, Giorgi Arweladze, broni sfabrykowanego reportażu o rosyjskiej interwencji, który wywołał panikę w Gruzji. Wykluczył jakiekolwiek sankcje wobec autorów materiału - podają gruzińskie media. Przed nadaniem w sobotę reportażu wyemitowano krótki zwiastun, że chodzi o "symulację", lecz w samym materiale nie podano już, iż nie jest on relacją z prawdziwych zdarzeń. Ludzie wpadli w panikę - zanotowano rekordową liczbę zgłoszeń na pogotowie ratunkowe z powodu licznych omdleń i problemów z sercem; sieci telefonii komórkowych nie wytrzymywały obciążenia.
Giorgi Arweladze ocenił, że telewidzowie powinni byli zrozumieć, iż nie chodzi o rzeczywistą sytuację. Oświadczył, że w związku z emisją "nie przewiduje ani zmian personelu, ani żadnych dymisji" w swojej stacji.
Jednocześnie przeprosił za "szok", jaki wywołał kontrowersyjny film. Zapewnił, że jego celem "nie było przestraszenie ludzi". - Naszym celem było opowiedzenie o zagrożeniach dotyczących bezpieczeństwa, w obliczu których stoi nasz kraj - oświadczył szef Imedi, cytowany na stronie www.civil.ge. - Naszym celem było pokazanie w sposób otwarty przygotowywanego przez Moskwę planu z wszystkimi jego bolesnymi szczegółami - dodał.
Scenariusz reportażu zakładał, że rosyjskie oddziały zostały wezwane do Tbilisi przez gruzińską opozycję, a obecny prezydent Micheil Saakaszwili został zabity. Reportaż opatrzono zdjęciami z czasów kilkudniowej wojny, którą Rosja i Gruzja stoczyły o separatystyczną Osetię Południową w sierpniu 2008 roku.
Stacja Imedi nie kryje, że reportaż był swoistą odpowiedzią na niedawne spotkania dwójki liderów gruzińskiej opozycji, w tym byłej przewodniczącej parlamentu Nino Burdżanadze, z premierem Rosji Władimirem Putinem, i że celem było pokazanie, jak wypadki mogą się potoczyć.
Gruzińska opozycja mówi, że cała odpowiedzialność za przygotowanie i następstwa reportażu spoczywa na władzach, które zmonopolizowały media.
debile dziennikarze wojne wywołają, szczują ludzi
Tak Hitler przygotowywał niemców
Niestety tylko sowiecki model stosunków władza-media się sprawdza.
No proszę. Tam też media nie chcą być jakąś 4 władzą tylko jak wszędzie 1.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.10 Środa |
Fragment wiadomości:
29-latka śmiertelnie potrąciła mężczyznę i uciekła
Stołeczni policjanci zatrzymali 29-latkę, podejrzewaną o śmiertelne potrącenie młodego mężczyzny. Kobieta uciekła z miejsca wypadku. Sprawa wyszła na jaw, gdy mechanik naprawiający jej auto znalazł fragment ludzkiego nosa. Jak poinformowała Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, do wypadku doszło w poniedziałek wieczorem w miejscowości Karłowo.
- Sprawa wyszła na jaw, gdy młoda kobieta zostawiła swoje BMW w jednym z zakładów mechanicznych w Otwocku. Podczas naprawy mechanik znalazł w podwoziu auta szczątki ludzkie (jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, był to fragment nosa) i natychmiast powiadomił policję - zaznaczyła Tietz.
Funkcjonariusze dotarli do właścicielki samochodu. Ta przyznała, że jadąc autem 8 marca "w coś" uderzyła. Jak wyjaśniała, sądziła jednak, że było to "leśne zwierzę".
- Sprawdziliśmy, czy na trasie, o której mówiła, doszło do jakiegoś wypadku. Okazało się, że śmiertelnie potrącony został pieszy - 28-letni mężczyzna, a kierowca uciekł - dodał Tietz.
facet najwidoczniej leżał na jezdni
jaką trzeba być kanalią,
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.09 Wtorek |
Przez cały dzień słonecznie, ale poniżej zera. Nie pamiętam tak długiej zimy.
Cytat dnia znaleziony w Wikipedii: Thomas Kuhn utrzymywał także, że - wbrew obiegowym opiniom - typowi naukowcy nie są obiektywnymi i niezależnymi myślicielami, a są konserwatystami, którzy godzą się z tym, czego ich nauczono i stosują tę naukę (wiedzę) do rozwiązywania problemów zgodnie z dyktatem wyuczonej przez nich teorii. Większość z nich w istocie jedynie składa układanki, celując w odkrywaniu tego, co i tak już jest im znane - "Człowiek, który usiłuje rozwiązać problem zdefiniowany przez istniejącą wiedzę i technikę nie ma szerszych horyzontów. Wie on co chce osiągnąć, i w zgodzie z tym projektuje swoje narzędzia i kieruje swoimi myślami. [...] W czasach nauki instytucjonalnej (określenie również wprowadzone przez Kuhna) podstawowym zadaniem naukowców jest doprowadzenie uznanej teorii i faktów do najściślejszej zgodności. W konsekwencji naukowcy mają tendencję do ignorowania odkryć badawczych, które mogą zagrażać istniejącemu paradygmatowi i spowodować rozwój nowego, konkurencyjnego paradygmatu. Na przykład Ptolemeusz spopularyzował pogląd, że Słońce obiega Ziemię, i to przekonanie było bronione przez stulecia nawet w obliczu obalających go dowodów. Jak zaobserwował Kuhn, w trakcie rozwoju nauki "nowości wprowadzane są z trudem i z towarzyszącym mu, zgodnym z oczekiwaniami, jawnym oporem". I tylko młodzi uczeni, nie tak głęboko indoktrynowani przez uznane teorie - jak Newton, Lavoisier lub Einstein - mogą dokonać odrzucenia starego paradygmatu."
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.05 Piątek |
Zima przez moment odpuściła i roztopiły się wielkie śniegi, ale od pięciu dni znów mamy temperatury ujemne: rano -4oC. Nie pada śnieg i to jakoś upraszcza życie. Coraz bardziej zaczynają mnie dręczyć wyrzuty sumienia, że nie piszę drugiego tomu, ale jakoś brak mi koncentracji, a poza tym trzeba przecież zajmować się firmą, domem, promować tom pierwszy no i trenować przed wyjazdem w Himalaje. Ten sześciotysięcznik jako cel wyjazdu zaczyna mnie mocno rajcować. Ciekawe na jakiej wysokości zdechnę.
Od dwóch miesięcy czeka na opracowanie materiał Marka Tadeusza Frankowskiego z numeru specjalnego "Wiedzy i życia" zatytułowany "Niemiecki obóz koncentracyjny w oglądzie socjologicznym - elity więźniarskie cz. 1". Socjologiczna analiza obozu koncentracyjnego prowadzi do kilku bardzo ważnych dla fizyki życia wniosków.
Zbiorowość więźniów funkcyjnych Kazimierz Godorowski, więzień obozu Gross-Rosen nr. P 4460, podzielił na trzy grupy. W pierwszej umieścił socjopatów i psychopatów. U tych osób rzeczywistość społeczna obozu i nagromadzenie aspołecznych zachowań potęgowały wrogość do innych więźniów, z drugiej zaś strony wywoływały służalczą postawę wobec funkcjonariuszy SS, przejawiającą się w nadgorliwym wykonywaniu zbrodniczych rozkazów.
Do drugiej zakwalifikował jednostki, które dokonywały przewartościowań dotychczasowych postaw społecznych pod wpływem deprawacji obozowej i wzorców zachowań narzuconych przez aparat SS. Jednostki te odrzucały tradycyjne normy współżycia społecznego, a identyfikowały się z władzą obozową. Za cenę własnego życia brały udział w realizacji programu ludobójstwa. W stosunku do więźniów były brutalne i bezwzględne, a swoim zachowaniem terroryzowały całą społeczność. Wobec aparatu SS, podobnie jak pierwsza grupa, były uległe. Polecenia władzy obozowej wykonywały z największą dokładnością, ponadto wykazywały wiele własnej inicjatywy skierowanej przeciwko więźniom. Styl ten przejawiał się w krańcowej formie deprawacji w patologicznej, zwierzęcej nienawiści do słabszych i chorych. Stan ten dobrze oddaje przykład z życia obozowego: „z sauny wybiega jedna z funkcjonariuszek, też Żydówka, lecz odpasiona, dostatnio ubrana, kwitnąca. Biegnie z biczem za uciekającą gromadą szkieletów, grozi pięścią [...]. – Tu każdy myśli o sobie! – powtarza z miną człowieka, który tak właśnie czyni. – Tu nie ma miejsca na żadne litości. Tu tego nie wolno!”.
Podobny pogląd wyraża Kazimierz Rogalski, nr obozowy Auschwitz-Birkenau 108593, którego zdaniem „niektórzy więźniowie za każdą cenę wzorowali się bądź na esesmanach, bądź na innych funkcyjnych [...], którym pragnęli dorównać w bestialstwie, a nawet ich przewyższyć, a ponieważ posiadali władzę nadaną przez obozowe SS, robili wszystko, by ich zadowolić, bojąc się utraty stanowiska, toteż byli dosłownie panami życia i śmierci podległych im więźniów i chętnie z tych przywilejów korzystali”.
Trzecią grupę funkcyjnych stanowili więźniowie, którzy nie poddali się presji i deprawacji anormalnego środowiska obozowego. Pełnili oni w hierarchii obozowej pewne funkcje, ale swoje stanowiska wykorzystywali dla ulżenia doli współwięźniów. Byli to ludzie o wysokich walorach etyczno-moralnych. Polecenia SS wykonywali w ten sposób, aby przynosiły one innym więźniom jak najmniej szkody.
A więc podstawowym podziałem społecznym jest podział na rządzących i rządzonych. Rządzący, czyli grupa trzymająca realną władzę narzuca zasady postępowania i dobiera sobie spośród rządzonych grupę funkcyjnych, którzy mają im pomagać w sprawowaniu władzy. Rządzenie i władza sprowadzają się albo do do czerpania z zasobów przynależnych i produkowanych przez rządzonych, czyli klasycznej relacji wyzyskujący-wyzyskiwani (rządzący zawsze mogą zmusić rządzonych do oddania zasobów, nawet siłą - słynne Urbanowskie powiedzenie "Rząd sam się wyżywi" - dopóki ma komu ukraść) albo też może być relacją zarządzający-zarządzani, gdy zarządzający dbają o to by zarządzani byli wysoce produktywni, a wynagrodzenie zarządzających jest procentem od zasobów wyprodukowanych. Przy czym analiza gry ewolucyjno-społecznej w Małą ewolucję z macierzą wypłat "Jak to w życiu" prowadzi do wniosku, że relacja wyzyskujący-wyzyskiwani jest niestety naturalnie dominującą. Drugą obserwacją jest podział społeczności podległej (rządzonej) na trzy podgrupy:
Pogląd dotyczący tej kategorii więźniów, który był powszechnym sądem kapo, tak sformułował Kurt Muller: „Należy przede wszystkim myśleć i dbać o siebie. Dla swego zdrowia, bezpieczeństwa życia, należy bez skrupułów poświęcić serdecznego przyjaciela, kolegę, nawet brata – w obozie sentymentów nie ma”. Instynkt samozachowawczy, domagający się ratowania własnego życia za wszelką cenę, w warunkach obozowych czynił z człowieka, zdaniem Zofii Kossak (1890-1968), osobnika drapieżnego i bezwzględnego. To nasz pierwotny instynkt, w przypadku braku zasobów ratowanie własnego życia jest zachowaniem dominującym i jak widać odbywa się dowolnym kosztem i bez przestrzegania jakichkolwiek zasad mających na celu dobro wspólne. Pewną modyfikacją tego zachowania może być ortogonalnie dodana do niego zasada ochrony potomstwa za wszelką cenę, nawet za cenę własnego życia. Przy czym stopień wpływu tego drugiego czynnika jest mniejszy w odniesienu do samców i większy w odniesieniu do samic. (Są to dwie zasady wzajemnie się wykluczające - jeśli mają być przestrzegane w pełni to chronię albo siebie albo dzieci. Dlatego też w fizyce życia stanowią one parę (wektor) czynników ortogonalnych. Nie są to czynniki przeciwstawne tak jak yin i yang, bowiem te działają w tym samym wymiarze, ortogonalne zaś w dwóch (lub n) wymiarach. „Za zbrodnie indywidualne, popełnione przez funkcyjnych, odpowiada ten aparat, który narzucił normy prowadzące do zła” Ponadto pisze on, że „sprawcami są nie tylko ci, którzy fizycznie rękę przykładają, ale ci, którzy daną organizacją kierują. A to było jednak kierownictwo świadome, celowe, które zmierzało do tych właśnie celów zbrodniczych”. Dokładnie tak, zatem rządzący powinni odpowiadać, za normy, które narzucili. Dlatego też Jaruzelskiego i Kiszczaka nie należy sądzić za to, że wydali rozkaz spacyfikowania kopalni czego rezultatem była śmierć górników, lecz za to, że narzucili rządzonym normy prowadzące do obniżenia resergii społecznej, za to, że lata ich rządów doprowadziły do kryzysu. Czyli de facto za to, że "nie zarządzali", lecz "wyzyskiwali"! Po trzecie, sposób sprawowania funkcji zwierzchnich był różny i najczęściej nie zależał od przynależności więźnia (polityczny czy kryminalny), grupy narodowościowej czy społeczno-politycznej, lecz od wartości moralno-etycznych jednostki i stopnia jej zdeprawowania przez system obozowy. Warto przytoczyć słowa T.Hołuja: „Więźniowie usiłowali we wszystkich obozach opanować pewne funkcje. Otwarcie należy powiedzieć, że wiele tych akcji nie było kierowanych żadnymi pobudkami, tylko po prostu była to normalna walka o władzę, o życie, o stanowiska, podobnie jak w normalnym społeczeństwie”. Wraz ze wzrostem znaczenia gospodarczego obozów koncentracyjnych i narzuceniem im coraz szerszych zadań gospodarczych zaistniała konieczność powiększenia i stabilizacji kadry więźniów funkcyjnych. Zdaniem S.Kołodzińskiego więźniowie fachowcy czasowo potrzebni do rozbudowy obozu mogli teraz utrzymać się na swoich funkcjach, co było momentem przełomowym w tworzeniu się nowej kategorii więźniów funkcyjnych. Wywodzili się oni już nie z więźniów kryminalnych, najczęściej Niemców, wyszkolonych i przesłanych z innych obozów, lecz więźniów politycznych. Tworzyli oni trzecią kategorię więźniów funkcyjnych. Powoli opanowywali i przetwarzali istniejący „ład obozowy”. Jednocześnie starali się wyrugować ze stanowisk obozowych pozbawionych wszelkich skrupułów moralnych więźniów kryminalnych”. Niesamowite spostrzeżenia: gdy system musiał coś produkować na zewnątrz, to w sposób naturalny wprowadzał pewne zasady interakcji pomiędzy elementami składowymi. Jeśli nie musiał produkować zżerał się od środka, bowiem dominowały w nim elementy (jednostki) wysoce zachłanne i nieskore do współpracy. Wynika z tego, że tak zwane normy społeczne kreują się w sposób naturalny w systemach (np. państwach), które produkują na zewnątrz. System, który walczy z innym systemem (na przykład dwa zwalczające się nawzajem państwa), a jego elementy są z nim na trwałe związane (system typu WSS) musi produkować, by mieć zdolność do walki, musi zatem wypracowywać normy wewnętrzne - musi dbać o producentów. Zjawisko walki o funkcje w obozie między „politycznymi” (tzw. czerwone trójkąty lub czerwoni) i „kryminalnymi” (zielone trójkąty lub zieloni) istniało we wszystkich obozach. Charakter tej walki i jej zasięg uzależnione były od stopnia zorganizowania i więzi osobistych łączących więźniów politycznych oraz stopnia zagrożenia ze strony „kryminalnych”. W tej perspektywie można zaryzykować stwierdzenie, że siła więźniów łączących „politycznych” była wypadkową niekorzystnych oddziaływań grupy „kryminalnych” na tę zbiorowość. Istniała nawet zależność wprost proporcjonalna – im silniejszy i bardziej bezwzględny był charakter negatywnego nacisku „kryminalnych” na „politycznych”, tym mocniejsze były z jednej strony więzi w tej zbiorowości, z drugie zaś strony stopień wewnętrznej integracji”. A zatem chęć do współpracy jest skorelowana ze stopniem zagrożenia zewnętrznego! To nic innego jak ucieleśnienie IV zasady fizyki życia.
Analizując spostrzeżenia z różnych obozów, dokonała też ona podziału charakteru walki o władzę w strukturach lagrowych na cztery grupy.
Do pierwszej z nich zakwalifikowała sytuacje, w których władzę średniego szczebla sprawowała grupa więźniów-przestępców, pozbawionych skrupułów wobec innych współwięźniów. W drugiej umieściła sytuacje, kiedy władzę zdobywała zamknięta grupa narodowościowa, ratująca tylko swoich. W trzeciej uszeregowała sytuacje, w których od początku istnienia obozu dominację uzyskali więźniowie polityczni, tworzący grupę o silnej solidarności. Dążyli oni do realizacji humanistycznych wartości, wbrew nieludzkiemu systemowi obozowemu. W czwartej grupie opisała sytuacje, kiedy władzę stopniowo zdobywała zorganizowana i organizująca się grupa więźniów politycznych, świadoma celów i metod oporu. Grupa ta była zdolna do wewnętrznego skonsolidowania się i przełamania barier narodowościowych.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.04 Czwartek |
Głos internauty: Ofiary kościoła katolickiego, a ofiary lewicy (kabotyn_bartoszewski)
Mao Tse Tung - 30 000 000 To tylko najwybitniejsi przedstawiciele postępowej lewicy. Dla porównania święta inkwizycja przez kilkaset lat swojego istnienia wydała maksymalnie 10 000 wyroków śmierci, a działała w całej Europie i często skazywała też przestępców. Lenin taki wynik osiągał w ciągu jednego dnia ;)
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.03 Środa |
Informacja z Onetu:
Polacy mówią "nie" odpłatnej służbie zdrowia
59 proc. Polaków uważa, że wprowadzenie częściowej odpłatności za usługi publicznej służby zdrowia to zły pomysł, nawet jeśli miałoby to usprawnić jej funkcjonowanie - wynika z najnowszego sondażu CBOS. Spośród ankietowanych pozytywnie oceniających częściową odpłatność jedynie co szósty (16 proc.) chętnie opłacałby część wydatków związanych z leczeniem, natomiast 22 proc. badanych - choć pomysł popiera - twierdzi, że nie byłoby w stanie pokryć owych dodatkowych kosztów.
Pomysł wprowadzenia częściowej odpłatności za opiekę medyczną najczęściej popierają osoby pracujące na własny rachunek poza rolnictwem, a także przedstawiciele kadry kierowniczej i specjaliści z wyższym wykształceniem. Przeciwników tej propozycji można spotkać przede wszystkim wśród rolników i rencistów - wskazuje CBOS. Deklaracje respondentów są również uzależnione od wieku, wykształcenia oraz miejsca zamieszkania. Im są młodsi, lepiej wykształceni i mieszkają w większym mieście, tym większe prawdopodobieństwo, iż zaakceptowaliby takie zmiany.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.03.02 Wtorek |
Z interentu ciekawy kawałek:
W czasie sztormu na wielkim oceanie zatonął ogromny statek pasażerski. Na szczęście większości załogi udało się dopłynąć na sporą bezludną wyspę i przeżyć. Po jakimś czasie rozbitkowie zaaklimatyzowali się do nowych warunków - wybudowali pierwsze chaty, potrafili zdobyć wodę i jedzenie. Stworzyli małe społeczeństwo, czekające na ratunek. Niestety ten znikąd nie przychodził. Po jakimś czasie na wyspie zaczęły się rodzić pierwsze dzieci, a ludzie wydawali się przyzwyczajać do trudnych wyspiarskich warunków, spoglądać z nadzieją w przyszłość i ewentualny ratunek.
Oczywiście jak w każdej grupie znalazły się osoby, które nie chciały w zgodzie walczyć o przeżycie. Kilku rosłych cwaniaczków w chaosie codziennej walki o przetrwanie założyło swoje wyspiarskie gangi i zaczęło napadać praworządnych mieszkańców wyspy. Po jakimś czasie mieszkańcy postanowili się bronić i zorganizować napaść na oprychów.
Jednak, gdy tylko szefowie gangów zrozumieli co się święci - przerazili się, gdyż wiedzieli, że nawet ich połączone gangi nie będę w stanie obronić się przed wszystkimi mieszkańcami wyspy. Przybyli, więc razem do głównej wioski na wyspie i publicznie oświadczyli, że to wszystko wina braku ładu i prawa na wyspie. Należy rozpisać demokratyczne wybory i wybrać władze wyspy. Ogłosili, że przysięgają, że dopilnują sprawiedliwego głosowania i że każdy może startować w wyborach na burmistrza wyspy. Ludzie zgodzili się i postanowili, że demokratyczne wybory rozwiążą ich problem.
Oczywiście wszyscy szefowie gangów zgłosili swe kandydatury. Oprócz tego zgłosił się też Adam - najbardziej popularna i szanowana osoba w wiosce. Jego kandydatura została oficjalna przyjęta. Niestety następnego dnia, ktoś poderżnął mu gardło we śnie. Ludzie podejrzewali kto mógł to zrobić, a nie mieli żadnych dowodów. Żaden z mieszkańców wioski nie miał już odwagi by zgłosić swą kandydaturę.
Oprychowie rozumieli, że z braku dobrych kandydatów ludzie mogą zignorować wyboru i rozprawić się z nimi po swojemu. Dlatego też, urządzali codziennie na środku wioski debaty w których jeden stwierdzał, np. że w przyszłym państwie łowiący ryby powinni więcej płacić od innych, bo ryby są wspólnym dobrem i powinny być opodatkowane. Inny zażarcie bronił rybaków. Każdego dnia debata była na inny - zupełnie bzdurny - temat, który dzielił w jakiś sposób mieszkańców wyspy.
I w dniu wyborów rybacy poszli głosować na tego oprycha, który chciał najmniej opodatkowywać rybaków. Budowniczy poszli głosować na tego, który najmniej chciał opodatkowywać budowniczych, zwolennicy kontroli urodzeń na wyspie na zwolenników kontroli urodzeń itd. Każdy myślał, że idzie "zagłosować na najmniejsze zło". W ten sposób wszyscy mieszkańcy wyspy oddali głos na jednego z trzech oprychów.
Po skończonych wyborach, jeszcze przed policzeniem zabezpieczonych przez mieszkańców głosów - wszystkie trzy gangi świętowały w jaskini po drugiej stronie wioski. Udało im się przechytrzyć wyspiarzy. Niezależnie od wyniku - oprychowie wiedzieli, że będą mogli kontynuować swoje złodziejskie porządki - teraz nawet częściowo w majestacie prawa. Jeden z oprychów został właśnie wybrany i ma poparcie większej części wioski. Nie groziła im już jednomyślna napaść wyspiarzy. Obiecali sobie, że na forum publicznym zawsze będą dla siebie wrogami - by nie wzbudzać podejrzeń.
Wniosek z powyższej opowiastki prosty. Popierając "mniejsze zło", wciąż popierasz zło. A popierając jakiekolwiek zło blokujesz możliwość rozwoju prawdziwego dobra. Pomyśl o tym następnym razem kiedy pójdziesz oddać do urny głos na kogoś tylko dlatego, że reszta wydaje Ci się jeszcze gorsza, a "nie chcesz zmarnować głosu". Brak poparcia dla wszystkich ze stron także jest głosem.
źródło: wykop
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.23 Wtorek |
Łukasz podesłał mi link do poczytania:
JUST suppose that Darwin's ideas were only a part of the story of evolution. Suppose that a process he never wrote about, and never even imagined, has been controlling the evolution of life throughout most of the Earth's history. It may sound preposterous, but this is exactly what microbiologist Carl Woese and physicist Nigel Goldenfeld, both at the University of Illinois at Urbana-Champaign, believe. Darwin's explanation of evolution, they argue, even in its sophisticated modern form, applies only to a recent phase of life on Earth.
At the root of this idea is overwhelming recent evidence for horizontal gene transfer - in which organisms acquire genetic material "horizontally" from other organisms around them, rather than vertically from their parents or ancestors. The donor organisms may not even be the same species. This mechanism is already known to play a huge role in the evolution of microbial genomes, but its consequences have hardly been explored. According to Woese and Goldenfeld, they are profound, and horizontal gene transfer alters the evolutionary process itself. Since micro-organisms represented most of life on Earth for most of the time that life has existed - billions of years, in fact - the most ancient and prevalent form of evolution probably wasn't Darwinian at all, Woese and Goldenfeld say.
Strong claims, but others are taking them seriously. "Their arguments make sense and their conclusion is very important," says biologist Jan Sapp of York University in Toronto, Canada. "The process of evolution just isn't what most evolutionary biologists think it is."
Wyobraźcie sobie, że idee Darwina są tylko częścią historii życia na Ziemi. Wyobraźcie sobie, że proces o którym Darwin nie napisał i którego nawet sobie nie wyobrażał sterował przez dłuższy czas rozwojem form (ewolucją) życia na Ziemi. Brzmi to niedorzecznie, lecz jest to dokładnie tym w co mikrobiolog Carl Woese i fizyk Nigel Goldenfeld, z Uniwersytetu z Illinois wierzą. Darwinowskie wytłumaczenie evolucji, twierdzą, nawet w bardzo zaawansowanej współczesnej formie dotyczy zaledwie ostatniej fazy rozwoju życia na Ziemi.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.19 Piątek |
Enea: Demotywujące układy w spółce. Zwolnieni otrzymują nawet ponad milion zł [http://gielda.onet.pl/enea-demotywujace-uklady-w-spolce-zwolnieni-otrzym,18727,3179798,2,prasa-detal] – W Enei można nie przykładać się do pracy, bo mamy gwarancje zatrudnienia. Wiele razy słyszałem, jak podwładny mówi do swojego przełożonego, że może mu skoczyć, gdy ten domagał się większej efektywności. Oczywiście takiego lenia można zwolnić, ale wtedy trzeba mu wypłacić wysoką odprawę – mówi pracownik poznańskiej spółki energetycznej. W grupie Enea gwarancje zatrudnienia dla załogi są regulowane różnymi porozumieniami. Podpisywały je zarządy kojarzone zarówno z lewicą, jak i prawicą. Ostatnie porozumienie, zawarte przed dwoma laty, daje gwarancję utrzymania stanowiska pracy do 2017 roku. Teoretycznie jest to obciążenie dla poznańskiej spółki sięgające kilkuset milionów złotych. W praktyce jednak tak nie jest. Trudno sobie wyobrazić, że nagle zwolnieni zostaliby wszyscy pracownicy. Problem polega na tym, że przyjęte gwarancje są demotywujące do zaangażowania w pracę. W spółce są podziały na starych (mających gwarancje zatrudnienia) i nowych, którzy do spółki przyszli po lipcu 2007 r. Ci ostatni muszą się bardziej starać, by utrzymać swe stanowisko, ale i tak w pierwszej kolejności mogą zostać zwolnieni. Przez ostatnie lata fali zwolnień nie było. To się jednak może zmienić. – Oceniam, że w grupie Enea bez większych problemów można zmniejszyć zatrudnienie o około 30 procent – mówi osoba w przeszłości pracująca w branży. – Gdyby pojawił się w spółce inwestor strategiczny, to zapewne będzie to dla niego jeden z poważniejszych problemów do rozwiązania. Objętych gwarancjami jest obecnie ponad 80 procent załogi liczącej około 10 000 osób. Gwarancje zatrudnienia to bardzo silny oręż w rękach związkowców. Zgodnie z zapisami porozumienia, w uzasadnionych przypadkach, można zwolnić pracownika bez konieczności wypłacania mu wieloletnich odpraw. Warunkiem jest jednak uzyskanie pozytywnej opinii w tej sprawie ze strony związków zawodowych. W praktyce takich zwolnień nie było, bo spółka nie chce płacić wielkich odpraw. Zdarzało się jednak, że pracownicy odchodzili i w oparciu o gwarancje dostawali spore odprawy lub odszkodowania. W zeszłym roku z firmy odszedł Andrzej Nitecki, ówczesny dyrektor departamentu kadr i administracji. Nitecki utracił zaufanie obecnego zarządu latem ubiegłego roku. Było to krótko po naszym tekście ujawniającym kulisy zwolnienia i ponownego przyjęcia do pracy w spółce obecnego wiceprezesa Enei Marka Malinowskiego. W firmie nieoficjalnie mówi się, że Nitecki był podejrzewany o przekazanie nam informacji w tej sprawie. Sam zainteresowany wypowiada się dyplomatycznie: – Pracodawca zawsze ma prawo dowolnie kształtować stosunki zatrudnienia i decydować, z kim chce pracować, a z kim nie. Zawarliśmy stosowne porozumienie. Nie wnoszę do byłego pracodawcy żadnych pretensji. Na mocy ugody Nitecki uzyskał około 700 tys. zł brutto. Nie tylko dlatego trudno się dziwić, że nie chce źle mówić o byłym pracodawcy. Obecnie piastuje funkcję prezesa w jednej ze spółek powiązanych z Eneą (największym udziałowcem są w niej związki zawodowe). – Ludzie w firmie są oburzeni, że Andrzej wziął grube pieniądze za odejście, a potem trafił do innej spółki związanej z Eneą – mówi nasz informator. – Z mego rozeznania wynika, że podziękowano mu za pracę kadrowca, bo nowy zarząd źle ocenił jego kompetencje do kierowania tym działem. Rzeczywistym powodem rozstania się z Niteckim mogła być jednak chęć znalezienia stanowiska dla jego następcy. Nowym dyrektorem kadr mianowano bez konkursu Macieja Olszaka. Trafił on do Enei 1 lipca 2009 roku na stanowisko doradcy zarządu. Niebawem, po odejściu Niteckiego we wrześniu ubiegłego roku, został szefem kadr. Olszak przekonuje, że jego przyjście do Enei nie miało związku z odejściem Niteckiego, bo między tymi zdarzeniami było kilka miesięcy różnicy. Olszak przed przyjściem do Enei pracował w rzeszowskim Zelmerze. Zajmował się relacjami inwestorskimi i szefował biuru zarządu spółki. Czy ma wystarczające kompetencje, by kierować kadrami Enei? Paweł Oboda, rzecznik spółki, przekonuje, że Olszak ma wysokie kwalifikacje zawodowe i doświadczenie w prywatnych korporacjach. Z naszych informacji wynika, że w zeszłym roku Maciej Olszak miał wygłosić wykład we Wronkach, dokąd udali się pracownicy PR Enei. Jego prelekcja miała nastąpić w drugim dniu szkolenia. Nie doszła jednak do skutku. Informatorzy twierdzą, że powodem była niedyspozycja spowodowana wieczorną libacją poprzedzającą drugi dzień szkolenia. – Był na spotkaniu integracyjnym. Nie sądzę jednak, aby wypił więcej niż pozostali. Ale jego wykład rzeczywiście został odwołany. Przysłał rano sms, że został pilnie wezwany do Warszawy – opowiada uczestnik szkolenia. Czy jednak rzeczywiście jechał rankiem do stolicy, skoro wcześniej wziął udział w zakrapianej kolacji? Maciej Olszak, za pośrednictwem kancelarii prawnej, odpowiedział, że jego nieobecność na własnym wykładzie nie wynikała z nadużycia alkoholu. O rzekomym wyjeździe do Warszawy, w przesłanej nam korespondencji, nie wspomniał. Andrzej Nitecki nie jest jedyną osobą, która otrzymała duże pieniądze po odejściu z Enei. Znacznie większe pieniądze, bo ponad 1,1 mln zł dostała Mariola Szopa. Zajmowała kierownicze stanowiska w zielonogórskiej Enei. Spółka odmówiła nam podania przyczyny jej zwolnienia. Dotarliśmy jednak do dokumentów, z których wynika, że wyrzucono ją dyscyplinarnie. Sąd uznał, że niesłusznie – wygrała gigantyczne odszkodowania, a podstawą stały się właśnie zapisy o gwarancji zatrudnienia. Dyscyplinarnie próbowano zwolnić Marka Malinowskiego (kojarzonego z PSL – w drodze ugody otrzymał ponad 200 tys. netto) i jego zastępcę Włodzimierza Hipszera (ponad 70 tys. netto). Obu przywrócono do pracy na wysokie stanowiska. Tymczasem związkowcy nie wykluczają wystąpienia o rozszerzenie gwarancji zatrudnienia na nowe osoby, przyjęte po lipcu 2007 roku. Paradoksalnie byłoby to w interesie obecnej ekipy zarządzającej, która w spółce jest od niedawna i z gwarancji nie może korzystać. Podobne porozumienie zawarto w kaliskiej spółce Energa. Tam także dochodziło do finansowych porozumień z pracownikami wysokiego szczebla. Na drodze ugody ze spółki odszedł wiceprezes Piotr Szynalski, mąż byłej posłanki Renaty Szynalskiej z SLD.
Enea pozostanie państwowa? Podczas obrad zarząd przedstawić ma założenia strategii rozwoju. Chodzić ma między innymi o kwestie prywatyzacji. Nieoficjalnie mówi się, że na przygotowaniu strategii zależy wiceministrowi skarbu, Janowi Buremu. Wedle tej wersji przygotowywana jest zmiana sposobu prywatyzacji. Zakłada ona częściową prywatyzacje poprzez giełdę oraz sprzedaż pakietu akcji inwestorowi branżowemu. Zmiana polegać ma także na tym, że kontrolę nad spółką ma zachować Skarb Państwa. Takie rozwiązanie zadowalałoby pracowników Enei.
Teraz wiecie czemu płacicie takie wysokie rachunki za prąd
Samochód z napisem Enea
prywatna duża firma
to widać ,że w rzadzie same kolesie,tarzają się w państwowej
podpisanie takich gwarancji to działanie na szkodę spółki prawnie ścigane
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.17 Środa |
Zima trzyma, szczerze powiem, że nie pamiętam tak długiej: przez 7 tygodni temperatura utrzymuje się poniżej zera!
Obejrzałem sobie na youtube [http://www.youtube.com/watch?v=VKdojK-m2XU] film o Detroit, o tym jak wygląda teraz to miasto po tym jak Państwo i związki zawodowe zaczęły ingerować w produkcję samochodów i w życie miasta. Na ucznia przypada tu $11 000,- rocznie w porównaniu z $9 600,- średniej krajowej. Mimo tego szkołę kończy zaledwie 25% uczniów. Uczeń w Detroit ma wiekszą szansę skończyć w więzieniu, niż skończyć szkołę. Jak te potężne związki zawodowe nauczycieli mogły tak zawieść uczniów? Sprzeciwiają się m.in. uzależnieniu płacy od wyników, zmniejszeniu klas, czy możliwości wyboru szkoły, [...] Czyżby związki zawodowe nauczycieli miały pomagać nie uczniom... a samym związkom? [...] Przedstawiam związek zawodowy pracowników przemysłu motoryzacyjnego - United Auto Workers. "Ustępstwo" nie figuruje w ich słowniku nawet w najtrudniejszych czasach. Doskonale wiedząc, że firma przez to zbankrutuje, wywalczyli sobie: 7 tygodni płatengo urlopu rocznie, bani zatrudnienia, które gwarantują zwolnionym pensje za niepracowanie, stawke 74$ za godzinę pracy, (dla porównania zarobiki w podobnych firmach japońskich wynoszą $42), w wynagrodzenie wliczone jest luksusowe ubezpieczenie zdrowotne... Niesamowite, dokładnie o takim właśnie procesie pisała Ayn Rand w swym "Atlasie zbuntowanym". Film potwierdza moje twierdzenie, że rząd powinien być wyłącznie strażnikiem zasad, i co więcej wynagrodzenia rządzących powinny stanowić procent od rzeczywistego zysku rządzonego przez nich państwa! Internauta o mediach:
Tak wlasnie dzialaja MEDIA....
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.12 Piątek |
Zima niby niezbyt sroga bo zaledwie -2oC, ale sypie miałki śnieg od wczoraj rano. Sypać ma przez cały dzień, a my jutro wybieramy się do Korbielowa i do schroniska Rusianka.
Ulica i parking przed domem zasypany sniegiem. Inna ulica i parking przy basenie odśnieżone - traktorek uwija się jak szalony - wiadomo jak nie odśnieżą będzie mniej klientów. To co kręci światem, to biznes. Masz interes to cieszysz się pracą, nie masz interesu to nie robisz albo robisz źle.
Wyłapałem gdzieś cytat Alexisa de Tocqueville'a: Amerykanin wybierając się na podbój świata, zabiera ze sobą trzy rzeczy: Biblię, siekierę i gazety. Co sparafrazowałbym tak, że człowiek, który chce coś w życiu osiagnąć musi znać zasady i mechanizmy, mieć narzędzia i zdobywać informację.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.11 Czwartek |
Zima trzyma nadal - rano -6oC Typowe oszustwo dziennikarskie:
Vancouver: sensacyjny trening, Hula najlepszy
Stefan Hula uzyskał w Whistler największą odległość - 108 m - w pierwszych trzech seriach treningowych przed sobotnim konkursem olimpijskim na normalnej skoczni. Dobrze zaprezentował się Adam Małysz, który plasował się w czołówce zawodników z najsilniejszej grupy.
Wynik Huli trudno porównywać do prób najlepszych skoczków, ponieważ startował z wyższej belki.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.10 Środa |
Zima mocno trzyma, rano było -8oC.
Cytat dnia z "Poradnika estradowca" Jacka Fedorowicza (mojego idola): Prawdziwa gwiazda dostaje oklaski na za to jak wystąpiła, lecz za to, że wystąpiła.
Króciutki cytat z onetu:
Jak czytamy w gazecie, Portugalia znalazła się w zaklętym kręgu. Ma kłopoty finansowe, bo wzrost gospodarczy jest marny i nie zmienia się to już od wielu lat. A gospodarka rozwija się wolno, bo wciąż brakuje pieniędzy. Ten kraj jest też jedynym krajem Unii Europejskiej, który nie doświadczył prosperity, jaką Unia wynagradzała swojego każdego nowego członka.
To już taki lewacki dogmat: gospodarka rozwija się wolno, bo brakuje pieniędzy no to nic tylko je dodrukować (lub pożyczyć) i już problem rozwiązany. Ale tu pojawia się zagwozdka - bo do obecnego stanu "zakletego kręgu" Portugalię doprowadziły właśnie dodruk pieniędzy i pożyczki.
I kolejny cytacik:
Pracownikom budżetówki nie podoba się przede wszystkim zamrożenie pensji i podniesienie wieku emerytalnego z 61 do 63 lat. Socjalistyczny rząd zdecydował się na takie posunięcia po tym, jak eksperci ostrzegli, że za pięć lat system płac w Grecji może całkowicie się załamać. Reformę systemu nakazała Atenom także Komisja Europejska.
Dzisiejszy strajk oznacza sparaliżowanie lotnisk i zamknięcie szkół i biur. W szpitalach zostaną przeprowadzone jedynie zabiegi ratujące życie. Ostatnie badania opinii publicznej pokazują, że choć większość Greków popiera rządowe plany ratowania gospodarki, to równocześnie wielu z nich rozumie decyzję o strajkach.
Grecka gospodarka od wielu miesięcy znajduje się w poważnym kryzysie. Dług Aten wynosi już prawie 300 miliardów euro, a w zeszłym roku deficyt budżetowy osiągnął aż 12 procent PKB. To najwięcej spośród wszystkich krajów w strefie EURO i znacznie powyżej poziomu dopuszczalnego w Unii Europejskiej.
Jakie to znamienne: "Socjalistyczny rząd podniósł wiek emerytalny"! Teraz każdy rząd jest socjalistyczny, teraz każdy rząd zadłuża...
I jeszcze jeden z tej samej paczki:
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez ogłosił stan nadzwyczajny w sektorze energetycznym, ponieważ najpoważniejsza od 50 lat susza w kraju spowodowała wyschnięcie wody w zaporach elektrowni wodnych.
- Sytuacja naprawdę jest krytyczna – powiedział prezydent w poniedziałek w swoim wystąpieniu radiowym. – Niektóre partie opozycyjne są zdecydowane oskarżać rząd o ponad roczny brak deszczu. A zasadniczą przyczyną jest niekorzystna anomalia pogodowa nazwana „El Nino”, powstała w wyniku zmian klimatycznych, które atakują świat.
I jeden z komentarzy:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.09 Wtorek |
Cytat dnia Stanisława Michalkiewicza: Sprawiedliwość społeczna, jak wiadomo, polega na tym, iż państwo wychodzi naprzeciw bardzo rozpowszechnionemu w wielu środowiskach pragnieniu, by każdemu było tak źle, jak mnie.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.03 Środa |
Rano -5oC. Śnieg podobno ma sypać cały dzień. Jak na rasie jeszcze nie sypie.
Korea Płn.: urzędnik sprowokował klęskę głodu
Mieszkańcy Korei Północnej umierają z głodu na skutek rewaluacji wona, co doprowadziło do zdymisjonowania wysokiego rangą przedstawiciela władz - informują media południowokoreańskie. Dyrektor finansowy Partii Pracy Korei Pak Nam Dżi, który przeprowadził w ubiegłym roku drastyczną rewaluację wona, by ukrócić działalność rynkową, został zdymisjonowany - informuje południowokoreański dziennik "Dzoson Ilbo", powołując się na źródła dyplomatyczne w Pekinie.
-Po rewaluacji waluty doszło do gwałtownego zahamowania działalności rynkowej i wzrostu cen - powiedziało źródło.
W ubiegłym roku stare banknoty wonowe wymieniono na nowe w stosunku 100:1. Celem rewaluacji było ujawnienie środków pieniężnych raczkującej klasy handlowej. Handlowcy nielegalnie sprzedawali w Korei Północnej żywność i towary, których nie zapewniał rząd. Rewaluacja spowodowała spadek ilości dostępnych towarów i wzrost ich cen.
Inny dziennik południowokoreański "Dzung-ang Ilbo" poinformował, powołując się na Koreańczyków po chińskiej stronie granicy, że w północnokoreańskim mieście granicznym Sinyidzu panuje głód.
Doszło także do niepokojów społecznych, próbowano bowiem uniemożliwić ludziom szmuglowanie żywności i handlowanie nią - poinformowała z kolei strona internetowa Daily NK, powołując się na źródła w Korei Północnej.
A teraz zestawmy to z pierwszymi działaniami Katarzyny Wielkiej po objęciu władzy w Rosji: Likwiduje państwową interwencję w handlu. Administracja powinna wspierać każdego, kto chce eksportować smołę, siemię lniane, wosk, łój, żelazo, konopie, kawior albo potas. Kupcy otrzymują polecenie, by się łączyli w gildie, by zwalczać nieład i zastój w interesach i wspierać ducha przedsiębiorczości. [9788324126934, str. 148]
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.02.02 Wtorek |
Był u mnie Pan D., mniejszościowy współwłaściciel hurtowni książek językowych. Informatyzowaliśmy jego firmę od ponad dziesięciu lat. "Mam dla Pana złe wieści." - mówi - "Dostaliśmy dofinansowanie z PARP'u i przejdziemy na SAP'a". Potem tłumaczył się, że on w zasadzie jest przeciwny temu, bo SAP jest systemem skomplikowanym itd. Udało mi się wypytać go o szczegóły: Wartość kontraktu xxx tys. brutto: komputery, serwer, sieć radiowa w lokalizacjach, kolektory danych, wdrożenie, SAP (32 licencje) i prawo użytkowania przez 3 lata potem koszt odnowienia licencji kosztuje 17% rocznie. SAP to system zintegrowany: sprzedaż, fk, crm, i tzw. business intelligence. Z tych xxx tys. 57% dofinansowuje PARP, resztę płaci Bookland. Ponieważ z D. miło się gada to wiadomość ta nie wywarła na mnie większego wrażenia, dopiero jak przyszedł Andrzej uświadomiłem sobie, że to jest jeden z jego ważniejszych klientów, dający mu zarobek ok. tys. zł miesięcznie z tytułu maintenance. Rozmawialiśmy jeszcze na temat tego, jak PARP przyznaje dofinansowanie, bo nie wszyscy dostali - zaprzyjaźnione hurtownie nie dostały. Jedna ponieważ wniosek był wypełniony źle, druga nie wiadomo dlaczego. D. mówił, że w PARPie mają system punktowy, no i wygrywają ci, którzy dostaną najwięcej punktów. Jak podanie jest poprawne formalnie 7 punktów, jak nie poprawne 3, jak składasz o SAP'a 7 punktów, jak o coś innego 3, jak sprzęt DELL'a 7 punktów jak innego dostawcy 3 itp. Jak to zwykle dopiero nad ranem przyszła ocena sytuacji. Pieniądze z podatków (w tym z moich) idą do centrali w Brukseli, potem dostaje je PARP i przydziela. Nie dostają ci najlepsi na rynku, którzy ściągają od klientów najwięcej pieniędzy, lecz ci, którym PARP da - to pierwszy cios w wolny rynek - inwestuje nie dobrze pracujący, lecz ten kto dostaje od PARP'u, czyli de facto inwestuje urzędnik. Poza tym tenże urzędnik decyduje (ma wytyczne od centrali) na co te pieniądze mają iść - na SAP'y i Delle, czyli de facto centrala przez swą agendę jaką jest PARP decyduje od kogo będzie kupowane - to cios drugi. Centrala zatem działa w imieniu wybranych przez siebie dostawców, a jakimi kryteriami kieruje się przy ich wyborze Bóg raczy wiedzieć, prędzej interesem własnym niż interesem konsumenta. Podsumowując: za płacone przeze mnie podatki zostałem wyrugowany z rynku - osłabiony został polski producent, wzmocniony, przez dostarczone konkretne systemy, hurtownik książek angielskich i niemiecki producent oprogramowania.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.31 Niedziela | Rano -5oC. Zapowiada się słoneczny dzień.
W ramach dokształcania się z angielskiego i fizyki życia ogladałem wczoraj "Is God a Delusion?" - zapis dyskusji pomiędzy Lewis'em Wolpert'em (reprezentującym stanowisko, że Bóg jest wymysłem ludzkiego umysłu), a William'em Lane'm Craig'iem (Bóg istnieje), która miała miejsce w Centralnym Hallu Westminsteru w lutym 2007. Zapis podzielony na 12 odcinków - po prawie trzech latach pierszy z nich obejrzało 6600 osób, a ostatni 3666. Dwóch dobrych mówców, gładko i miło prezentujących swe przekonania, ładny jezyk. Ale dyskusja jałowa, po pierwsze, bo brak na samym jej początku definicji Boga. Każdy stoi przy swoim. Atmosfera sympatyczna, gadają długo, bo aż 90 minut, po każdym wystapieniu bużliwe brawa - publicznosci prawie z tysiąc (to mój bardzo zgrubny szacunek). Nie wierzący - Wolpert: Boga nie ma, nie wiemy jak powstał Wszechświat; wierzący - Craig: Bóg jest, stworzył Świat i od czasu do czasu wpyływa na nasze losy... Takie ględzenie sprowadzające się do tego, że ateiści nie mają dowodów na to, że Boga nie ma, a wierzący dowodów na to, że jest (dla ateistów Biblia nie jst dowodem między innymi dlatego, że opisane w niej fakty nie są powtarzalne). Po przeczytaniu "Nienaturalnej natury nauki" Wolperta myślałem, że wniesie on do dyskusji swój intelekt, lecz jednak jego tłumaczenie pozostawało na poziomie płytkiego Dawkinsonizmu. Sam poprowadziłbym tę dyskusję nieco innymi torami. Stosując zamianę parametrów zacząłbym od pytania wprowadzajacego: "Czy matematyka jest"? Materialnie matematyki nie ma, a podręcznik matematyki to nie matematyka. W takim razie czy matematyka istnieje? A cóż to znaczy istnieć? I tak dalej w koło Macieju. Jeśli natomiast rozważymy pojęcie obiektu w takiej posatci jak zostało ono zdefiniowane w fizyce życia okaże się, że matematyka, jak najbardziej, jest obiektem. Co więcej obiektem oddziałujacym na inne obiekty (chociażby na inżyniera, który projektuje silnik w samochodzie, którym jeżdżę ratować ludzi). Po tym wprowadzeniu zapytałbym o definicję Boga. (Jest ich wiele, a mnie osobiście najbardziej przypadają do gustu: "Jam jest", "Transcendentna siła sprawcza") i z wielkim prawdopodobieństwem nie otrzymał bym jej w jednoznacznej postaci. Tym nie mniej Bóg bez względu na to czy istnieje czy też nie, czy ma postać starca z siwą brodą, czy też jest zestawem praw i zasad fizycznych działających na materię (przy okazji czym jest materia) jest na pewno obiektem oddziałującym na nas - ludzi. A oddziaływanie to, dokładnie jak oddziaływanie matematyki lub siekiery może być pozytywne lub negatywne. Wolpert jest scientystą w moim znaczeniu tego słowa. Udowodnił to mówiąc, że ludzie podatni na wiarę w Boga rozmnażali się lepiej - potwierdzając tym samym, że Bóg w procesie gerpedelucyjnym odgrywa rolę czynnika wiktoria. Ponieważ często odwoływał się do Dawkinsa poszukałem sobie na youtube (jutubie) i jego wystąpień. Ten to dopiero! Wyświetleń ma tysiące, dziesiątki, setki tysięcy, a nawet milion. Ten jednak scientystą (w moim znaczeniu tego słowa) nie jest! To lewak, który nauki trochę liznął, a nawet wniósł do niej coś tak bardzo istotnego jak memy i napisał kilka wartościowych książek popularyzujących naukę. Tym nie mniej to lewak z krwi i kości: "Boga nie ma! A kto w niego wierzy jest głupcem!". Ten facet chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że Biblia to projekt memetyczny, a to, że obecna nauka zachodnia jest na takim poziomie na jakim jest i to, że on teraz może prowadzić swe naukowe dysputy zawdzięcza właśnie oddziaływaniu Biblii na poprzednie pokolenia, na kolejne pokolenia jego przodków. Zawdzięcza temu, że chrześcijaństwo miało wpływ na rozwój nauki, o czym pisał wlaśnie Wolpert: Trzeba tu podkreślić znaczenie chrześcijaństwa, które popierało zachodnioeuropejski racjonalizm, to znaczy postawę kształtującą się w toku rzeczowych dyskusji, potrzebną także w nauce, a wreszcie stworzyło system filozoficzny, w którym pojawia się możliwość - a nawet przekonanie- że istnieją prawa kontrolujące przyrodę. To przekonanie jest osobliwością chrześcijaństwa. I właśnie to chrzścijaństwo plus bardzo trudne warunki życia na wyspach wykształciły populację, która podbiła świat, która stworzyła największe imperium w dziejach. Panie Dawkins dobrze jest być, tak jak pan, obywatelem imperium nawet w jego schyłkowej fazie. Procesy gerpedelucjne są jednak bezwzględne, tak jak kiedyś Anglicy byli bezwzględni w podbijaniu świata, tak teraz będą bezwzględni muzułmanie, których się pan tak boi. Pan wie, że zjedzą was, że wchłoną resztki pańskiego imperium, a zrobią to między innymi dzięki swej wierze w pańskiego "urojonego" Boga. Przestrzegać będą pewnych zasad tylko dlatego, że nie mając świadomości, że Bóg nie istnieje po prostu się boją. Bóg - czy tego chcemy czy nie - jest populacyjnym czynnikiem wiktoria - przyczynia się do rozwoju populacji i co więcej wzmacnia ją! Nauka również, ale nie lewactwo. Lewactwo, które obecnie reprezentuje Dawkins w o wiele większym stopniu niż naukę, przyczynia się do osłabienia i zaniku populacji. Lewactwo to ucieleśnienie dominacji strategii kradzieży w sytych społeczeństwach. Paradoksalnie Dawkins przyczynia się do osłabienia Chrześcijaństwa (ludzie wykształceni, rzeczywiście wątpią w Boga i tym samym odrzucają chrześcijańskie zasady) i wzmacnia Islam (mniej wykształceni są bardziej podatni na indoktrynację i postępowanie według zasad). Nauką nie jest krzyczenie, że Boga nie ma, naukowcami nie są ci, którzy mają świadomość jego nieistnienia. Nauką jest to, by w pełni zdawać sobie sprawę ze zjawiska określanego krótkim definiendum "Bóg" - zarówno z jego istoty, jak i jego oddziaływań.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.30 Sobota |
Rano -2oC. W ciagu dnia nieco powyżej zera.
Nie miałem ochoty iść do lasu, więc postanowiłem poruszać się przy odśnieżaniu drogi dojazdowej do nas - długiej na jakieś 40 metrów. Śniegu na niej jest sporo, wczoraj mieliśmy kłopot by dojechać traffic'em. Ubrałem się, wychodzę na ganek, a tu masz babo placek - sąsiad zamówił pług. No i z odsnieżania nici, na osłodę zostały resztki podwórka. Dzieci nie było i tak przyszło mi na myśl jak mało w obecnych czasach człowiek musi z siebie dawać, pstryk i podjeżdża pług (mieszkaniec tej samej wsi, który świadczy usługi wywozu szamba i robót ziemnych koparko-spychaczo-pługiem, który jest jego własnością), pstryk - idziesz sto metrów i jesteś w sklepie pełnym dóbr wszelakich do jedzenia (sąsiad pan Tomek - przy okazji prowadzenia sklepu, zajmuje się handlem drewnem kominkowym i choinkami). Co ciekawe ten od robót ziemnych na pewno się ucieszył, że ktoś zamówił u niego odśnieżanie - zarobi przecież. Jak dziś pamiętam w naszej socjalistycznej ojczyźnie w noc sylwestrową w roku 1978 (początek pamiętnej zimy stulecia) podjechał przed okna wielki spychacz budowlany, poodgarniał śnieg przez 20 minut, po czym facet wyskoczył i poszedł sobie. Spychacz uruchomiono dopiero w marcu. Prywatny chyba nie mógłby sobie na coś takiego pozwolić, bo przez te prawie trzy miesiące nic by nie zarobił. Przypomiało mi się jak to mama opowiadała o kobiecie, która prosiła księdza o modlitwę za wodę. Ten początkowo nie wiedział o co jej chodzi. Wytłumaczyła mu, że dawniej to ona w zimie chodziła po wodę do strumienia i musiała rąbać przerębel, a teraz po prostu odkręca kurek i woda sama leci, i za to właśnie chce podziękować Bogu. Ciekawe jaki procent naszych, tzw. cywilizowanych społeczeństw zdaje sobie sprawę na czym polega dostawa wody i czemu ją zawdzięczamy. Czytam ksiażkę "Katarzyna Wielka, nienasycona żądza życia i władzy". Jeden cytat zasługuje na szczególne wyróżnienie, otóż co robi caryca, która chce ekonomicznie rozwinąć swój kraj: Likwiduje państwową interwencję w handlu. Administracja powinna wspierać każdego, kto chce eksportować smołę, siemię lniane, wosk, łój, żelazo, konopie, kawior albo potas. Kupcy otrzymują polecenie, by się łączyli w gildie, by zwalczać nieład i zastój w interesach i wspierać ducha przedsiębiorczości. Likwiduje państwową interwencję w handlu, a więc wprowadza wolny rynek. Dokładnie to samo zrobiono u nas w Polsce by wyjść z komunistycznego zastoju. Niestety wolny rynek wymaga wyżeczeń, a presja na wyzysk społeczny i próżność rządzących, którym bardziej zależy na zdobywaniu punktów dla siebie niźli zarządzaniu krajem powodują, że tworzy się społeczna pożywka (tzw socjalizm), na której rozrasata się kradzież jako strategia dominująca. Oczywiście nie kradzież wprost, lecz zawoalowana zgodna z zasadami taktyki von Neumanna.
Na drogach zaspy, na chodnikach metry śniegu a więźniowie grzeją ~AXX dzisiaj, 09:19 się w ciepłych celach, oglądają TV, grają na PS3 lub w karty, czytają książki lub oddają się rozkoszom ze swoimi kobietami w specjalnych pomieszczeniach. Minęły te czasy, kiedy za komuny zasuwali na torach, drogach a obok stał strażnik z kbk AK. Teraz na więźnia musi pracować podatnik.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.29 Piątek |
Rano -2oC, mglisto i pochmurnie, pada lekki śnieg.
Na onecie rzuca się w oczy informacja:
USA zadłużają się na potęgę
Niewielką większością głosów Senat USA zgodził się w czwartek na podniesienie ustawowego górnego pułapu zadłużenia państwa do 14,3 bilionów dolarów, co pozwoli ministerstwu skarbu na zasilanie budżetu dalszymi pożyczkami przez większość 2010 roku. Izba Reprezentantów będzie głosować w tej sprawie w przyszłym tygodniu. Po zatwierdzeniu ustawy przez parlament i jej podpisaniu przez prezydenta Baracka Obamę nowy limit nabierze mocy prawnej.
Jak się oczekuje, ministerstwo skarbu w ciągu najbliższych tygodni przekroczy obowiązujący od grudnia obecny pułap zadłużenia wynoszący 12,4 bilionów dolarów.
Dług publiczny Stanów Zjednoczonych zwiększył się ponad dwukrotnie przez ostatnią dekadę w sytuacji, gdy poprzedni prezydent George W. Bush obniżył podatki, forsując jednocześnie wydatki na wojny w Iraku i Afganistanie oraz dopłaty do leków sprzedawanych na recepty osobom starszym.
W ubiegłym roku budżetowym wydatki rządu USA były o rekordowe 1,4 biliona dolarów większe od jego dochodów, a ponadpartyjne Kongresowe Biuro Budżetowe (CBO) przewiduje, że obecny rok zamknie się deficytem na poziomie 1,35 biliona. Rok budżetowy w Stanach Zjednoczonych biegnie od października do września.
zła komuna?
Ponownie podniecamy się problemami w USA,a co z Polską.
Nikt na świecie nie wie ile tej sałaty jest w obiegu.
Mam głupie pytanie ale spytam
Raz już tak było.
Zadłuża się nie na potęgę, tylko na koszt reszty świata.
Do ekonomistow
zadluzenie
zadluzenie
USA - ratujcie toniemy !!!!!!!!!!!!
~bolek dzisiaj, 06:04
W ostatnich latach istnienia ZSRR miał dwie możliwości:
Wrzućcie na wyszukiwarkę skrót FEMA
Wrzuciłem "fema" w wyszukiwarkę:
FEMA (FederalEmergencyMenagmentAgency) –Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego. Jest to organizacja założona w 1979r. Na zlecenie prezydenta Jimmy-ego Cartera. Została utworzona po wielkich powodziach roku 1978r. Jej zadaniem było utworzenie spójnej organizacji rozrzuconych do tej pory po wszystkich stanach fundacji kryzysowych. Status jaki nadano FEMA utworzył niemal drugi rząd w państwie który przejmuje wszystkie prawa zwykłego rządu w trakcie katastrof (Od naturalnych po te związane z wojną czy terroryzmem).
Po wydarzeniach znanych nam pod kryptonimem 9/11 (Atak na World Trade Center), George W. Bush nadał Joe M. Allbaugh stanowisko dyrektora FEMA i połączył FEMA z office of Homeland Security, poszerzając jej prawa do działań w trakcie okresu „pokoju” mających na celu przygotowywanie państwa do obrony przed wszelkimi zagrożeniami.
W roku 2003 FEMA łączy się z agencjami ochrony narodu i tworzy Department of Homeland Security jako dyrektor nowo powstałej organizacji zostaje wyznaczony Tom Ridge.
04,10,2006 prezydent G.W Bush reorganizuje FEMA po katastrofie w Nowym Orleanie (Katrina), nadając FEMA więcej praw by mogli przygotowywać naród przed wystąpieniem katastrof.W tym przejęcie odpowiedzialności nad NSA(National Security Agency). FEMA staje się uśpionym rządem w rządzie Stanów Zjednoczonych.
Lista praw przysługujących FEMA
(Dla ludzi nie anglojęzycznych- napiszę w skrócie, w wypadku czerwonego alarmu FEMA ma prawo przejąć:
Warto obejrzeć całą stronę [http://www.eioba.pl/a81836/fema_najpotezniejsza_organizacja_rzadowa_swiata] Senariusz etapu zmierzania do przymusu współpracy w Cyklu Tytlera, tak mistrzowsko opisany przez Ayn Rand w "Atlasie Zbuntowanym" się sprawdza, z tym tylko, że w rzeczywistości nie ma gdzie uciec. Ludzkość jeszcze nie dorosła do tego, by sprostać nieubłaganej sile gerpedelucji.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.26 Wtorek |
Cytat z Wolperta: Próbuje ona wyjaśnić nam zjawiska natury - świata, w których żyjemy. Tłumaczy ogromną różnorodność zjawisk - ruch wszystkich obiektów, naturę świata i dźwięku, ciepła i elektryczności, elementarną strukturę rzeczy - za pomocą możliwie najmniejszej ilości zasad. Kontynuuje surowe teorie, które muszą zarówno przejść testy zmierzające do ich potwierdzenia, jak i odeprzeć próby zanegowania. Teoriom stawia się również konieczny wymóg, by były zdolne do modyfikacji lub nawet odrzucenia, jeśli wskażą na to dowody. W procesie tym wszystkie zjawiska muszą być postrzegane przez niezależnych obserwatorów, ponieważ wiedza naukowa jest wiedzą społeczną. [Nienaturalna natura nauki, Lewis Wolpert, str. 14]
I mój komentarz: Wiedza naukowa (fizyka życia) jest czymś więcej niż wiedzą społeczną - to wiedza uniwersalna. Jak na razie najbliższa uniwersalizmowi jest astronomia, astronom siedzący w ciele człowieka jest bowiem czystym obserwatorem, nieuwikłanym w żadne konszachty z obserwowanymi gwiazdami. A odległość sprawia, że nie obserwuje procesów wewnętrznych, lecz nieliczne i proste parametry supermakroskopowe (jaka jest masa? jak daleko leży? jaki jest skład chemiczny?). I ciekawostka: Anna G. - osoba, która przepisywała ten cytat do postaci elektronicznej pomyliła się: i zamiast "możliwie najmniejszej ilości" napisała "możliwie największej ilości". Interesujący jest charakter tej pomyłki - nie jest to błąd losowy, lecz wewnątrzzdroworozsądkowy, wynikający z ogólnoludzkiej nieintuicyjności pierwszego stwierdzenia, bo w powszechnym mniemaniu fizyka jest strasznie skomplikowana i wiele w niej wzorów.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.23 Sobota |
Rano -20oC. Ubrałem się dobrze (dwie czapki, grube spodnie plus goreteksowe spodnie; koszulkę, polar, bluzę, polar i goreteksową kurtkę) i zrobiłem typową wycieczkę do Los Kabatos, marzły policzki, w zasadzie musiałem je co chwila rozcierać. W Powsinie obfotografowałem "moje drugie drzewo".
Wracając zapłaciłem za szmbo - 240 zł. Babka klęła: "Bo une to podnoszą, miało być taniej, a jest... no te une". Nie trzeba być mędrcem by zauważyć, że monopol robi swoje. Nie jest ważne czy firma jest prywana czy państwowa - jak może to podnosi ceny, uzasadniając to w bardzo racjonany i mądry sposób. No cóż uzasadnianie (gadanie) jet prostsze od zwiększenia wydajności. Predzej czy poźniej największa prywatna firma jaką jest "Państwo" wykończy wszystkie mniejsze. Najpierw każe im zbudować infrastrukturę, a potem ją przejmie. "Państwo" to firma szczególna - każdemu wydaje się, że działa w jego imieniu i dla jego dobra, vide bezpłatna służba zdrowia. Większość bez zastanowienia to akceptuje i nie zastanawia się nad tym jak to jest możliwe. Nikt nie pyta jak to jest, że zbiera się na operacje pieniądze, by wysłać pacjenta na leczenie do innych krajów, w których nota bene pracują wykształceni u nas lekarze. Tam mogą pracować, a tu nie? Państwo tylko wtedy działa na korzyść społeczeństwa, gdy jest wyłącznie strażnikiem zasad, a nie konkurentem w produkcji. A ludzie je tworzący powinni być wynagradzani nie przez "należne" im stałe pensje, lecz na zasadzie sprzeżenia zwrotnego, a więc od zysku, przy czym kredyty, pożyczki i inne takie wynalazki od razu i w całości powinny być wciągane na stronę kosztów, a nie dochodów. Teraz jest tak, że ten kto wziął kredyt - zarobił!? Państwo (i "Państwo") to nie byty abstrakcyjne, to też ludzie!
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.22 Piątek |
Uchwycone dwie poranne "złote myśli". Zaczęły się formować tako około 5.00, a ja zmogłem się i zdobyłem się na wstanie, by je zanotować na kartce. Pierwsza dotyczy syndromu lidera. "Lubimy tego szefa, który daje nam łatwo zarobić (vide natura człowieka uczciwego)". Łatwy zarobek to zarobek kradzieżowy, to zarobek z tytułu piastowanego stanowiska. Stąd też uwielbiamy tyranów, bo ci którym oni umożliwili ten łatwy zarobek, rozmnażali się lepiej. Rzuca Hitler swoich Niemców na podbój świata (Stalin swoich Rosjan) zawalczymy zdobędziemy, będziemy panami, czyli de facto wzbogacimy się na drodze rozboju. Tezy takie chwytają, no i zdecydowana większość daje się w coś takiego uwikłać - idą w bój. Ci co giną - frajerzy, którzy dali się nabrać - nic już więcej nie powiedzą, ani nie zostawią po sobie żadnych wspomnień - nie stworzą żadnego projektu memetycznego. Ci zaś, którzy przeżyją sławić będą tego, dzięki któremu zawdzięczali sławę, chwałę, tytuły i mjątek. Powie ktoś: "Przecież Hitler (i Stalin) przegrał." Zgadza się, ale apologeci pamiętają swoje najlepsze czasy, swoją młodość, no i rozmarzeni z nostalgią wspominają: "Za Stalina (Fuhrera) to było dobrze.", przekazując przy okazji tę myśl swoim potomkom. Co z tego, że było mało jedzenia i nie było się w co ubrać, mnie było jepiej na tle innych. Liczy się to, że mnie było relatywnie dobrze, nie liczy się to, że obiektywnie było źle wszystkim. Tamci pozdychali, a ja sobie teraz batiuszkę (fuhrera) z rozrzewnieniem wspominam - a dzieci słuchają, i nie zdają sobie sprawy, że za komuny wszystkim było do dupy, a temu wspominającemu było zaledwie trochę lepiej na tle ogólnej mizerii. Niestety to "trochę" to trzon, to osnowa projektu memetycznego kształtującego przyszłe pokolenia. Jakież to proste i jakżesz nieintuicyjne! Stąd też wolimy pracować pod szefami w firmach państwowych, bo oni mniej wymagają... bo są finansowani z budżetu. Stąd nie lubimy szefów, którzy prowadzą biznes, który musi się sam sfinansować - wymagania są większe. Druga myśl to uogólnienie wszystkich spekulacji i dywagacji biologów na takie tematy jak dobór krewniaczy. Skoro w projekcie (zarówno genetycznym i memetycznym) zapisane są taktyki struktury i taktyki zachowań to: To te taktyki są utrwalane w projekcie, które przyczyniają się do zwiększenia powielalności sekwencji, które je kodują. Proste jak drut, koniec kropka! A te wszystkie dobory krewniacze i inne wynalazki są przypadkami szczególnymi tego ogólnego prawa tak sformułowanego. Najciekawsze jest to, że obie te myśli są ze sobą powiązane i że o zgrozo prowadzą do wniosku, że zgoda na poddanie się tyranii jest naturalna i gerpedelucyjnie (logicznie) wytłumaczalna. A dotyczy to zarówno tyranii skierowanej na zewnątrz (źródłem zasobów jest okradana populacja zewnętrzna - co dobrze widać na przykładzie Hitlera) jak i do wewnątrz (źródłem zasobów jest okradana grupa w populacji - Stalin).
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.22 Piątek |
Bardzo ciekawe spostrzeżenie socjologiczne Korwina:
Na pewno zwróciliście Państwo uwagę na zdanie: „ W BBC homoseksualizm był niemal obowiązkowy”. Od razu podpowiadam: tak, w TVP I nie jest może „obowiązkowy” - ale absolutnie powszechny.
Z czego wynikają pewne konsekwencje.
Na zakończenie: zarówno BBC jak i TVP to instytucje reżymowe. Prywatny właściciel by nie zdzierżył, gdyby mu wpychano nieco gorszego prezentera – tylko dlatego, ze jest homosiem i kolegą dyrektora.
A reżymowa instytucja zniesie wszystko: podatnik płaci...
Dokładnie tak wszelkie instytucje państwowe są zasilane z zewnątrz i z tego powodu w zasadzie nie ma pętli sprzężenia zwrotnego, która informuje takową instytucję czy działa dobrze czy źle. Intratne stanowiska zajmują osoby, które doskonale sobie radzą w walce o... intratne stanowiska oraz mają duuuużo czasu. Świetny intrygant, który ma żonę i dzieci i co więcej z jakąś tam powagą to traktuje, czasu ma zdecydowanie mniej niż intrygant nieuwikłany lub przelotnie i bez obciążeń (czytaj bez dzieci) związany. Stąd też w mediach taki nacisk na promowanie homoseksualizmu i singlowego modelu życia. A jak już się ma takie stanowisko i ma się możliwość zatrudniania, to zatrudnia się takich "swoich", czyli takich co to stanowisko pomagają utrzymać. O problemach homoseksualistów słyszy się na wciąż, o rodzinie jak na lekarstwo i nigdy w głównym wydaniu dzienników.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.21 Czwartek |
Na zebraniu mieliśmy prezentację dotyczącą spuścizny Mariana Mazura. Prowadził Jacek M., który z Mazurem współpracował. I znów prezentacja w polskim stylu. Świadczą o tym dobitnie komentarze moich umysłów ścisłych: Piotr B. - "żona mi mówiła, że u naszych naukowców narcyzm jest typowy, najpierw 30 minut o sobie, a potem jak się zdąży to o problemie."; Łukasz K. - "Ubolewał, że Mazur jest mało znany, a sam przez półtorej godziny nic w temacie jego popularyzacji nie zrobił. Wręcz przeciwnie."; Andrzej P. - "Poruszył zagadnienia na pewno ciekawe, ale mówił do dupy." Przy całej sympatii dla apostołów Mazura, to zabierają się do jego popularyzacji bardzo źle. Sporo poruszonych przez Mazura zagadnień jest w istocie trudnych w pojęciu, ale je właśnie trzeba zrozumieć i spróbować wytłumaczyć. Bo bez wytłumaczenia następnym pokoleniom nie przeniesiemy tego dalej. Osobiście odnoszę wrażenie, że mazurowcy powtarzają co powiedział, lecz tego nie tłumaczą! Ponieważ Mazura znam to na wykładzie zwracałem uwagę na subtelności drugiej warstwy. Na planszy zatytułowanej "Tezy mazurowskie", odkryłem, że są to również tezy fizyki życia:
I dalej dwie superzwięzłe definicje: Kryzys jest zakłóceniem homeostazy. Sprzężenie dodatnie rozbieżne występuje pomiędzy dwoma elementami systemu, gdy iloczyn ich reaktywności jest dodatni i większy od 1. Skutkuje to tym, że reakcje każdego elementu stale się wzmagają. Reaktywność to stosunek reakcji systemu do bodźca działającego na ten system. (vide kodeks Hammurabiego oko za oko, a nie dwoje oczu za oko) Definiować należy elementy rzeczywistości! Nie wolno definiować domysłów lub tego czego nie rozumiemy!
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.19 Wtorek |
Naturalna droga powstawania rzeczywistości medialnej, która niestety przez bardzo wielu jest odbierana jako rzeczywistość rzeczywista:
Rosyjskie gazety ogłaszają gazowy kryzys w Polsce Nie zauważyli, że im się kółeczko zapętliło, a przy okazji sam temat urósł już do rangi kryzysu.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.18 Poniedziałek |
Wystarczyło by tylko napisać ustawę że bank
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.17 Niedziela |
Pogoda od kilkunastu już dni mroźna, dziś rano -8oC. Jedziemy na biegówki do Los Kabatos. A tam cyknąłem zdjęcie, które zatytułowałem "Ślad skurwiela". Jak tu się nie bulwersować? Przyszła taka świnia do lasu by wypocząć, usiadła na ławce, którą ktoś, z myślą o dobru społecznym, dla niej zrobił. A żeby w dupę jej/jemu nie było zimno to sobie gazetę podłożyła/podłożył. Posiedziało to to, wstało i poszło, a gazetę zostawiło. Gdyby mu takie zachowanie ze strony innych odpowiadało to chodziło by to to odpoczywać do śmietnika, ale widać mu nie odpowiada, bo skurwiel przyszedł na czyste i zostawił śmietnik. Skurwiel. Po prostu. Kilka dni temu w zaspie na ulicy, tuż obok samochodu, widziałem wyrzucone wycieraczki i opakowanie po nowych...
W "Najwyższym Czasie" głęboka myśl wyrażona przez Tomasza Sommera: Problem polega na tym, że nie da się wybudować w naszym kraju kilkudziesieciu muzeów Powstania Warszawskiego, na które można kraść niejako w sposób niepodważalny moralnie. dotycząca sposobów przejmowania zasobów publicznych na zasadzie "niemożliwości odmowy z powodów moralnych". Myśl ta stanowi podstawę do stworzenia definicji lewaka: lewak to człowiek gromadzący cudze zasoby w sposób niepodważalny moralnie i rozdający to, co mu z nich pozostanie, po tym jak pozostawi sobie to co według niego mu się należy. W tym kontekście dobrym testem na lewaka jest Chrystusowy wdowi grosz - czyli de facto bilans resergetyczny, w którym nie liczy się to ile dał, lecz to jaką wartość stanowiło dla niego to co oddał. Drugi fragment, który skatalizował pewną moją myśl, to fragment Biblii wyrażony słowami Stanisława Michalkiewicza: Sprawa Boga z Abrahamem polegała wszak na umowie, że jeśli Abraham będzie się słuchał, to Bóg uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu da w posiadanie obszar "od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. Na dowód czego Sarze, która w swoim czasie przyprawiła o tzw. wrzody cały dwór faraona, urodził się Izaak - jedyna nadzieja na "wielki naród". I tego Izaaka Bóg zażądał w ofierze. [*** cytat z Biblii] No i ta moja myśl: Jeśli ty i twoje potomstwo będziecie przestrzegali pewnych, określonych zasad (nie wchodźmy w to dlaczego są one takie, a nie inne - wystarczy słuchać Boga) (projekt memetyczny), to, jako populacja, będziecie się rozmnażać i będziecie rośli w siłę. Dbać o ich przestrzeganie należy bardziej, niż o życie własnego syna. I to jest głębia testu, któremu Bóg poddał Abrahama. Mówiąc krótko Bóg daje taki projekt memetyczny, który rozwija populację, a jednostka musi od czasu do czasu poświęcić swój interes dla interesu populacji.
I dalsze rozmyślania na ten temat. Najpierw cytat: W przekonaniu wielu ludzi kreatywność nauki opiera się na tym, co nazywamy ewolucyjną epistemologią lub modelem przypadkowej zmiany (chance permutation model). Model ten zakłada, że uczeni tworzą teorie przypadkiem, z których próbę czasu – ze względu na wartość wyjaśniającą – przetrwają jedynie najlepsze. [Nienaturalna natura nauki, Lewis Wolpert, str. 72].
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.15 Piątek |
Na Haiti krążą gangi z maczetami
Tragiczne trzęsienie ziemi na Haiti wywołało w ludziach najgorsze i najlepsze cechy. Niestety, te pierwsze zaczynają chyba dominować. Podobnie jak po przejściu huraganu Katrina, na zrujnowanych terenach pojawiła się plaga szabrownictwa. Po stolicy kraju, Port-au-Prince, zaczęły krążyć gangi młodych mężczyzn uzbrojonych w maczety. Jak na razie szabrownictwo ogranicza się do starego, handlowego centrum stolicy. W normalnych okolicznościach miejsce to byłoby wypełnione sklepami, straganami i domami. Jednak od czasu trzęsienia ziemi oglądamy tam zupełnie inny widok. Centrum wygląda jak strefa wojny.
Część budynków pochłonęły pożary. Dym unosił się wszędzie, a na ulicach leżały ciała ofiar trzęsienia ziemi. Niekiedy w tym samym miejscu gdzie stali, kiedy nastąpiły wstrząsy. Sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta - coraz częściej dochodzą sygnały o tym, że po mieście grasują gangi młodych mężczyzn uzbrojonych w maczety. W środę widziano ich jak wchodzili do jednego ze sklepów i wynosili z niego ile tylko mogli. Widziano także mężczyzn chodzących ulicami w górę i w dół z maczetami uniesionymi do góry.
Starcia między gangami stają się coraz bardziej brutalne. Już kilka takich starć dało się zaobserwować na ulicach, kiedy to wymachiwano maczetami. Trudno jest przewidzieć i zapobiec takim zdarzeniom. Nigdzie nie widać policji, nie ma żadnych oznak przestrzegania prawa i porządku.
DOMINIKANA JEST KATOLICKA A HAITI VOODOO.................
W POlsce jest taki jeden gang tylko że bez maczet i w wygodnych fotelach
Dwóch takich o mało mnie nie zarżnęło
~jerry dzisiaj, 12:01
Pytam lewakwów usprawiedliwujących murzynów
~k3 dzisiaj, 09:50
Ciekawe jak to jest, że w państwach, w których rządzą biali czy żółci nie ma
~D dzisiaj, 10:55 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.13 Środa |
Czytam arcyciekawą "Nienaturalną naturę nauki" Lewis'a Wolpert'a, to po E.O. Wilsonie i M. Mazurze kolejny przedstawiciel myślenia uniwersalnego, przy czym Wolpert jest o poziom od tamtych wyżej.
W zasadzie kwalifikuję tę pozycje do kategorii moich białych kruków. Sporo w niej na prawdę wspaniałych kawałków. Gdyby nad nią ciut jeszcze popracować, mogłaby być ponadczasowym kanonem dla naukowców. "Nienaturalna natura nauki" powinna być pierwszą lekturą każdego studenta, każdej specjalności! Po niej powinna być oczywiście pozycja z fundamentnem każdej nauki, czyli "Logika, matematyka i nauka o konflikcie interesu", której jak do tej pory jeszcze nikt nie napisał, choć rozdział 3 "Fizyki życia" jest niezłym jej początkiem. Trochę sobie jeszcze podumałem nad tytułem takiej książki i wyszło mi, że powinien on brzmieć: "Nauka o konflikcie interesu. Kanon każdego naukowca."
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.12 Wtorek |
Kiedy 10 stycznia 2009 roku opuszczał Arenę Ursynów bardzo zadowolony i rozpromieniony zwycięstwem nad wielkim zespołem Jastrzębskiego Węgla, wiedział, że prędko do niej nie wróci. Miał świadomość jak poważna jest jego choroba i jak wyglądają statystyczne szanse na wyleczenie. Mimo to cały czas się uśmiechał i wierzył. - Niedługo tu wrócę - mówił. - Chcę jak najszybciej zakończyć tę walkę. Może już na play-offy uda mi się wrócić? - zastanawiał się. Nie wrócił i nie wróci już nigdy. Odszedł. Na zawsze jednak pozostanie w naszej pamięci. Trenerze, dla nas zawsze będziesz wielki! Spoczywaj w pokoju.
Krzysztof Kowalczyk miał czterdzieści jeden lat.
~mapa 10. Sty 2010 2010 17:46:18 Czy można mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości lub równości? On ojciec dwójki dzieci i odchodzi w wieku 41 lat, a osiemdziesięciopięcioletnia bezdzietna Dyśka trwa nadal w swym Alzheimer'ze.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.11 Poniedziałek |
Piękna zima -4oC, ulice zawalone jeszcze czystym i w miarę sypkim śniegiem, główne ulice odśnieżone, a osiedlowe nie. Tego nie mogłem nie zanotować: społeczność oddolnie wprowadza do szkół nauke teorii gier. Szachów nie lubię - to nie moja bajka, ale przecież w zrozumieniu przez ludzką toń hasło "szachy" ma o wiele lepszą przebitkę niż "teoria gier".
Nauka gry w szachy może stać się obowiązkowa
"Dziennik Polski": Jeszcze 50 tys. podpisów w kilka dni muszą zebrać inicjatorzy akcji szachy do szkół. Jeśli się uda, projekt ustawy w tej sprawie trafi do Sejmu.
Sprawą zainteresowali się m.in. posłowie zrzeszeni w Parlamentarnym Zespole Szachowym. Dariusz Lipiński z PO wystosował w tej sprawie interpelację do minister edukacji. W odpowiedzi dowiedział się, że nauka gry w szachy "wydaje się jak najbardziej uzasadniona w dydaktyce szkolnej".
Uczniowie, którzy posiedli tajniki tej gry, z reguły osiągają lepsze wyniki w nauce.
IQ
PROPONUJĘ NAUKĘ BRIDGE`A.
Szachy to walka prowadzona indywidualnie, powinno być jeszcze coś co ukazuje współpracę czyli jakaś gra zespołowa. No i powstaje pytanie: czy ostra piłka ręczna (prowadzona w kolegiach jezuickich) czy bezkontuzyjny, ciepłokluchowy brydż?
Poprosiłem jeszcze Łukasza i on dorzucił swoje bardzo mądre trzy grosze w tym temacie:
Ponadto w szachach przeszkodą są względnie skomplikowane reguły. Jeśli już koniecznie chcą uczyć logicznego myślenia, to powinni wziąć się chociażby za warcaby. A jeszcze lepiej - za jakąkolwiek grę _taktyczną_. Może być komputerowa lub może być planszowa - chociażby risk. Problem w tym, że te ostatnie są powszechnie uważane za niepoważne, nie to co szachy (dyskusja z 5 czerwca 2009).
Wniosek zatem z tego waynika taki, że najlepsze jest chyba "Monopoly", które uczy myślenia ekonomicznego.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.08 Piątek |
Mroźno rano było -7oC.
Wracam do cytatu Wolperta: W rzeczywistości mnóstwo ludzi akceptuje teorie naukowe, ponieważ ktoś powiedział, że są one prawdziwe, a nie dlatego, że je rozumie w kontekście fizyki życia. Pracuję nad drugim tomem "Fizyki życia", ale zabrałem się do niego niejako od końca - redaguję bowiem rozdział o Marianie Mazurze i jego koncepcji nauki nowoczesnej.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.07 Czwartek |
Fragmenty Ron'a Paul'a w przemówieniu "Ten kraj zbankrutuje": Jesteśmy w podobnej sytuacji jak sowieci w 1989 roku, kiedy rozpadło się ich imperium - rozpadło się z przyczyn ekonomicznych. My też się rozpadniemy, bo ciągle żyjemy na ciągle rosnący kredyt. Więc musimy być czujni gdy nadejdzie to bankructwo, a oczekuję, że tak się właśnie stanie, byśmy mieli wówczas coś do powiedzenia w kwestii odbudowy gospodarki w odbudowie naszej republiki i naszego kraju. Zamiast pozwolić tym którzy zniszczyli to co mieliśmy, którzy zniszczyli nasze swobody, nasze pieniądze i naszą gospodarkę - nie powinnismy im pozwolić na zajmowanie się odbudową i to da się zrobić. Uważąm, że jest wystarczająco dużo ludzi w tym kraju którzy się obudzili, którzy znaleźli w sobie energię, którzy teraz studiują wolnorynkową austriacką ekonomię i ją rozumieją. Także spora grupa młodych ludzi - stale ich spotykam i wiem, że to rozumieją i chcą się uczyć. Tak więc pomimo tych wszystkich tragicznych zawirowań, które tu wytworzyliśmy wciąż pozostaję optymistą wierzącym w to, że młodzi ludzie się w końcu zbiorą i zrobią porządek z tym bajzlem. Niestety gówno prawda panie Paul, mechanizmy, które doprowadzają do upadku są o wiele mocniejsze. Rządzącym opłaca się dodrukowywanie pieniędzy (uwalnianie kredytu, deficyt, obligacje, itd. to wszysko słowa-kamuflaże pod którymi kryje się zwykły dodruk forsy. Jeśli dodruk zrobi ktokolwiek jest przestępcą, jeśli "Państwo" nazywa się to instrumentem finansowym). Klakierów rządów, którzy mało robiąc stoją pierwsi w kolejce po puste pieniądze jest tak wielu, że to oni wpływają na to, że takie a nie inne rządy są wybierane.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.06 Środa |
Informacja o zadłużeniu:
Rostowski: 24-25 mld zl deficytu w 2009 roku
Dzięki dobrym dochodom budżetu w 2009 roku, deficyt będzie prawdopodobnie nieco mniejszy niż przewidywano, czyli 24-25 mld zł (wobec zakładanych 27,2 mld zł) - poinformował na środowej konferencji prasowej minister finansów Jacek Rostowski.
"Przypuszczamy, że będzie pomiędzy 24 a 25 mld zł, czyli poziom przybliżony do deficytu z 2008 roku; oznacza to, że działania rządu, tj. pakiet oszczędnościowy na początku 2009 roku, dały bardzo pozytywne skutki" - powiedział Rostowski. Zaznaczył, że w ubiegłym roku odnotowano znacznie lepsze wyniki dochodów krajowych niż prognozowano w nowelizacji budżetu.
"Dochody krajowe będą o jakieś 11 mld zł wyższe niż prognozowaliśmy" - podkreślił szef resortu finansów. "Z tego mamy ponad 9 mld zł wyższych dochodów podatkowych, z czego ponad 5 mld wyższych dochodów z podatku VAT, ponad 2 mld wyższych dochodów z akcyzy i ponad 1 mld wyższych dochodów z podatków PIT" - wymienił Rostowski. O 2 mld zł wyższe były dochody niepodatkowe - z tego prawie 700 mln zł z dywidendy ze spółek Skarbu Państwa.
Z czego On się cieszy,
Wątek
Tak nasz rząd obniża deficyt A gdyby były dwa proste przepisy:
Bo gdyby były, to urzędnicy (pracownicy "Państwowi") musieliby mieć o wiele większą wydajność pracy i mniejsze pole manewru do czerpania niezałużonych zasobów, rządzenie zaś sprowadzałoby się do ciężkiej pracy i zarazem wymagało małomedialnych, lecz bardzo wysokich kwalifikacji, z kolei media nie miałyby o czym dyskutować... A tak, chyba wszyscy decydujący są zadowoleni prócz oczywiście forumowiczów (tej części społeczeństwa, która wie o co chodzi), którzy jedyne co mogą w tym temacie zrobić to sobie pisać na forum... A minister Rostkowski w jak wspaniałych słowach mówi o tym, że wszyscy ludzie "Państwa" ograbiają pozostałych, nawet tych jeszcze nienarodzonych...
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.06 Środa |
Czytam książkę "Nienaturalna natura nauki" Lewis'a Wolpert'a. Jestem dopiero na 28 stronie, a już mi się bardzo podoba, ba nawet z tych pierwszych stron wykrystalizowała mi się koncepcja poziomów myślenia:
Autor w znakomity sposób zestawia oba typy myślenia, a ja dodając wyniki moich przemyśleń na ten temat, uogólniam całe zagadnienie w postaci tabelki:
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.04 Poniedziałek |
Wypowiedź internauty, przy okazji artykułu o chirurgu plastycznym:
uprzejmy... I ciekawy artykuł na onecie:
Kulisy wyboru dziennikarza roku; "głosowali restauratorzy"
[http://wiadomosci.onet.pl/2104581,11,kulisy_wyboru_dziennikarza_roku_glosowali_restauratorzy,item.html]
"Super Express": Tomasz Lis zdobył prestiżowy tytuł Dziennikarza Roku między innymi dzięki głosom redakcji "Poradnik Restauratora", "Poradnik Handlowca" i "Handlowiec". Wcześniej Lis był obecny na komercyjnej imprezie wydawcy tych tytułów - pisze w komentarzu redaktor naczelny gazety Sławomir Jastrzębowski.
Redaktor naczelny gazety wraca do sprawy przyznania tytułu Dziennikarza Roku Tomaszowi Lisowi. Lis po raz trzeci zdobył ten zaszczytny tytuł zdobywając 41 głosów i o jeden głos wyprzedzając reżyserkę filmów dokumentalnych Ewę Ewart. Wcześniej zdobył ten tytuł w 1999 i 2007 roku.
Jastrzębowski analizuje szczegółowe wyniki podane przez najnowszy miesięcznik "Press". Wynika z nich, że na Lisa nie głosowały redakcje największych w Polsce mediów, takich jak "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", "Polska", TVN24, czy "Wiadomości" TVP. Pierwsze miejsce wśród typowanych Lis zajął w 6 tytułach: "Poradniku Restauratora", "Poradniku Handlowca", "Handlowcu", "Pani Domu", "Party" i "Zielonogórskim Portalu Sportowym".
"Super Express" podkreśla, że trzy pierwsze tytuły należą do jednego wydawcy, a 21 maja 2009 roku Tomasz Lis wręczał nagrody wybitnym restauratorom i wybitnym handlowcom na uroczystej gali zorganizowanej przez "Poradnik Restauratora" i "Poradnik Handlowca"
Tomasz Lis nie przestrzega ani Kodeksu Etyki Dziennikarskiej
u nas w kraju to przeciez standard... ja pomoge Tobie... Ty pomozesz mi...
Kulisy wyboru dziennikarza roku; "głosowali restauratorzy"
Żyjemy w cudownym kraju DOD,RUTOWICZÓW,LISÓW i LISIC
Lis a sprawa polska...
UKŁADY,"WYTYCZNE",NACISKI...społeczeństwo KASTOWE !
~kgb dzisiaj, 09:12
Tak czy owak to towarzystwo wzajemnej adoracji więc i nagrody
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.03 Niedziela |
Wracaliśmy z Terchovej początkowo było -5o, a przy Warszawie temperatura spadła do -14o. Nawierzchnia czarna, wszyscy jechali około 100-120 km/godz. W trakcie jazdy usłyszałem wypowiedź Jacka Santorskiego - znanego mediom (i co za tym idzie i szerokiej gawiedzi, w tym i mnie) psychologa. Rozmawiano o pracy i o tym jak czesto trzeba ja zmieniać. Wypowiedzi p. Jacka są dość rozsądne - dzieli ludzi na etatowców i wolnych, no i w przypadku etatowców, nienapędzanych wewnętrzną siłą zgodził się, że się wypalają i powinni pracę zmnieniać tak co 5-7 lat. Natomiast co do ludzi "wolnych" to stwierdził, że ci nie zmieniają pracy, bo z reguły są bardzo aktywni i sami wiedzą co robić, by być zadowolonymi (i mnieć z tego pieniądze). Nadmienił jednak, że często się zdarza, że w wieku 46-50 dokonuje się u nich radykalna zmiana zainteresowań i rozpoczynają aktywność jakby od nowa. I jeśli nową pasją zarażą się odpowiedni silnie to mogą w ten sposób prowadzić bardzo aktywne życie nawet do dziewięćdziesiątki.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2010.01.01 Piątek |
Jesteśmy w Terchowej. Poszedłem na wycieczkę w góry, nie tam gdzie są stoki narciarskie, lecz na szlak z dala od ludzi. Podchodząc już pod szczyt zobaczyłem ślady niedźwiedzia. Przestraszyłem się i szybko uciekłem "do ludzi". Śniegu prawie nie było, i musiały go obudzić noworoczne petardy. Zacząłem się zastanawiać, że zupełnie nie wiem jak miałbym się zachować. Już po powrocie trafiłem na portal www.znamibezpiecznie.pl, a na nim artykuł na ten temat:
Jak bezpiecznie postępować przy spotkaniu z niedźwiedziem
Spotkanie z niedźwiedziem brunatnym jest dużą atrakcją dla wielu turystów, jednak czy wszyscy do końca zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie ono za sobą niesie, oraz jak bezpiecznie w tej sytuacji postępować by uniknąć tragedii?
Niedźwiedzie unikają bezpośredniego kontaktu z ludźmi, widzą nas wielokrotnie częściej niż my je widzimy. Z reguły niedźwiedź nie atakuje człowieka. Przypadki agresywnego zachowania w stosunku do ludzi są rzadkie. Najczęstszą ich przyczyną jest nasze niewłaściwe zachowanie. Co robić by zwiększyć swoje bezpieczeństwo, gdy już jednak dojdzie do bliskiego spotkania w cztery oczy?
Niedźwiedź brunatny jest naszym największym drapieżnikiem. Nie osiąga jednak tak dużych rozmiarów jak osobniki innych podgatunków zamieszkujących inne kontynenty. Samice polskich niedźwiedzi ważą do 200, a masa samców dochodzi do 400 kilogramów. Pomimo krępej, niezgrabnej budowy ciała podczas pogoni za ofiarą niedźwiedź potrafi rozwinąć prędkość do 50 km/h. Oprócz tego potrafi błyskawicznie wspinać się na drzewa, oraz trudno dostępne ściany skalne, doskonale skacze i pływa, a wszystko to dzięki odpowiednie budowie kończyn.
Największą ich ostoją w Polsce są Bieszczady. Inne regiony stałego występowania to:
Wędrujące zwierzęta można spotkać także w innych częściach Karpat, a nawet daleko na niżu. Pojedyncze osobniki widywano też w Sudetach oraz w północno-wschodniej Polsce, w rejonie Puszczy Romnickiej. W przypadku bezpośredniego spotkania z niedźwiedziem nie należy ulegać panice. Jeżeli to możliwe należy spokojnie się oddalić, a w żadnym wypadku nie należy zbliżać się do zwierzęcia. Nawet zaniepokojone zwierzę szybko się uspokaja, gdy człowiek zamanifestuje chęć odejścia. Większego prawdopodobieństwa ataku ze strony niedźwiedzia możemy spodziewać się w następujących sytuacjach, gdy:
Najbardziej niebezpieczne są osobniki zsynantropizowane, czyli takie, które dostosowały się do życia w środowisku zmienionym przez człowieka, przywykły do stałego przebywania w jego obecności. Taką sytuację obserwujemy w Tatrach. Masowy ruch turystyczny w Tatrzańskim Parku Narodowym, obecność schronisk, parkingów, punktów gastronomicznych. Towarzyszące turystom ogromne ilości śmieci, w tym resztki pożywienia pozostawione przy szlakach turystycznych i w pobliżu koncentracji ludzi (parkingi, schroniska), stały się łatwym pokarmem dla tych zwierzaków. Przyzwyczajony do bliskości człowieka, który nie czuję przed nim lęku, wykorzystuje tereny zagospodarowane jako miejsce żerowania. Obdarzony dobrą pamięcią, przyzwyczajony do zdobywania pokarmu w miejscach przebywania ludzi, będzie się tego pożywienia od nich domagał.
Tylko niewielka część spotkań z niedźwiedziem kończy się zadrapaniem lub zranieniem. Najczęściej są to ataki pozorowane i mają na celu odstraszenie intruza, jakim jest dla niego człowiek. Przypadki agresywnych i niebezpiecznych zachowań tych drapieżników w stosunku do ludzi są rzadkie i dochodzi do nich niemal zawsze z powodu niewłaściwych zachowań ludzi. W Polsce dotyczy to 12 z 210 analizowanych przypadków. W Tatrach miały miejsce dwa przypadki niegroźnych pogryzień turystek. Jeden nastąpił po rzuceniu kanapki i nie podaniu następnej, drugi był sprowokowany biernością osoby, która najpierw stała nieruchomo, a gdy niedźwiedź podszedł, pozwalała się obwąchiwać.
Bezpieczne zasady naszego zachowania podczas spotkania z niedźwiedziem
Niebezpiecznie robi się, gdy zaskoczony podczas żerowania, bądź drzemki przez nas miś wydaje ostrzegawcze fuknięcie stając jednocześnie na tylnych łapach. Bezpiecznie w tym momencie będzie podjąć próbę powolnego wycofania się (pod żadnym pozorem nie wolno biec), zasygnalizujemy w ten sposób zwierzęciu, że ustępujemy. Jest to najbardziej krytyczny moment takiego spotkania, ponieważ może wystąpić symulacja ataku. Niedźwiedź opada na przednie łapy i błyskawicznie rusza na nas pomrukując groźnie, a następnie po paru metrach gwałtownie hamuje. Trudno w takiej sytuacji nie spanikować i nie uciekać. Jedynym wtedy bezpiecznym wyjściem jest zachować zimną krew i położyć się na ziemi zakrywając głowę rękoma. Nagła ucieczka może zachęcić niedźwiedzia do pogoni.
Niedźwiedź ma nie najlepszy wzrok, doskonały węch, dlatego czasem dla bezpieczeństwa, warto mu rzucić np. kurtkę bądź plecak, cokolwiek z naszym zapachem. Istnieje wtedy szansa, że bardziej zainteresuje się naszymi rzeczami niż rzuci się w pogoni za nami. Jednak taka nasza forma obrony odnosi się to raczej do tych osobników synantropizowanych, żyjących w Tatrzańskim Parku Narodowym. Z ciekawostek, podobno kobiety są w większym niebezpieczeństwie, ponieważ nie wiadomo dlaczego, ich zapach ciała bardziej przyciąga uwagę niedźwiedzia. Jeśli jednak zdarzyłoby się nam uciekać przed niedźwiedziem, to ucieczka będzie skuteczniejsza, jeśli zbiegniemy w dół stoku. Nigdy pod góre i w żadnym przypadku nie chować się na drzewo, gdyż niedźwiedź robi to zdecydowanie lepiej od nas. Gdy na trasie swojej wędrówki zobaczymy tropy lub ślady niedźwiedzia musimy wziąć pod uwagę, że może on przebywać w pobliżu. Najbezpieczniej jest wtedy nie schodzić w głębokie i wąskie jary, nie zapuszczać się w młodniki czy maliniska. Gdy jednak staniemy z nim oko w oko, trzeźwo i szybko oceńmy sytuację. Reakcja niedźwiedzia może być różna. Zawsze należy podejmować próbę powolnego wycofania się. Dopiero w przypadku ataku zaleca się, by położyć się na ziemi, rękoma zasłonić głowę i kark.
Najbezpieczniej jednak będzie, gdy nie dopuścimy do takich sytuacji poprzez swoje odpowiednie zachowanie podczas naszych wycieczek po górach.
I mały fragment kobiety, która 30 lat chodziła po lasach, spotykała nieraz niedźwiedzia, ale raz przeżyła atak:
[http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080313/LUDZIEIOPINIE/854234439]
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Rok 2010 informacje ogólne |
Zarobki:
Zakupy: Wszystkie towary dostępne są bez żadnych problemów w sklepach. Poniżej tabelka produktów kupionych w bobrowieckim Groszku w dniu 2010.12.04:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||