Fizyka Życia

Fizyka Życia - Dziennik

rok 2022

Rosja napadła na Ukrainę

◁◁◁ U Carla na tarasie

To zdjęcie zupełnie nie pasuje
do tej wojny, przepraszam.

Lista skorumpowanych urzędników i podżegaczy wojennych

Współpracownicy Aleksieja Nawalnego opublikowali listę około 6000 rosyjskich postaci, które uważają za „skorumpowanych urzędników i podżegaczy wojennych”.

Lista jest publikowana na niedawno uruchomionej stronie internetowej Międzynarodowej Fundacji Antykorupcyjnej acf.international/ru/list-of-war-enablers.

Współpracownicy Nawalnego dążą do umieszczenia na listach sankcyjnych jak największej liczby osób z otoczenia Władimira Putina.

Lista podzielona jest na kilka kategorii: „organizatorzy wojny” (m.in. sam prezydent Rosji i członkowie Rady Bezpieczeństwa), „propagandyści”, „skorumpowani urzędnicy”, „publiczni zwolennicy Putina”, „wysocy urzędnicy federalni” , a także pracowników organów ścigania, "Skorumpowanych celebrytów", "Podgrzewaczy wojennych".

6 tys. osób steruje zachowaniem 144 milionów i narzuca im swoją wolę, przy okazji te 6 tys. osób jest niewyobrażalnie bogatych.

Ciekawa jest struktura tej listy:


Lista skorumpowanych urzędników i podżegaczy wojennych.

Stan na dzień: 2022.06.17
Organizatorzy wojny 131
Członkowie Rady Bezpieczeństwa30
Wojsko z Departamentu Obrony101
Propagandyści 751
Pracownicy mediów federalnych356
Redaktorzy naczelni i kierownictwo regionalnych kanałów telewizyjnych148
Prasa regionalna247
Korupcjoniści 699
Prowadzone są przeciw nim śledztwa na poziomie federacji427
Prowadzone są przeciw nim śledztwa na poziomie regionalnym272
Publiczni zwolennicy Putina 470
Pełnomocnicy prezydenta w wyborach470
Wyżsi urzędnicy federalni 475
Pracownicy władz wykonawczych i administracji prezydenckiej475
Posłowie i Senatorowie 618
Duma Państwowa448
Rada Federacji170
Kluczowi urzędnicy regionalni 827
Gubernatorzy90
Wicegubernatorzy652
Przewodniczący Regionalnych Zgromadzeń Ustawodawczych85
Bankierzy państwowi 51
Pracownicy Banku Centralnego Federacji Rosyjskiej19
Członkowie Zarządu i Szefowie Funduszy Publicznych32
Funkcjonariusze rządzącej partii „Jedna Rosja” 313
Liderzy partii rządzącej w centrum i regionach313
Kluczowi przedstwiciele struktur siłowych 458
MWD85
FSB79
Rosgwardia90
Komisja śledcza96
Prokuratura108
Organizatorzy represji politycznych 800
Sędziowie, prokuratorzy, śledczy800
Organizatorzy fałszerstw wyborczych 101
Szefowie CKW i lokalnych komisji wyborczych101
Sprzedajni Liderzy Opinii Publicznej 162
Gwiazdy i blogerzy146
Publiczni zwolennicy Putina16
Podżegacze wojenni 550
Przedstwiciele edukacji314
Przedstwiciele kultury161
Naukowcy23
Sportowcy21
Ideolodzy wojny31
Szefowie firm państwowych 470
Menedżerowie i ich zastępcy, członkowie zarządów i rad dyrektorów470
Razem 6876
Pełna lista imienna

Ilu Rosjan Popiera Wojnę

 

Toszko

3115 g
53 cm
Godz. 3:19

 

Niemcy na początku lat 30tych wg Ultimy

Aby zrozumieć to, co się wydarzyło w Niemczech na początku lat 30tych, trzeba to widzieć w szerszym kontekście.

  1. Koniec XIX i początek XX wieku (zwłaszcza od ogłoszenia teorii Einsteina i mechaniki kwantowej) był to okres, w którym ludzie myśleli, że "poznali myśli Boga". Świat jawił się jako doskonale przewidywalny mechanizm, w którym jakiś naukowiec może "poprzykręcać śrubki" i wszystko będzie działać. Tak traktował np. ludzki umysł psycholog-szarlatan Freud i jego następcy/wyznawcy.
  2. Rozwój nauk o dziedziczeniu oraz eugeniki doprowadził do uzasadnienia teorii rasistowskich
  3. Ludzie nie mieli zbyt wielu kontaktów z przedstawicielami innych narodów. Nowoczesna edukacja szkolna odseparowała od siebie ludzi mówiących różnymi językami. Niemiec czytał niemieckie teksty i rozmawiał z Niemcami, Francuz czytał francuskie teksty i rozmawiał z Francuzami, Polak czytał polskie teksty i rozmawiał z Polakami itd. W efekcie powstały "bańki" narodowo-cywilizacyjno-kulturowe o bardzo silnie zarysowanych granicach
  4. Przegrana IWŚ, kontrybucje oraz kryzys gospodarczy doprowadziły do sytuacji, że Niemcy poczuli się przegrani. Nie mieli nic, byli żebrakami. Jednocześnie mieli wysokie mniemanie o sobie. Hitler nie odwoływał się do ich agresji wobec innych. Hitler dał im nadzieję na OBRONĘ przed obcym, wrogim światem.
    Powtarzam: Hitler dał Niemcom NADZIEJĘ NA OBRONĘ, a nie "zachętę do agresji". To dlatego tak dużo kobiet poparło Hitlera. One nie miały na myśli armii czołgów pędzących na Moskwę. Ona miały na myśli zapewnienie bezpieczeństwa im i ich dzieciom przed wrogim, nienawistnym światem. Kobiety niemieckie nie czuły się winne wywołania IWŚ, a IIWŚ jeszcze nie było. Nie było więc innego punktu odniesienia. Nikt nie mógł przewidzieć tego, co się wydarzy za kilka lat. A większość Niemców o okrucieństwach IIWŚ dowiedziało się dopiero latem 1945 roku. Myślę, że prawie żadna niemiecka kobieta nie chciałaby zabić Czesi Kwoki ani Erwiny Barzychowskiej. Ani milionów innych dzieci. w 1933 roku prawie nikt nie głosował za agresją, a prawie wszyscy za bezpieczeństwem. Zresztą rewolucja bolszewicka i francuska też nie wynikała ze złej woli tłumu. Ludzie zostali w większości OKŁAMANI. Czy emeryci polscy głosujący za PiS chcieli inflacji, dodruku pieniądza, upadku gospodarki i uzależnienia Polski od UE? Oczywiście nie ! Oni chcieli jedynie "sprawiedliwości" oraz "bezpieczeństwa". Dostali jednak coś zupełnie innego.
  5. Eugenika i inne metody "zarządzania zdrowiem publicznym" były bardzo popularne i stosowane masowo (sterylizacja, lobotomia, eutanazja) to wynalazki tak demokratycznych państw, jak Szwecja czy USA. I to na długo po IIWŚ ! Właściwie USA wyszły z tego mrocznego okresu dopiero gdzieś pod koniec lat 60-tych, głównie dzięki wymianie generacyjnej. III Rzesza nie była żadnym szczególnym wyjątkiem. Taki był wtedy świat.
    Brunatne marsze w latach 30tych, a w szczególności po dojściu Hitlera do władzy, odbywały się właściwie w całej Europie: od Hiszpanii, po Polskę i Skandynawię, od "brytanskich moriej" po Rosję. W Niemczech w jednym miejscu zeszła się obłąkana ideologia, podatny grunt zdemolowanego wymuszoną nędzą narodu, genialny mówca, doskonała organizacja i rozwinięta technologia. Nikt inny nie byłby w stanie tak doskonale wdrożyć tej ideologii, jak Niemcy. Przykład Włochów atakujących Grecję pokazuje to dobitnie, a bitwa pod Matapanem jest tego najlepszym podsumowaniem.
  6. W dzisiejszych czasach taki rozwój sytuacji byłby już niemożliwy. Zbyt dużo ludzi ma dobre kontakty z ludźmi z innych krajów i narodów. Żaden z nich nie posłucha polityka, który każe strzelać Niemcowi dl Anglika, Polakowi do Słowaka, Hiszpanowi do Francuza. Dlatego ponieważ politycy zorientowali się, że nie mogą już napuścić na siebie narodów, zaczęli napuszczać biednych na bogatych. Dlatego rosną partie socjalne: emeryci przeciwko pracującym, imigranci przeciwko miejscowym, kolorowi przeciwko białym, kobiety przeciwko mężczyznom, LGBT przeciwko hetero itd.
    Co ciekawe: w tych wszystkich konfliktach jest zawsze jedna grupa, która zawsze wygrywa. Grupą tą są PRAWNICY. Kasta prawnicza to okupant CAŁEGO ŚWIATA.
  7.  

Wolnościowcy, czy nie wolnościowcy

Ultima wyjechał z komentarzem do mojej rozmowy z Sebastianem "Konstrukcja Idealnego Systemu Społeczno-Politycznego: PIENIĄDZ Jan Kubań i Sebastian Pitoń" na youtube https://youtu.be/WfZkHBaeN2w, w którym odnajduję bliskie echa i moich myśli:

Jan Kubań : ​ jedną z często powtarzanych tez w części środowisk wolnościowych jest pochwalanie ustrojów (a właściwie niektórych ich elementów) takich krajów jak III Rzesza, Chiny czy Rosja. Temu przekazowi towarzyszy krytyka Zachodu ("коллективный запад") oraz NATO. Często takie stanowisko koreluje z jakąś formą wybielania PRL i jego służb ("PRL było niepodległym państwem, wybory nie były fałszowane, a służby działały dla dobra państwa"). Mamy więc dziwny sojusz idei wolnościowej z państwami biegunowo odległymi od idei wolności. Sebastian na tym polu jest stachanowcem ustępującym chyba jedynie środowisku "Chrobrego Szlaku" oraz samemu Korwinowi.

Co ciekawe, ci "wolnościowi" agenci antywolnościowych ustrojów stosują blokadę niewygodnych opinii: zostałem zablokowany między innymi przez Sebastiana Pitonia i Konrada Berkowicza i sądzę, że to raczej nie był efekt "przypadkowego oparcia łokcia o klawiaturę". Ja zawsze próbuję racjonalizować analizowane procesy i mam tu problem: nie wiem, jak można było przebyć tak długą drogę i startując od idei czysto wolnościowych dojść do państw totalitarnych niewiele różniących się od III Rzeszy sprzed 1936 roku. W głowie mi się to nie mieści. Idea wolności w wyobrażeniach JKM polega na czymś w rodzaju "obozu koncentracyjnego", w którym Wolny Rynek jest NAKAZANY. To trochę tak, jakby władca nakazał ludziom pod karą śmierci być "szczęśliwymi". Korwin często powtarza, że demokracja jest zła. W takim razie ja się pytam: przecież UE to ZAPRZECZENIE demokracji, a więc powinien to być dla Korwina RAJ. Despotyzm polskiego rządu nieliczącego się z prawem, z zasadami logiki, wymuszającym prawa praktycznie przemocą - to przecież spełnienie snów Korwina! Nie mamy demokracji, nie mamy wpływu na rządy: idealna definicja "raju Korwina"! A być może także raju Pitonia itp. Co ciekawe: wiele kontrowersyjnych tez Korwina (jak np. wychwalanie PRL, służb komunistycznych czy "wolnych wyborów") NIE JEST POWIELANYCH przez głównych sojuszników JKM: Berkowicza, Pitonia, Rossa, Mentzena itp. Jeżeli tak się z nim zgadzają i bronią go, to dlaczego samoistnie, wprost nie powielają jego tez? NIGDY nie słyszałem Berkowicza, aby wychwalał PRL, "wolne wybory" czy "emerytury UBeckie". Jedyne co słyszałem, to wypowiadana bez specjalnego przekonania pochwała ustawy komunistycznego aparatczyka Wilczka, której celem było uwłaszczenie komunistycznej nomenklatury.

To też jest swego rodzaju groteska: wolnościowcy pochwalają działania, które posłużyły do kradzieży majątku narodowego na gigantyczną skalą dając postkomunistom "kapitał początkowy" umożliwiający kontynuowanie "waadzy". Wbrew pozorom Balcerowicz nie działał "wbrew" intencjom Wilczka: to był DALSZY CIĄG idei Wilczka: ukraść legalnie majątek, a potem zamknąć drzwi przed "hołotą" i "motłochem". W końcu "władca może być tylko jeden", czyli dawna komunistyczna nomenklatura. Ja tego po prostu NIE ROZUMIEM. Zakładam, że część wolnościowców znalazła się w tej ideowej pułapce z powodu efektu "gotującej się żaby": to wszystko działo się powoli, stopniowo, przez lata Korwin "miażdżył lewaków" i to uśpiło czujność wielu ludzi. Teraz następuje stopniowe przebudzenie i ma ono objawy silnego kaca (jak np. u mnie). Coś z tym trzeba zrobić. Ostatnio natknąłem się na kanał historyczny "dr Piotr Napierała". Niestety nie mogę go polecić z powodu zbyt dużej ilości ordynarnych przekleństw, ale w jednym z programów celnie podsumował on całe to środowisko "chińsko-rosyjskich pozytywistów". Mianowicie wykazał on, że praktycznie zawsze konflikty wygrywały te siły, które były bardziej wolnorynkowe. I i II WŚ to przykłady oczywiste, ale dotyczy to także wojen napoleońskich i innych. USA wygrały z Anglią, Północ wygrała z Południem, Europa wygrała ze Światem, zimną wojnę wygrał Zachód, teraz Zachód wygrywa na Ukrainie z Rosją. Ta analizowana przeze mnie grupa pseudo-wolnościowców GARDZI "słabym" i "demokratycznym" Zachodem. Oni marzą o "silnym władcy". Podejrzewam, że w latach 30-tych Pitoń i Korwin pojechaliby do ZSRR i po powrocie poparli by opinię Bernarda SHaw'a na temat ZSRR "w całej rozciągłości".

Mam też poważne obawy, co by się stało, gdyby Polska była okupowana przez Rosję i powstałaby kwestia utworzenia "rządu kolaboracyjnego". W szeregach tych "wolnościowców" polskich Quislingów by nie zabrakło. Oczywiście postawili by okupantowi warunek: "obniżyć podatki, w tym VAT oczywiście!". Tak jak "podatki były niskie za Hitlera", tak samo "niskie podatki byłyby niższe za Putina". No i jak to Korwin był mawiać: "najwyżej kilka Polek zostałoby zgwałconych" lub "padłoby kilka trupów; ale przecież na drogach dziennie ginie więcej ludzi i nikt nie zakazuje ruchu drogowego !". Korwin: "wolnościowiec" sprzedający wolność za pieniądze… Temat jest znacznie głębszy i wymaga pełniejszego opracowania, co mam nadzieję uda się zrealizować, zwłaszcza że istniejąca już alternatywa dla środowiska "korwinistów" pozwoli usystematyzowanie tego zagadnienia. Ten proces systemizacji będzie przypominał zabawę w rzucanie cieni różnych przedmiotów na ścianę: widzimy dość trudną do zdefiniowania figurę-wielokąt. Ale odpowiednio ją obracając stopniowo okazuje się, że jest to sześcian i po ustawieniu go prostopadle do padających promieni widzimy, że ta skomplikowana figura zamienia się w prosty kwadrat. Taki proces "obracania sceny idei politycznych" zamierzam wykonać i pokazać, że wbrew pozorom nie jest to tak skomplikowane i zagmatwane, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Najwyższy Czas! powiedzieć: TAK-TAK, NIE-NIE.

 

Komentarze Ultimy

1. PRZYMUS WSPÓŁPRACY:

W ewolucji obie strategie mają uzasadnienie: można starać się być uczciwym i liczyć na nagrodę lub udawać uczciwego i wykorzystywać frajerów. Obie strategie mają zastosowanie w świecie zwierząt, obie są skuteczne. Każda z nich wymaga jednak INNYCH OKOLICZNOŚCI !
Uczciwość popłaca w społeczeństwie OSIADŁYM, gdzie ludzie mają relacje trwające od pokoleń. W takich społeczeństwach małe draństwo jest długo pamiętane, a ktoś kto je popełni już nie zdobędzie zaufania i będzie poddany ostracyzmowi. Na pewno nie dostanie się na wysokie szczeble hierarchii społecznej.

2. SILNY WYGRYWA ?

Takie stwierdzenie to bardzo poważny BŁĄD ! W ewolucji nie wygrywa ani "najsilniejszy", ani "najlepiej przystosowany" ! W ewolucji "najlepiej przystosowany" ma NAJWIĘSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO (!!!) przekazania genów ! Ale w każdym osobniczym przypadku to nie musi być prawdą ! Dopiero prawo wielkich liczb zamienia te prawdopodobieństwa w dające się opisać zasady.
Przykładem są dinozaury - z pewnością "silniejsze" od much, komarów i małych ssaków, które przetrwały tamtą pamiętną katastrofę.

3. MORALNOŚĆ JEST OBIEKTYWNA ?

Moralność DA SIĘ ZOBIEKTYWIZOWAĆ. Jest to to, co daje wartość dodaną dla społeczności w sensie zdolności do przetrwania genów. Tak więc jest to cecha niezależna od preferencji osobniczych. Pojedyncze osoby mogą korzystać na niemoralności w stosunku do reszty społeczności, jednakże niszczy to spójność danej społeczności i utrudnia jej obronę przed zagrożeniami z zewnątrz. Gdyby nie było zagrożeń z zewnątrz, to niemoralność przynosiłaby korzyści osobnicze, ale społeczność nie ponosiłaby kosztów niemoralności, bo nie byłoby czynnika "karzącego".
Jednakże ta sama niemoralność w stosunku do świata zewnętrznego przynosi korzyści ewolucyjne (żołnierze gwałcący kobiety w podbijanych państwach. Dlaczego jest to korzystne ewolucyjnie ? Bo trzeba jakoś ukarać te dupy wołowe, które nie potrafią obronić swoich kobiet. Nie chcesz walczyć - stracisz swoje życie, a twoje kobiety zostaną ci zabrane. Tak proces ewolucyjny rozprawia się z lewackimi ideologiami.

4. EKSPERYMENT CALHOUNA.

Ten eksperyment pokazuje, że jakaś izolowana grupa w dobrobycie wyginie. Ale ten eksperyment nie zawierał ważnego czynnika: że zawsze pojawi się jakieś zagrożenie i wtedy te wydelikacone osobniki zostaną wyrżnięte przez wroga, a jego kobiety/samice zostaną zapłodnione i zmuszone do rodzenia. W ten sposób natura przywraca równowagę nawet w świecie Calhouna, gdyż w naturze nie da się całkowicie odizolować od zagrożeń. W najgorszym razie pojawiają się wariaci, którzy będą chcieli zniszczyć świat "dla idei" i przywrócą równowagę.
Ten eksperyment świadczy o tym, że na Ziemi raju nigdy nie będzie i zawsze zamieni się w piekło.

 

Poradnik czytelnika z 1929 roku

Okładka Nienaturalnej Natury Nauki

  1. Nie czytaj pierwszej lepszej książki, jak nie przyjmujesz do swojego domu każdego przybłędy.
    Zbierz o książce opinie, poradź się. Przejrzyj książkę przed czytaniem i czytaj ją dopiero wtedy, gdy obudzi prawdziwe zainteresowanie.

  2. Czytaj tylko książki wartościowe, gdyż życie ludzkie jest zbyt krótkie, aby marnować je na rzeczy marne.
    Jeśli w czasie czytania zorientujesz się, że książka nie ma wartości to odrzucić ją - szkoda czasu. Poświęć pozostały czas innej dobrej książce.

  3. Czytaj uważnie, jak słuchasz uważnie rozmowy mądrego dobrego przyjaciela.
    Czytanie powierzchowne, ślizganie się, wzrokiem po powierzchni strony, aby wyłowić tylko niektóre „ważniejsze” zdania, uboży twój umysł, przyzwyczaja do powierzchowności i płytkości.

  4. Staraj się treść zrozumieć dokładnie i zupełnie, bo tylko wtedy umysł swój pogłębisz.
    Niezrozumiałych miejsc nie opuszczaj, ale się w nie wgłębiaj i nad niemi zastanawiaj. Nie wbijaj sobie w pamięć szczegółów, dopóki nie ogarniesz całości.

  5. Czytaj krytycznie, rozważaj myśli autora, porównywając je ze swojemi, bo nic nie jest bardziej upokarzające, jak patrzeć ma świat cudzemi oczami.
    Nie bądź względem autora niedowiarkiem, ale żądaj, aby cię przekonał. Jeśli to osiągnie, to dzięki jego bystrzejszym oczom rozszerzysz własne horyzonty.

  6. Treść książki staraj się przyswoić, bo książka to pokarm, który należy przetrawić, aby nie był bezwartościowy.
    Czytaj więc z ołówkiem w ręku, notuj — a jeśli to książka twoja: zakreślaj i podkreślaj. Ta praca skupi twoją uwagę i zainteresowanie.

  7. Po przeczytaniu książki zastanów się nad całością, bo z cegiełek dom powinien powstać.
    Przerzuć książkę raz jeszcze, ogarnij całość, zastanów się nad miejscami trudniejszemi, poszukaj głównych myśli autora.

  8. Czytaj niewiele książek, ale gruntownie, bo tylko leniwi czytają dużo.
    Tylko bezmyślne rozmowy można prowadzić bez końca, ale też pozostaje po nich pustka i niesmak. Rozmowy głębokie i rozumne dają wiele przyjemności i pożytku, ale wymagają od nas pracy. Tak i z książką.

  9. W samotności i skupieniu rozważaj treść, nabytą z książek, bo dusza ludzka właśnie w tych chwilach rośnie:

  10. Prowadź „dziennik lektury”

 

Wnioski z Cyklu Życia Imperium

Hey Jan! Hope all is well and that you're ready for the weekend!

I just finished reading The Fate of Empires and loved it. Just wondering: what were some of your main takeaways? Anything specific that you'd apply to modern times?

I definitely see similarities between the ancient empires and modern-day USA, but would be curious to hear your thoughts.

T.

T., I am very glad that you loved TFoE.

In 2009 I have published the idea of the new branch of science - The Physics of Life, then it happened that TFoE, the Calhoun experiment (../dict/calhoun's_experiment.html) and the Ron Jones experiment (../tools/physicsoflife-vocabulary.html#jones's_experiment) fits perfectly to The Physics of Life.

I think that the basic foundations of this science are already settled. About 350 years ago Issac Newton had discovered theree principles of classical mechanics and they layed the foundations for construction of all contemporary mechanical acievements: cars, planes, turbines etc.

The principal conclusion is as follow: Only the knowledge and application of The Physics of Life can change our world in the same way the knowledge and aplication of three Newtonian's principles led us to build cars and planes.

Unfortunately the level of the contemporary political science compared to the level of technical sciences is… extremely low. I consider they are still in the stone age!

The answer to the question "Why it is like that?" undirectly explains weather we will achieve the desired high level of political siences. The answer is in… motivation called Motivant Function in TPoL

The technical sciences are so advanced because all rulers desperately needed better cars, plains, tanks etc. than their enemies had

The political sciences are so retarded because all the rulers desperately no need better political system, the only thing they need is to maintain being in power.

The only spark of hope is Swiss political system. I hope that it will not remain the last and unfulfilled hope.

If you want we can record a talk about this

All the best

Jan

 

Definicja pojęcia "Elita"

Bogdan wykopał gdzieś w odmętach internetu definicję, która bardzo do mnie przemawia i mi się podoba: Pod pojęciem elit rozumie się grupę ludzi, którzy wyróżniają się zarówno socjalnymi jak i obyczajowymi cechami spośród zbiorowości, na przykład: pod względem pochodzenia, posiadanego majątku.

Elitę powinien charakteryzować wysoki poziom intelektualny, moralność, mądrość, szlachetność, kultura osobista. Do cech intelektualnych elit należą również wiedza, doświadczenie, godne i etyczne zachowanie oraz etyczny sposób życia. Elita jest autorytetem w swoim obszarze działania, podlega ona ocenie społecznej i ogromnej presji moralnej.

To dzięki elitom, czyli ludziom prowadzącym, narody stawały się bardziej cywilizowane. Elita zapoczątkowuje postęp, rozwój oraz właściwe zachowanie. Istnienie elit jest konieczne dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa i narodu. W negatywnym ujęciu elity składają się z osób, które swoje uprzywilejowane stanowisko nadużywają do własnych potrzeb, dzieje się to przeważnie kosztem innych warstw społecznych.

Źródło: https://www.abc-ekonomii.net.pl/s/elity.html

 

Zapadka samotności geniusza

Cytat z Conan Doyle'a

Adam Wiśniewski - Snerg dzieli społeczeństwo na manekiny przyśrubowane do swoich miejsc, manekiny ruchome i prawdziwych ludzi. Co więcej między tymi grupami zachodzi swoista relacja: manekiny nieruchome nie zauważają swego ograniczenia w stosunku do ruchomych i ludzi, również manekiny ruchome nie mają wobec ludzi żadnych kompleksów. Jedynkom wydaje się więc, że wszyscy są jedynkami, dwójki mają świadomość, że pod nimi są jedynki, ale trójki są dla nich tym samy czym są one…

Post o poziomach zrozumienia:

Najpierw warto zdefiniować relację „R” pomiędzy dwiema osobami: osoba „a” jest w relacji R z osobą „b” (zapisywane aRb) gdy „a” uważa że „b” to jest kumaty gość, który imponująco dobrze rozumie i warto go słuchać, b za to uważa że a jest raczej powolny, kojarzy dosyć słabo, ale da mu się coś zlecić i raczej zrozumie - taka akuratna relacja pomiędzy liderem a podwładnym…

No to ludzie są tak bardzo różni, że można ułożyć łańcuszek siedmiu osób w taki sposób, że:

aRb - czyli osoba a jest w relacji R z osobą b
bRc - b jest w relacji R z c
cRd - c jest w relacji R z d itd.
dRe
eRf
fRg

I nie startujemy tu wcale od osób upośledzonych: „a” jest po prostu mocno poniżej średniej w rozumieniu,
b jest trochę poniżej średniej,
c trochę powyżej (większość społeczeństwa jest w okolicach b i c),
d to taki typowy poziom profesorski, dziennikarski, a także polityków,
e to są już osoby prawdziwie zdolne - niestety najczęściej dopiero od okolic tego poziomu zaczyna się systemowe zrozumienie wagi Wolności w funkcjonowaniu społeczeństwa, i dlatego jest ono takie rzadkie…
f to już osoby wybitne,
a g to już są pojedyncze, niezwykle rzadkie przypadki…

No i warto wiedzieć, że kontakt pomiędzy osobami oddalonymi od siebie o dwie relacje R już jest dosyć utrudniony, bo to już zbyt duża różnica i już dosyć różne kategorie pojęciowe i głębia pojmowania - a oddalenie o trzy relacje R to już jest przepaść i wspólne zrozumienie czegokolwiek staje się już bardzo trudne…

A różnice między ludźmi są jak widać i dużo większe niż te 3 R - i stąd też tak trudno trafić do większości chociażby ze zrozumieniem wolnościowym…

https://www.facebook.com/107153068354236/posts/112659897803553/?d=n

 

Dlaczego gadanie nie wystarcza

Dlaczego nie wystarczy wytłumaczyć, „żeby było dobrze”

Każdy system komuś służy bardziej niż innym - na przykład system wolnościowy, w którym jest jak najwięcej wolności osobistej, dobrowolna wymiana i brak agresji, najlepiej służy ludziom życzliwym innym, pracowitym, produktywnym i rozumnym - i często wydaje im się, że wystarczyłoby to tylko innym wytłumaczyć, żeby taki system ogólnie zapanował - tylko że nie wszyscy ludzie są życzliwi innym, pracowici i rozumni, i ci, którzy nie są, wolą zatem system w którym wolności jest mniej, bo mają w nim lepszą pozycję…

Co więcej, ludzie którzy rządzą najczęściej nie będą tymi życzliwymi i pracowitymi, tylko raczej tymi bardziej agresywnymi, wolącymi pasożytować na innych i mieć nad nimi władzę… Tacy się do władzy garną najbardziej i najostrzej o nią walczą.

A ci, którzy mają władzę, mają z kolei narzędzia żeby manipulować i przymuszać innych do tego co jest korzystne dla nich…

I dlatego mamy taki system jaki mamy, a nie taki, który by najlepiej służył ogromnej większości życzliwych innym i pracowitych ludzi, szczególnie w takim kraju jak Polska, gdzie są to wartości bardzo szeroko podzielane…

No i niestety to samo tyczy się także państw i narodów… Pokojowe współistnienie bardziej służy jednym niż drugim, więc ci drudzy się na to nie godzą i wywracają stolik - i wtedy mamy wojny…

Krzysztof Szczawiński https://www.facebook.com/657468071/posts/10160680644833072/?d=n

 

O naukowcach

Naukowcy

Pułapka profesorskiego poziomu zrozumienia

To jest poziom powyżej średniego, nawet dosyć znacznie, ale też nie jakoś bardzo znacząco - no może poza niektórymi profesorami matematyki i fizyki…

Dlaczego tak jest?

Odkąd wyższe wykształcenie jest masowe, to i profesorów musi być masa - i muszą mieć jako taki kontakt intelektualny z tą masą studentów, a przy zbyt dużej różnicy w poziomach zrozumienia ten kontakt byłby utrudniony…

Dochodzą do tego czynniki instytucjonalne: profesura to jest pewna grupa, która przyjmuje do swojego grona następnych członków, i jak to z grupami bywa, raczej odrzuca członków którzy by za bardzo odstawali, bo by mogli na przykład rzucać zbyt wielki cień na pozostałych, drażnić ich swoją wyższą zdolnością - po co to komu… I tak właśnie ustala się taki dosyć stały poziom zrozumienia u profesury - wystarczający żeby się przeczołgać przez różne etapy kariery akademickiej, ale nie wyżej…

Co więcej, ludziom którzy dużym wysiłkiem doczołgali się do tej pozycji najbardziej później na niej zależy i się jej najsilniej trzymają, a osoba na wyższym poziomie prędzej sobie odpuści zadawanie się z takim towarzystwem…

No i powiedzmy sobie jasno: jaki sensowny człowiek bawiłby się w przebieranie w takie stroje - jedynie tacy którzy pławią się we władzy i pozycji które one reprezentują, uważając je za wielkie osiągnięcie.

Słowem, nie są to ludzie szczególnie wybitni…

Mówimy o takim poziomie typowo prymusowskim - znacie tych ludzi ze szkoły - kuli, mieli dobre stopnie i byli z nich dumni - i budowali w ten sposób swoje poczucie wyższości nad innymi… ale też i kompleksy wobec ludzi prawdziwie zdolnych, którym to przychodziło z łatwością…

Bo istnieją co najmniej dwa wyraźnie odrębne poziomy zrozumienia powyżej tego profesorsko-prymusowskiego - takich prymusów jest około 2-3% w populacji - w okolicach dziesięciu tysięcy w roczniku w takim kraju jak Polska, z których to wywodzą się później profesorowie…

Zupełnie innym poziomem zrozumienia dysponują osoby prawdziwie zdolne, takie których w roczniku jest w okolicach paruset, i które w profesurze, poza nielicznymi dziedzinami, raczej już nie lądują… Żeby użyć aktualnego przykładu, okazało się, że jest to poziom konieczny żeby mieć chociażby przyzwoity poziom zrozumienia epidemii…

Odrębnym jeszcze poziomem zrozumienia dysponują osoby już wybitnie zdolne - mówimy tu o paru osobach w roczniku - takich, które na przykład wygrywają olimpiady w co bardziej wymagających przedmiotach…

A nie wspominam tu nawet o poziomie prawdziwych geniuszy, takich jacy się zdarzają raz na parę lub więcej lat…

No więc przez odrębność tych wszystkich poziomów profesura raczej wycina tych, którzy nad nimi górują, korzystając ze swojej znacznej przewagi liczebnej nad tymi zdolniejszymi…

No i ma to wszystko później swoje opłakane konsekwencje: gdy na przykład władza powołuje jakąś „radę naukową”, na przykład w sprawie epidemii, to powołuje ją spośród profesury - no i okazuje się później, że nikt z nich mechanizmów epidemii przyzwoicie nie rozumie…

W edukacji zaś prowadzi to do rozmnażania się takich urzędników akademickich…

A jest to również ten poziom, a także często i taki charakter, że gdy się uważa, że coś się wie lepiej od większości, to trzeba swoje zdanie pozostałym narzucić, chociażby pod przymusem…

Dopiero niestety na wyższym poziomie pojawia się zrozumienie systemowe - że korzystniejsze jest, że lepiej działa gdy podejścia są różnorodne, różne perspektywy, różne decyzje w różnych sytuacjach - coś co najlepiej nam daje Wolność!…

Krzysztof Szczawiński https://www.facebook.com/107153068354236/posts/110484354687774/?d=n

 

5 ogólnych zasad prowadzących do odnowy Unii Europejskiej

Burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002

 

  1. Wspólnota Europejska jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla Europy

    To podstawowa zasada, o której często urzędnicy i politycy zapominają. Dopóki cały projekt unijny służy ludziom i Europie, dopóty warto to wspierać. Gdy dochodzi do odwrócenia ról powinniśmy się buntować.

  2. Unia Europejska strefą w pełni wolnego handlu

    Idea ta podkreśla punkt pierwszy, gdyż służy wzrostowi dobrobytu w całej Europie. Nic tak skutecznie nie spaja narodów jak prowadzenie wspólnych interesów. I to właśnie powinno być SZCZEGÓLNIE promowane i wspierane w Unii Europejskiej.

    Zauważamy jednak, że wprowadzane są dyrektywy czy przepisy, które mają promować pewne kraje i osłabiać wpływ innych. O ile doceniamy idee patriotyzmu konsumenckiego to nie powinna ona być wprowadzana narzędziami odgórnymi, w tym narzędziami Komisji Europejskiej.

  3. Zasady współpracy powinny być sprawiedliwe, klarowne i niekrępujące wolności krajów

    Wspominaliśmy, że podstawą dobrych relacji jest prowadzenie interesów handlowych. Wiąże się to często z podpisywaniem umów lub dołączaniem do sojuszy. Podobnie mamy w przypadku Unii Europejskiej.

    Zasady współpracy powinny klarownie określone, sprawiedliwe (nie promujące żadnego konkretnego kraju) oraz nieprępujące żadnego kraju członkowskiego.

    Widzimy jakie emocje wywował Brexit oraz jak wygląda de facto dyskusja na temat zmian w strukturach unijnych. Gdy jakiś kraj uznaje, że Unia zaczyna ją krępować, a nie rozwijać wtedy powinniśmy naprawdę skupić się na jej wewnętrznych reformach.

  4. Unia Europejska uczestnikiem, a nie przedmiotem w świecie globalizacji

    Zasada czwarta jest ściśle powiązana z poprzednimi punktami jednak odnosi się do szerszej skali.

    W zmieniającym się świecie opartym o globalny handel i relacje międzynarodowe pojedyncze kraje w europie nie mają szans na rywalizację. Powoduje to, że są spychane na boczny tor historii i handlu.

    Unia Europejska, a dokładnie jej włodarze powinni mieć świadomość odpowiedzialności przed jaką stoją. Zjednoczona unia pod kątem handlu może pozwolić małym krajom europejskim rywalizować i być uczestnikiem w świecie postępującej i zmiennej globalizacji.

  5. Wszelkie dotacje i subwencje rozliczane bezpośrednio przez samorządy bez pośredników

    Pieniądze są w dzisiejszym świecie jednym z najpotężniejszych narzędzi wpływania na inne podmioty i kraje. Unia Europejska wykorzystuje swoje dotacje i subwencje do wyrównywania potencjału gospodarczego krajów.

    System jednak rozliczeń pozostawia sporo do życzenia. Pieniądze do podmiotów gospodarczych czy pozarządowych są rozdysponowane przez urzędy centralne, co daje władzom politycznym kolejne narzędzi do manipulowania.

    Naszym zdaniem wszelkie dotacje i subwencje powinny trafiać wprost do samorządów, bez pośrednictwa urzędów centralnych, albo w możliwie jak najmniejszym stopniu.

Więcej na stronie: https://www.facebook.com/wolniobywateleWO

 

10 zasad dobrego zarządzania gminą

Zasady Oleszczuka zarządzania gminą

Burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002

 

Zasady te opracował Stefan Oleszczuk - wolnościowy burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002. Pomimo wyciągnięcia gminy z długów i ustawienia jej gospodarki na zasadach wolnorynkowych, czyli wynagradzania za efekty oraz stosowania się do poniższych zasad Stefan Oleszczuk nie został wybrany na kolejną kadencję. Wyborcy - współobywatele - wybrali polityczne obiecanki, zadłużanie gminy, gminny interwencjonizm - jednym słowem kradzież.

No cóż takie są "uroki" demokracji. A słowo urok w tym miejscu można rozumieć jak dwa w jednym. Urok, bowiem to - "coś, co wywiera przyjemne, estetyczne wrażenie (piękno, czar, powab, wdzięk)" albo – "według dawnych wierzeń: czar, zaklęcie, siła magiczna, mogąca szkodzić, niekorzystnie wpływać na czyjeś losy". Dwa w jednym zatem to będzie: "coś co wywiera przyjemne wrażenie i niekorzystnie wpływa na losy".

Burmistrz, który udowodnił, że kapitalizm działa oraz, że ludzie nie chcą kapitalizmu, czyli dokładnie to co 80 lat temu opisał Ludwig von Mises w książkach: "Biurokracja", "Planowany chaos" i "Mentalność antykapitalistyczna".

 

Najważniejsza zasada albo postulat, który powinien być "Świętym prawem" do przestrzegania przez rządzących jest oczywiście zasada / postulat numer 1. Zastanawiam się jednak dlaczego nie ma tu, jako drugiej zasady, że gmina nie może się zapożyczać lub zadłużać.

  1. Samorząd jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla samorządu

    Rzecz prosta i pozornie oczywista, jednak bardzo często ignorowana. Wszechobecne lokalne polityczne rancza pokazują, że musimy my - jako obywatele - bardziej zaangażować się w sprawy lokalne, by ta zasada była właśnie przestrzegana.

  2. Gmina jest bogata bogactwem swoich obywateli

    Aquaparki, piękne pomniki, zadbane parki i ogrody nie świadczą o tym, że gmina jest bogata,tak samo jak statystyczne największe wpływy do budżetu.

    Ważniejsze - choć mniej wygodne dla lokalnych rancz politycznych - jest ilość pieniędzy, które mają obywatele w własnych kieszeniach. Czy stać ich na więcej, czy mogą rozwijać swoją firmę w danej gminie, czy mają swoje lokale na własność.

    Nie dajmy się oszukiwać ładnej otoczce - dbajmy i głosujmy na tych, którzy chcą, byśmy to my - obywatele - mieli więcej pieniędzy!

  3. Każdemu wolno wszystko, gdy nie zagraża interesom innych obywateli

    Klasyczna myśl wolnościowa - możesz robić wszystko, o ile nie narusza to wolności innego człowieka.

    Żadna władza/burmistrz/radni nie mają prawa określać według „widzimisię” co komu wolno na swojej nieruchomości.

    Spory rozstrzyga, w myśl tej reguły, nie władza lokalna, a tylko Sądy. Podczas wyborów pomyślmy o tych, którzy chcą dać Wam swobodę działań, a nie rozwiązywać wszystkie problemy za Was - rękami urzędników…

  4. Gmina jest służebna wobec społeczności lokalnej

    Rozszerzenie wyjściowej zasady pierwszej, że samorząd (gmina) powinien być dla obywateli, a nie obywatele dla samorządu.

    Gmina nie powinna prowadzić działalności gospodarczej, która stanowiłaby konkurencję wobec swoich mieszkańców.

    Warto dodać, że każda działalność samorządu poza naturalnymi monopolami (np. drogi, wodociągi, kanalizacja, oczyszczalnie), szkodzi rozwojowi społeczności lokalnej i zasadom sprawiedliwości.

    Myśl zasady czwartej jest fundamentem rozumienia idei "gmina minimum", gdzie gmina zajmuje się jedynie rzeczami, które społeczność nie umiałaby sama zrealizować.

  5. Gmina powinna być jedynie nocnym stróżem

    Kolejna podstawowa myśl określająca ideę "Gminy minimum" opierająca się na tym, że od gminy możemy oczekiwać podstawowych czynności jak ochrony fundamentalnych zasad wolności gospodarowania i prywatnej własności.

    Wszelkie "pomoce" socjalne, kulturowe czy przedsiębiorcze tak naprawdę szkodzą wolnemu rynkowi - a przez to społeczności lokalnej.

    W większości przypadków pieniądze z budżetu gminy służą do przekupywania obywateli ich własnymi pieniędzmi, rozwijania "lokalnych ranczy" zaniedbując właśnie te kwestie, które powinny być naprawdę ważne dla mieszkańca.

    Ten kto pragnie Gminy minimum, pragnie Waszego dobra przez nieprzeszkadzanie Wam.

  6. Im więcej pieniędzy w budżecie, tym mniej w ludzkich kieszeniach

    Każdy samorządowiec chwalący się wielkim budżetem tak naprawdę szkodzi swoim mieszkańcom, gdyż odbiera im pod postacią różnych podatków ich ciężko zarobione pieniądze.

    Cele społeczności lokalnej powinny być wyznacznikiem budżetu, ale takie cele, z których korzysta zdecydowana większość mieszkańców. Imprezy kulturalne, sportowe czy regionalne są skierowane do ledwie procenta społeczności oraz do lokalnych "działaczy", a opłacane z podatków wszystkich.

    Wynika z tego ważna myśl, że budżet powinien być pochodną celów i ich wyraźnych potrzeb.

    Warto dodać jeszcze na przykładzie Kamienia Pomorskiego, że im większe bogactwo obywateli, tym większy budżet. Nie dajcie sobie wmówić, że wolny rynek szkodzi wypełnianiu podstawowych zadań gminy!

  7. Władze gminy muszą wiedzieć, gdzie prowadzą swych ludzi

    Jak w każdym zawodzie - świadomość i przygotowanie do swojej roli - odgrywa znaczącą rolę, by wykonać swoją pracę dobrze lub odnosić sukcesy. Bycie radnym, burmistrzem czy prezydentem nie powinno się różnić od normalnych zawodów.

    Władze gminy muszą wiedzieć, co należy zrobić dla dobra mieszkańców, ale także umieć tworzyć możliwości, by ludzie sami mogli rozwiązywać swoje problemy. posiadać wiedzę co do problemów lokalnych i co najważniejsze mieć kompetencje do zarządzania ludźmi jak i środkami wraz z odwagą cywilną do podejmowania czasem trudnych decyzji.

    Często słyszymy słowa "słucham ludzi i robię" co jest dobrym hasłem propagandowym, ale nie ma wiele wspólnego z dobrym zarządzaniem gminą. To tak jakby pilot dumnie orzekł "słucham pasażerów i lecę".

    Im większa władza, tym większa odpowiedzialność, zaś rolą mądrej osoby u władzy jest mylić się rzadziej od innych.

    Jeżeli zaś rządzący będą zabierać Wam coraz więcej pieniędzy pod pretekstem "wiem lepiej", to tak naprawdę Was zwyczajnie oszukują…

  8. Przyjazne warunki gospodarowania i życia, najlepszą drogą do rozwoju i bogactwa

    By mówić o dobrym zarządzaniu gminą, ale w szerszej skali jakimkolwiek samorządem czy państwem, trzeba stworzyć przyjazne warunki gospodarowania. Obywatele muszą czuć swobodę, nadzieję na lepsze jutro i funkcjonowanie przejrzystego prawa.

    Dodatkowo obywatele powinni czuć się swobodnie w sprawie ich poglądów i atmosfery społecznej. Wojny "polskie-polskie" są jedną z najbardziej wyniszczających sporów, które powodują tylko alienację i brak nadziei na lepsze jutro.

    Nie oczekujmy od rządzących, że "wszystko nam załatwią i o wszystko zadbają", ale oczekujmy, że pozwolą nam współdecydować, zadbają o to, by ludzie mogli rozwijać swoje biznesy i będą dbali o przestrzegania prawa i zasad.

    Tylko i aż tyle…

  9. Lepiej pozyskać tysiąc małych firm, niż jedną wielką

    Gdy jedna z małych firm upada, nie ma problemu społecznego, gdy upada wielka, „strategiczna” będąca „oczkiem w głowie” szefa lokalnego rancza jest „wielki problem społeczny”. A jak jest to problem społeczny, to wydaje się publiczne pieniądze na ratowanie miejsc pracy, dotacje do zatrudnień. Ostatecznie więcej się dopłaca niż przynosi to zysku tworząc dalszy deficyt.

    Zyski materialne i niematerialne z tysiąca firm są większe i stabilniejsze, niż z jednej. Tworzy to też zdrowsze warunki wolnego rynku, gdzie istnieje wiele konkurujących ze sobą podmiotów.

    Na miejsce jednej, której się nie powiodło powstają następne, a niepowodzenie wielkiego, tworzy wielki problem, który ponownie proponuje rozwiązywać w imieniu społeczności lokalnej ten, który wpierw go stworzył…

    Jest to metoda tworzenia politycznych rancz lokalnych połączonych z lokalnymi "biznesmani" z układu.

    Jeżeli jacyś politycy obiecują wielkie strategiczne firmy… to tak naprawdę idzie na łatwizne i ryzykuje stabilnością finansową gminy.

  10. Gmina Minimum tworzy warunki przyjaznego dynamicznego rozwoju i bogactwa mieszkańców

    Ostatnia zasada rozwija punkt ósmy i zamyka całą dziesiątkę w prostej, ale bardzo skutecznej w praktyce idei "Gminy Minimum"

    Gmina Maksimum, oparta na dużym budżecie i socjalnej ingerencji, ogranicza rozwój, powodując biedę i upadek społeczności lokalnej oraz generując exodus ludności w poszukiwaniu lepszych warunków życia i rozwoju.

    Zaś Gmina Minimum, oparta na małym budżecie i kapitalistycznym podejściu, oznacza rozwój przedsiębiorczości, bogactwo obywateli, rozwój społeczności lokalnej i chęci pozostania w gminie.

    Jak powiadają klasyczni liberałowie - wystarczy nie przeszkadzać ludziom w biznesie, by odnosili sukcesy. I właśnie ta myśl przyświeca całej idei "dobrego zarządzania gminą"

  11. Więcej na stronie: https://www.facebook.com/wolniobywateleWO

     

Bohaterka

Tak właśnie wygladają relacje obywatel - państwo. Możemy sobie protestować, gadać i pisać, "państwo" i tak zrobi co chce zrobić, a jak ktoś za wysoko podskoczy to się go na różne sposoby izoluje.

Jak najbardziej moralny protest

"Państwo" zauważa

"Państwo" reaguje

 

Pożegnanie Pana Jana

Inżynier Jan Michał Małek

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że zmarł inżynier Jan Michał Małek. Człowiek, który oddał Polsce ogromną część swojego serca, umysłu i środków finansowych po to, by czynić ją lepszą. Człowiek o wybitnej inteligencji, dobrym sercu i ciągle niespożytej energii odszedł od nas w wieku 93 lat.

Jan Michał Małek urodził się 18 maja 1928 w Piotrkowie Trybunalskim. Był absolwentem Liceum im. Bolesława Chrobrego, a studia ukończył na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. Przez kilka lat pracował zawodowo w przemyśle farmaceutycznym. Pod koniec 1958 roku, nie godząc się na ustrój komunistyczny, ograniczający wolność polityczną i gospodarczą, wyemigrował z PRL do Francji, gdzie przez 8 lat pracował jako inżynier. W 1967 r. wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych, gdzie dalej pracował jako inżynier chemik. Jako wynalazca uzyskał kilka patentów amerykańskich. Rozpoczął też działalność przedsiębiorczą na rynku nieruchomości.

Kochać Polski nie przestał nigdy. Wkładał swoją pracę i środki finansowe w różnego rodzaju przedsięwzięcia mające na celu rozwój Polski: tłumaczył i wydawał książki, wspierał i działał w wielu organizacjach, fundował nagrody, założył też fundację PAFERE – Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.

Milioner, który uczciwie te miliony zarobił, świadczył bowiem takie usługi, które inni ludzie chcieli kupować. Wymyślone przez Pana Jana, bo tak nazywali go wszyscy znajomi i przyjaciele, produkty i usługi były tańsze i lepsze niż konkurencyjne i dlatego ludzie w nieprzymuszony sposób je kupowali. Milioner, a jednak był osobą niezwykle skromną, na swoje potrzeby nie wydawał rozrzutnie, nie szczędził natomiast pieniędzy na cele społeczne. Uśmiechnięty, w realizacji projektów pozytywnie uparty, zawsze miły, uprzejmy i taktowny, człowiek wysokiej kultury osobistej i ciągle zatroskany sprawami naszej Ojczyzny i tym co można i należy czynić by żyło się w niej lepiej. Takim go zapamiętamy.

Gdyby ktoś zapytał mnie jaki obraz najlepiej oddaje istotę Pana Jana, to przywołałbym moje z nim spotkanie w niewielkiej mokotowskiej restauracji o nazwie „Porca Mizeria”, co, w wolnym tłumaczeniu, przełożyć można jako „Jasny gwint” albo „W mordę jeża” i na jeszcze wiele różnych innych sposobów. Nazwa ta wprawiła Pana Jana w bardzo wesoły nastrój i chyba wybrał ją dla tej właśnie nazwy. Na spotkaniu oczywiście była też jego żona – Pani Krystyna. „Za każdym wielkim mężczyzną stoi silna kobieta” – to powiedzenie doskonale oddaje relacje tej wspaniałej pary. Rozmawialiśmy oczywiście o tym jak ma funkcjonować PAFERE – fundacja, której misją jest: przyczynianie się do szybkiego rozwoju gospodarczego Polski, dla uczynienia jej krajem zamożnym, silnym i bezpiecznym, poprzez promowanie wiedzy ekonomicznej w oparciu o chrześcijańską myśl ekonomiczną. Konstruktywna rozmowa dwóch inżynierów, takich co to „mniej gadają, a więcej robią”. Rozmowa pełna zrozumienia i zbędnych słów, rozmowa o konkretnych skutecznych działaniach. W tym obrazie jednak nie może zabraknąć pewnego istotnego szczegółu – cery na spodniach, oznaki wielkiej skromności naszego kochanego Pana Jana.

Gdy umiera ktoś bliski naszemu sercu, odchodzi jakby cząstka nas samych – tak właśnie się czujemy.

Panie Janie, dziękujemy Panu, że Pan z nami był, że Pan nas inspirował i z nami pracował. Dziękujemy za spuściznę, którą Pan pozostawił, i to nie tylko tę materialną, ale i tę w naszych sercach i umysłach.

Jan Kubań z zespołem PAFERE

 

Przecelne ujęcie sprawy

Anton Shirikov, badacz dezinformacji z uniwersytetu w USA, komentuje w rozmowie z "The Washington Post", że przyczyn tak silnej indoktrynacji w Rosji jest kilka.

  1. Pierwsza to niekwestionowana skuteczność jej autorów.
  2. Kolejne osadzają się na braku dostępu do rzetelnych informacji,
  3. a także przyjęciu obojętnej postawy wobec otaczającej Rosjan rzeczywistości: Nawet w wielkomiejskich ośrodkach, gdzie mieszka wielu wykształconych, jeżdżących po świecie i młodych ludzi nie widać pełnej świadomości społecznej - podsumowuje gorzko ekspert.

 

Garry Kasparov on Russia’s Attack on Ukraine

As a professional chess palyer I always wanted to analyse my mistakes if I lost the game and something went wrong before making my next move and working on the strategy…

For so many years for two decades he saw no consequences for his actions, actually for his crimes. And I think now it is time to impose the price for what has been done. becauste it is the only way to prevent him from moving even further…

Because what we know from history… that every day of delay of our response to his brutal dictator simply is pushing the price to pay for his actions is higher and higher…

The responses of US presidents is like a pendulum shifting from feckless to reckless…

Na podstawie: https://youtu.be/kYhsloRid_c

 

Barun o Demokracji przedstwicielskiej

Interesująca dyskusja między dwoma naukowcami i jednym praktykiem. Przyznają oni, że demokracja odgórna ma poważne ograniczenia. I wzywają do oddolnej kultury demokratycznej.

Wydaje się jednak, że nie dostrzegają kluczowego elementu każdej demokracji - poziomu zaufania w społeczeństwie u podstaw. Wzajemne zaufanie między obywatelami i zaufanie do różnych instytucji społecznych. Oddolne zaangażowanie obywatelskie generuje to zaufanie, ponieważ przygotowuje ludzi do poruszania się wśród różnorodności społecznej i politycznej poprzez praktykę życia codziennego. To właśnie zaufanie buduje poczucie wspólnoty.

Bez podstawowego poziomu zaufania nawet fundamentalne fakty stają się dyskusyjne. Polaryzacja widoczna w mediach społecznościowych jest odzwierciedleniem braku zaufania w społeczeństwie, a projekt technologii tylko wzmacnia, wzmacnia i utrwala brak zaufania.

Powstrzymywanie się od publikowania wiadomości, które w coraz większym stopniu stają się przedmiotem rywalizacji. Załamanie się poziomu wiadomości, które coraz częściej zastępowane są opiniami, jest również symptomem tego złego samopoczucia. Technologia sprawiła, że świat się skurczył, a wiadomości stały się globalne. W tym samym czasie lokalne wiadomości, które łączą ludzi w rzeczywistych społecznościach, są zagłuszane. W miarę jak wiadomości lokalne stają się ekonomicznie i społecznie nieopłacalne, stają się też podatne na manipulacje polityczne i machinacje rządowe.

Fakty historyczne są repozycjonowane poprzez alternatywne narracje oparte na chęci uwierzenia w konkretną wersję i lojalności wobec narratora.

Pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia braków Pierwszym krokiem w kierunku przezwyciężenia niedostatków demokracji byłoby rozpoczęcie od tego podstawowego poziomu. Stymulowanie rozmów i ułatwianie interakcji w celu doświadczenia różnorodności perspektyw i ponownego nauczenia się sposobu poruszania się po niej. Biorąc pod uwagę dzisiejszą strukturę technologii komunikacyjnych oraz charakter świata wirtualnego, należałoby skupić się na świecie fizycznym oraz stworzyć więcej możliwości i przestrzeni do osobistego zaangażowania się w życie obywatelskie, wykraczającego poza typowe interakcje ekonomiczne i społeczne.

An interesting discussion between two scholars and one practitoner. They acknowledge that top down democracy has serious limits. And call for a bottom up democratic culture.

Yet, they seem to miss a key element in any democracy, the level of trust in the community at the grassroots. Mutual Trust among citizens and trust in the various institutions of society. Bottom up civic engagement generates that trust, because it prepares people to navigate through various social and political diversities through actual practice in day to day life. It is trust that builds the sense community.

Without a basic level of trust, even fundamental facts become contestable. The polarisation seen on social media is a reflection of that lack of trust in society, and the design of the technology is just amplifying, reinforcing and entrenching mistrust.

The breakdown of news,which is increasingly replaced by views, is also a symptom of that malaise. Technology has shrunk the world, and news has become global. At the same time local news that connects people in actual community is being drowned out. As local news become economically socially unviable, they also become vulnerable to political manipulation and governmental machinations.

Historical facts get repositioned through alternative narratives based on the desire to believe a particular version, and loyalty to the narrator.

A first step towards overcoming the deficiencies in democracy would be to start at that basic level. Stimulate conversation and facilitate interaction in order to experience diversity of perspectives, and relearn the way to navigate through it. Given the structure of communication technology today and the nature of the virtual world, the focus would need to be on physical world and more opportunities and spaces for in person engagement as citizens, going beyond the typical economic and social interactions.

https://youtu.be/wj4WnGTEeEA

 

Wojna

Cóż, agresja rozpoczęła się już w 2014 r. i od tego czasu należy uznać, że Europa sfinansowała te wojnę. Tak samo było przed II wojną światową - dążenie do bieżących zysków wygrało z wiedzą historyczną i potwierdza, że polityką zawsze zajmują się głupki.

Patrz: https://www.youtube.com/watch?v=X9Qs1x7xnOk

 

Jak tworzyć ruch oddolny - Brzechwy recepta

Nikt nikogo nie okrada,
Nikt na nikim nie zarabia,
Bo gdzie łączą wspólne cele,
Tam są wszyscy przyjaciele.
Zwarci, silni my - nie słabi
Takich rząd już nie oszwabi.

 

Dyskusja na temat Modelu Jak Gra Żywe

Link do filmu: https://youtu.be/yCM9KzGsyh4

Ultima Thule

Gdy jednak przeanalizujemy całą historię Indii od odzyskania niepodległości do dzisiaj to oczom naszym ukaże się obraz NĘDZY I ROZPACZY:
- Indie jako kraj teoretycznie wolnorynkowy i z organizacją państwa opracowaną przez Anglików są w stanie całkowitej nędzy. Są kilkakrotnie (!!!) biedniejsi od biednych Chin ! Są na poziomie biedniejszych państw afrykańskich.
- w Indiach nadal trwa system kastowy
- w Indiach nadal trwa nierówność płci
- w Indiach nadal trwa system rodowo-mafijny (tzw. "rody" w kulturze azjatyckiej są tym samym, czym Camorra, 'ndrangheta czy Cosa Nostra)
- w Indiach panuje rasizm
- w Indiach panuje nietolerancja religijna
- w Indiach panuje nacjonalizm
- w Indiach panoszy się socjalizm
- istnienie tzw. "nietykalnych"
- uważanie, że biedni, chorzy i kalecy odkupują złe uczynki z poprzednich wcieleń, w związku z czym nikt im nie pomaga, żeby nie przeszkadzać im w odkupieniu win
- handel dziećmi
- handel kobietami (małżeństwa aranżowane)
- Indie to najbardziej niebezpieczne na świecie miasto dla kobiet
- niesamowity brud
- brak infrastruktury sanitarnej
- brak infrastruktury drogowej i technicznej
- publiczne toalety
- bardzo niski poziom reprezentacji narodowej w piłce nożnej

Coś kiepsko to wygląda, ten jego sukces…
Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego Indie mając wszystkie atuty dla sukcesu rynkowego pozostały w takiej nędzy. Ich historia właściwie podważa w ogóle sens odzyskiwania niepodległości przez kolonie.

Indie to KOMPROMITACJA NA ŚWIATOWĄ SKALĘ.


Barun Mitra

Wiele z nich to prawda. Słyszałem takie rzeczy wiele razy.
Ale wiele z tej samej listy jest również prawdziwe w większości innych części świata, zarówno bogatych jak i biednych. Odcienie i stopnie niektórych z nich mogą się różnić, ale istota jest taka sama.

Pierwszym krokiem jest rozpoznanie problemu.
Drugim krokiem jest zrozumienie natury problemu.
Kolejnym krokiem jest próba zrobienia czegoś z tym problemem.
Na koniec należy ocenić wyniki i perspektywy, a następnie zmienić kierunek lub dostroić trajektorię.

Jeśli istnieje jedna ludzkość i jeden świat, to wyzwania są również podobne. Gdyby ktoś miał magiczną różdżkę, która rozwiązałaby wszystkie jego problemy, inni próbowaliby ją zdobyć albo skopiować jej magię. Jedyne, co możemy zrobić, to próbować i uczyć się od siebie nawzajem, jak najlepiej podjąć kolejne kroki. My w Indiach zmagamy się z tymi problemami tak samo, jak każdy inny kraj. Przeszłość nie jest wymówką.

Wystarczy policzyć, ile wojen toczyło się w Europie w ciągu ostatnich 100 lat. Dziś żar wojny w Jugosławii jeszcze nie ostygł, ale była już jedna wojna na Krymie i nadciąga groźba kolejnej wojny na Ukrainie. A te wojny są niczym w porównaniu z wieloma wojnami wewnątrz krajów, wspólnot i rodzin, które może nie pozostawiają po sobie fizycznych blizn, ale pokazują o wiele głębsze blizny w sercach i umysłach ludzi.


Ultima Thule

@Jan Kubań : to jest wyjaśnienie pozorne. Jest tu jednak problem FUNDAMENTALNY:
- w naszej kulturze i zasadach wiele z tych rzeczy jest zakazanych. Jeżeli ktoś te zasady łamie, to robi to WBREW temu, co jest uznawane za dobre.
- w kulturze Indii niepomaganie chorym i biednym jest częścią zasad wynikającą z wiary w reinkarnację. Nigdzie indziej na świecie nie ma takiej obojętności wobec biedy i kalectwa, jak właśnie w Indiach.

I to są moje problemy. A nie to, że "wszędzie są ludzie dobrzy i źli". Oczywiście że są. Ale ja zawsze zwracam uwagę na problemy SYSTEMOWE, a nie losowe i osobnicze.

Co do kroków, które należy podjąć ja właśnie zrobiłem dwa pierwsze z nich:
- zauważyłem problem
- zrozumiałem naturę problemu (specyfika kultury/tradycji Indii)

W szczególności szokująca dla mnie jest praktycznie akceptacja gwałtów i karanie kobiet za gwałt oraz traktowanie chorych i kalekich. Jest to niestety BIEGUNOWO ODLEGŁE od tego, w czym zanurzona jest nasza cywilizacja, kultura, tradycja i wiara.

I druga obserwacja: wydawałoby się, że przynajmniej rasizmu nie będzie w Indiach, bo każdemu w Europie buddyzm kojarzy się z pokojem, pacyfizmem i uniwersalizmem. Tak to zostało implementowane do Europy w latach 60-tych. A tutaj niemiłe rozczarowanie: mam bardzo dużo różnych sygnałów, informacji, tekstów i własnych doświadczeń, że rasizm aż kipi w tamtej kulturze. Skąd się tam wziął?


Barun Mitra

Życie jest podróżą, jest tylko ostateczność - śmierć. Reszta to ciągłe poszukiwanie doskonałości w prawdzie, pięknie, miłości, Bogu, we wszystkim, do czego można dążyć. To nieustanny wysiłek przesuwania granic swoich możliwości, poszerzania ich, wyciągania wniosków i odkrywania wielu rzeczy, które są jeszcze nieznane. A cykl powtarza się jak coraz większa spirala, nabierając znaczenia w przeciwieństwie do nieuchronnego końca.

 

Pierwsze wspinaczki

Bartek ma 27 miesięcy i od wczoraj potrafi się wspiąć na szafkę

Poprzedni filmik w notatniku z dnia: 2021.02.04

 

Ciekawy wpis pod artykułem o Gandhim

Link do filmu: https://youtu.be/yCM9KzGsyh4

Drogi Panie Janie. Dziękuję bardzo za opowieść o Ghandim. Jego historia zawsze była dla mnie bardzo inspirująca i dodaje mi nadziei.

Niestety boję się że dziś nowemu Ghandiemu byłoby bardzo ciężko się przebić. Lata rządów totalitarnych wykształciły nowe pokolenie, starannie wyselekcjonowanych ludzi o wysokich wskaźnikach narcyzmu, makiawelizmu i psychopatii. Ludzie pokroju Carrie Lam, Xi Jipinga czy Władymira Putina doskonale zdają sobie sprawę że pod nosem może im wyrosnąć skuteczny rewolucjonista i już zabezpieczają się na taką okoliczność. Płot jest uszczelniany, niepokorni są uciszani, najszlachetniejsi potencjalni mówcy są dyskredytowani, a w ich miejsce wstawia się marionetki dzięki, którym można przeprowadzić skomplikowane operacje zmian ustrojowych, które w rzeczywistości nic nie zmieniają.

Mieszkam w Hongkongu i obserwuję bacznie rozwój wydarzeń tutaj na miejscu i szczerze mówiąc nie widzę nadziei na pokojowe wyzwolenie Chin i Hongkongu spod jarzma KPCh. Ci ludzie kłamią w żywe oczy i jedyne co szanują to siłę. I to nie siłę tłumaczoną na angielskie "power", a bardziej tę siłę, którą tłumaczy się na "force".

Czuję, że to trochę tak jakby antylopa próbowała przekonać lwicę żeby zostawić ją w spokoju. Antylopa może mieć całą rację po swojej stronie i masę celnych argumentów trafiających do serca i rozumu. Ale lwy są nadal głodne i ich instynktem jest polowanie na antylopy. Jedyne co może uratować antylopę to ucieczka lub cud. Na tej liście nie zamieszczam nawet agresji, bo ta dla antylopy oznacza tylko szybszy koniec.

Luke The Great

 

Przecelne ujęcie sprawy

Taki oto, świetny komentarz pod moją i Bogdana rozmową "Wiatraki. Dlaczego zielona energia nie ma sensu?" na kanale wRealu24:

sowa zezowata

Świetny, merytoryczny program! Ale cóż z tego skoro fanatyków nic nie przekona, płatni zdrajcy będą udawali głuchych a dla idiotów to zbyt skomplikowane i nudne.

Podziwiam Pańską wiarę w siłę perswazji ale jej nie podzielam:))) Gdyby fanatycy byli podatni na perswazję świat byłby zbyt piękny, logiczny i racjonalny:)))

 

Czemu ma Pan takie małe zasięgi?

Panie Janie czemu ma Pan takie małe zasięgi? Ja polecam Pafere gdzie mogę jako odtrutkę na papkę tv pisowska i tvn. Pozdrawiam

Panie Zdzisławie, baaardzo dziękuję za polecanie!

Co do zasięgów to kanał Jan Kubań [https://www.youtube.com/channel/UCXpsucuUuElfplubNFcIfJQ] jest w zasadzie kanałem zbiorczym i archiwalnym.

Większą oglądalność mam na kanałach NamZalezy.pl i wRealu24

Natomiast nawet jeśli mam jakieś rekordy np. ok 40 000 wyświetleń to i tak nie jest to co u innych.

Myślę, że przyczyn jest wiele:

  1. Zjawisko "tępo i ostro głowych" opisane w podróżach Guliwera. Polega ono na tym, że ludzie zażarcie kłócą się o to z której strony należy rozbijać jajko - z tępego końca czy ostrego, a ktoś kto mówi, że to nie ma znaczenia bo rozbijać można z obu stron podpada każdemu. To oczywiście przenośnia ale w rzeczywistości jest to samo. Przykład: ja mówię, że nie jest istotne czy Bóg istnieje czy nie, mówię, że najważniejsze jest to jaki wpływ ma koncept Bóg na życie pojedynczego człowieka i społeczności, do których należy. Twierdzę, że to należy badać i analizować… ale oczywiście przez wierzących jestem odrzucany jako ateista, a przez niewierzących jako wierzący. Takich konkretnych przypadków jest bardzo, bardzo wiele.

    Zresztą sam Pan to świetnie ujął: to "odtrutka na papkę tv pisowska i tvn". A skoro społeczeństwo wyznaje tylko jedno albo tylko drugie, to przekaz ani jedno ani drugie nie zaciekawia ani tych ani tamtych :)

  2. Są ludzie, którzy są świetni we wciskaniu kitu. Przykładem są czołowi dziennikarze / politycy - oni nie mają żadnych wątpliwości, pewni siebie rozwiązują każdy problem w 5 minut. Takich ludzie lubią słuchać i takim wierzą.

    Przed kamerami stosują też swoistą (i trzeba przyznać, że bardzo skuteczną) grę ciałem (mimika, gestykulacja, przyjmowane pozy) mającą na celu podkreślenie głoszonego przez nich przekazu. Tacy też budują swój image wszechwiedzących wyłącznie na krytycyzmie.

  3. Zagadnienie ekonomii percepcji - lepiej słuchać rzeczy dla mnie przyjemnych i nie wymagających myślenia niż słuchać gościa, który przedstawia i zmusza do zrozumienia tego jak działa skomplikowana rzeczywistość. Potwierdza to tematyka zdecydowanej większości filmów fabularnych - głownie oparte są o proste schematy. Filmów, które poruszają głębokie, zaangażowane społecznie i skomplikowane tematy jest jak na lekarstwo. Przykładem jest arcydzieło Ikiru (Żyć) Akiro Kurosawy.

  4. Sam przekaz. Analizowałem przekaz podziemnej TV. Jej autor to co ja wyrażam w 15 sekund omawiał przez 10 minut - jego oglądalność była zdecydowanie wyższa od mojej. Byłem pełen podziwu dla jego umiejętnosci przyciągnięcia ludzkiej uwagi.

  5. Tematyka: Ludzie wolą słuchać "jesteś tego wart, tobie się należy", zamiast "Weź się chłopie do roboty, popracuj nad sobą". Łatwiej jest narzekać niż tworzyć lub budować.

  6. Kontekst - młodzi w zasadzie nie wiedzą o czym mówię, bo zbyt mało doświadczyli i nie wiążą tego co mówię z tym co ich czeka.

Ale generalnie pracuję nad zwiększeniem zasięgów, choć nie jest to moim najważniejszym priorytetem. Najważniejsze jest pozostawienie jasnej i klarownej spuścizny tak by na jej podstawie inni mogli rozwijać tematykę społeczną.

Dziękuję za kibicowanie i jeszcze raz za popularyzowanie!