Wygenerowano:
22.11.2018
19:13:44

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





żywe walczy

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
"W czasie wojny, kiedy zapotrzebowanie frontu na samoloty nie zostało jeszcze zaspokojone, Stalin zaproponował przekazać fabrykom cały sprzęt biur konstrukcyjno – doświadczalnych. Znowu się sprzeciwiałem, przekonywałem, że po pierwsze, konstruktorzy nie mają tak dużo sprzętu, a po drugie, przez cały czas pracują nad udoskonaleniem samolotów i potrzebują igo. Stalin stanowczo powiedział: - Teraz interesuje mnie tylko seria, produkcja samolotów powinna wzrastać. I decyzja została podjęta, ale przyznam, że ją zignorowaliśmy". "Zignorowaliśmy". Prawdopodobnie Stalin nie zapomniał o wydanym rozkazie (pamięć miał wspaniałą, a na biurku był notes z ołówkiem) i po prostu sam później zrozumiał, do jakich katastrofalnych skutków może doprowadzić rozpędzenie wszystkich biur konstrukcyjnych, i to na początku przewlekłej wojny... Nie mam wątpliwości, że któryś z czytelników się oburzy. Stalin przecież nie według własnego widzimisię rozkazał rozwiązać wszystkie biura, a w sytuacji, "kiedy zapotrzebowanie frontu na samoloty nie zostało jeszcze zaspokojone". A wówczas mieliśmy takie hasło: "Wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa". I dlatego trzeba było.... Nie, szanowni towarzysze. Nie dlatego trzeba było. Nadzwyczaj skomplikowaną kwestię filozoficzną "co jest ważniejsze – ilość czy jakość", w dziedzinie niezawodności i żywotności samolotów bojowych rozumie się bardzo łatwo i jednoznacznie. Jakość, czyli niezawodność i żywotność bojowa, jest ważniejsza. Dlaczego? Dlatego że w systemie o nazwie "lotnictwo wojskowe" najważniejszym, najcenniejszym i najbardziej deficytowym (tzn. Najwolniej uzupełnianym) elementem są piloci. Wiele wadliwych, rozpadających się w locie samolotów zmniejsza liczbę żywych pilotów, katastrofalnie osłabiając przez to cały system. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:357

19.12.2009
W warunkach długotrwałej wojny decydującym czynnikiem staje się zdolność państwa do ciągłego uzupełniania strat armii. Z kolei zdolność ta zależy od ilości zgromadzonych przed rozpoczęciem wojny rezerw, mocy produkcyjnych przemysłu oraz posiadania bogatych i hojnych sojuszników Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:553

20.12.2009
Blitzkrieg w powietrzu został nieuniemożliwiony z tego samego powodu, dla którego nie odbył się Blitzkrieg na lądzie: Niemcy nie nadążali z "przemieleniem" coraz to nowych oddziałów przeciwnika, nie nadążali (oraz nie mieli niezbędnych do tego środków) z uzupełnieniem rosnących strat. Przy czym w powietrzu ten proces - proces utraty przez Niemców inicjatywy i przewagi - odbył się znacznie szybciej niż na lądzie. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:577

20.12.2009
Na przykład wyobraźmy sobie sytuację, kiedy pięć najbardziej przeciętnych myśliwców wroga atakuje grupę bombowców osłanianych przez jednego tylko supermyśliwca. Dalej załóżmy, że ten superas bardzo łatwo może zniszczyć każdego ze swoich przeciwników. Jednak walka powietrzna (którą w popularnych książkach nazywa się zazwyczaj szybką lub piorunującą) odbywa się w czasie i przestrzeni. Najlepsze myśliwce tamtych czasów do wykonania pełnego wirażu potrzebowały 20 sekund i 500 metrów. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:125

20.12.2009
Zresztą nie należy zapomnieć, że ilość jest bardzo skomplikowaną kategorią. W znacznym stopniu zależy od taktyki zastosowania lotnictwa - można mieć olbrzymie liczby samolotów na lotniskach i jednocześnie nie dorównywać przeciwnikowi podczas walk powietrznych. Przeanalizujmy ten paradoks na przykładzie działań lotnictwa myśliwskiego w osłonie wojsk lądowych. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:126

20.12.2009
Zdaniem autora, jest to zaleta, która świadczy o tym, że radzieckie siły powietrzne we właściwy sposób wykorzystały lotnictwo myśliwskie. We właściwy sposób, czyli zgodnie z regulaminem, w celu zapewnienia sukcesów wszystkim rodzajom wojsk. Luftwaffe (w znacznym stopniu dzięki temu, że na czele niemieckiego lotnictwa stał H. Goring, jeden z najbardziej wpływowych przywódców III Rzeszy, w 1939 roku oficjalnie ogłoszony następcą Hitlera), wręcz przeciwnie, pozwalała sobie na przyjęcie roli swoistej "gwardii kardynała", która miała w nosie powszechnie obowiązujący regulamin. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:130

20.12.2009
Wytłumaczmy to, co zostało powiedziane, na jednym charakterystycznym przykładzie. Radzieckie Pouczenie o prowadzeniu walki powietrznej (1943 r.) absolutnie jednoznacznie wymagało (s. 18), żeby „określić dowódcę grupy przeciwnika i postarać się zlikwidować go w pierwszej kolejności". Znaczenie ustalenia właśnie takich priorytetów jest całkowicie zrozumiałe: od dowódcy zależy ukierunkowanie i zharmonizowanie działań całej grupy samolotów nieprzyjaciela, jego zestrzelenie mogło poskutkować udaremnieniem realizacji wyznaczonego grupie zadania. Szczególnie ważne jest to w przypadku, gdy walka prowadzona jest z grupą bombowców przeciwnika, ponieważ po utracie dowódcy, grupa często nie była zdolna do odnalezienia obiektu i przeprowadzenia nalotu.Wreszcie dowódca grupy to najprawdopodobniej najbardziej doświadczony i wytrawny pilot i zabijając go, można było zadać przeciwnikowi najdotkliwsze straty. Ale nieprzyjaciel też to bardzo dobrze rozumie i będzie dowódcy bronił ze wszystkich sił. W ten sposób, wykonując nakazy Pouczenia, radzieccy piloci z konieczności wdawali się w ciężką potyczkę, w której zdobycie dodatkowej „gwiazdy na kadłub" było trudne,a strata samolotu, a z nim też życia - bardzo łatwa.

W tymże Pouczeniu taktyka niemieckich myśliwców została opisana w następujący sposób: „Według licznych zeznań pilotów wziętych do niewoli taktyka prowadzenia walki powietrznej przeciwnika bardzo często polega na walce z pojedynczymi samolotami. W tym celu pierwsze ataki i następnie walka są przeprowadzane z myślą o rozproszeniu naszego szyku bojowego lub przynajmniej odcięciu jednego samolotu i skierowaniu na niego ognia swoich samolotów". W znanej biografii najlepszego asa Luftwaffe, Ericha Hartmanna, napisanej przez Amerykanów Constable'a i Tolivera, ten „blondwłosy rycerz" bez krzty zażenowania opowiada o swojej manierze prowadzenia walki powietrznej: „Należy się zorientować, czy przeciwnik ma pozostawionego samotnie lub niedoświadczonego pilota. Takiego pilota zawsze widać w powietrzu. Zestrzelcie go. Bardziej pożyteczne jest zestrzelenie tylko jednego niż wdanie się w dwudziestominutową awanturę, która nic nie przyniesie" [89]. Można by było nie przywiązywać szczególnej wagi do wspomnień jednego (co prawda najlepszego) pilota przeciwnika, ale z olbrzymiej liczby wspomnień uczestników wojny wynika, że niemieccy myśliwcy systematycznie polowali na nienadążających za grupą nowicjuszy, na uszkodzone w walce samoloty. Absolutnie normalne były sytuacje, kiedy to na przykład myśliwce Luftwaffe obserwowały z boku, jak nasze Iły równają z ziemią niemiecką piechotę i cierpliwie czekały chwili, kiedy trafiony ogniem artylerii przeciwlotniczej pojedynczy szturmowiec oderwie się od grupy i będzie próbował wycofać się z walki... Owszem, taka taktyka była oczywiście "pożyteczna" dla szybkiego wzrostu liczby zwycięstw pojedynczych pilotów (Hartmann, jak wiadomo, miał uznane 352 zestrzelone samoloty), ale była całkowicie sprzeczna z wykonaniem zadania postawionego przed ogółem lotnictwa.

Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:131

20.12.2009
Jedną z przyczyn niezwykle wysokiej skuteczności niemieckich asów w porównaniu z asami aliantów jest to, że mieli oni do kogo strzelać. Przynajmniej od 1942 roku myśliwce Luftwaffe walczyły na wszystkich frontach z przewyższającym je liczebnie przeciwnikiem. Ten wniosek jest szczególnie słuszny dla frontu wschodniego, gdzie z wojskami lądowymi Wehrmachtu walczyło olbrzymie radzieckie lotnictwo uderzeniowe, zbudowane według zasady „dużo i tanio". W czasie wojny samych tylko Iłów wyprodukowano 36 tysięcy i w całe nie stały one na lądowiskach tyłowych. W ten sposób niemieckie myśliwce, których liczba na całym olbrzymim froncie wschodnim w ostatnich latach wojny nie przekraczała 450-500 samolotów, nie odczuwały niedoboru celów, przy czym za sterami tych celów często siedzieli piloci, którzy przeszli przyśpieszone sześciomiesięczne przygotowania. Również na froncie zachodnim myśliwce Luftwaffe nie miały problemów z niedostateczną liczbą obiektów do ataku. Gdy wiosną 1943 roku alianci zaczęli zmasowane bombardowania Niemiec, uparcie przestrzegali najważniejszej zasady sztuki operacyjnej wszech czasów — zasady koncentrowania sił we właściwym miejscu o właściwym czasie. W jednym nalocie brało udział do tysiąca bombowców w eskorcie wieluset myśliwców. I jeżeli większość młodych pilotów Luftwaffe ginęła podczas pierwszych walk z dziesięcio-, dwudziestokrotnie liczniejszym przeciwnikiem, to nieliczne asy, które zdobyły olbrzymie doświadczenie i niezwykłe umiejętności, wciąż zwiększały osobiste wyniki. U aliantów zachodnich wszystko odbywało się dokładnie odwrotnie. Niemieckie bombowce w drugiej połowie wojny już nie pojawiały się nad Wyspami Brytyjskimi. Gdy 6 czerwca rozpoczęła się operacja Overlord, lądowanie sił alianckich w Normandii wspierała olbrzymia armada lotnicza, która zapewniała sześciokrotną przewagę. Powstała bardzo paradoksalna sytuacja: mimo całkowitego panowania w powietrzu, mimo że stosunek strat samolotów wynosił 7 do l na korzyść aliantów, przeciętny myśliwiec sprzymierzonych musiał wykonać 58 lotów, żeby zestrzelić jeden niemiecki samolot (w rzeczywistości jeszcze więcej, ponieważ część z 3,5 tysiąca niemieckich samolotów, zniszczonych w ciągu pierwszych trzech miesięcy po D-Day, została zestrzelona nie przez myśliwce, a przez działa przeciwlotnicze, a część spłonęła na lotniskach). Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:136

20.12.2009
Z drugiej strony, przy braku nawet jednego z wymienionych wyżej warunków (chęci, umiejętności, roztropnego dowództwa) żadne cuda techniczne nie uratują przed klęską. Mamy na to w historii mnóstwo przykładów... Wystarczy choćby porównać poziom wyposażenia technicznego radzieckiej armii i afgańskich mudżahedinów. Czy armii amerykańskiej i partyzantki komunistycznej Wietnamu Południowego. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:147

20.12.2009
"ludzie odnawiają się w każdym pokoleniu przede wszystkim dzięki klasom niższym, a w mniejszym stopniu dzięki średnim i wyższym". Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:176

25.01.2010
Zaproponował również, żeby pozostałe po takim odsiewie dzieci uczyć jedynie kilku podstawowych czynności: „Liczenie do pięciuset, nauka podpisywania się i dobrego ułożenia, wpajanie Bożego nakazu posłuszeństwa Niemcom, jak również wyrabianie nawyku uczciwości i pracowitości”. Dzieci spełniajace kryteria rasowe można, zdaniem Himmlera, ewakuować w głąb Rzeszy gdzie otrzymałyby odpowiednie wychowanie. Podkreślił: „[...] powyższa metoda jest najłagodniejsza i najskuteczniejsza, jeśli odrzucimy – jako niegermańską, niemożliwą do realizacji i sprzeczną z naszymi przekonaniami – bolszewicką metodę eksterminacji”. Wojna Hitlera Irving, David 9788371862007:265

11.07.2010
Miara skuteczności przeżycia osobnika jest zależna w zasadzie od liczby jego potomstwa i nosi nazwę fitness (podkreślamy: jest zależna, a nie określona jednoznacznie liczbą potomstwa). Homo przypadkiem sapiens Fijałkowski, Konrad; Bielicki, Tadeusz 9788301156329:51

30.07.2010
Innymi słowy nawet największa liczba potomstwa, które zginęło tuż po urodzeniu, daje tą samą fitness, jak brak potomstwa, czyli fitness zerową. Homo przypadkiem sapiens Fijałkowski, Konrad; Bielicki, Tadeusz 9788301156329:52_2

30.07.2010
Żona von Grolla, matka siedmiorga dzieci, idąc nieraz ulicą i widząc nasze kobiety w cięży mawiała: „Po co te Polki rodzą dzieci, przecież gdy tylko zlikwidujemy wszystkich Żydów, to z Polakami zrobimy to samo”. Mój udział w kontrwywiadzie Armii Krajowej Adamczyk, Eugeniusz 9788389920252:173

30.07.2010
Mao naszkicował „ogólną strategię” w depeszy do Stalina z 1 marca, która zaczyna się od zdania: „Nieprzyjaciel nie wycofa się z Korei, dopóki nie wyeliminujemy wielkich mas jego żołnierzy (...)”. Następnie wyjaśnił, że zamierza wykorzystać bezdenne rezerwy ludzkie, żeby wyczerpać Amerykanów. Armia chińska, pisał (zgodnie z prawdą), straciła już „sto tysięcy ludzi (…) i liczy się ze strata kolejnych trzystu tysięcy w tym i w następnym roku”. Zapewnił Stalina, że właśnie wysyła sto dwadzieścia tysięcy żołnierzy, żeby uzupełnić straty, a niedługo wyśle trzysta tysięcy, żeby wyrównać straty w przyszłości. Mao był „gotowy prowadzić wojnę przez dłuższy czas i przeznaczyć kilka lat na wyeliminowanie kilkuset tysięcy Amerykanów, żeby zmusić Stany do odwrotu (...)”. Przypomniał Stalinowi, że może poważnie osłabić Amerykę, ale w zamian żądał pomocy w rozbudowie armii i przemysłu zbrojeniowego. Mao Jung Chang 9788373594425:366

13.08.2010
„Pod Straussbergiem SS się wycofała, posłała czternasto- i szestastolatków”. Moja wojna. Zapiski i zdjęcia z sześciu lat w hitlerowskim Wermahcie. Heydecker, Joe J. 9788324711291:17

24.09.2010
28 i 29 maja od bomb zrzuconych przez Sprzymierzonych zginęło trzy tysiące francuskich cywilów. Wojna Hitlera Irving, David 9788371862007:567

29.11.2010
Nieodzownym warunkiem politycznego i militarnego zwycięstwa państwa jest posłuszeństwo, lojalność i zaufanie do jego przywódców. Oficerowie powinni wiedzieć, że wartość bojowa każdej grupy żołnierzy, którym brakuje tych cech, jest zerowa. Obojętność lub tylko wymuszone posłuszeństwo nie wystarczą. Nie wykrzeszą one bowiem entuzjazmu, nikogo nie zainspirują do ofiar i poświęcenia, niezbędnych przy osiąganiu kolejnych celów. Przeznaczeniem Niemiec była zawsze walka z przeważającym wrogiem. Ilekroć los nam w niej sprzyjał, przychodziły nam w sukurs siły niematerialne, daleko skuteczniejsze aniżeli liczebna bądź materialna przewaga nad nieprzyjacielem. Jest wprost nie do pomyślenia, żeby jedynym obowiązkiem oficera było przejawianie dbałości o stosunek liczbowy sił własnych i przeciwnika, przy całkowitym zlekceważeniu lub niedocenieniu wszystkich tych czynników, które w przeszłości zawsze stanowiły o zwycięstwie lub klęsce. Wojna Hitlera Irving, David 9788371862007:137

01.12.2010
Monolityczna solidarność führera i jego Volku przetrwała do samego końca mimo zgoła przeciwnych opinii następnych pokoleń. Wojna Hitlera Irving, David 9788371862007:166

01.12.2010
Otrzymałem za to duże ilości pyretrynu w proszku, najbardziej popularnego środka owadobójczego w owym czasie. Wsypywaliśmy ten proszek za kołnierze i zasypywaliśmy nim wszystkie owłosione miejsca ciała. Nie było to przyjemne, ale kilka dni później strzepywaliśmy martwych „nieprzyjaciół” z ubrań i butów. Niestety wszy szybciej się mnożyły niż umierały. Byłem dowódcą oficerskiej komapnii karnej Armii Czerwonej Pylcyn, Aleksander W. 9788311114425:139

20.12.2010
Pojedynczy żołnierz nic nie znaczy w bitwie, ale jeżeli chociaż jeden z moich trzech plutonów dotrze na drugi brzeg, to będzie mógł powiedzieć, że ponownie zwyciężyliśmy! Byłem dowódcą oficerskiej komapnii karnej Armii Czerwonej Pylcyn, Aleksander W. 9788311114425:191

20.12.2010
Na jednym krańcu, tam gdzie wytworzenie się intensywnej religijności jest najbardziej prawdopodobne, jednostką doboru jest grupa. Kiedy konformizm zbytnio słabnie, grupa zaczyna rozpadać się i staje wobec groźby eksterminacji. W tej hipotetycznej sytuacji ciągle jeszcze poszczególni, samolubni członkowie grupy mogą brać górę i mnożyć się kosztem innych. Jednakże rosnący wpływ ich dewiacyjnych predyspozycji wzmoże słabość społeczeństwa i przyspieszy jego upadek. Społeczeństwa, w których liczniej występować będą tego rodzaju osobnicy, a tym samym geny, które predysponują do takiego zachowania się, ustąpią miejsca innym, z lepszym „genetycznym rozwiązaniem” problemu współpracy, i w całej populacji wzrośnie liczebność osobników konformistycznych. Genetycznie uwarunkowana zdolność ślepego posłuszeństwa będzie się rozprzestrzeniać kosztem genetycznie uwarunkowanej nieumiejętności takiego posłuszeństwa. W ten sposób może ulec wzmocnieniu nawet potencjalna możliwość samopoświęcenia, ponieważ gotowość osobników do rezygnacji z nagrody czy nawet do oddania własnego życia będzie sprzyjać przetrwaniu grupy. Stratę genów poniesioną wskutek śmierci zdyscyplinowanych osobników z nadwyżką wyrównają geny zdobyte w rezultacie ekspansji grupy, która ze śmierci tej odniosła korzyść. O naturze ludzkiej Wilson, Edward O. 83-06-01451-0:226

28.12.2010
Armia poniosła olbrzymie straty – 568 347 żołnierzy (stanowi to prawie trzy dywizje dziennie), w tym około 80 tys. rannych,2436 czołgów, 13 716 dział i moździerzy, 783 samolotów bojowych oraz prawie pół miliona jednostek broni strzeleckiej. Straty po stronie Wehrmachtu w ciągu miesiąca walk na całym froncie wschodnim wyniosły 91,4 tys. żołnierzy, w tym nieco ponad 19 tys. rannych i zaginionych. 1942 - Poligon czerwonych generałów Bieszanow, Władimir 9788371343322:222

06.01.2011
W tym czasie Niemcy zaczynali odczuwać pierwsze trudności zaopatrzeniowe, z czasem zaś problem ten „przybrał formę chroniczną i stopniowo przerodził się w prawdziwą klęskę (…). Linie komunikacyjne tak potwornie się wydłużyły, że przewożące paliwo kolumny samochodowe zużywały po drodze większość swojego ładunku”, w charakterze „cystern” zaczęto więc używać grzbietów wielbłądzich. 1942 - Poligon czerwonych generałów Bieszanow, Władimir 9788371343322:296

06.01.2011
jak podają autorzy książki Dokumenty odtajnione, w 1942 roku Armia Czerwona bezpowrotnie straciła 3 258 216 żołnierzy. Generał D. Wołkogonow uważa, że liczba ta jest półtora razy większa i wynosi 5 888 235 żołnierzy. Jednak wielu współczesnych historyków twierdzi, że liczba ta wciąż jest zaniżona. Ich zdaniem możemy mówić o liczbie nie mniejszej niż 7,5 mln zabitych, wziętych do niewoli oraz zmarłych z powodu ran i chorób. Armia niemiecka w 1942 roku straciła na froncie wschodnim 519 tys. żołnierzy. Czyli zdobywając umiejętności wojskowe, radzieccy dowódcy w zamian za jednego zabitego żołnierza armii niemieckiej posyłali na śmierć trzynastu żołnierzy Armii Czerwonej. W następnym, 1943 roku stosunek strat wynosił już „zaledwie” 1:10! Postęp widać gołym okiem! 1942 - Poligon czerwonych generałów Bieszanow, Władimir 9788371343322:477

06.01.2011
Straty Armii Czerwonej w Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945 do dziś nie są ustalone. Według oceny B. Sokołowa, łączne straty w całej wojnie z Niemcami wyniosły 31,1 mln poległych żołnierzy. Straty Wehrmachtu w walce z ZSRR Sokołow szacuje na 2,157 mln żołnierzy. Już samo porównanie tych liczb mówi wiele o „przewadze ustroju socjalistycznego”, jak też o „najbardziej postępowej teorii wojskowej”. 1942 - Poligon czerwonych generałów Bieszanow, Władimir 9788371343322:482

06.01.2011
Nie dysponując w sprzęcie przewagą ani liczebną, ani jakościową, Niemcy wygrywali dzięki taktyce. 1941 - Pogrom pancerny Bieszanow, Władimir 9788311115309:73

05.04.2011
W walce, jaka się wywiązała obaj utracili broń. Zdesperowany marine wbił palec wskazujący w oko wroga i w ten sposób go zabił. To własnie była groza i okrutna rzeczywistość wojny. Ze starą wiarą na Peleliu i Okinawie Sledge, E. B. 9788388595714:140

31.12.2011
Ogółem przy dwudziestosześciokrotnej sowieckiej przewadze w liczbie maszyn stosunek strat bojowych wyniósł 8:1 na korzyść maleńkiego lotnictwa fińskiego! 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:106

02.01.2012
Uważał, że jednym z najpoważniejszych błędów, jakie popełnił przy Disneylandzie, był rozmiar kupionej nieruchomości. Pierwotne 160 akrów, wszystko, na co było go wówczas stać, ostatecznie okazało się za małe. Co więcej, sprytni budowlańcy kupili okoliczne parcele i zapełnili je motelami, restauracjami typu fast food, powstał tam też przynajmniej jeden konkurencyjny park rozrywki. Za każdego dolara, którego zarobił Disneyand, „pasożytnicze” firmy otaczające park zarabiały dwa. Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:330

02.11.2012
Jednak plany Siemiczastnego też nie przynosiły spodziewanych rezultatów. Każdy spisek przygotowuje grupa. Spiskowcy po zdobyciu władzy natychmiast zaczynają ją dzielić. W grupie natychmiast zaczyna się zażarta walka, w której przetrwa jeden. Pozostałych zabija się albo usuwa ze szczytów władzy. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:254

14.11.2012
Dostawy zawodziły, higiena wołała o pomstę do nieba (największym wrogiem były choroby), a głupotę dowództwa (w armii brytyjskiej sprzedawano jeszcze wtedy stopnie oficerskie) uwiecznił w naiwności ducha Tennyson w wierszu Szarża lekkiej brygady.
Ale u Rosjan było gorzej.

Deliveries failed, hygiene cried to heaven for vengeance (the biggest enemy was disease), and the stupidity of command (the British Army sold officer ranks at this time) was immortalized by Alfred, Lord Tennyson in the poem The Charge of the Light Brigade.
But, with the Russians, it was worse.

Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:291

10.08.2013
Doszło pewnego razu do tego, że Japończycy, zirytowani rosnącym importem francuskich nart, próbowali go zakazać pod pretekstem, że śnieg w ich kraju jest inny niż gdzie indziej. Francuzi zagrozili wtedy zakazem importu japońskich motocykli, jako że drogi w ich kraju mają odmienne właściwości. Przestroga została zrozumiana i Japończycy odstąpili od swych planów. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:530

10.08.2013
Suweren bitnego narodu, przewyższającego liczebnie biorącego go w niewolę wroga stosunkiem tysiąc do jednego – po prostu się poddał. Przez nadmiar mistycyzmu bądź zabobonu doszedł zapewne do przekonania, że Hiszpanie są rzeczywiście oddziałem Quetzalcoatla i przybyli tu, aby poświadczyć rozpad imperium, a uważając się za skazanego na zgubę, nie podjął żadnych starań, by zmienić swój los. Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu. Tuchman, Barbara W. 9788385348542:29

01.10.2013
Sztuka, czyli doświadczenie, wiedza, szybkość i elastyczność w podejmowaniu decyzji, jest potrzebna, żeby koncentrując wysiłki na jednym odcinku frontu, nie narazić się na miażdżące kontruderzenie na drugim. Gdyby było inaczej, wszystkie nacierające armie wyłącznie nacierałyby. Za cenę niewielkiego przelewu krwi i na cudzym terytorium. Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny. Sołonin, Mark 9788375109771:126

09.04.2015
Dyrektywy Wodza Naczelnego sowieccy generałowie zgłębiali uważnie, choć sami taktykę prowadzenia walki znali nie gorzej od Stalina. Ale „praktyka prowadzenia wojny z niemieckimi faszystami” pokazała, że dla własnego dobra lepiej poświęcić pułk albo korpus pancerny niż próbować dyskutować bądź zwlekać z wykonaniem nawet najgłupszego rozkazu sztabu nadrzędnego, gdzie z reguły żądano natychmiastowego rozbicia wroga i wykonania zadania bojowego za wszelką ceną. Stąd zwykle wynikały „poważne niedociągnięcia” w kwestii użycia jednostek pancernych. 1943 - Rok przełomu Bieszanow, Władimir 9788393046133:61

17.06.2015
Z perspektywy dnia dzisiejszego mogę dwojako patrzeć na tę sprawę: jako na objaw kary Bożej lub też jako na objaw sprzyjania mi przez Opatrzność. Przekonałem się bowiem, że im jakiś policjant był bogatszy, tym prędzej ginął. Czy ja jestem mordercą? Perechodnik, Calel 9788390067612:97

21.06.2015
To było zwycięstwo narodu, który przeżył niewiarygodną biedę i rozczarowania, podczas gdy „mądry wódz” rozwijał „przodującą naukę sowiecką”, narodu skazanego przez zbzikowaną na tle nazizmu „rasę panów” na niewolnictwo i zagładę, i który dlatego w 1942 roku ostatecznie wybrał „własnego potwora”. 1943 - Rok przełomu Bieszanow, Władimir 9788393046133:176_2

21.06.2015
Gwardia umierała, ale nie poddawała się, życie pułku przeciwpancernego szacowano na dwie-trzy godziny. 1943 - Rok przełomu Bieszanow, Władimir 9788393046133:295

21.06.2015
Meanwhile at Ushuaia his worst fears were being realized.After the departure of the Parana and Comodoro Py, the natives went down with this fever one after the other. In a few days they were dying at such a rate that it was impossible to dog graves fast enough. In outlying districts the dead were merely put outside the wigwams or, when the other occupants had the strength, carried or dragged to the nearest bushes.

In Stirling House and the Lawrences’ home down the road all the children were struck down at once. In the orphanage Mrs. Whaits had thirty Yahgan children on her hands, all victims of the epidemic. My mother and Yekadahby, neither of whom had ever heard of typhoid-pneumonia, formed a different opinion from that of Doctors Alvarez and Fenton, and dealt with us accordingly. Mrs. Lawrence and her sister, Miss Martin, who had come to live with them at the settlement, agreed with the diagnosis of Mother and Yekadahby - an– so did mrs. Whaits. They all decided that it was measles.

None of the grown members of the Mission party, who had all had measles in their youth, contracted the complaint, which goes to prove that this time the ladies knew better than the medical men. It is astonishing that this childish ailment, contagious in civilized communities, yet seldom fatal, should wipe out over half the population of a district and leave the survivors so reduced in vitality that another fifty per cent succumbed during the next two years, apparently from the after-effects of the attack. It must be that our ancestors, for generations past, have suffered from periodical epidemics of measles, and we, in consequence, have gained a certain degree of immunity from it. On the other hand, the Yahgans, though incredibly strong, and able to face cold and hardship of every kind and to recover almost miraculously from serious wounds, had never had to face this evil thing, and therefore lacked the stamina to withstand it. It is hardly to be wondered at that the doctors failed to recognize it for what it really was, when it appeared in such a virulent form.

Uttermost part of the earth. Tierra del Fuego's Indians and Settlers: A personal story. Bridges, Lucas 9789873723094:129

28.04.2017
He saw that civilization of one kind or another was bound to reach the Ona and Alacaloof eventually; and he felt that it must be brought either with the Bible, the gin-bottle or the rifle, and that the firs was surely the best way. Uttermost part of the earth. Tierra del Fuego's Indians and Settlers: A personal story. Bridges, Lucas 9789873723094:134

28.04.2017
Wiecie, wiele razy miałem okazję brać udział w zwiadzie walką. I jeśli dowódca batalionu był porządnym człowiekiem i żałował swoich żołnierzy, to poświęcał tylko jeden pluton, wysyłając go do przodu na pewna śmierć. Przy tym do sztabu szedł raport – „Batalion ponosi straty! Proszę o zgodę na powrót na pozycje wyjściowe!”

Ale jeśli obok dowódcy batalionu stał zastępca dowódczy do spraw politycznych albo „osobist”, albo kontroler ze sztabu pułku i dywizji, to cały batalion szedł pod nóż…

Mówię całkiem poważnie, że skład dowódczy pod koniec wojny w rażący sposób i w gorszą stronę różnił się od dowódców 1941 roku. Poczynając od 1942 roku przeklinanie na froncie było czymś zwyczajnym. Szczególnie kląć uwielbiali oficerowie. Wszędzie, zawsze i z każdego powodu (…) Kultury – zero, a tu taka szansa na ponizanie żołnierzy! Mało kto mógł wytrzymać mając taka „okazję”. A przecież i tak na pierwszej linii wszyscy mieli nerwy napięte do ostateczności w oczekiwaniu na śmierć, od głodu i tęsknoty. Żołnierze byli wycieńczeni i wykończeni przez wojnę. Ludzie chodzili wściekli, do poważnych konfliktów dochodziło z byle jakiego powodu. A tu pojawia się kolejny człowiek, nie liczący się z nikim „wódz” z pagonami kapitana, z pańskim sposobem bycia i zaczyna rozdawać rozkazy na lewo i na prawo. I schron mu natychmiast na noc buduj o stropie z trzech warstw, i transzeje o pełnym profilu wykop, i dwóch fizylierów koło schronu postaw. A to, że ludzie ze zmęczenia ledwo stoją na nogach, a rano wszystko jedno trzeba będzie zmienić pozycje – tego „pana oficera” nie interesowało! Wypracowaliśmy sobie taką jedną żelazną żołnierską zasadę: „nie śpiesz się z wykonywaniem rozkazów!” Byliśmy nieufni w stosunku do ludzi, którym polecono nam dowodzić. Był jeszcze jeden niuans. Niekiedy trafiali się dowódcy-potwory. Wystarczyło po prostu nie spodobać się takiemu – i karną kompanię albo śmierć w najbliższej walce żołnierz miał zapewnioną!...

1945 - rok zwycięstwa Bieszanow, Władimir 9788364066009:273

27.10.2018