| Treść |
Tytuł |
Autor(zy) |
Ident / Data wpisu |
|
Wytwarzaliśmy dobra na użytek świata, ustalanie kodeksu moralnego pozostawiając swoim wrogom.
|
Atlas zbuntowany
|
Rand, Ayn
|
9788371509698:721
27.04.2009
|
|
Przez kilka następnych lat Liu i jego współpracownicy zajmowali się doprowadzeniem gospodarki Chin do ładu, natomiast Mao planował zemstę.
|
Mao
|
Jung Chang
|
9788373594425:476
08.10.2010
|
|
Wszak w firmach Stokłosy pracuje ponad siedem tysięcy osób. To był i jest nadal największy pracodawca w Wielkopolsce. Swoją działalność prowadzi na terenie całego kraju. Kooperują z nami rolnicy oraz właściciele setek firm. Wiele naszych produktów eksportujemy do państw Europy, Azji oraz do Stanów Zjednoczonych. Pieniądze zarobione w naszych firmach i przez nasze firmy pośrednio trafiają do znacznej części mieszkańców naszego regionu. Nawet ci, którzy teraz cieszą się, że Stokłosie powinęła się noga, boleśnie odczuliby ewentualny upadek jego „imperium", ale niestety nie mają oni dostatecznej wyobraźni, aby to do końca zrozumieć. Wolą zaspokoić swoje niskie instynkty, nie rozumiejąc, że podcinają gałąź, na której siedzą.
|
W szponach władzy
|
Stokłosa, Anna; Stokłosa, Henryk
|
9788374561884:156
09.11.2010
|
|
Wytwarzaliśmy dobra na użytek świata, ustalanie kodeksu moralnego pozostawiając swoim wrogom.
Utrzymywaliśmy ludzkość przy życiu i pozwalaliśmy jej nami gardzić i czcić naszych niszczycieli. Pozwalaliśmy tym, którzy otrzymywali i rozdzielali niezasłużone dobra, czcić niekompetencję i przemoc. Akceptując karę nie za grzechy, lecz za cnoty, zdradziliśmy swój kodeks i pozwoliliśmy działać tamtemu. Dagny, ich moralność jest moralnością kidnaperów. Używają twojego umiłowania cnoty jako zakładnika. Wiedzą, że zniesiesz wszystko, by móc pracować i wytwarzać, bo wiesz że osiągnięcie jest najwyższym dążeniem moralnym człowieka, że nie może bez niego istnieć, a twoje umiłowanie cnoty jest równe twojemu umiłowaniu życia. Liczą na to, że weźmiesz na swoje barki każdy ciężar. Liczą na twoje uczucie, że żaden wysiłek nie jest zbyt wielki w służbie miłości. Dagny, twoi wrogowie niszczą cię za pomocą twojej własnej siły. Twoja hojność i wytrzymałość są ich jedynymi narzędziami. Twoja prawość, której nie podzielają, daje im władze nad tobą. Oni o tym wiedzą. Ty nie. Nie boją się niczego z wyjątkiem dnia, w którym to odkryjesz. Musisz się nauczyć ich rozumieć. Inaczej nie uwolnisz się od nich. Ale kiedy już wszystko pojmiesz, poczujesz taką wściekłość, że własnoręcznie wysadzisz... [każdy kawałek szyn żeby nie musiały im służyć! ]
|
Atlas zbuntowany
|
Rand, Ayn
|
9788371509698:721_2
10.01.2011
|
|
Nie chcę pracować w świecie, który uważa mnie za niewolnika. Nie chcę mieć dla ludzi żadnej wartości. Jeśli mi się uda odbudować silnik, nie pozwolę Pani oddać go w ich ręce. Moje sumienie nie dopuści, by jakikolwiek produkt mojego umysłu służył ich wygodzie.
Wiem, że jeśli nam się uda, za wszelką cenę będą chcieli odebrać nam silnik. Chcąc tego uniknąć, musimy postępować jak przestępcy i żyć w ciągłej obawie przed aresztowaniem. Nawet gdybym potrafił znieść wszystko inne, nie zgodzę się, byśmy byli męczennikami ludzi, którym świadczymy nieocenione usługi.
|
Atlas zbuntowany
|
Rand, Ayn
|
9788371509698:747
10.01.2011
|
|
Odwracał się bez słowa, gdy ktokolwiek wspominał mu o tym, co wiedzieli wszyscy: o błyskawicznych fortunach zbijanych na metalu Reardena. „ Ależ nie – mówiono w salonach – nie można tego nazywać czarnym rynkiem. Przecież nikt nie sprzedaje metalu nielegalnie. Oni sprzedają jedynie swoje prawa do niego. Nawet nie sprzedają, tylko po prostu łączą swoje przydziały”. Nie chciał znać mechanizmu sprzedaży i łączenia owych „przydziałów” – ani wiedzieć, w jaki sposób producent z Wirginii wykonał w ciągu dwóch miesięcy pięć tysięcy ton odlewów z metalu Rerdena – ani który z ludzi w Waszyngtonie jest cichym wspólnikiem tego producenta. Wiedział, że ich zysk z jednej tony metalu Reardena jest o pięć razy wyższy niż jego własny. Milczał. Wszyscy mieli prawo do jego metalu – z wyjątkiem niego.
|
Atlas zbuntowany
|
Rand, Ayn
|
9788371509698:433
10.01.2011
|
|
Czy pragnął pan, by korzystała z niej skomląca hołota, która nigdy nie zdobywa się na żaden wysiłek, nie ma dość talentu, by być referentem, ale żąda zarobków prezesa firmy, dryfuje od porażki do porażki i żąda, by pan płacił jej rachunki, uważa swoje chęci za ekwiwalent pańskiej pracy, a swoje potrzeby za bardziej zasługujące na nagrodę niż pański wysiłek, domaga się, by celem pańskiego życia było służenie jej, by pańska siła była pozbawionym głosu i praw, nie opłacanym i nie wynagradzanym niewolnikiem jej niemocy, uważa, że pański geniusz obliguje pana do poddaństwa, a jej niekompetencja upoważnia ją do rządzenia, że do pana należy dawać, a do niej brać, że do pana należy produkcja, a do niej konsumpcja, że nie należy panu płacić ani w formie materialnej, ani duchowej, ani bogactwem, ani uznaniem, ani szacunkiem, ani wdzięcznością za to, by mogła jeździć po pańskich szynach, szydząc z pana i przeklinając, bo nie jest panu winna nawet jednego ukłonu? Czy tego pan pragnął? Czy to miało być pańską dumą?
|
Atlas zbuntowany
|
Rand, Ayn
|
9788371509698:538
10.01.2011
|
|
Tymczasem zastanówmy się: dlaczego bogaci są bogaci? Nie mówię o złodziejach, którzy są bogaci, bo się nakradli. Mówię o bogaczach normalnych. Otóż są oni bogaci dlatego, że albo produkują towary chętnie kupowane przez innych ludzi, albo takimi towarami handlują, albo wreszcie wyświadczają usługi, za które inni ludzie gotowi są drogo zapłacić. Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży tych towarów lub usług bierze się ich bogactwo.
|
Choroba czerwonych oczu
|
Michalkiewicz, Stanisław
|
83-901661-6-X:43
14.01.2011
|
|
Faszyzm, hitleryzm, polska sanacja – to były ruchy cyganerii. To nie była ani arystokracja, ani burżuazja, proletariat, ani chłopstwo, ale warstwa ludzi wykolejonych, ludzi którzy tracą czas na gadaninę po kawiarniach i nigdzie nie należą.
To jest prawda. Ale czy ta prawda nie odnosi się też do komunizmu i socjalizmu? Czy te wszystkie Marksy i Leniny to nie była przede wszystkim kawiarniana cyganeria? Faszyzm i socjalizm, to są dwie odmiany tego samego zjawiska. Ujmując rzecz szerzej, także i kapitalizm jako zjawisko gospodarczo-społeczne, oraz liberalizm jako prąd intelektualny, należą do tego samego zjawiska. Jego istotą jest pojęcie świata bez Boga. Oraz przekonanie, że można tu na ziemi urządzić materialistyczny raj, w którym zapewnione zostanie szczęście ludzkości przez zaspokojenie jej potrzeb materialnych.
Świat jest o wiele bardziej skomplikowany – i o wiele prostszy. Nie żyjemy tylko dla zaspokojenia naszych materialnych potrzeb. Szczęście, do którego dążymy, ale którego tu na ziemi nigdy nie osiągniemy, nie jest bynajmniej głównie szczęściem natury materialnej. Świata w sposób idealny urządzić się nie da. Nie ma się co łudzić, że zbudujemy raj na ziemi. Kto dąży do materialistycznej utopii osiągnie tylko jedno: zamiast raju na ziemi, zbuduje tu piekło. Urządzanie świata wedle doktrynerskich formułek, wszystko jedno, faszystowskich czy socjalistycznych, prowadzi zawsze do tego samego rezultatu: do prokrustowego dopasowywania żywych ludzi i żywego społeczeństwa do sztucznych ram wykoncypowanych przez bezduszne, doktrynerskie mózgi. Zarówno pojedynczy człowiek, naród jak i cała ludzkość mają przed sobą tylko jedną drogę: żyć uczciwie i po Bożemu oraz starać się robić to, co dyktują rozum oraz doświadczenie, by los swój własny, swoich bliźnich i przyszłych pokoleń polepszyć. Oraz kierować się miłością, nie nienawiścią; budować, a nie burzyć.
Jeden z kolegów z Dossel, którego w 1947 przypadkowo spotkałem w zachodniej Europie, a który mieszkał w Polsce, opowiadał mi o pewnej współczesnej wypowiedzi Rapackiego w prywatnej rozmowie:
– Demokracja? Wybijcie to sobie z głowy. W Polsce nie ma demokracji. W Polsce jest rewolucja. Wybory? Pyta pan, czy osiągnęlibyśmy większość, gdyby wybory były wolne? Niech się pan nie obawia, że się uchylę od szczerej odpowiedzi. Stać mnie na to, by odpowiedzieć panu prawdę. Gdyby były dziś w Polsce wolne wybory, nie tylko nie zdobylibyśmy większości, ale nie zdobylibyśmy nawet 5 procent głosów. Przeciwko nam jest dziś w Polsce 95 proc ludności. Ale co z tego? To jest nieuświadomiona masa. Jeśli nie rozumie ona swego dobra, to trzeba ją do tego zmusić.
Był on jednym z tych, którzy przeprowadzili w Polsce „rewolucję” wbrew woli przytłaczającej większości narodu oraz korzystając z oparcia o rosyjskie bagnety.
|
Ścigany
|
Giertych, Jędrzej
|
9788393126477:208
13.07.2011
|
|
Właściciel fermy, Niemiec, nie był złym człowiekiem, ale był głupi, nic o polskich prawach nie wiedział; robotnik Polak chciał mu wygarnąć prawdę po wyzwoleniu, ale nie zdążył, bo robotnica Polka, zapisana na „Volksdeutschostwo”, by wkupić się w łaskę Amerykanów przez szczególną antyniemiecką gorliwość oskarżyła tego Niemca przed nimi o wyssane z palca zbrodnie i Amerykanin go na miejscu zastrzelił; polscy robotnicy oburzali się na to.
|
Ścigany
|
Giertych, Jędrzej
|
9788393126477:247
14.07.2011
|
|
Epoki to zmienić nie mogło. Była epoką zdobywców, nie zaś benedyktynów uczących tworzyć majątek własną pracą. Przez dalsze też prawie trzy wieki w sporej części Europy bogactwo będzie rodziło się nie z pracy i handlu, a z rabunku, rozbójnicy zaś i grabieżcy będą rośli do chwały należnej ojcom narodów i kultur.
|
Pan Nowogród Wielki
|
Bratkowski, Stefan
|
9788388072239:38
15.01.2012
|
|
nacje mogą mieć posród siebie zarówno podżegaczy wojennych, jak i ofiary wojny
|
Europa walczy
|
Davies, Norman
|
9788324010103:18
15.01.2012
|
|
Niewolnictwo polega na tym, że to inni wykonują ciężką pracę.
|
Bogactwo i nędza narodów
|
Landes, David S.
|
9788372005069:25
11.02.2012
|
|
Najwznioślejsze zasady, z religią włącznie, zbyt często były przywoływane dla usprawiedliwienia agresji.
|
Bogactwo i nędza narodów
|
Landes, David S.
|
9788372005069:87_2
11.02.2012
|
|
Doszedł do tego istotnie, jak sam stwierdził, nie drogą „soli ani roli, lecz tego co boli”; majątek zebrał nie z dochodów z żup solnych, jak Lubomirski, czy z ogromnych dóbr, jak inni możnowładcy, lecz z wojny i wojska. Tylko w części pochodził on jednak z nagród za zasługi wojenne, jakimi były nadania. Oskarżano Czarnieckiego, nie bez podstaw, o sprzeniewierzania sum otrzymywanych na wojsko ze Skarbu Państwa, m.in. o nierozliczenie 60 tysięcy złotych, jakie wypłacono mu na wydatki związane z obroną Krakowa – późniejsze zaprzeczenia władz wydają się mało przekonujące.
|
Znani nieznani
|
Praca Zbiorowa
|
9788374274210:103
06.04.2012
|
Kiedy usłyszał sumę, przestał mówić i szeroko otworzył usta, jakby chciał wydobyć z siebie jakiś dźwięk. Urzędnik patrzył na niego złowrogo. Gdy chłop zrozumiał, że to nie żarty, spuścił głowę i westchnął:
– Panie urzędniku! Jeśli mam być szczery, to nie stać mnie nawet na zapłacenie dwustu juanów. Tysiąca nigdy nie uzbieram. Najlepiej będzie, jak od razu mnie zabijecie.
– Jesteś bardzo nierozsądny! Co za postawa! Przecież nie chcemy cię pozbawić życia. Nie wyolbrzymiaj problemu. Wiedziałeś przecież, że nie masz pieniędzy, więc powinieneś przestrzegać przepisów! – pouczał go urzędnik.
Bezradny chłop rozłożył ręce i zapytał:
– Co mam teraz zrobić?
– Zapłacisz tyle, ile masz – rzekł przewodniczący rady gminy – jeśli nie starczy ci pieniędzy, zabierzemy meble i zlicytujemy wszystko, co ma jakakolwiek wartość. Takie jest zarządzenie z wyższej instancji. My tylko wypełniamy nasz obowiązek.
|
Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach
|
Rundcrantz, Xiao
|
9788371836374:112
09.04.2012
|
|
W Chinach policjant drogowy ma o wiele większą władzę niż można sądzić. Użył wszystkich swoich kontaktów, aby przenieść ją z fabryki do sądu, gdzie zaczęła pracę jako maszynistka. Po dwóch latach, po wielu zaproszeniach na miłe kolacje, na których wręczała prezenty, awansowała na urzędnika państwowego i została aplikantką. Przed trzema laty dostała pracę jako sędzia pomocniczy.
|
Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach
|
Rundcrantz, Xiao
|
9788371836374:210
09.04.2012
|
|