Wygenerowano:
30.10.2018
16:50:27

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





dążność

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Dążność to charakterystyczne zachowanie danego systemu, w wyniku którego system dąży do jednego z możliwych atraktorów
Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Równie groźną wersją synergizmu jest zmniejszanie się ilości wody atmosferycznej nad Amazonią, które ma ścisły związek z wyrębem drzew. Istnieje realna groźba, że środowisko wpadnie w klimatyczny korkociąg: wycinanie lasu spowoduje redukcję opadów, ta zaś pociągnie za sobą usychanie kolejnych drzew. Około połowy opadów w dorzeczu Amazonki pochodzi z lasów, a nie z chmur napływających znad rzek czy oceanu. Woda wędruje naczyniami przewodzącymi [ciekawie przetłumaczone naczynia włosowate] roślin i wyparowuje z liści i gałęzi. Już teraz zmniejszenie powierzchni Amazonii wskutek wycinania i wypalania lasów skutkuje zmniejszeniem się wysokości rocznych opadów, pogarszając i tak złą sytuację resztek dzikiej przyrody. Matematyczne modele tego procesu przekonują, że istnieje punkt krytyczny, po przekroczeniu którego ekosystem leśny może ulec zagładzie, zmieniając się w suchy skrub. Przyszłość życia Wilson, Edward O. 9788372983329:96

20.09.2008
Ale jego siostra Ivy była gorsza. Ona naprawdę nie troszczyła się o dobra materialne. Dostawała tyle pieniędzy co my i paradowała w znoszonych butach na płaskim obcasie i zgrzebnych sukienkach, żeby tylko pokazać, jaka jest bezinteresowna. Była dyrektorem do spraw dystrybucji. To do niej należało zaspokajanie naszych potrzeb. Ona nas trzymała za gardła. Teoretycznie o podziale dóbr decydowało walne zgromadzenie – głos ludu. Kiedy jednak „ludem” jest sześć tysięcy wyjących gardeł, bez ładu i składu próbujących coś ustalić w grze pozbawionej reguł, w której można żądać wszystkiego, ale nie ma się prawa do niczego i każdy ma władzę nad wszystkimi z wyjątkiem siebie samego, „głos ludu” staje się głosem Ivy Starnes. Pod koniec drugiego roku zrezygnowaliśmy ze „zgromadzeń rodzinnych” – w imię „wydajności produkcji i oszczędności czasu”, bo jedno zgromadzenie trwało dziesięć dni – i wszystkie petycje o zasiłek wysyłano bezpośrednio do gabinetu Ivy Starnes. Nie, nie wysyłano. Trzeba je było przedstawić osobiście. Sporządzała potem listę podziału, którą odczytywała nam na trwającym trzy kwadranse zebraniu, a my je zatwierdzaliśmy. W programie przewidziano dziesięć minut na dyskusję i protesty, ale nie protestowaliśmy. Zdążyliśmy już zmądrzeć. Nikt nie może rozdzielić dochodów firmy pomiędzy tysiące ludzi, nie kierując się jakimś kryterium wartości człowieka. Kryterium panny Starnes było lizusostwo. Bezinteresowna? Jej ojciec [właściciel wolnorynkowej fabryki – przyp. J.F.] nie mógłby bezkarnie potraktować najnędzniejszego robotnika tak, jak ona traktowała najbardziej wartościowych pracowników i ich żony. Miała blade oczy, zimne, wyłupiaste i martwe. Gdyby chciała pani wiedzieć, jak wygląda czyste zło, wystarczyło zobaczyć, jak błyszczały na widok człowieka, który kiedyś jej napyskował, a teraz usłyszał swoje nazwisko na liście osób nie mających otrzymywać nic ponad pensję głodową [liszeńcy – przyp. J.F.]. Wyraz tych oczu zdradzał prawdziwe motywy postępowania każdego, kto kiedykolwiek wygłaszał slogan: „Od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb”. [Tu Ayn Rand popełniła wielki błąd, przedstawiając Ivę jako zimnego bezlitosnego gada, a nie różowiutkiego aniołka – uwaga J.F.]

Oto cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że nie był to błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszych od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapomniał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie się domagał lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy. Ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że zupełnie nie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce.

Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:772

07.11.2009
Na przykład, że aby solidnie opracować opinię o 250-stronicowej książce, trzeba na jej przestudiowanie, analizę treści, ocenę ujęcia, sprawdzenie poprawności użytej terminologii, zaproponowanie poprawek, skreśleń i uzupełnień (a tego wszystkiego życzy sobie wydawnictwo za 90 zł od arkusza zużyć przeciętnie około 50 godzin, co jest równoznaczne z zarobkiem 20 zł za godzinę pracy (dla porównania zarobek maszynistki, przepisującej na koszt naukowca opracowane przez niego teksty, wynosi ok. 30 zł za godzinę). Jeżeli natomiast przeczyta się książkę z grubsza, a poprawki wskaże wyrywkowo, to można się z tym uporać w 20 godzin, a wówczas zarobek podniesie się do 50 zł za godzinę. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:49

31.12.2009
Dramatyczne wydarzenia w historii, takie jak śmierć republiki czy utrata wolności przez naród, a w następstwie niezmierne trudy i cierpienia jednostek, oglądane z daleka jawią się jako nieuchronna konieczność dziejowa. Bohaterowie wydają się poruszać jak w plątaninie sieci utkanej przez moce od nich potężniejsze, moce zwane przez nas losem, przeznaczeniem czy też Opatrznością. Uśmiech Machiavellego Viroli, Maurizio 9788374142014:146

30.06.2011
W dziwny sposób ewoluowały jego poglądy, zajadły wróg Piłsudskiego stał się jego wielbicielem. „W ostatnich miesiącach przed wrześniem 1939 roku – pisał Cat-Mackiewicz – Nowaczyński [...] najgoręcej, najserdeczniej mówił o Piłsudskim. Zresztą już tak myślał podczas pogrzebu Piłsudskiego. Nowaczyński, ten dziwny pod wieloma względami człowiek, nie miał w sobie urazu psychicznego zemsty”.
A może po prostu widział, w jakim kierunku Polska i Europa zmierza i dostrzegł przenikliwość i skuteczność Komendanta?
Afery i skanadale drugiej Rzeczypospolitej Koper, Sławomir 9788311120464:150

13.01.2012
Cała koncepcja pozornie celowego organizmu mechanicznego, bilogicznego bądź społecznego, przypomina raczej strzałę unoszoną prądem czasu w określonym kierunku, niż odcinek prostej, który przebiega równie dobrze w jedną, jak w drugą stronę, zależnie od naszego uznania. Cybernetyka a społeczeństwo Wiener, Norbert KIW 1769/3607A:53

28.01.2012
Nawet wysoki poziom opanowania nauk podstawowych nie pozwala na określenie, wyliczenie, a nawet zgadnięcie wielu zjawisk i procesów, takich na przykład, jak: stabilność, sterowalność, drgania aeroelastyczne... Nowaja chronołogija katastrofy Sołonin, Mark 9785699450220:52

26.02.2012
Mimo wad i niedomagań zgromadzenia parlamentarne są dla narodów zachodniej Europy najlepszą formą rządu gdyż zabezpieczają je od jarzma tyranii jednostek. Są one ideałem rządów dla filozofów, myślicieli, literatów, artystów i uczonych, dla ludzi stojących na najwyższym stopniu cywilizacji. Tkwi w nich tylko dwojakie niebezpieczeństwo, a mianowicie: wzrastające marnotrawienie grosza publicznego i wzrastające ograniczanie swobód indywidualnych. Le Bon. Psychologia tłumu. Bon, Gustave Le 9788375752205:161_2

28.05.2012
Jeżeli na przykład jeden z posłów wystąpi z projektem pozornie odpowiadającym programowi demokratycznemu, przypuśćmy – zażąda emerytur dla wszystkich robotników lub podwyższenia poborów kolejarzy, nauczycieli ludowych itd., to inni posłowie, bojąc się wyborców, nie ośmielą się dać powodów do posądzeń, że lekceważą wyborców, gdyby odrzucili wniesiony projekt, chociaż dokładnie zdają sobie z tego sprawę, iż zaciąży on na budżecie, a jego pokrycie będzie wymagać nałożenia nowych podatków. Nowy podatek nie zostanie tak podchwycony przez wyobraźnię tłumu jak fakt, że demokratyczni posłowie nie idą po linii interesów szerokich mas. Le Bon. Psychologia tłumu. Bon, Gustave Le 9788375752205:161_3

28.05.2012
Do tej pierwszej przyczyny wzrostu wydatków przyłącza się druga – konieczność uchwalania wszelkich wydatków na cele lokalne. Nie sprzeciwi się im żaden poseł, są to bowiem żądania wyborców. A żądaniom wyborców swego okręgu może poseł zadośćuczynić jedynie wtedy, gdy dopomaga w tym samym reszcie posłów.

Drugie wspomniane niebezpieczeństwo, chociaż mniej rzuca się w oczy, ma jednak znaczenie bardzo doniosłe. Wynika ono z niezliczonych ustaw – każda ustawa godzi przede wszystkim w jednostkę – które zgromadzenia parlamentarne uchwalają, gdyż prostota ducha nie pozwala im przewidzieć następstw i sięgnąć okiem w najbliższą przyszłość społeczeństwa. Niebezpieczeństwo to jest zdaje się nie do uniknięcia, ponieważ nie uniknęła go nawet Anglia, która ma względnie doskonały rząd, czerpiący swą siłę z parlamentu, a poseł najmniej zależy tam od wyborcy. Herbert Spencer już w jednej ze swych dawniejszych prac wykazał ciągłe zmniejszanie się rzeczywistej wolności. Mówiąc o tej sprawie w swej książce pt. „Jednostka przeciw państwu”, w ten sposób wyraża się on o parlamencie angielskim:
„Od tego czasu ustawodawstwo poszło wskazaną powyżej drogą. Rozmaite rozporządzenia wkraczające w każdą dziedzinę życia stale dążyły do ograniczenia swobód indywidualnych, i to w dwojaki sposób: z jednej strony wydawano przepisy liczniejsze z roku na rok i nakładające różnego rodzaju przymus na obywatela w takich sprawach, w których do niedawna mógł działać z pewną swobodą. Rozporządzenia te zmuszały obywatela do wykonywania takich czynności, które dawniej zależały od jego woli. Z drugiej znowu strony coraz to większe ciężary publiczne, zwłaszcza na potrzeby lokalne, krępowały coraz bardziej wolność obywatela; zabierana mu część dochodów ciągle się powiększała, nie mógł nią dobrowolnie rozporządzać, za to sposób wydania jej zależał w dużym stopniu od kaprysów urzędników, nie kontrolowanych przez tych, którzy złożyli dane sumy”.

Wymienione powyżej ograniczenia osobistej wolności mają we wszystkich krajach specyficzne przejawy, o których Spencer nie wspomina. Sprawa ta przedstawia się następująco: wydawanie niezliczonej ilości przepisów, mających powszechnie charakter ograniczający, powiększa zakres władzy i wpływ urzędników, których obowiązkiem jest przestrzeganie wykonywania tych przepisów. Urzędnicy ci często stają się wprost udzielnymi władcami w danej dziedzinie życia. Ich potęga rośnie zwłaszcza wtedy, kiedy przy ciągłych zmianach rządów rząd boi się wytrawnych urzędników, gdyż tylko oni są stałym elementem władzy wykonawczej; ponadto kasta urzędnicza nie odpowiada przed nikim, jest bezosobowa i nieprzemijająca. Te właściwości mogą ją zamienić w despotę. Ciągłe tworzenie, z iście bizantyńskim formalizmem, ustaw i ograniczających przepisów, ujmujących i kierujących najdrobniejszą czynnością człowieka, zacieśnią coraz bardziej i coraz fatalniej sferę, w której obywatel może się swobodnie poruszać. Społeczeństwa opanowało dziwne złudzenie, że tworzenie coraz to liczniejszych ograniczeń przyczynia się do rozwoju wolności i równości; w imię tego złudzenia narody nakładają na siebie z dnia na dzień coraz silniejsze okowy. Przyzwyczajają się dobrowolnie do chodzenia w jarzmie, w końcu same go szukają, wyzbywają się wszelkiej samodzielności i energii, aż zamienią się w niezdolne do oporu automaty, bez woli i siły. Jednostka wyzbyta własnej inicjatywy musi jej szukać gdzie indziej. Obywatel zamieniony w powolny automat, nie orientujący się w panujących przepisach i ich zastosowaniach, traci bez reszty energię do walki z przeszkodami na drodze do jego celów, co zmusza państwo do powiększenia zakresu swej działalności. Rząd musi posiadać te zalety i przymioty, z których wyzuto obywateli; rząd musi posiadać ducha inicjatywy, przedsiębiorczości i przewodnictwa. Mózgiem każdego przedsięwzięcia staje się tylko państwo, musi się ono wszystkim opiekować i wszystkim kierować. Państwo staje się wszechmogące i wszechmyślące, mimo nauk wysnutych z przeszłości, że władza takich bogów nie była nigdy ani długotrwała, ani nadzwyczaj silna.

Le Bon. Psychologia tłumu. Bon, Gustave Le 9788375752205:161_4

28.05.2012
Jedno jest pewne: wyścigu technologicznego nie da się zatrzymać w dowolnym punkcie. Jako proces, w szerokim znaczeniu tego słowa, przyrodniczy nie jest on ani dobry ani zły, jako proces ludzki – może być wykorzystywany zarówno na dobro, jak i na zło naszego gatunku, jak każda ludzka myśl i działanie. Życie systemów Szymański, Jan Maria 9788321407401:29

27.07.2012
Sprawował urząd dopiero od miesiąca, a ministrowie już podchwycili ton jego wypowiedzi zupełnie jakby po długim okresie powstrzymywania się mogli wreszcie zachowywać się w upragniony sposób. Putin, człowiek bez twarzy. Gessen, Masha 9788378390541:41

10.08.2012
Empiria technologiczna nie jest naturalnie ślepym miotaniem się od jednego nieprzemyślanego eksperymentu do drugiego. Wynalazca-praktyk ma jakąś koncepcję, albo raczej – dzięki temu, czego już dokonał (albo czego inni dokonali przed nim), dostrzega mały skrawek drogi przed sobą. Sekwencja jego działań regulowana jest ujemnym sprzężeniem zwrotnym (fiasko eksperymentu wyjaśnia każdorazowo, że nie tędy droga); w efekcie droga jego jest zygzakowata, ale dokądś dąży, ma określony kierunek. Zdobycie wiedzy teoretycznej pozwala na na dokonanie nagłego skoku naprzód. Summa technologiae Lem, Stanisław 9788322202692:25

16.09.2012
Mówiłeś kiedyś, że chociaż przeprowadziłeś kilka przyjemnych eksperymentów, to jesteś pewien, że gdybyś ty ich nie przeprowadził, zrobiłby to kto inny.

Niewątpliwie. Bardzo niewielu moich eksperymentów nie przeprowadziłby kto inny. Dużo pisano o tym, co by się stało, gdyby Watson i Crick nie odkryli struktury DNA. Jasne, że w ciągu kilku lat ktoś by na to wpadł. Może nie zrobiłoby to wtedy takiego wrażenia. Może działoby się to nieco wolniej, ponieważ oni natychmiast dostrzegli, co to znaczy, a krystalografowie mogliby się nie domyślić tak szybko i przez parę lat nikt by o tym nie przeczytał. Ale mówimy tu jedynie o dwu-, trzyletniej zwłoce.

Chyba jednak w sztuce wygląda to inaczej. Gdyby na przykład Szekspir nie napisał Hamleta...

...to nie zostałby napisany.

Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:147

17.09.2012
Ten ustrój wytwarza osobliwą elitę: cwaniaków i kanciarzy bez sumienia – polityka chyba zawsze była niemoralna, ale tutaj, przy absurdalnej koncentracji władzy, tajności i braku wszelkiej kontroli i odpowiedzialności, rządzą istne „biedy” czy demony. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:153

29.01.2013
W filozofii nauki wyróżnia się dwie koncepcje historiozoficzne: wizję świata zdeterminowanego, zdążającego niezawodnie do celu, oraz wizję świata przypadkowego, gdzie o wszystkich istotnych zdarzeniach decyduje statystyczna ruletka ślepego losu. Podejście systemowe prezentuje wizję świata nie mieszczącą się w żadnej z tych skrajnych koncepcji. Świat nie jest całkowicie zdeterminowany ani też całkiem przypadkowy. Przypadkowość zdarzeń jest mocno ograniczona przez różne przejawy samozachowawczych funkcji struktur systemów. Życie systemów Szymański, Jan Maria 9788321407401:9

19.05.2013
Żadne społeczeństwo na świecie nie osiągnęło tego ideału. Gdy pomniemy czynnik niewiedzy (jak poznać, kto jest bardziej czy lepiej zasłużony?), opisany tutaj model to mechanizm osiągający stuprocentową wydajność, zaprojektowany bez uwzględnienia kaprysów historii, ślepego losu czy namiętności natury ludzkiej. Najbardziej wydajne, nastawione na rozwój społeczeństwa naszych czasów – powiedzmy te z Azji Wschodniej i przemysłowych państw Zachodu – skażone są korupcją we wszelkich postaciach, niepowodzeniami rządów, prywatą. Przedstawiony paradygmat ukazuje jednak kierunek, w jakim zmierza historia. Te właśnie cnoty przyczyniły się do postępu gospodarczego i materialnego. Stanowią wyraźne odejście od wcześniejszych porządków społecznych i politycznych, i nie jest kwestią przypadku, że pierwsze państwo przemysłowe najwcześniej i w największym stopniu urzeczywistniło ten nowy rodzaj porządku społecznego. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:252

10.08.2013
Niezamierzone szaleństwo w postaci sprawowania rządów przez nie nadających się do tego ludzi było szaleństwem samego systemu, szczególnie podatnego na to ze względu na brak u steru właściwego człowieka. W okresie szczytowym swojej formy Pitt potrafił zapewnić triumf Anglii w wojnie siedmioletniej, a jego syn trzymał skutecznie stery w wojnie przeciw Napoleonowi. W okresie pomiędzy ich rządami bezradne gabinety tasowały się i popełniały błędy. Książęta i szlachetni lordowie okresu panowania Jerzego III nie dorastali do ciążącej na nich z tytułu urzędu odpowiedzialności. Grafton swym ociąganiem, poczuciem nieprzydatności oraz obecnością w urzędzie tylko raz tygodniu, Townshend – lekkomyślnością, Hillsborough – arogancką tępotą, Sandwich, Northington, Weymouth i inni przez hazard i picie, Germain – wyniosłą nieudolnością, Richmond i Rockingham – wrodzoną rezerwą i przywiązaniem do wiejskich uciech, a biedny lord North – swym wstrętem do pełnionego urzędu, wszyscy oni tak zagmatwali sytuację, że byłaby trudną do rozwikłania dla najmędrszych. Nie sposób nie ulec wrażeniu, że poziom brytyjskiej inteligencji i kompetencji, zarówno na stanowiskach cywilnych, jak i wojskowych w latach 1763 – 1783 był ogólnie biorąc, choć nie w każdym przypadku, niski. Czy był to brak szczęścia, czy skutek niemal wyłącznego trzymania naduprzywilejowanych na stanowiskach związanych z podejmowaniem decyzji, nie jest zupełnie jasne. Ludzie upośledzeni pod względem przywilejów, z klasy średniej, często nie wypadają lepiej. Oczywiste jest natomiast to, iż kiedy nieudolność połączy się z samozadowoleniem, rezultat jest najgorszy z wszelkich możliwych kombinacji. Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu. Tuchman, Barbara W. 9788385348542:286

04.10.2013
A tymczasem biurokratyczny aparat bezpiecznie powtarza te same czynności co wczoraj i pracuje dalej, podobnie jak ogromny komputer, w którego program zakodowano błąd, powielany teraz bez przerwy. Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu. Tuchman, Barbara W. 9788385348542:476

04.10.2013
Oprócz tych wszystkich „planowych koszmarów” byłem też świadkiem upadku dyscypliny i kwalifikacji pracowników. Za każdym razem gdy z tych właśnie powodów nie wypełniałem zadań, podczas następnego rozplanowywania prac starałem się je uwzględnić i kompensować ich opóźniające działanie. I za każdym razem moje przewidywania rozluźnienia dyscypliny i spadku jakości pracy okazywały się zbyt optymistycznymi. Po śmierci Stalina te proces się wzmagał. Naród gnił i dokładnie to widziałem w naszym instytucie. Oczywiście nie dotyczyło to wyłącznie instytutu ale całego kraju. Przyczyny tego rozkładu są proste i logiczne. Normalnie do szacowania płacy z reguły przyjmuje się wielkość produkcji. Z jakością jest nieco gorzej bo sporo w niej elementów niewidocznych, które ujawniają się dopiero później, w związku z tym jakość może ocenić dopiero specjalista [rynek – przyp. JF], czyli mistrz lub kierownik bezpośrednio zaangażowani w produkcję. Ale im oceny pracy powierzać nie można bowiem będą „nieobiektywni”. [A czy można znaleźć kogoś bardziej obiektywnego niż oni?! Tak, można: rynek. – przyp. JF] Z tego powodu wszelka ocena pracy była powierzana „normiarzowi” zwykle „głąbowi”. („Niegłąby” nie chciały się tym zajmować bo to trudna robota zwykle połączona z kłótniami i obrażaniem się ludzi). Dlatego ludzie niejako samorzutnie zwiększali swoje kwalifikacje w kierunku zwiększenia produkcji kosztem jakości, bo tylko od tego zależał wzrost ich płacy.

Tym samym można wytłumaczyć upadek dyscypliny. Państwo bezlitośnie oszukiwało ludzi na płacach i cenach bo samo je narzucało. Dlatego też ludzie przestają uważać za coś złego kradzieże z państwowych zakładów pracy, zaniedbywanie obowiązków, załatwianie swych spraw w pracy, niechęć do podnoszenia jakości pracy i zapominanie o poleceniach przełożonych. Jest to instynktowne dążenie po wyrównania krzywd i adaptacji do systemu, mające na celu nie tylko ulżenie swej doli ale w wielu przypadkach przeżycie. Bez dwóch zdań odnosi się to również do kołchoźników, którzy nie tylko, że wałkonią się na państwowych polach od świtu do nocy, ale muszą jeszcze sami się wyżywić pracując na swojej przyzagrodowej działce.

Zapadnia. Człowiek i socjalizm. Fiedosiejew, Anatolij Pawłowicz ZAPADNIA:129

22.01.2014
Teraz jest chyba właściwy moment by stwierdzić, że w socjalizm o wiele łatwiej jest wejść niż z niego wyjść. (Poza tym wejście w socjalizm odbywa się pod hasłami równości, sprawiedliwości, porządku przy pełnym poparciu mas i w sposób niezauważalny). Zrozumieć to można dopiero gdy wpadnie się już w tę pułapkę, ale wtedy jest już niestety za późno. Najciekawsze, że jest to pułapka (stworzona przez Marksa i Lenina przy poparciu mas pracujących) zarówno dla rządzonych, rządzących, a nawet wodzów.

T tak pułapka się zatrzasnęła. Co dzieje się dalej? Może wrócić do kapitalizmu? Ten jednak, po pierwsze choć o wiele korzystniejszy dla ludzkości ma swoje (i to nie małe) bolączki, po drugie socjalistyczna propaganda wyjątkowo kapitalizm obrzydza, a po trzecie powrót do niego jest niemożliwy bez utraty władzy. Dlatego jedyną możliwością pozostaje „doskonalenie” socjalizmu i umacnianie władzy.
A to odbywa się poprzez:

  1. Wprowadzanie różnego rodzaju, fikcyjnych i nie fikcyjnych, reform i przetasowań;
  2. Eliminację osób niezadowolonych, które jako tako połapały się o co chodzi z tym socjalizmem, co prowadzi do sytuacji nieposiadania kandydatów na przyszłych przywódców;
  3. Wykorzystywania krajów kapitalistycznych do wyciągania z nich zasobów niezbędnych do istnienia;
  4. Niewspółmiernego rozwoju przemysłu wojskowego, która w pewnym momencie staje się najważniejszą gałęzią gospodarki i głównym wsparciem dla władzy;
  5. Pełne odizolowanie każdego człowieka od informacji pochodzących z innych krajów oraz od innych współobywateli – tak by zarówno każdy człowiek jak i cały naród nie miał pojęcia o co w tym wszystkim tak na prawdę chodzi;
  6. Absolutne odizolowanie się od całego świata, tak by jak najdłużej można było utrzymywać w kraju nieefektywny system.
Zapadnia. Człowiek i socjalizm. Fiedosiejew, Anatolij Pawłowicz ZAPADNIA:259

15.03.2014
W badaniach stosowanych poparcie uzyskuje projekt, w badaniach teoretycznych - człowiek. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:144

19.06.2016
Jest niewątpliwie prawdą, że przez wiekszość swych dziejów Ameryka była krajem szczególnie błogosławionym. Ostatnio jednak ten tyrend zaczął się od niej odwracać. Problem w tym, że czynnik, który wpływał na swoistą wyjatkowość Stanów Zjednoczonych i odróżniał je od innych krajów - mam na myśłi konstytucję, która była wyrazem ograniczonej władzy państwa, a zarazem zakładała explicite istnienie prawa własności i wolnego rynku - w ostatnich czasach stracił swoją moc. Właśnie z tego powodu podkreślam, że Stany Zjednoczone przestają być Ameryką, unikalnym konceptem państwa i wyjatkowym symbolem wolności, stając się krajem jak każdy inny. Inwestowanie w trudnych czasach Casey, Doug R. 9788364599361:17

15.07.2018
Bezpieczeństwo prywatnej własności, praworządność, usługi publiczne oraz swobodę zawierania umów i wymiany dóbr zapewnia państwo – instytucja, która może sięgać po środki nacisku, aby narzucić swój porządek, zapobiegać kradzieżom i oszustwom oraz egzekwować warunki umów zawieranych przez strony prywatne. Aby społeczeństwo dobrze funkcjonowało, potrzebuje także innych usług publicznych – dróg i sieci transportu do przewozu dóbr, infrastruktury publicznej do rozwoju działalności gospodarczej i pewnych podstawowych regulacji do udaremniania oszustw o przewinień służbowych urzędników. Wprawdzie wiele tych usług mogą zapewniać rynki i poczynania prywatne, często jednak skoordynować te czynniki na wielką skalę może tylko władza centralna. Dlatego z instytucjami gospodarczymi nierozłącznie wiąże się państwo jako gwarant prawa, porządku, własności prywatnej i wiążącej mocy umów, a nierzadko też główny dostawca usług publicznych. Włączające się instytucje gospodarcze potrzebują państwa i robią z niego użytek. Dlaczego narody przegrywają. Acemoglu, Daron; Robinson, James A. 9788377852842:91

03.09.2018
Owa synergia między wyzyskującymi instytucjami gospodarczymi i politycznymi jest odpowiedzialna za bardzo silne sprężenie zwrotne: instytucje polityczne, dzięki którym elity sprawują władzę, pozwalają im kształtować instytucje gospodarcze bez żadnych sprzeciwów ze strony reszty społeczeństwa albo przy sprzeciwie bardzo słabym. Co więcej, pozwalają one elitom kształtować przyszłe instytucje polityczne i ich ewolucję. Z kolei instytucje wyzysku gospodarczego wzbogacają te elity, co umacnia ich dominację polityczną. Dlaczego narody przegrywają. Acemoglu, Daron; Robinson, James A. 9788377852842:97

03.09.2018
Społeczności są narażone na nieustanny konflikt gospodarczy i polityczny, który w każdej z nich jest inaczej rozwiązany z uwagi na różnice historyczne, rolę indywidualności czy nawet czynniki zupełnie przypadkowe. Nawet jeśli początkowo odmienności te są nie duże, to z czasem się nawarstwiają, powodując, że różnicują się trajektorie rozwojowe instytucji. Jak się dwie oddzielne populacje organizmów stopniowo będą oddalać się od siebie z powodu kumulacji przypadkowych mutacji genetycznych, tak dwie podobne do siebie społeczności będą stopniowo oddalać się od siebie instytucjonalnie. Podobnie jak dryf genetyczny, także ów dryf instytucjonalny nie ma przypisanej z góry drogi, a nawet nie musi być kumulatywny; niemniej przez stulecia może doprowadzić do widocznych a nie kiedy bardzo istotnych różnic. Odmienności wytworzone przez dryf instytucjonalny stają się szczególnie ważne ze względu na konsekwencje z tego powodu, że wpływają na to, jak w punktach zwrotnych reagują społeczności na zmiany warunków gospodarczych i politycznych. Dlaczego narody przegrywają. Acemoglu, Daron; Robinson, James A. 9788377852842:128

03.09.2018


Odnośnik Opis
Definicja dążności