Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe: dążność

Wygenerowano:
15.05.2012
08:34:45

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000
Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Równie groźną wersją synergizmu jest zmniejszanie się ilości wody atmosferycznej nad Amazonią, które ma ścisły związek z wyrębem drzew. Istnieje realna groźba, że środowisko wpadnie w klimatyczny korkociąg: wycinanie lasu spowoduje redukcję opadów, ta zaś pociągnie za sobą usychanie kolejnych drzew. Około połowy opadów w dorzeczu Amazonki pochodzi z lasów, a nie z chmur napływających znad rzek czy oceanu. Woda wędruje naczyniami przewodzącymi [ciekawie przetłumaczone naczynia włosowate] roślin i wyparowuje z liści i gałęzi. Już teraz zmniejszenie powierzchni Amazonii wskutek wycinania i wypalania lasów skutkuje zmniejszeniem się wysokości rocznych opadów, pogarszając i tak złą sytuację resztek dzikiej przyrody. Matematyczne modele tego procesu przekonują, że istnieje punkt krytyczny, po przekroczeniu którego ekosystem leśny może ulec zagładzie, zmieniając się w suchy skrub. Przyszłość życia Wilson, Edward O. 9788372983329:96

20.09.2008
Ale jego siostra Ivy była gorsza. Ona naprawdę nie troszczyła się o dobra materialne. Dostawała tyle pieniędzy co my i paradowała w znoszonych butach na płaskim obcasie i zgrzebnych sukienkach, żeby tylko pokazać, jaka jest bezinteresowna. Była dyrektorem do spraw dystrybucji. To do niej należało zaspokajanie naszych potrzeb. Ona nas trzymała za gardła. Teoretycznie o podziale dóbr decydowało walne zgromadzenie – głos ludu. Kiedy jednak „ludem” jest sześć tysięcy wyjących gardeł, bez ładu i składu próbujących coś ustalić w grze pozbawionej reguł, w której można żądać wszystkiego, ale nie ma się prawa do niczego i każdy ma władzę nad wszystkimi z wyjątkiem siebie samego, „głos ludu” staje się głosem Ivy Starnes. Pod koniec drugiego roku zrezygnowaliśmy ze „zgromadzeń rodzinnych” – w imię „wydajności produkcji i oszczędności czasu”, bo jedno zgromadzenie trwało dziesięć dni – i wszystkie petycje o zasiłek wysyłano bezpośrednio do gabinetu Ivy Starnes. Nie, nie wysyłano. Trzeba je było przedstawić osobiście. Sporządzała potem listę podziału, którą odczytywała nam na trwającym trzy kwadranse zebraniu, a my je zatwierdzaliśmy. W programie przewidziano dziesięć minut na dyskusję i protesty, ale nie protestowaliśmy. Zdążyliśmy już zmądrzeć. Nikt nie może rozdzielić dochodów firmy pomiędzy tysiące ludzi, nie kierując się jakimś kryterium wartości człowieka. Kryterium panny Starnes było lizusostwo. Bezinteresowna? Jej ojciec [właściciel wolnorynkowej fabryki – przyp. J.F.] nie mógłby bezkarnie potraktować najnędzniejszego robotnika tak, jak ona traktowała najbardziej wartościowych pracowników i ich żony. Miała blade oczy, zimne, wyłupiaste i martwe. Gdyby chciała pani wiedzieć, jak wygląda czyste zło, wystarczyło zobaczyć, jak błyszczały na widok człowieka, który kiedyś jej napyskował, a teraz usłyszał swoje nazwisko na liście osób nie mających otrzymywać nic ponad pensję głodową [liszeńcy – przyp. J.F.]. Wyraz tych oczu zdradzał prawdziwe motywy postępowania każdego, kto kiedykolwiek wygłaszał slogan: „Od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb”. [Tu Ayn Rand popełniła wielki błąd, przedstawiając Ivę jako zimnego bezlitosnego gada, a nie różowiutkiego aniołka – uwaga J.F.]

Oto cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że nie był to błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszych od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapomniał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie się domagał lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy. Ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że zupełnie nie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce.

Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:772

07.11.2009
Na przykład, że aby solidnie opracować opinię o 250-stronicowej książce, trzeba na jej przestudiowanie, analizę treści, ocenę ujęcia, sprawdzenie poprawności użytej terminologii, zaproponowanie poprawek, skreśleń i uzupełnień (a tego wszystkiego życzy sobie wydawnictwo za 90 zł od arkusza zużyć przeciętnie około 50 godzin, co jest równoznaczne z zarobkiem 20 zł za godzinę pracy (dla porównania zarobek maszynistki, przepisującej na koszt naukowca opracowane przez niego teksty, wynosi ok. 30 zł za godzinę). Jeżeli natomiast przeczyta się książkę z grubsza, a poprawki wskaże wyrywkowo, to można się z tym uporać w 20 godzin, a wówczas zarobek podniesie się do 50 zł za godzinę. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:49

31.12.2009
Dramatyczne wydarzenia w historii, takie jak śmierć republiki czy utrata wolności przez naród, a w następstwie niezmierne trudy i cierpienia jednostek, oglądane z daleka jawią się jako nieuchronna konieczność dziejowa. Bohaterowie wydają się poruszać jak w plątaninie sieci utkanej przez moce od nich potężniejsze, moce zwane przez nas losem, przeznaczeniem czy też Opatrznością. Uśmiech Machiavellego Viroli, Maurizio 9788374142014:146

30.06.2011
W dziwny sposób ewoluowały jego poglądy, zajadły wróg Piłsudskiego stał się jego wielbicielem. „W ostatnich miesiącach przed wrześniem 1939 roku – pisał Cat-Mackiewicz – Nowaczyński [...] najgoręcej, najserdeczniej mówił o Piłsudskim. Zresztą już tak myślał podczas pogrzebu Piłsudskiego. Nowaczyński, ten dziwny pod wieloma względami człowiek, nie miał w sobie urazu psychicznego zemsty”.
A może po prostu widział, w jakim kierunku Polska i Europa zmierza i dostrzegł przenikliwość i skuteczność Komendanta?
Afery i skanadale drugiej Rzeczypospolitej Koper, Sławomir 9788311120464:150

13.01.2012
Cała koncepcja pozornie celowego organizmu mechanicznego, bilogicznego bądź społecznego, przypomina raczej strzałę unoszoną prądem czasu w określonym kierunku, niż odcinek prostej, który przebiega równie dobrze w jedną, jak w drugą stronę, zależnie od naszego uznania. Cybernetyka a społeczeństwo Wiener, Norbert KIW 1769/3607A:53

28.01.2012
Nawet wysoki poziom opanowania nauk podstawowych nie pozwala na określenie, wyliczenie, a nawet zgadnięcie wielu zjawisk i procesów, takich na przykład, jak: stabilność, sterowalność, drgania aeroelastyczne... Nowaja chronołogija katastrofy Sołonin, Mark 9785699450220:52

26.02.2012