| Treść |
Tytuł |
Autor(zy) |
Ident / Data wpisu |
|
Jeśli chodzi o zdolność rozumowania, to przeciętny bolszewik uważa całą resztę ludzi na świecie za embriony. Człowiek u nich zaczyna się od marksisty. Gdy trzeba naprawić traktor, który zepsuje ruskij człowiek, to zagraniczny embrion jest uznawany. We wszystkich innych kwestiach komuniści mają absolutną przewagę, bo wiedzą wszystko, wszystko rozumieją i nie mają żadnych wątpliwości.
|
Moja podróż po Rosji (w 1932 roku)
|
Słonimski, Antoni
|
9788375650020:55
26.03.2009
|
|
W przeciwieństwie do Chena Mao nie miał skrupułów, gdy chodziło o branie pieniędzy z Moskwy. Był realistą. Dotacje sowieckie również zmieniły jego życie. Po zjeździe zaczął otrzymywać z funduszy partyjnych od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu yuanów miesięcznie na działalność organizacji w prowincji Hunan. Wkrótce ta kwota wzrosła do stu yuanów, następnie do stu sześćdziesięciu, a nawet do stu siedemdziesięciu. Te znaczne i regularne dochody ogromnie zmieniły życie Mao, któremu brakowało pieniędzy. Był dyrektorem szkoły i parał się dziennikarstwem, ale zawsze z obrzydzeniem myślał o konieczności zarabiania na życie w ten sposób. W dwóch listach do przyjaciela, napisał pod koniec listopada 1920 roku, gorzko narzekał na swoją sytuację: „(…) Zarabianie na życie ustami i mózgiem oznacza skrajną nędzę (…). Często pracuję bez odpoczynku trzy lub cztery godziny [sic], muszę nawet pracować wieczorem (…). Moje życie jest naprawdę zbyt ciężkie”.
Nieco później powiedział znajomym: „W przyszłości najprawdopodobniej będę musiał utrzymywać się z pensji, jakie dostaję na tych dwóch posadach. Sądzę, że praca, w której wykorzystuje się tylko mózg, jest bardzo ciężka, dlatego myślę o nauczeniu się jakiejś pracy fizycznej, na przykład cerowania skarpetek lub pieczenia chleba”. Mao nigdy nie okazywał upodobania do pracy fizycznej, a zatem skoro sam o tym wspomniał, musiał być w krytycznej sytuacji.
Teraz miał jednak wygodną posadę zawodowego rewolucjonisty. Zrezygnował z dziennikarstwa, a nawet ze stanowiska dyrektora szkoły. Wreszcie mógł żyć tak, jak marzył. Wydaje się, że w tym okresie zaczął bardzo późno wstawać i czytać w nocy – ten zwyczaj pozostał mu do końca życia. Dwa miesiące po pierwszym zjeździe partii Mao napisał niemal ekstatyczny list do swego starego, najlepszego przyjaciela Xiao Yu: „Teraz poświęcam więcej czasu na troskę o swoje zdrowie, i bardzo się poprawiłem. Czuję się bardzo szczęśliwy, bo nie tylko jestem zdrowszy, ale również nie muszę dźwigać ciężaru pracy i odpowiedzialności. Codziennie doskonale jadam, dogadzając swemu brzuchowi, i dbam o zdrowie. Mogę również czytać takie książki, na jakie mam tylko ochotę. To naprawdę „och, jak wspaniale”. ”
Napełnienie brzucha i czytanie było dla Mao ideałem dobrego życia.
|
Mao
|
Jung Chang
|
9788373594425:42
29.07.2010
|
|
Ludzie wrażliwi na świat subiektywnych doznań, jego smak i „nastrój”, mają tendencję do rozłamów na wrogie i zwalczające się grupy wyznaniowe.
|
Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony.
|
Brockman, John
|
9788374694902:129
24.06.2011
|
|
postępowcy zwykle stronią od matematyki i innych nauk ścisłych. Zamiast tego "lubią filozofię, politykę, a to dlaczego? Oto dlatego, że na tym stanowisku można pleść językiem i nawet piórem jak najdłużej i wmawiać, że się coś umie, a w tamtych naukach niedołężność od razu się zdradza".
|
|
|
_18
04.02.2012
|
|
Malarze w ruchu strzeleckim i Legionach nie byli rzadkością. W 1917 roku naliczono aż 34 artystów w randze oficerów, a przez Legiony przewinęła się ich ponad setka.
|
Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej
|
Koper, Sławomir
|
9788311116092:222
15.06.2012
|
|
Cała sprawa z fizyką polega na tym, że dobre pytanie to takie, na które możesz odpowiedzieć w ciągu pięciu, dziesięciu lat, zupełnie inaczej niż w filozofii, gdzie dobre pytanie to takie, nad którym można się zastanawiać wiecznie.
|
Pasja poznawania. W co wierzą uczeni.
|
Wolpert, Lewis
|
9788385458401:289
02.11.2012
|
|
Rzecz w tym, że „nauki” humanistyczne (z ekonomią społeczną włącznie) nie są naukami sprawdzalnymi jak fizyka czy chemia, lecz, zbiorami hipotez i diagnoz. Hipotezy te przy stosowaniu ich w praktyce napotykają setki współczynników niewymiernych, co w końcu sprawia, że praktyka ma się do teorii jak pięść do nosa.
|
Dzienniki - Stefan Kisielewski
|
Kisielewski, Stefan
|
9788320716733:465
03.02.2013
|
|
Tę samą stagnację, o której pisał Bacon w odniesieniu do siedemnastowiecznej nauki, widzimy dziś w naukach społecznych. Nauki przyrodnicze (należą do nich fizyka, chemia i tym podobne) dotyczą obiektów materialnych, takich jak kule bilardowe, atomy i planety, natomiast nauki społeczne zajmują się ludźmi (w tym polityką, wymiarem sprawiedliwości, biznesem i służbą zdrowia). Tej drugiej grupie potrzeba baconowskiej rewolucji.
Bacon krytykował średniowieczną naukę za to, że bazowała na wiedzy pochodzącej od autorytetów. W kręgach nauk społecznych mamy dziś do czynienia z identycznym problemem i silną dogmatyzacją. Łatwo to zaobserwować, kiedy politycy zaczynają opowiadać o swoich ulubionych pomysłach i ideologiach, na przykład o rzekomo dyscyplinującym wpływie mundurków szkolnych albo o zaletach straszenia więzieniem młodzieży, która podpadła wymiarowi sprawiedliwości. Nie widzą potrzeby prowadzenia badań i zbierania danych, ponieważ ich stanowisko wynika z przekonań albo doznanego olśnienia.
Ten nawyk zakładania, że rozumie się dane zjawisko, utrzymuje się w naukach społecznych za sprawą powszechnych błędów narracji, które sprawiają, że świat wydaje się nam mniej złożony, niż jest w rzeczywistości. Przyjemne, wygodne, intuicyjne wyjaśnienia (przypomnijmy sobie program Scared Straight!) dają nam złudne wrażenie wiedzy.
|
Metoda czarnej skrzynki: Zaskakująca prawda o błędach i naturze sukcesu
|
Syed, Matthew
|
9788365743107:443
09.08.2020
|
|
Nawet w tych nienaturalnych warunkach więziennych test Rorschacha otwierał drzwi do fundamentalnych obszarów osobowości, które inaczej oparłyby się badaniu. Kelley określił test Rorschacha jako „najbardziej użyteczną pojedynczą technikę badania psychiki”.
|
Norymberga. Naziści oczami psychiatry.
|
El-Hai, Jack
|
978-83-8396-233-7:107
21.12.2025
|
|
Dwóch oceniających i dwie różne interpretacje. Dlaczego? Kelley dostrzegał w odpowiedziach Göringa żywą wyobraźnię, siłę i śmiałość. Może dlatego, że w poprzednich miesiącach nawiązał z marszałkiem Rzeszy więź, wynikającą z niemal codziennych kontaktów. W takich kwestiach jak pewność siebie, upór, oddanie pracy i koncentracja na własnym ego ci dwaj mężczyźni byli do siebie podobni. Obaj wysoko mierzyli i nie gardzili manipulacją. Tak więc Kelley mimowolnie identyfikował się z Göringiem. Gilbert był innym typem człowieka i patrzył na te sprawy chłodnym okiem. Gilbert przyjrzał się też powtórnie wynikom Hessa i odnalazł w nich niedostatki emocji, empatii i dojrzałości. Hess nigdy nie dostrzegał w atramentowych plamach żadnych żywych istot, co najwyżej jakieś martwe przedmioty. „Wszystko to zdradza słabość i bierność zasobów mentalnych”, stwierdził Gilbert. Dostrzegł też w Hessie „poważnie ograniczoną osobowość, mającą utrudniony kontakt z rzeczywistością.
|
Norymberga. Naziści oczami psychiatry.
|
El-Hai, Jack
|
978-83-8396-233-7:124
21.12.2025
|
|
Trzeba jednak przyznać, że Gilbert zgłębił gruntownie osobowości nazistów i zdał solidną relację z miesięcy spędzonych z więźniami w Norymberdze, relację, która miała wpływ na wielu późniejszych psychologów i historyków. Jego opinie na temat niemieckich przywódców często różniły się od ocen Kelleya. Gilbert napisał, że w kilku oskarżonych nie dostrzegł wcale ludzi normalnych, o przeciętnych charakterystykach. Wręcz przeciwnie: dojrzał w nich psychopatów mających niebezpieczny i szczególny typ osobowości. Göring – utrzymywał Gilbert – był impulsywnym egocentrykiem z niedoborem cywilnej odwagi, skłonnym do ataków na oponentów, kiedy tylko nie prezentował swojego dobrotliwego oblicza „na pokaz”. Nie obchodził go właściwie nikt poza jego rodziną. Dla Göringa wojna nie była jakimś wzniosłym konfliktem narodowych interesów, ale po prostu środkiem do zapewnienia sobie panowania nad innymi. Jego żądzy władzy towarzyszyły cynizm, sadyzm i chciwość. Lojalność Göringa wobec Hitlera tłumaczył Gilbert jako powierzchowną pozę, umożliwiającą marszałkowi Rzeszy zaspokajanie własnej potrzeby władzy. Samobójstwo tego czołowego nazisty było zdaniem autora jedynie teatralnym gestem, a w gruncie rzeczy tchórzostwem. O ile Gilbert przedstawiał te niechlubne cechy Göringa jako oznaki psychopatycznej osobowości, Kelley postrzegał je jako występujące powszechnie u ludzi odnoszących sukcesy w biznesie czy polityce. Również wbrew Kelleyowi, który podejrzliwie odnosił się do wszelkich autorytetów politycznych, Gilbert uważał nazizm za wyjątkowo zgubną formę politycznej dominacji, potrzebującą do swego rozwoju szczególnych warunków.
|
Norymberga. Naziści oczami psychiatry.
|
El-Hai, Jack
|
978-83-8396-233-7:191
21.12.2025
|
|
W 1951 roku powiadomił swoich słuchaczy, że wielu jego kolegów psychiatrów używa „wielkich słów”, by ukryć fakt, że „nie wiedzą, o czym mówią”.
|
Norymberga. Naziści oczami psychiatry.
|
El-Hai, Jack
|
978-83-8396-233-7:204
21.12.2025
|
|